Sprowadzanie samochodu z niemiec....

16.06.07, 14:44
... tym razem trochę inaczej:

'To co jest na allegro powstaje w ten sposób:

1. Kupujemy od Turasa samochód w jednej z poniżej wskazanych dzielnic Berlina:
- Kreuzberg
- Pankow
- Lichtenberg
- Moabit
Za grosze - bo nikt tego nie chce.

2. Oczywiście samochód ma 700 tys przebiegu (albo i milion siedemset) i jest
ogólnie zapuszczony, choć może być bez wypadku

3. Przyjeżdzamy do BRoP (Banana Republic of Poland)

4. Auto kierujemy na myjnię, polernię, picownię, perfumerię.

5. Przychodzimy do domu i odpalamy kompa z netem bo będzie BARDZO potrzebny

6. Za pomocą www.google.com ustalamy adres i nazwę serwisu BMW w Berlinie. Po
co - o tym dalej
Ustalenia mamy np takie:
www.google.pl/sear...sung+Berlin&lr=

Grzebiąc w pierwszym z brzegu - nl-
berlin.bmw.de/de/nl_berlin/de/index.html
dajmy na to, że podoba nam się taki adresik:

BMW Niederlassung Berlin
Betrieb Tiergarten
Huttenstraße 50
10553 Berlin

Po co to wszystko ? Spokojnie, zaraz się dowiecie Smile

7. Odpalamy adresik www.allegro.pl i szukamy wyrobu pieczątek
O - jakie to proste:
www.allegro.pl/item203115958.html
Klikamy i zamawiamy piecząteczkę serwisu BMW z p. 6 - co oczywiście nie stanowi
żadnego kłopotu.
Ponosimy pierwsze koszta - 25 złotych

8. Pozostając na allegro kupujemy proszę Was książeczkę serwisową do BMW. Co ?
Że problem?
Ależ skąd - już jest:
www.allegro.pl/item202339859.html
KupTeraz i ponosimy kolejny koszt - 74 złotego z wysyłeczką wprost pod drzwi
apartamentu.

9. Nie zmieniając na razie adresu wpisujemy w wyszukiwareczkę allegro
hasełko "Korekta liczników"
No i proszę - już jest - www.allegro.pl/item203772258.html

Nawet skłonny dojechać do nas. Ponosimy kolejne koszty - jak w mordę łosiem
dyszek na kup teraz plus dojazd, niechajże będzie to dwie stówki.

10. Zgodnie z założeniem p. 8 cofamy sobie liczniczek do 200.000 km najlepiej
by fajnie wyglądało ustawiamy na 197.000

11. Wydając w Tesco dwie dyszki na piwko siadamy wespół w zespół z kumplem od
wódzi do stolika i pijąc dwudyszkowe piwko z Tesco wypisujemy książeczkę
serwisową z p. 8 pieczątkując intensywnie piecząteczką z p. 7 co i raz
zmieniając tusz w pieczatce (bo przecie koleś serwisował wóz 12 lat to i różne
odcienie się teges no jak to Stasiu było - wyblakli nie?). O kolorach długopisu
nie wspominam

12. Robimy cyfróweczką zdjątka, fotoszopik, wystawiamy aukcyjkę na allegro
pt "Bezwypadkowy, mały przebieg, książka serwisowa"

13. I wszystko by było cacy gdyby nie dwa małe drobiazgi moi drodzy

Drobiazg #1 - jak biorę taką ksiażeczkę do ręki to dziwnie wiele widze błędów
ortograficznych w języku niemieckim. Kiedyś miałem szczęście uczyć się tego
języka i zupełnie swobodnie się nim posługuję - może to plus dla mnie?

Drobiazg #2 - na ostatniej stronce książeczki, druczkiem drobnym widnieje
niepozorny ale jakże wiele wyjaśniający wpis:

"Printed in China 2007" '
post jest tutaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=64271076&a=64271142

Baaaardzo fajnie napisane ;)
    • sven_b Re: Sprowadzanie samochodu z niemiec.... 16.06.07, 18:02
      O skali tej patologii wiedzą wszyscy oprócz tego Mietkongu z Wiejskiej. Cofanie
      liczników, kupowanie papierów, fałszowanie papierów, stępli i wpisów. Najlepsze,
      ze zwykły portal aukcyjny podaje ich na tacy. I co z tego?
      • bassooner Re: Sprowadzanie samochodu z niemiec.... 17.06.07, 13:45
        A Tempelhof...o którym to niedawno tak pisałem:
        "Po drodze zahaczyliśmy jeszcze Tempelhof, znaczy największy chyba komis w
        europie, ale tam poza, słodkim zapachem tureckich fajek wodnych, pomieszanych
        z kwaśnym zapachem słowiańskich szczyn z delikatną nutką wódy...nic ciekawego
        nie było."

        Na którym też widziałem, w jednej z dykcianych szop, polskiego medżika z
        wiaderkiem szpachlu przy jakimś furasiu, który to zużył do połowy, kiedy
        wracaliśmy z obchodu...;-(((
    • plawski Re: Sprowadzanie samochodu z niemiec.... 18.06.07, 10:15
      Świetnie napisane. Ale co z tego, jeżeli to takiego np. mojego znajomego to nie
      dociera i co chwila mi pokazuje ogłoszenia - super okazje - i namawia na zakup
      jakiegoś rumpla. Tłumaczę mu, że okazje to się zdarzają wśród znajomych a nie w
      komisach. Pewnie się nadzieje to się nauczy.
      • simr1979 Re: Sprowadzanie samochodu z niemiec.... 18.06.07, 10:58
        plawski napisał:

        > Pewnie się nadzieje to się nauczy.

        Nie nauczy się - wyprze ze swiadomości.
        W przeciwnym wypadku musiałby wywrócić na nice cały swój dotychczasowy ogląd
        rzeczywistości, czyli po extra zadłużeniu się, kupić Pandę albo Logana (co by mu
        zresztą wyszło na dobre).
        Istnieje jeszcze opcja osobistego wyjazdu po auto - wówczas widok stanu
        egzemplarza w spodziewanej cenie albo/oraz ceny egzemplarza o spodziewanym
        wyglądzie wywoła dokładnie ten sam skutek co opisany w akapicie powyżej...;)
Pełna wersja