Dodaj do ulubionych

Czy fabryczny alarm w Megance ma jakąś pamięć?

10.07.07, 22:35
Dokładnie to rozchodzi się o stare Reno Megane pierwszej generacji (96'),
wyposażone w oryginalny alarm i centralny zamek (obsługiwane jednym
przyciskiem w kluczyku).

Wczoraj miałem taką objawę: po zakończeniu jazdy i zamknięciu auta z
jednoczesnym uzbrojeniem alarmu - ten po kilku sekundach zaczął wyć
nieproszony (a ta oryginalna syrena jest wyjątkowo głośna). Jednorazowe
wyłączenie i ponowne uzbrojenie alarmu doraźnie uciszyło drania.

Po następnym etapie jazdy znowu zamykam auto - a ten po chwili znowu zaczyna
swoje wycie. Tym razem nie pomogło jednorazowe wył./zał. ustrojstwa. Ucichł
dopiero po trzeciej próbie.

Nic to, za jakiś czas jadę dalej, już do bazy. Ale pod domem alarm zgłupiał
zupełnie, bo jak już zaczął hałasować, to w żaden sposób nie chciał się
uciszyć. Syrena wyła nawet, gdy ten formalnie nie był uzbrojony.
Wtedy przypomniałem sobie, że alarm ma ciekawy patent - awaryjny wyłącznik.
W schowku jest tak dodatkowa stacyjka, którą odłącza się całą instalację
alarmową (tak samo jak w większości aut odłącza się airbag pasażera). Przy
czym mam wrażenie, że nie jest to jakieś zwykłe proste odłączenie zasilania,
lecz nieco bardziej złożony układ - gdy alarm obudził już całe osiedle (coś
około północy) i nadal absolutnie nie reagował na przycisk w pilocie, lecz po
skończonym cyklu wycia, po krótkiej chwili ciszy, następowała kolejna porcja
decybeli (natomiast centralny zamek jak najbardziej zamykał się i otwierał
zgodnie z poleceniem pilota), to w którymś momencie próbowałem wyłączyć układ
alarmowy wspomnianą stacyjką ze schowka. Efekt był taki, że przekręcenie jej
nie przerwało trwającego cyklu alarmu, ale później kolejny już nie następował.
Gdy po chwili ponownie uruchomiłem cały układ (stacyjką w schowku), to prawie
momentalnie znowu nastąpiło wycie syreny. I tak jak poprzednio, po odłączeniu
układu „schowkową stacyjką”, musiałem odczekać aż skończy się aktualnie
trwające wycie syreny, a kolejne już nie nastąpiło.
Wtedy z racji późnej pory postanowiłem wrócić do tematu rano i tylko jeszcze
odłączyłem na noc akumulator, co by nie wywołać jakiegoś niekontrolowanego pożaru.

No i dziś z rańca podłączyłem bateryjkę, załączyłem obwód alarmu stacyjką w
schowku, a wcześniej napchałem waty w uszy - a tu nic, cisza. Kilka razy
próbowałem sprowokować drania pilotem - dalej cisza. Może waty za dużo
napchałem. Ale po udrożnieniu obwodu słuchowego dalej było cicho. Nic to,
jeszcze cię złapię.
I tak przez cały dzisiejszy dzień pękło trochę kilometrów, alarm był
uzbrajany/rozbrajany kilkanaście razy (może nawet małe kilkadziesiąt), a po
wczorajszych fochach nie ma śladu.

I tu pytanie jak w temacie: Czy taka instalacja alarmowa ma jakąś pamięć?
Czy realne jest, że w takiej pamięci pojawiły się siakieś błędy, będące
przyczyną wczorajszych anomalii, natomiast po nocnym odłączeniu akumulatora
pamięć ta wyczyściła się i będzie teraz trochę spokoju (do kolejnego
zaśmiecenia tej pamięci)?
Czy może odłączenie akumulatora raczej nie ma związku z zanikiem usterki i
jest to zupełny przypadek, że chwilowo mam spokój, a w każdej chwili opisana
probliema może powrócić, znowu budząc całe osiedle?

Uff, mam nadzieję, że mimo przydługawego posta, w miarę jasno to opisałem.
Z góry thx za pomysły.
Obserwuj wątek
    • typson Re: Czy fabryczny alarm w Megance ma jakąś pamięć 11.07.07, 00:09
      odlaczanie aku generalnie pomaga na wiele rzeczy :)

      Alarmy raczej działają inaczej. Maja centralke. Centralka zarzadza kilkoma
      zestawami obwodów, takich jak:

      - czujniki otwarcia drzwi
      - czujniki otwarcia klap
      - czujniki ruchu
      - (i/lub) czujniki wstrzasowe

      Alarm uzbraja sie przez kilkanascie sekund. Po kolei włącza koleje
      obwody/zestawy czujnikow. Kazdy obwod jest sprawdzany - np jesli w aucie jest
      ruch to swiatlami lub diodą kontrolną zostanie wydane odpowiednie ostrzezenie
      (kilka migniec) i taki czujnik bedzie wylaczony z obslugi. podobnie w przypadku
      niedomknietych drzwi. Jest to potrzebne za rowno na wypadek uszkodzenia ktoregos
      z obwodow jak i na wypadek zostawienia psa. W zadnym jednak wypadku wlaczenie
      alarmu nie powinno spowodowac jego "wycia" co najwyzej ostrzezenie o
      nieprawidlowym funkcjonowaniu czegos z listy wyzej wymienionej. Dodatkowo
      podczas wylaczania alarmu rowniez powinien on zasyglalizowac wyzwolenie
      zdarzenia z ktoregos czujnika.


      Co bym sprawdził (zakladajac, ze instalacja nie dogorywa)

      - napiecie akumulatora i spadki napieć - alarmy bywaja rowniez czułe na spadki
      napiec jako na probe ingerencji i rozbrojenia go.
      - swiecenie wszystkich swiatel, ktorych auto uzywa do sygnalizowania
      pracy/wł.-wyłó. czuwania alarmu. Kiedys wystarczyło zewrzec zarowke od migacza,
      by uszkodzic alarm - pozniej pojawiły sie zabezpieczenia. Byc moze ktoras z
      zarowek nie domaga i uklad glupieje. Do tego dochodza czesto widywane problemy z
      masa w tylnych lampach - dziwne, slabe swiecenie wszystkich zarowek podczas
      wciskania stopu czy wlaczenia kierunku
      - czujniki masowe w drzwiach - moze cos nie stykaja, podaja przypadkowa mase
      wtedy gdy nie powinny, etc
      - syrene - nie zawsze jest to glosnik z dwoma kablami (+ i masa). Czasem jest to
      uklad z wlasnym zasilaniem awaryjnym. Moze taki aku od syreny wariuje, moze cos
      nie styka i calosc uznaje, ze ktos chce uciszyc alarm poprzez odpiecie syreny
      - jesli w kluczyku jest bateria (czalem laduje sie indukcyjnie bedac w stacyjce,
      w okolicy jakiejs petli) to jakie ma napiecie - moze wysyla jakies bzdury w eter
      drażniąc alarm
      - mozna tez pokusic sie o zlokalizowanie centralki alarmu oraz wydedukowanie,
      jakie czujniki sa do niej podłączone. Wtedy mozna je odlaczac sukcesywnie
      sprawdzajac, czy problem ustąpił. Jest jedno ale - czasem takie czujniki - ich
      obecnosc w systemi, trzeba zakodowac w taki lubinny sposob. Dlatego wartaloby
      wiedziec, czy odlaczajac cos od alarmu nie wyrzadzi sie wiecej szkod niz pozytku

      -
      • truskava Re: Czy fabryczny alarm w Megance ma jakąś pamięć 11.07.07, 00:43
        Nie jestem pewien, czy potencjalne awarie zewnętrznych obwodów alarmu, takich
        jak światła sygnalizujące czy wszelakie czujniki itp. mogą mieć zastosowanie w
        tej konkretnej sytuacji, a wątpliwość moja wynika z ostatniego etapu
        wczorajszych atrakcji: otóż alarm wzbudzał się chwilę po wyjściu z samochodu,
        ale zanim został uzbrojony - czyli formalnie żadne czujniki nie powinny w tym
        momencie mieć znaczenia (chyba, że się mylę ;-).
        Sądzę też, że baterii backup'owej raczej tu nie ma - odłączałem już akumulator
        kilka razy i nigdy nie było reakcji alarmu na taką sytuację.

        Jeżeli moja teoria o zaśmieconej pamięci alarmu jest gó..no warta, to jako
        pół-laik podejrzewam jakąś awarię samej centrali lub jej zasilania. Tyle tylko,
        że póki objawy nie powrócą, to pewnie nie za bardzo można cokolwiek zdiagnozować...
    • lexus400 Re: Czy fabryczny alarm w Megance ma jakąś pamięć 11.07.07, 07:43
      Samoistne uruchomienie alarmu moze byc spowodowane brakiem masy ktorejs
      krancowki drzwi lub maski silnika a w ostatecznosci uszkodzeniem samej centralki
      alarmu. Poczysc wszystkie krancowki i posmaruj wazelina techniczna, to sa te
      wihajstry co sie lampka dzieki nim zapala w kabinie a szcegolnie zwroc uwage na
      krancowke maski silnika ona jest narazona najbardziej na czynniki zewnetrzne.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka