głupi zwyczaj

17.07.07, 10:55
czyli jazda poboczem. Zauważyłem, że na szczęście ten zwyczaj, uważany
jeszcze przez niektórych za 'kulturalne' zachowanie na drodze zanika. Coraz
mniej aut zjeżdża, coraz mniej wymusza zjechanie podczas wyprzedzania.

miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,4319572.html
    • mrzagi01 Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 11:03
      cholernie głupi.
      a już myślałem że jestem jedynym którego to doprowadza do szału.
      • plawski Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 11:23
        mrzagi01 napisał:

        > cholernie głupi.
        > a już myślałem że jestem jedynym którego to doprowadza do szału.

        Nie jesteś.
      • edgar22 Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 11:23
        Mnie wprawdzie do szału nie doprowadza, ale pomijając sytuacje awaryjne (w końcu
        życie ma się jedno) z zasady nie jeżdżę poboczem.
        Zwykle spotyka się to jednak z dużą dezaprobatą tych, którzy są z tyłu, a
        chcieliby być z przodu.

        Ale artykuł z linku powyżej nie mówi o permanentnej jeździe poboczem, by ułatwić
        wyprzedzanie na trzeciego. Babka zjechała na pobocze, bo została zepchnięta z drogi.
        • franek-b Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 11:34
          > Ale artykuł z linku powyżej nie mówi o permanentnej jeździe poboczem, by
          ułatwi
          > ć
          > wyprzedzanie na trzeciego. Babka zjechała na pobocze, bo została zepchnięta z
          d
          > rogi.

          tak, wiem. Miałem jednak takie skojarzenie dotyczące pobocza. Generalnie
          przykład ten (przykry bardzo) pokazuje to, że pobocze nie służy do jazdy...
    • emes-nju Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 11:34
      Tez nie zjezdzam. I nie korzystam z tego, ze ktos mi zjechal jezeli sytuacja do wyprzedzania nie jest klarowna.

      Od dluzszego czasu trabie, ze drogi z "poboczami" o szerokosci pasa, sa idiotyczne. Wedlug mnie pasy ruchu powinny byc szersze (tak, zeby na dwoch pasach miescily sie w sytuacji awaryjnej 3 auta), a pobocza powinny byc wezsze.

      Postuluje to, dla bezpieczenstwa korzystajacych z tych poboczy. Bo co im z tego, ze je maja skoro w praktyce chodzenie/jezdzenie po nich, to potencjalne samobojstwo? Te pobocza sa oddzielone od pasa ruchu KRESKA! Tylko.
      • computerland1 Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 11:48
        ja czasami zjezdzam. ale bardzo rzadko mnie ktos wyprzedza, wiec zjezdzam
        jeszcze rzadziej:) natomiast wkur.. mnie tacy jadacy poboczem. jedzie, jedzie,
        a pozniej bez sygnalizacji wraca na pas, bo... bo tak. wiec wyprzedzam tylko,
        gdy mam miejsce. i nigdy na trzeciego.
        • plawski Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 13:20
          computerland1 napisał:

          > ja czasami zjezdzam. ale bardzo rzadko mnie ktos wyprzedza, wiec zjezdzam
          > jeszcze rzadziej:)

          Czyli wyznajesz teorię Lexa, że życie jest krótkie i trzeba jeździć szybko :)))
          • computerland1 Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 13:22
            plawski napisał:
            > Czyli wyznajesz teorię Lexa, że życie jest krótkie i trzeba jeździć
            szybko :)))

            jesli Lex wyznaje taka teorie, to calkowicie sie z nim zgadzam:):)
          • emes-nju Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 13:26
            Szybko trzeba jezdzic, bo tych, ktorzy jezdza wolniej, dosiegaja kule!
    • edek40 Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 11:55
      Kiedys zjezdzalem. Az do momentu, gdy kulturalnie, jadac za TIRem, ustapilem takiemu, ktory uznal, ze chce wyprzedzic i mnie i TIRa. Na szczescie tylko delikatnie sie wysunalem i omal nie zmiotlem rowerzysty, ktorego zza duzego nie widzialem. "Na stale" jezdzilem wtedy gora rok, bo jazda pozyczanym autem to nie to samo, co jazda na codzien. Licze wiec, ze bylo to jakies 14-15 lat temu. Teraz moga na mnie trabic az do ochrypniecia.

      Swoja droga zjezdzanie w dzien, przy dobrej widocznosci i bez skrzyzowan itp. ma jeszcze walory minimum rozsadku. Zjezdzanie w nocy, to juz kryminal.
    • strongwaz Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie... 17.07.07, 12:12
      Nie bardzo jest gdzie ( a właściwie to: po czym jeździć), dlatego nie widzę nic
      złego w tym, że jeden drugiemu zjedzie, jeśli ma ochotę wyprzedzić ( powody
      wyprzedzania mogą być bardzo różne).Wielokrotnie spotykałem się ze "ślepcami" -
      nie zjedzie taki bo to ujma na honorze ( choć jedzie 70km/h na drodze krajowej
      wschód -zachód czy płn-płd). W takich sytuacjach jestem za anarchią, maczuga ,
      kopia, strzelba wszystko jedno.....
      • typson Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 12:25
        W dzien, przy dobrej widocznosci - od biedy, gdy sie jest zawalidrogą, bo sie
        ciagnie dwutonową przyczepe maluchem. Ale nie rozumiem, jak ten ktos, komu sie
        spieszy, moze oczekiwac, ze zjade na pobocze w nocy?? I jeszcze pretensje ma...
        Trzeba pouczyc, przyhamowac zaraz po wyprzedzeniu
      • edek40 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 12:26
        W czasach, gdy cywilizacja europejska w Polsce dopiero mogla zaczac sie ksztaltowac bylem sobie na pieknej baltyckiej wyspie Bornholm. Oslupienie moje wywolalo ogolnie rzecz biorac podejscie kierowcow do jazdy i innych uzytkownikow. Na przyklad kaczuszki z mama i tata zatrzymaly caly ruch na glownej ulicy, ktora przy okazji byla szosa miedzymiastowa. Wszystkie szerokie pobocza mialy namalowane rowery, czyli byly po prostu sciezkami rowerowymi, jak to sie u nas nazywa. Mam chyba gdzies zdjecie samochodu, ktory prawidlowo zaparkowal na takiej jezdni. Prawymi kolami dojechal do kreski na jezdni. Nie wjechal na pas dla rowerow. Oczywiscie utrudnial ruch innym, ale rowerzysci mieli miejsce do jazdy.

        Reasumujac: zapewne najwyzszy czas uznac, ze pobocza na szosach to sa pasy awaryjne, drogi dla rowerow i pieszych. Uzywanie ich do innych celow nie jest eleganckie, a w wielkiej ilosc przypadkow po prostu niebezpieczne.
        • frax1 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:02
          Nie ma możliwości żebym zjechał komukolwiek w nocy. Nigdy nie wiesz co się czai
          na poboczu. W dzień mogę ułatwić wyprzedzanie ale nigdy nie zjadę całym autem na
          pobocze, wyjątkiem jest sytuacja kiedy pobocze jest widoczne na długim
          dystansie, ale bijąc się ręką w piersi przyznaję że gdy jeździłem w Polsce to
          rzadko mnie ktoś wyprzedzał, z reguły to ja wyprzedzałem i nigdy nie oczekiwałem
          od nikogo zjechania na pobocze. Dodam jeszcze że może to powodować
          b.niebezpieczne sytuacje gdy ludzie zjeżdżają a nagle pojawia się coś na poboczu
          i muszą wrócić na właściwy tor.
      • edgar22 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 13:38
        strongwaz napisał:
        > Nie bardzo jest gdzie ( a właściwie to: po czym jeździć), dlatego nie widzę
        > nic złego w tym, że jeden drugiemu zjedzie, jeśli ma ochotę wyprzedzić

        Złego - ja też nie. Jeśli taka jego wola i robi to nie narażając nikogo na
        niebezpieczeństwo. Ale nie można od nikogo jadącego z normalną prędkością tego
        wymagać.

        > (powody wyprzedzania mogą być bardzo różne)

        Powody niezjeżdżania na pobocze również. Wyrozumiałość musi być w obu kierunkach.

        > Wielokrotnie spotykałem się ze "ślepcami" - nie zjedzie taki bo to ujma na
        > honorze ( choć jedzie 70km/h na drodze krajowej wschód -zachód czy płn-płd).

        70 km/h to nie jest wcale tak wolno, raptem 20 km/h wolniej od dopuszczalnej
        prędkości. Nie widzę powodu do irytacji. No - może troszeczkę...
        Ale jadąc nawet z tak niską prędkością kierowca samochodu postąpiłby wbrew
        przepisom jadąc po poboczu. A nie możemy - dla własnej wygody - wymagać od
        kogokolwiek, by łamał przepisy.
        To się tyczy również ograniczeń prędkości. Uważasz, że gdzieś 40 km/h jest
        absurdalne? Proszę bardzo - jedź sobie szybciej, ale uszanuj czyjąś wolę
        jechania zgodnie z tym, co nakazują znaki. Ma do tego święte prawo.
        • emes-nju Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 13:46
          edgar22 napisał:

          > 70 km/h to nie jest wcale tak wolno, raptem 20 km/h wolniej od dopuszczalnej
          > prędkości.

          Na odcinku np. 500 km, to "drobne" poltorej godziny opoznienia w stosunku do jazdy z max. dopuszczalna predkoscia. Zwazywszy, ze nie ma w Pomrocznej szans na jazde na takim dystansie z taka predkoscia, kazde spowolnienie przez kogos, kto ma niedaleko, albo podziwia krajobraz polskiej wsi (nie czepiam sie tych, ktorzy szybciej nie moga - czepiam sie tych, ktorzy spowalniaja ruch, bo im tak wygodniej), rosnie w godziny opoznien na mecie. Ja widze powody do irytacji...
          • computerland1 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 13:53
            nad tym podziwianiem krajobrazow i roznymi predkosciami sie zaczalem
            zastanawiac tydzien temu. w poprzednia sobote, 7-go znaczy, pojechalem sobie na
            wycieczke do bialegostoku. a ze sie fajnie jechalo, to dojechalem do... suwalk.
            wyjechalem o 11:45, tam bylem 16:15 - 4:30. jechalem powiedzmy 100-120 (no
            czasami troszke szybciej:) ), przy czym stracilem jakies 20 minut w korku w
            wyszkowie. wracajac zalozylem sobie, ze jade troche wolniej. korka nie bylo z
            powrotem, jechalem 90-100, a jechalem... od 16:45 do 20:45 - 4:00 h. odejmujac
            ten korek, to roznica by wyniosla 10 minut. az sie zdziwilem, ze tak malo, no i
            ze jadac niby wolniej dotarlem... szybciej.
            • emes-nju Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:02
              Dosc czesto jezdze droga 79 ok. 140 km od Warszawy. Przy szybszej (poza terenem zabudowanym) jezdzie udaje mi sie wykrecic 1.50 h. Przy spokojnej (ale z w miare przepisowymi predkosciami - ani za szybko ani za wolno, bo sam nie lubie jak mnie jakis "konteplator" urokow wsi polskiej wyhamowuje) jezdzie - max. 2 h. Tak sie po Polsce jezdzi. Dlatego irytuja mnie wszystkie niepotrzebne straty czasu. A za niepotrzebne uwazam te, ktore sa wynikiem tego, ze ktos przede mna nie zawraca sobie glowy tym, ze ktos za nim jedzie i jego predkosc nie jest jego predkoscia, ale predkoscia korka, ktory powoduje. Nie czpiam sie "ustawowej" trakcji wolnobieznej, tylko tych, ktorzy w d... maja to, ze nie tylko oni sa na drodze. Co ciekawe - te zawalidrogi znacznie czesciej niz normalnie jadacy "zapominaja" o kierunkowskzach.
            • typson Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:16
              i tu jest caly sekret - mam wrazenie, ze im wyzsza pożądana predkosc srednia tym
              trudniej ją osiagnąć.

              Powiecmy srednia 75 - wydaje sie naturalna. W miejscowosci -15 km/h poza +15km/h
              (w teorii oczywiscie) i w efekcie mamy taka srednia.

              teraz srednia 100 - w miejscowosci -40 wiec wypadaloby +40 poza miejscowoscia.
              Owszem, nie uwzgledniam tu masy rzeczy ale sami przyznacie, ze utrzymanie
              sredniej 100 to juz spory wysilek - z doswiadczenia wiem, ze wymaga ciecia
              140-150 tam, gdzie sie da. utrzymanie sredniej 110 wymaga jeszcze wiekszych
              wysilkow. Czasem zwyczajnie sie nie oplaca, bo stosunek nakladow do zyskow jest
              raczej mierny (zmeczenie, spalanie, ryzyko wypadku czy "policji", uciazliwosc
              takiej jazdy dla pasazerow - wszystko wzrasta)
              • computerland1 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:23
                typson napisał:
                > i tu jest caly sekret - mam wrazenie, ze im wyzsza pożądana predkosc srednia
                ty
                > m
                > trudniej ją osiagnąć.

                dokladnie, zgadzam sie z tym. jadac tam mialem srednia 75 km/h, wracajac mialem
                80 km/h. i to jest moim zdaniem predkosc, ktora mozna wykrecic w miare
                normalnie jadac i majac troche pod maska.

                > wysilkow. Czasem zwyczajnie sie nie oplaca, bo stosunek nakladow do zyskowjest
                > raczej mierny (zmeczenie, spalanie, ryzyko wypadku czy "policji", uciazliwosc
                > takiej jazdy dla pasazerow - wszystko wzrasta)

                he he, znow ciezko sie nie zgodzic. w tamtym roku na odcinku 290 km srednia
                wyszla mi 114 km/h jadac po drogach bez pobocza. przyznaje, ze jechalem jak
                debil (w sensie predkosci), ale po prostu musialem. wysiadlem mokry, zmeczony,
                na nic juz nie mialem sily.
              • edgar22 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:36
                > Powiecmy srednia 75 - wydaje sie naturalna. W miejscowosci -15 km/h poza +15km/
                > h (w teorii oczywiscie) i w efekcie mamy taka srednia.

                Chyba tylko w teorii. Na długiej spokojnej trasie krajowej, zwykle w nocy, jadąc
                mniej więcej 10 km/h (licznikowo) szybciej niż jest to dozwolone, osiągam
                średnia zwykle 65-67 km/h. Czyli upraszczając - w mieście 60 km/h (tak jak w
                Twoim przykładzie), poza miastem 100 km/h (szybciej niż w Twoim przykładzie).
                Do osiągnięcia średniej 75km/h musisz jechać sporo szybciej. Dla mnie to raczej
                niewykonalne - nie lubię i nie muszę się aż tak spieszyć.
                • edek40 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:45
                  Tez nie lubie sie spieszyc, ale na Gierkowce srednia 75 km/h nie jest wyczynem, choc wymaga olewania zasadzanych bez pomyslu ograniczen 70 km/h. Bo pomysl na ruch poprzeczny w tym miejscu jest jeden: ZLIKWIDOWAC!. Przebudowac tak wjazdy, aby umozliwic bezkolizyjny wjazd po skrecie w prawo (najlepiej z murem, aby rolnik nie wlaczal sie na wprost tylko byl zmuszony do rozpedzania sie w osi jazdy ruchu tranzytowego). Nastepnie, powiedzmy kilometr-dwa dalej bezkolizyjna zawrotka. Tez chyba z murami i dlugimi rozbiegami. Jezeli juz nie ma porzadnych drog, to to rozwiazanie nie jest szalenie drogie, choc drozsze od tepego ustawienia ograniczenia predkosci.
                  • edgar22 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:51
                    edek40 napisał:
                    > Tez nie lubie sie spieszyc, ale na Gierkowce srednia 75 km/h nie jest wyczynem

                    Gierkówką mi jakoś nigdy nie jest po drodze. Autostrady też pobudowali tak, że
                    dokąd bym nie jechał, to zawsze w poprzek autostrady, nigdy wzdłuż... ;)
                • typson Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 18:25
                  No przeciez napisalem, ze w teorii. Przyklad nie mial pasowac do rzeczywistosci
                  tylko zobrazowac, jak ciezko jest w naszych warunkach drogowych jechac z
                  zachowaniem przyzwoitej sredniej. Kiedys sz.p. Kierowiec pisal, ze na dluzszych
                  dystansach niemieckich autostrad walka o srednia powyzej 130km/h tez mija sie z
                  celem. Oczywiscie z powodow juz wspominanych. Po prostu trzeba jezdzic z glowa,
                  zwlaszcza, gdy jezdzi sie duzo i po tych samych trasach, gdzie latwo rutyna
                  usypia czujnosc. Wtedy jazda stylem zachowawczym minimalizuje szanse wypadku i
                  innych, nieprzyjemnych zdarzeń.

                  Wracajac do przykladu - srednia w miejscowosciach (o ile nie sa to 100metrowej
                  dlugosci odcinki z trzema domami) jest znacznie nizsza. Pomimo iz jezdzimy owe
                  50-60 + vat to wystarcza jedne swiatla, na ktorych postoj jest nieunikniony a
                  czasem nawet dwukrotny (w sensie nie zdazy sie przejechac za pierwszym razem) i
                  srednia odcinka "miejskiego" spada do 30km/h

                  Warto zatem patrzec w lusterko wsteczne. Widac, ze auta, ktore daaawno temu
                  wyprzedzilismy z zawrotna predkoscia na pierwszych napotkanych swiatlach moze i
                  sa "dziesiec aut do tyłu" ale dystans w momencie zatrzymania kolumny spada do
                  mniej niz 100 metrow. Czyli jego i moja predkosc srednia jest prawie identyczna!

                  Jeszcze inna kwestia jest taka - uwielbiam "pozapieprzac" :))))
                  • franek-b Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 18.07.07, 00:24

                    > Wracajac do przykladu - srednia w miejscowosciach (o ile nie sa to 100metrowej
                    > dlugosci odcinki z trzema domami) jest znacznie nizsza. Pomimo iz jezdzimy owe
                    > 50-60 + vat to wystarcza jedne swiatla, na ktorych postoj jest nieunikniony a
                    > czasem nawet dwukrotny (w sensie nie zdazy sie przejechac za pierwszym razem) i
                    > srednia odcinka "miejskiego" spada do 30km/h

                    Teraz mam w aucie 'komputer' który wylicza te wszystkie średnie i mi wychodzi coś pomiędzy 65 a 70 (z ostatnich 5k km, które zrobiłem w trasach). Wczoraj wracałem z Sz-na, średnia wyszła 68km/h - przy czym jechałem czasami 150 (długie puste proste do Wałcza) oraz 100 za Toruniem na dziurawej drodze. Walka o szybszy przejazd uważam, że przy tym natężeniu ruchu rodzaju dróg za bezcelowy.
                    Przed Bydgoszczą wsiadł mi na ogon stare a6 na drawskich rejestracjach (mega agresywna jazda, lewe koła na środku jezdni, 1 metr od mojego zderzaka...). Czaił się parę km, wyprzedził dosyć niebezpiecznie, dopadł tego przedemną, znów kilka kilometrów, wyprzedzanie na ciągłej pod górkę... dojechał do TIRa za którym jechaliśmy. Znów 'wiszenie' na ogonie TIRa, kilka km i wyprzedził. Dojechałem ja do TIR, TIR na światłach na obwodnicy skręcił w prawo, więc odpadło mi wyprzedzanie jego i co widzę? a6 na drawskich numerach 2 auta z przodu! Znów zaczął wiszenie na zderzaku, wyprzedzanie... Za 5 minut jak zaczęły się lasy na obwodnicy widzę jak zjeżdża do lasu na wiadomo co:-) mijam go. Gość jechał 0,5h w zasięgu moich oczu, odjechał na może minutę, jadąc niebezpiecznie i agresywnie. To było po prostu bez sensu.

                    > Warto zatem patrzec w lusterko wsteczne. Widac, ze auta, ktore daaawno temu
                    > wyprzedzilismy z zawrotna predkoscia na pierwszych napotkanych swiatlach moze i
                    > sa "dziesiec aut do tyłu" ale dystans w momencie zatrzymania kolumny spada do
                    > mniej niz 100 metrow. Czyli jego i moja predkosc srednia jest prawie identyczna
                    > !

                    Potwierdzam to wyżej:-)

                    > Jeszcze inna kwestia jest taka - uwielbiam "pozapieprzac" :))))

                    A kto nie lubi? tylko czasami szkoda nerwów i zdrowia:-))) bo i tak nie popieprzysz:-(
                  • plawski Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 18.07.07, 09:10
                    typson napisał:

                    (...)
                    >
                    > Jeszcze inna kwestia jest taka - uwielbiam "pozapieprzac" :))))

                    Tak , o tym to już się przekonałem, jak sprawdzalismy na Powsińskiej, czy audi
                    hamuje jak trzeba po dłuższym postoju. Mało sie nie zesrałem :)
          • strongwaz Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 13:58
            Zgadzam się z emesem. Mało tego, jezdnia czasem jest na tyle szeroka że przy
            zbliżeniu się do niej, (i na nie przekracznie lini dzielącej pobocze i "drogę
            właściwą") i umożliwienie wymienięcia ( wyprzedzanie to według mnie jest wtedy
            gdy samochód wyprzedzany jedzie z przyzwoitą prędkością a nie "toczy się"). Ale
            s##%$!!! p#$%#%!! tego nie rozumieją ( dot. jazdy w sprzyjających warunkach
            atmosferycznych i drogowych).
            • strongwaz Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 13:59
              trochę mało po Polskiemu napisałem :)) ale sens można wyłapać....
            • edek40 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:02
              To samo mozna powiedziec, troche O/T, o baranach szykujacych sie do skretu w lewo. Gdy droga jest waska, to i tak trzeba sie zatrzymac, gdy szeroka dojechanie do linii srodkowej ulatwia bezpieczne i bezkolizyjne ominiecie. Ilez szczypiorkow staje jak krowa na srodku pasa, tamuje caly ruch i mryga. Ze nie wspomne o karygodnym wlaczaniu kierunku w ostatniej chwili, czasem poprzedzone nacisnieciem na hamulec, co bardziej myli co do intencji niz informuje.

              Ale z jazdy po poboczach sie wyleczylem. Jedynym ustepstwem jest dojechanie do linii oddzielajacej.
            • edgar22 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:11
              strongwaz napisał:
              > Zgadzam się z emesem.

              A ja (tradycyjnie zresztą) nie bardzo.
              Co powoduje znaczne opóźnienia na trasie? Korki, remonty czy inne poważne
              utrudnienia na trasie. Nie wozidełko toczące się 70 km/h i to nawet wtedy, jak
              ich spotkasz kilkadziesiąt i żadne nie zjedzie na pobocze.
              Wyprzedzisz, pojedziesz dalej, dojedziesz na czas, zapomnisz. :)
              • emes-nju Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:33
                edgar22 napisał:

                > Co powoduje znaczne opóźnienia na trasie? Korki, remonty czy inne poważne
                > utrudnienia na trasie. Nie wozidełko toczące się 70 km/h i to nawet wtedy,
                > jak ich spotkasz kilkadziesiąt i żadne nie zjedzie na pobocze.

                Ale oni tez! Czesc wozidelek nie moze szybciej, a czesc nie chce, bo ma w d..., ze tworza za soba korek.

                W niedziele na moscie przez Wisle przed Gora Kalwaria z predkoscia 60 km/h posuwal korek. Na podjezdzie predkosc spadla do ponizej 30 km/h. Wtedy tez zobaczylem, ze powodem jest osobowka (spodziwalem sie raczej przeladowanej, rozwalajacej sie ciezarowki). Po wyjechaniu na droge 79 osobowka przyspieszyla (w terenie zabudowanym) do chyba ok. 80 km/h, zeby kilometr pozniej (juz poza terenem zabudowanym) zwolnic do 60 km/h. Wyprzedic nie mozna bylo, bo z przeciwka byl ciagly ruch. A potem znowu 80 km/h, a potem 50 km/h. Snuj? Snuj! A ja spoznilem sie na spotkanie, bo zwykla srednia ok. 70 km/h diabli wzieli - wyszlo ok. 60 km/h (na szczescie krotko za klientem jechalem - wszystkiego jakies 15 km z ok. 60 km trasy). Koles podziwial krajobraz, bo zwalnial tam, gdzie faktycznie byly ladniejsze widoki (z podjazdu do Gory Kalwarii widac sady oraz ruiny zamku w Czersku i ladny kosciol). A jadacy za nim...? A co mu tam! ON jedzie!

                > Wyprzedzisz, pojedziesz dalej, dojedziesz na czas, zapomnisz. :)

                Czasem nie wyprzedzam, bo nie moge. J.w. A kazde wyprzedzanie jest ryzykowne. KAZDE! I drazni mnie to, ze do tego ryzyka nie zmuszaja mnie tylko "trudnosci obiektywne", ale rowniez zwykle snuje majace wszystko w d... bo maja niedaleko albo podziwiaja krajobraz. Sa kraje gdzie za blokowanie ruchu mozna dostac mandat...
                • edgar22 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 14:57
                  Wybacz emes, ale takich pretensji, jak te powyżej to nigdy nie zrozumiem.
                  Rozumiem - autostrada. Gość jadący ślamazarnie stwarza niebezpieczeństwo, że
                  ktoś mu wjedzie w d. Ale na zwykłej drodze? Każdy może sobie jechać tak wolno
                  jak uważa. Wcale mi to nie przeszkadza. Prędzej czy później się od niego
                  przecież uwolnię.
                  • emes-nju Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 15:02
                    A mi przeszkadza. Powoduje korek. Bo jemu tak wygodniej.

                    Jeszcze raz - sa kraje gdzie za blokowanie ruchu (w tym nieuzasadniona jazde z predkoscia duzo ponizej dopuszczalnej) mozna zaplacic mandat. U nas nie, bo tylko za wysoka predkosc jest grozna - np. w czasie wyprzedzania takiego ciula!
                    • mejson.e Blokowanie 17.07.07, 17:19
                      emes-nju napisał:

                      "sa kraje gdzie za blokowanie ruchu (w tym nieuzasadniona jazde z predkoscia
                      duzo ponizej dopuszczalnej) mozna zaplacic mandat. U nas nie, bo tylko za wysoka
                      predkosc jest grozna - np. w czasie wyprzedzania takiego ciula!"

                      Jazda z prędkością 50-60 poza terenem zabudowanym NIE JEST blokowaniem ruchu.
                      Gdyby ktoś powodował ogromny korek jadąc z prędkością 30-40, miałby szanse na
                      mandat, nawet w Polsce.

                      Emes - musisz zrozumieć, że nie wszyscy muszą gonić, by nie zakłócać ruchu
                      tym-co-muszą-jechać-szybciej.

                      Ja nie muszę, więc możesz mnie spotkać na dwujezdniówce jadącego z prędkością 80
                      (!) na prawym pasie. Tyle samo często jadę na jednojezdniówce poza terenem
                      zabudowanym i jakoś rzadko wzbudza to czyjąś irytację.

                      Nie zaklinaj rzeczywistości - póki co w Polsce nie da się wszędzie dojechać
                      autostradą, należy planować sobie podróż na średnia 60-70 przy sprawnej jeździe
                      i NIE MA NA TO RADY!
                      Uświadomienie sobie tego pozwoli Ci może na zaoszczędzenie niepotrzebnych
                      nerwów, bo denerwowanie się i tak niczego nie zmieni.

                      A jak już doczekamy się jazdy autostradą, to też nie powinniśmy się dziwić, że
                      tam też często nie da się ... porządnie jechać, bo użytkownicy długo jeszcze się
                      nie nauczą prawidłowo z autostrad korzystać.

                      Z drogi może korzystać każdy - i niepełnosprawny, sprawny ale gapowaty,
                      niedoświadczony, niemądry, złośliwy a także i sprawny, zdecydowany, szybki
                      kierujący alfą ;-)

                      Uszanujmy swoje prawo i nie wymagajmy pomocy od innych.
                      Radźmy sobie sami, a okazaną pomoc grzecznie doceńmy ;-)

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • emes-nju Re: Blokowanie 17.07.07, 17:37
                        mejson.e napisał:

                        > Z drogi może korzystać każdy - i niepełnosprawny, sprawny ale gapowaty,
                        > niedoświadczony, niemądry, złośliwy a także i sprawny, zdecydowany, szybki
                        > kierujący alfą ;-)

                        Kazdy tez, jezeli nie powoduje zagrozenia na drodze (a ja nie powoduje, mimo, ze jezdze Alfa), moze wyrazic swoja opinie o ludziach, ktorzy w d... majac potrzeby innych zaklocaja, i tak juz trudna do uzyskania, plynnosc ruchu.

                        Wyraznie napisalem, ze nie mam zalu do tych, ktorzy z roznych przyczyn nie moga pojechac szybciej (auto, predyspozycje, umiejetnosci...). Byloby milo gdyby, zdajac sobie sprawe z potrzeb innych, ulatwiali wyprzedzanie - zjechali do prawej krawedzi jezdni (nie na pobocze!), mrugneli kierunkiem. Proste, a calkowicie niewykonalne w realu :-(

                        Mam pretensje do tych, ktorzy z pelna swiadomoscia wywoluja zator, bo np. ogladaja widoczki (tak, jak opisany przeze mnie koles przed i za Gora Kalwaria - tam faktycznie jest ladnie). Chca poogladac widoczki, niech sie zatrzymaja - ogladanie czegos innego niz droga nawet przy 30 km/h (to juz jest blokowanie ruchu - widzialem przed soba i za soba w lusterku kolo kilometra zakorkowanej drogi nr 50 - to chyba "obwodnica" Warszawy...?) nie jest bezpieczne. Mam pretensje do ludzi programowo jadacych stale 70 km/h (Ty tez kiedys o nich pisales). Poza terenem zabudowanym ich wyprzedzam, a w terenie zabudowanym oni wyprzedzaja mnie. Ich jazda nie wynika z braku umiejetnosci czy z brakow sprzetowych (moga i umieja wyprzedzic mnie jak jade w terenie zabudowanych 50-60 km/h) - oni tak jada, bo im tak wygodnie i w d... maja, ze innym jest z tym niewygodnie. Np. tym, ktorzy przestrzegaja ograniczen!

                        Nie zaklinam rzeczywistosci, a raczej marzy mi sie droga, na ktorej ludzie wspolpracuja zamiast miec wszystko w d... albo ze soba walczyc. Kierowcow jadacych w sposob nieuciazliwy dla innych jest dosc duzo, ale efekty ich dzialan sa niwelowane przez piratow i ludzi, ktorzy maja wszystko w d... Czesto tych nieuciazliwych trafia szlag i daja buta, zaczynajac walke. Nie wszyscy maja anielska cierpliwosc. Sama jazda po naszych duktach jest trudna, nuzaca, wkur.iajaca, meczaca itd. Wspolpracujmy ze soba na tych duktach!
                        • tomek854 Re: Blokowanie 17.07.07, 23:14
                          > Kazdy tez, jezeli nie powoduje zagrozenia na drodze (a ja nie powoduje, mimo,
                          > ze jezdze Alfa),

                          Oczywiscie, bo pewnie jeździsz szybko, ale bezpiecznie? :-)
                          • emes-nju Re: Blokowanie 18.07.07, 10:47
                            tomek854 napisał:

                            > Oczywiscie, bo pewnie jeździsz szybko, ale bezpiecznie? :-)

                            Zdziwilbys sie...

                            Jezdze pewnie, bezpiecznie i wcale nie szybko. Alfa sluzy mi do szpanowania przed remiza ;-)
                        • st1545 Re: Blokowanie 17.07.07, 23:35
                          emes-nju napisał:
                          > mejson.e napisał:
                          > > Z drogi może korzystać każdy - i niepełnosprawny, sprawny ale gapowaty,
                          > > niedoświadczony, niemądry, złośliwy
                          > Kazdy tez, jezeli nie powoduje zagrozenia na drodze (a ja nie powoduje, mimo, z
                          > e jezdze Alfa), moze wyrazic swoja opinie o ludziach
                          Nazwanie "ciulem" kogoś, kogo w wakacyjne przedpołudnie rodzina poprosiła
                          "zwolnij, zobacz jak tu ładnie, przecież się nigdzie nie śpieszymy" nie
                          podchodzi pod "każdy ma prawo do wyrażenia opinii". Ja w każdym razie protestuję
                          i oczekuję przeprosin.

                          A co do ruchu drogowego w ogóle, to nie można być aż takim zasadniczym. "Ja
                          nigdy", "Ja zawsze"... nie podoba mi się to. Czasem nawet w nocy przy ruchu z
                          przeciwka można sprawdzić, czy jest miejsce na poboczu _włączyć_kierunek_,
                          zjechać, _włączyć kierunek_, wrócić (auta z przeciwka też mają światła i wolno z
                          nich korzystać - mimo to większość patrzy tylko przed własną maskę).
                          Osobiście zachowuję się różnie - zależnie od warunków ale też i celu podróży -
                          np. nie wyprzedzam takiego malucha jadącego non stop poboczem tylko zjeżdżam do
                          linii i czekam na "prawdziwe" miejsce; zdarza się jednak i szybkie wyprzedanie
                          tira, który zjeżdża na pobocze choćby tuż przed skrzyżowaniem (nie zwalniając).
                          Mniej zaciętości, poproszę. W końcu jest lato, wystarczy, że asfalt się gotuje :-)
                          pozdrawiam, tomek
                          • emes-nju Re: Blokowanie 18.07.07, 11:07
                            st1545 napisał:

                            > Nazwanie "ciulem" kogoś, kogo w wakacyjne przedpołudnie rodzina poprosiła
                            > "zwolnij, zobacz jak tu ładnie, przecież się nigdzie nie śpieszymy" nie
                            > podchodzi pod "każdy ma prawo do wyrażenia opinii". Ja w każdym razie
                            > protestuję i oczekuję przeprosin.

                            Jak ktos zwolni raz lub dwa na jakims odcinku, to nic sie nie dzieje (aczkolwiek ja, jak widze cos ladnego, po prostu sie zatrzymuje - (...) mial na to czas, bo jechal z predkoscia, ktora dawala mu srednia kombajnu). Ciulem nazwalem kolesia, za ktorym ciagnal sie na naprawde dlugim odcinku (ja jechalem za nim jakies 15 km nie mogac go wyprzedzic nawet jak "jechal" ponizej 30 km/h), naprawde dlugi korek. Sadzisz, ze jego zapedy turystyczne, realizowane kompletnie bez sensu zza kierownicy (np. Czersk ladniej wyglada z jego dziedzinca niz z drogi 50 lub 79 - wiem, bo bylem), sa wazniejsze od zapedow i potrzeb kilku dziesiatkow (jak nie setek) innych ludzi (taka prozaiczna chcec zdazenia na obiad, spotkanie...), w kilku dziesiatkach samochodwow?

                            Ciebie nie musze chyba przepraszac (to bylo ok 18 na drodze 50 i 79 w kierunku od Warszawy), a tego, ktorego tak nazawalem, nie widze potrzeby.

                            Co do "zawsze" i "nigdy", masz racje - "nigdy nie mow nigdy" :-) Napisze wiec - jak widze, ze dojezdza mnie ktos szybszy, to w zdecydowanej wiekszosci wypadkow zjezdzam szerokim, ospojlerowanym zadkiem mojego auta do krawedzi jezdni i, jak widze, ze mozna mnie wyprzedzic, daje znak kierunkiem. To naprawde nic nie kosztuje, a poprawia plynnosc, bezpieczenstwo (rowniez moje!) i wygode jazdy. I robie to nawet jak jede z predkoscia ponad limtit. Dlaczego jadacy czesto grubo ponizej limitu nie moga? Dlaczego przeszkadzaja na drodze. I bez tego jezdzi sie po Polsce trudno.

                            Faktycznie napisalem zbyt agresywnie, ale to efekt tego, ze przypomnialem sobe to, co powiedziala po moim spoznieniu moja kobieta. Przez tego (...) stala na przystanku autobusowym w upale i kurzu ponad 20 min. A wiedzac o tym strasznie sie w czasie jazdy denerwowalem. Nadal mna trzepie!
                  • computerland1 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 15:04
                    zasadniczno sie z emesem zgadzam. jesli on sie czepia, ze ktos jedzie raz 50,
                    za chwile znowu 80 i pozniej znowu 50, to ma racje. natomiast jesli sie czepia,
                    ze ktos jedzie za wolno, to... niech sie czepia:) zasadniczno tez mnie wkur...
                    jak ktos jedzie 50, a nie ma mozliwosci jego wyprzedzenia, ale to problem tego,
                    ktory JEDZIE ZA NIM. i, szczecze mowiac, ch.. mnie obchodzi czy ktos ma
                    spotkanie z klientem, rodzaca zone czy cos innego. pretensje trzeba miec do
                    kraju, ze chu... drogi, a nie ze ktos lubi wolno jezdzic. do plynnosci mozna
                    sie czepiac, to wolnej jazdy juz nie.
                    • edgar22 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 15:11
                      A pod tym, co napisałeś, to się podpisuję jak najbardziej.
          • tomek854 Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 17.07.07, 23:11
            > Na odcinku np. 500 km, to "drobne" poltorej godziny opoznienia w stosunku do ja
            > zdy z max. dopuszczalna predkoscia.

            Może Cię to pocieszy że mało który TIR w Polsce jeździ 70 na godzinę jak
            powinien... Więc w ogólnym rozrachunku wychodzisz na plus ;-)
            • bassooner Re: Czy aby na pewno takie głupie to zjeżdżanie.. 18.07.07, 14:08
              Wczoraj jak jechalem nach Swiecko, skorzystalem z tego pewnie kilkanascie razy,
              bo nie chcialem sie wlec za jakimis zawalidrogami itd., zdarzylo mi sie tez
              wyprzedzac TIR-a "na trzeciego" z jadacym TIR-em z naprzeciwka, a jechalem z
              zona i Toska...moze nie powinienem siadac za kolkiem???
    • miecio1313 Re: głupi zwyczaj 17.07.07, 18:02
      "czyli jazda poboczem."
      ciągła na pewno tak, choć parę razy widziałem malucha tak jadącego dzięki czemu
      nie tamował ruchu- wszyscy go mijali jakby go nie było.
      Natomiast ustępowanie na moment by ułatwić wyprzedzenie- czemu nie, ale pod
      warunkiem że jest dzień, widzę drogę i pobocze przed sobą dostatecznie daleko i
      co się na niej dzieje. Jeżeli jadę za tirem i niechcę go wyprzedzać to
      zostawiam miejsce aby ktoś mógł wyprzedzić na dwa razy.
      Na głownych polskich drogach jest taki ruch że żeby wyprzedzić tak jak to się
      powinno robić to można długo czekać na odpowiedni moment, więc dlaczego nie
      ułatwić tego manewru jak widzę kawał drogi przed sobą i jest na niej pusto w
      moim kierunku. W nocy natomiast absolutnie nie- zbyt ograniczona widoczność
      Artykuł chyba mówi o innej sytuacji
Inne wątki na temat:
Pełna wersja