Dodaj do ulubionych

trąciłem dzieciaka.

04.08.07, 18:50
Nie potrąciłem, bo nic mu się nie stało, tylko pacnął mi o maskę. Ale oto
zajebiaszczy przykład ludzkiej głupoty:

Jadę sę po wąskiej uliczce zbliżając się do deptaka miejskiego (aktualnie
jedyny możliwy wyjazd z mojego blokowiska, ruch jest puszczony tymczasowo jest
strefa zamieszkania, kupa ludzia, rowerów i matek z wózkami), zwolniłem do
20kh/h przed zakrętem 90st. na rzeczony deptak. Dodatkowo jest tam mulda i
bruk, więc łatwo wpaść w poślizg. Jadąc zobaczyłem babę po lewej stronie,
machającą w stronę moją prawą. Zza zaparkowanych aut wyskoczył mały kajtek,
nie miał więcej jak 6lat; po hamulcach, facet za mną wjechał na chodnik;
dzieciak legł na masce. Obdukcja wzrokowa, nic mu nie było, babę zjebałem "bo
ona nie myślała że pan tak szybko jedzie". Po kilukrotnym jeszcze wypytaniu
czy wszystko ok pojechałem, baba nie miała obiekcji.

Nic się nie stało, nic. Chyba najbardziej ja się zdenerwowałem, bo za
dzieciaka przeżyłem coś podobnego. Migrena, a babcia się tylko śmiała z
wnuka... Głupia picza.
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: trąciłem dzieciaka. 04.08.07, 20:28
      I nie słuchaj Bassa! ;)

      Bo jeśli picza była cwana, to spuściła g.owniarzowi łomot, potem zrobiła mu
      obdukcję u doktora i zawezwała niebieskich, jakoby bachor był potrącony, a
      sprawca zwiał. Jak cię znajdą, to lepiej żebyś był trzeźwy. Strzel se soku z
      grejpfruta. :PPPPP

      m.a.n.n napisał:

      > Nie potrąciłem, bo nic mu się nie stało, tylko pacnął mi o maskę. Ale oto
      > zajebiaszczy przykład ludzkiej głupoty.

      Identyczny scenariusz miałem kiedyś z babą po lewej stronie szosy.
      Na widok samochodu zaczęła machać kastrapatymi przeszczepami jak wiatrak, aż...
      z zarośniętego rowu po prawej stronie, prosto pod moje koła, wyprysł pies.

      Lekki dym spod kół, 90-10 km/h, uff.... bydlę nie draśnięte, ciśnienie
      podwyższone. :P
    • fru.fru Re: trąciłem dzieciaka. 04.08.07, 20:43
      m.a.n.n
      Jadę sę po wąskiej uliczce zbliżając się do deptaka miejskiego (aktualnie
      > jedyny możliwy wyjazd z mojego blokowiska, ruch jest puszczony tymczasowo jest
      > strefa zamieszkania, kupa ludzia, rowerów i matek z wózkami)

      OK, to teraz ab ovo, strefa zamieszkania:
      www.v10.pl/prawo/Przepisy,obowiazujace,w,strefie,zamieszkania,263.htmli
      pl.wikipedia.org/wiki/Strefa_zamieszkania
      jesli to taka strefa zamieszkania, to się waszmośc nie popisał, zwłaszcza w tym
      fragmencie:"babę zjebałem ".




        • w_r_e_d_n_y ucz sie Jasiu 05.08.07, 02:28
          margotje napisała:

          > > jesli to taka strefa zamieszkania, to się waszmośc nie popisał, zwłaszcza
          > > w tym fragmencie:"babę zjebałem ".

          > Czytaj uwaznie jak pisal, ze jechal 20 km/h!!!!!!

          a ty naucz sie przepisow durn.iu zanim cos znowu palniesz
          w oznakowanej strefie zamieszkania pieszy ma bezwzgledne pierwszenstwo na drodze
          - czyt. na jezdni tez
          i od kiedy to ograniczenie do 20km/h znaczy ze tyle moze zawsze jechac ?

          i takim daja prawo jazdy :-((
          • tomek854 Re: ucz sie Jasiu 05.08.07, 02:32
            Miec pierwszenstwo a wyskakiwac z nienacka zza krzaka to jednak nie to samo.

            Karetka tez ma pierwszenstwo, ale jak wjedzie na skrzyzowanie na czerwonym na
            pelnym pedzie to bedzie jej wina.

            Ty nie dosc, ze przepisow nie znasz, to jeszcze z kultura jestes na bakier
            d.ebilu (ze tak sobie sparafrazuje ;-) )
              • tomek854 Re: ucz sie Jasiu 05.08.07, 04:12
                Moj tani adwersarzu (bo drogi mi do takiego chama jakos nie przejdzie przez palce):

                Rozsądek wymagany jest od obu stron. Jak widzisz autor tego wątku jechał
                przepisowo a taka sytuacja się zdarzyła. Ba, ja kiedyś "przejechałem" rowerzystę
                zanim włożyłem kluczyk do stacyjki - po prostu kretyn wjechał we mnie na pełnym
                pędzie. Dlatego właśnie w strefie jest ograniczenie do 20 na godzinę - bo twórcy
                tego przepisu założyli, ze jest to miejsce, w ktorym pieszy szczególnie może
                wyciąć taki numer, np. goniąc za piłką. Wtedy jak się go nawet stuknie, to nic
                wielkiego mu się przy takiej prędkości nie stanie.

                Wiesz, tu w UK są takie przejścia dla pieszych z mrugającymi żółtymi kulkami.
                Mam nadzieję, że kiedyś będziesz przez takie przejście przechodził, oczywiście
                zgodnie ze swoją teorią wbiegając na nie z nienacka zza krzaka. Mam nadzieję, że
                będę wtedy tamtędy jechał. Jeżeli coś po Tobie zostanie po przeprasowaniu Cię
                moimi 24 tonami możemy pójść do sądu i zobaczyć, czyja wina była.

                nie pozdrawiam.
                • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu 06.08.07, 00:36
                  tomek854 napisał:

                  > Jak widzisz autor tego wątku jechał przepisowo .....

                  bo jechal 20km/h w strefie zamieszkania ???
                  rozumiesz chociaz cymbale co znaczy takie ograniczenie szybkosci?

                  > Ba, ja kiedyś "przejechałem" rowerzystę zanim włożyłem kluczyk do stacyjki -
                  > po prostu kretyn wjechał we mnie na pełnym pędzie.

                  analogia tych sytuacji rzeczywiscie swietnie dobrana hehehe

                  > Wiesz, tu w UK są takie przejścia dla pieszych z mrugającymi żółtymi kulkami.
                  > Mam nadzieję, że kiedyś będziesz przez takie przejście przechodził, oczywiście
                  > zgodnie ze swoją teorią wbiegając na nie z nienacka zza krzaka.

                  nastepne porownanie na miare twojego pojecia o przepisach

                  ps
                  a tu w RP sa takie "srefy zamieszkania" gdzie pieszy jest panem a auto intruzem
                  • tomek854 Re: ucz sie Jasiu 06.08.07, 02:33
                    > bo jechal 20km/h w strefie zamieszkania ???
                    > rozumiesz chociaz cymbale co znaczy takie ograniczenie szybkosci?

                    Tak. Znaczy, że trzeba jechać NIE WIĘCEJ niż 20. Jeżeli widać, że trzeba
                    wolniej, to trzeba wolniej. Jezeli nie widać (a dziecko wyskoczyło nagle) można
                    szybciej, byle nie więcej niż 20.

                    Jeżeli uważasz, że ze względu na wyskakujące z nienacka dzieci trzeba jechać 8 -
                    jeździj 8. Ale można 20.

                    > analogia tych sytuacji rzeczywiscie swietnie dobrana hehehe

                    Szkoda, że nie łapiesz =) Wytłumaczę więc jak debilowi trzeba: nie istnieje coś
                    takiego jak prędkośc bezpieczna. Obojętnie czy jedziesz 20, 2, czy 0 ktoś może
                    sobie zrobić krzywdę o Twój samochód.

                    > nastepne porownanie na miare twojego pojecia o przepisach

                    Porównanie dobre, a więc widocznie i pojęcie lepsze niż twoje: to jest miejsce,
                    gdzie pieszy ma absolutne pierwszeństwo - tak jak w strefie.
                    • edek40 Re: ucz sie Jasiu 06.08.07, 08:53
                      Kolega wrednie inteligentny nie rozumie Twojego przykladu z rowerzysta. Odnosze silne wrazenie, ze jest urzedasem co najwyzej sredniego szczebla w podrzednym urzedzie. Wniosek taki wysnuwam na podstawie jego podejscia do przepisow w CALKOWITYM oderwaniu o realiow. To zapewne taki typ, ktory jak nie masz przy sobie dowodu albo paszportu, natychmiast zyczy sobie doniesienia aktu zgonu. Bo w przepisach stoi jak byk, ze kazdy obywatel musi miec jakies ID.

                      Swoja droga ciekawe czy wredny zrozumie te akcje z rowerem i czy nie bedzie Ci chcial postawic zarzutow zbyt szybkiego stania w strefie zabudowanej. Pod zarzutem zbyt szybkiego stania...
              • sherlock_holmes Re: ucz sie Jasiu 06.08.07, 08:53
                Uuuu, widze ża mamy na forum albo skończonego prawnika albo członka partii rządzącej. Bo każdy inny człowiek wykazałby się na tyle zdrowym rozsądkiem, że potrafiłby odnieść przepisy do konkretnej sytuacji. A ty kolego interpretujesz prawo tak, żeby ci było wygodniej, żeby komuś dokopać. wiesz co, nie chcę ci źle życzyć ale gdybyś był kiedyś w podobnej sytuacji albo wykazał się odrobiną empatii, inaczej byś śpiewał.

                Zgodnie z twoją interpretacją prwa pieszy ma prawo iść środkiem drogi osiedlowej (oznaczonej odpowiednimi znakami) i lac na to, że jakiś samochód ośmielił się wjechać w jego rewir? Nie chciałbym cię spotkać na drodze...
                • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu 07.08.07, 00:16
                  sherlock_holmes napisał:

                  > Zgodnie z twoją interpretacją prwa pieszy ma prawo iść środkiem
                  > drogi osiedlowej (oznaczonej odpowiednimi znakami) i lac na to, że
                  > jakiś samochód ośmielił się wjechać w jego rewir?

                  dokladnie tak

                  Rozdział 2
                  Ruch pieszych
                  Art. 11
                  5. Przepisów ust. 1-4 nie stosuje się w strefie zamieszkania. W strefie tej
                  pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdem. "

                  no to spieraj sie nieuku z przepisami,ze mna nie musisz

                  > Nie chciałbym cię spotkać na drodze...

                  cale moje szczescie
                • edgar22 Re: ucz sie Jasiu 08.08.07, 22:58
                  > Zgodnie z twoją interpretacją prwa pieszy ma prawo iść środkiem drogi
                  > osiedlowe j (oznaczonej odpowiednimi znakami) i lac na to, że jakiś
                  > samochód ośmielił się wjechać w jego rewir?

                  W strefie zamieszkania ma prawo.
                  "W strefie tej pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed
                  pojazdem."
                  Tu nie ma co interpretować.
                    • edgar22 Re: ucz sie Jasiu 09.08.07, 07:33
                      Jasne, zdarzenia, w którym brałeś udział przecież nie widziałem i nie oceniam,
                      kto bardziej zawinił. Ja piszę ogólnie o strefie zamieszkania i o zasadach w
                      niej obowiązujących. Jest to takie miejsce, w którym kierowca powinien się
                      spodziewać wyskakiwania znienacka, zwłaszcza dzieci. Pieszy jest w niej święty,
                      nawet bardziej niż na pasach.
                      I niekoniecznie zawsze prędkość 20 km/h będzie właściwa.
                      Jeżeli jest szeroki plac, masz świetną widoczność na wszystko, nie ma
                      "nienacek", z których mógłby wyskoczyć dzieciak, to ok.
                      Jeśli jednak przeciskasz się między zaparkowanymi po obu stronach samochodami,
                      pomiędzy którymi jeszcze dodatkowo hasają dzieci, to nawet taka prędkość może
                      być za duża.
                      Co oczywiście nie zwalnia opiekunów od pilnowania dzieci, bo jeśli ktoś się
                      postara, to może Ci wskoczyć na maskę niezależnie od tego, jak ostrożnie jedziesz.
          • margotje Re: ucz sie Jasiu 05.08.07, 10:31
            w_r_e_d_n_y napisał:


            > a ty naucz sie przepisow durn.iu zanim cos znowu palniesz

            Ty sobie trochę uważaj, szacowny obywatelu! Ty nam tutaj nie "durniuj", tatku!
            Moze cie tu i ktos zapraszał, ale nie po to, żebyś kogokolwiek na wstępie obrażał!
            Wyluzuj! Jak masz inne zdanie, to miej, ale mordę w kubeł i na wodzy!
            • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu 06.08.07, 00:46
              margotje napisała:

              > Ty nam tutaj nie "durniuj", tatku!

              dobra, mamusko

              > Ty sobie trochę uważaj, szacowny obywatelu!

              > Jak masz inne zdanie, to miej, ale mordę w kubeł i na wodzy!

              i OK ,ja mam morde ty pewnie ....jape
          • emes-nju Re: ucz sie Jasiu 06.08.07, 10:18
            w_r_e_d_n_y napisał:

            > w oznakowanej strefie zamieszkania pieszy ma bezwzgledne pierwszenstwo na
            > drodze - czyt. na jezdni tez

            W KD istnieje cos takiego jak WTARGNIECIE na jezdnie. Wedlug mnie z tym mamy do czynienia. Jezeli szczeniak, na wyrazna sugestie baby, wyskoczy na wyhamowany juz samochod tak, ze jednak go traci (dzieciak traci samochod), to tez jest wina kierowcy? Bo wczesniej nie przewidzial KRETYNSKIEGO zachowania i sie nie zdematerializowal? W strefie zamieszkania MUSI istniec symbioza pieszych i kierowcow - kierowca jedzie wolno i uwaznie, a piesi nie wyprobowuja swojej MOCY na samochodach.

            K... mac! Sa pewne granice glupoty ludzkiej. Jako pieszy, czyli ten miekszy, dla wlasnego dobra ustapie samochodowi smigajacemu po chodniku! Zeby ocalic zycie. A tu baba namawia g.wniarza siedzacego pomiedzy autami do wyskoczenia pod jadacy samochod.

            Mam nadzieje, ze nie od odszkodowanie chodzilo, tylko o najzwyczajniejsza glupote, na ktorej okreslenie brak mi slow!
            • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu 07.08.07, 00:26
              emes-nju napisał:

              > Bo wczesniej nie przewidzial KRETYNSKIEGO zachowania i sie nie zdem
              > aterializowal?

              jezeli nie wie co oznacza strefa zamieszkania i nie bierze pod uwage ze dzieci
              nie mysla i zachowuja sie jak dorosli to dla mnie on jest kretynem

              -
              • emes-nju Re: ucz sie Jasiu 07.08.07, 09:49
                Masz absolutna, nie podlegajaca dyskusji pewnosc, ze Tobie sie cos takiego nie wydarzy? Jezeli masz, to albo jezdzisz tylko palcami po klawiaturze, albo nie masz za grosz wyobrazni!
                • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu 08.08.07, 00:10
                  emes-nju napisał:

                  > Masz absolutna, nie podlegajaca dyskusji pewnosc, ze Tobie sie cos
                  > takiego nie wydarzy?

                  a jaki to ma wplyw na ocene tej sytuacji ,mozesz wyjasnic ?

                  > Jezeli masz, to albo jezdzisz tylko palcami po klawiaturze, albo
                  > nie masz za grosz wyobrazni!

                  wlasnie dlatego ze mam ,to nie pojade w takim miejscu 20 bo tyle jest na znaku
                  • emes-nju Re: ucz sie Jasiu 08.08.07, 10:19
                    w_r_e_d_n_y napisał:

                    > emes-nju napisał:
                    >
                    > > Masz absolutna, nie podlegajaca dyskusji pewnosc, ze Tobie sie
                    > > cos takiego nie wydarzy?
                    >
                    > a jaki to ma wplyw na ocene tej sytuacji ,mozesz wyjasnic ?

                    Stawiajac sie w roli surowego i nieprzebierajacego w slowach arbitra
                    chyba chcesz nam wszystkim gluptaskom udowodnic, ze Ty jestes ponad
                    takie przyziemne zdarzenia...?

                    Ja nie bedac pewnym, ze dana czynnosc wykonalbym lepiej od ocenianej
                    osoby, raczej wstrzymuje sie od wydawania JAKICHKOLWIEK werdyktow. A
                    Ty wydajesz... I to bardzo ostro! Musisz wiec chyba miec pewnosc, ze
                    Tobie sie to nie przydarzy. No, chyba, ze jestes tak bezrefleksyjny,
                    ze nie potrafisz sie zobaczyc w opisywanej sytuacji - to wlasnie
                    okreslilem jako brak wyobrazni. A moze wynika to z braku wiedzy...?
                    Potrafisz mi powiedziec ile metrow w ciagu sekundy
                    przejedzie "pedzacy" 20 km/h? A 10 km/h? Nizszej predkosci nie
                    proponuje, bo np. moje auto bez jazdy na polsprzegle raczej wolniej
                    nie pojedzie :-P
                    • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu 09.08.07, 04:36
                      emes-nju napisał:

                      > Potrafisz mi powiedziec ile metrow w ciagu sekundy
                      > przejedzie "pedzacy" 20 km/h? A 10 km/h?

                      jeszcze raz - CO TO MA DO RZECZY ?

                      > Nizszej predkosci nie
                      > proponuje, bo np. moje auto bez jazdy na polsprzegle raczej wolniej
                      > nie pojedzie

                      to faktycznie bedziesz rozgrzeszony
                      a dla formalnosci zalatw zmiane przepisow pod mozliwosci twojego auta
                      • emes-nju Re: ucz sie Jasiu 09.08.07, 10:34
                        w_r_e_d_n_y napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > > Potrafisz mi powiedziec ile metrow w ciagu sekundy
                        > > przejedzie "pedzacy" 20 km/h? A 10 km/h?

                        > jeszcze raz - CO TO MA DO RZECZY ?

                        Spiesze z wyjasnieniem!

                        Jadacy 20 km/h w ciagu JEDNEJ sekundy pokonuje dystans ok. 5,5 m.
                        Jadacy 10 km/h w ciagu JEDNEJ sekundy pokonuje dystans ok. 2,7 m.
                        Czas reakcji PRZYGOTOWANEGO czlowieka, czas reakcji systemu
                        hamulcowego itd., to nie mniej niz 0,5 sekundy. Czyli jadac 10 km/h,
                        od momentu zauwazenia szczeniaka, do ROZPOCZECIA hamowania,
                        przejedziesz, w zaleznosci od Twojej chwilowej kondycji psycho-
                        fizycznej (!!!), od min. ok. 1,3 do (powiedzmy) ok. 2-2,5 m... Sama
                        droga hamowania jest przy tym nieomal pomijalnym parametrem.

                        Nadal masz pewnosc, ze Tobie sie taka niespodzianka NA PEWNO i NIGDY
                        sie nie przydarzy...? Zycze milych snow na jawie!
                        • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu 10.08.07, 01:12
                          emes-nju napisał:

                          > Spiesze z wyjasnieniem!
                          > Jadacy 20 km/h w ciagu JEDNEJ sekundy pokonuje dystans ok. 5,5 m.
                          > Jadacy 10 km/h w ciagu JEDNEJ sekundy pokonuje dystans ok. 2,7 m.
                          > Czas reakcji PRZYGOTOWANEGO czlowieka, czas reakcji systemu
                          > hamulcowego itd., to nie mniej niz 0,5 sekundy. Czyli jadac 10
                          > km/h.....

                          nie ucz ojca dzieci robic

                          > Nadal masz pewnosc, ze Tobie sie taka niespodzianka NA PEWNO i
                          > NIGDY sie nie przydarzy...? Zycze milych snow na jawie!

                          to juz nie upor ale zwykle bredzenie :-(
                          no to po raz trzeci - co to ma do rzeczy czy ja mam taka pewnosc czy nie ???????????

                          wiem ze nie stac cie na "normalna" odpowiedz wiec nie musisz sie juz wysilac
                          • emes-nju Re: ucz sie Jasiu 10.08.07, 10:17
                            w_r_e_d_n_y napisał:

                            > no to po raz trzeci - co to ma do rzeczy czy ja mam taka pewnosc
                            > czy nie ??????

                            Nie bardzo, w swym waskim umysle, potrafie pojac jak mozna wydawac
                            KATEGORYCZNE, NIEGRZECZNE i ARBITRALNE sady nie beda "ponad to".
                            Tylko tyle, bo ja to glupawy jestem od urodzenia :-P
                            • plawski Re: ucz sie Jasiu 10.08.07, 11:43
                              emes-nju napisał:

                              (...)
                              > Tylko tyle, bo ja to glupawy jestem od urodzenia :-P

                              Emes, daj sobie spokój. Po pierwsze on się tym karmi. Po drugie z postu Typsona
                              wnioskuje, że już go tu nie ma.
                              • emes-nju Re: ucz sie Jasiu 10.08.07, 12:04
                                plawski napisał:

                                > (...) z postu Typsona wnioskuje, że już go tu nie ma.

                                Najpierw napisalem odpowiedz wrednemu, a potem przeczytalem to, co
                                napisal Typson ;-)
          • iberia.pl Re: ucz sie Jasiu? 06.08.07, 18:56
            w_r_e_d_n_y napisał:

            a ty naucz sie przepisow durn.iu zanim cos znowu palniesz


            chyba ci sie forum pomylilo, takie obelgi to sobie mozesz na AM
            uskuteczniac.

            > w oznakowanej strefie zamieszkania pieszy ma bezwzgledne
            >pierwszenstwo na drodze
            > - czyt. na jezdni tez

            taaaak? a obowiazkow pieszy w strefie zamieszkania to nie ma????
            Owszem pieszy to swieta krowa ale na Boga nie w momencie gdy
            wyskakuje zza czy z pomiedzy samochodow...

            > i od kiedy to ograniczenie do 20km/h znaczy ze tyle moze zawsze
            jechac ?

            to co mial sie zatrymac, krzyknac uwaga jade?
            puknij sie w swoj leb.
            > i takim daja prawo jazdy :-((
            a tobie prawo glosu....
            • w_r_e_d_n_y Re: ucz sie Jasiu? 07.08.07, 00:32
              iberia.pl napisała:

              > > i od kiedy to ograniczenie do 20km/h znaczy ze tyle moze zawsze
              > > jechac ?

              > to co mial sie zatrymac, krzyknac uwaga jade?

              znaczy sie tez uwazasz ze jak jest ograniczenie np. 20km/h to zawsze mozna 20
              jechac !

              udajesz glupia czy ....jednak nie udajesz ?
              • iberia.pl Re: ucz sie Jasiu? 07.08.07, 19:11
                w_r_e_d_n_y napisał:


                > znaczy sie tez uwazasz ze jak jest ograniczenie np. 20km/h to
                zawsze mozna 20 jechac !

                juz ci wyzej koledzy tlumaczyli, oznacza, ze mozna jechac max
                20km/h, pytam sie czy kolega mial sie zatrzymac, wysiasc i sprawdzic
                czy tam nie daj Bog miedzy autami nie ma dziecka?

                >
                > udajesz glupia czy ....jednak nie udajesz ?

                spojrz na siebie chamski trollu.Jesli nie potrafisz dyskutowac bez
                wycieczek osobistych i chamskich tekstow to zamknij paszcze.
            • etom Re: trąciłem dzieciaka. 06.08.07, 00:51
              tomek854 napisał:

              > Bo gdyby jechał szybciej, to by mogła byc jego wina. A tak - nie będzie.

              Powaznie myslisz ze tak stanowi ten przepis o strefie zamieszkania ,czy zartujesz ?
                  • w_r_e_d_n_y Re: trąciłem dzieciaka. 09.08.07, 04:44
                    edgar22 napisał:

                    > > Ale jadąc zgodnie z tym ograniczeniem jesteś kryty.
                    >
                    > Nie jesteś. To jest tylko "maksymalna dopuszczalna prędkość".

                    szkoda czasu i nerwow by mu to tlumaczyc po raz 100
                    nie pojmie za chinskiego boga bo to za trudne
                    • tomek854 Re: trąciłem dzieciaka. 09.08.07, 14:19
                      Moze to dla ciebie obce pojecie. Ale jest cos takiego, ze sie rozumie co
                      adwersarz ma na mysli ale sie z tym nie zgadza.

                      Oczywiscie, ze jest to maksymalna predkosc. I jest ona tak dobrana, zeby przy
                      rozsadnym zachowaniu pieszych byla calkowicie wystarczajaca.

                      Idac tokiem twojego rozumowania, to w ogole sie nie powinno robic nic oprocz
                      parkowania, bo chocbys jechal 2 na godzine i ktos ci przebiegl po masce, to i
                      tak bedzie twoja wina.

                      A tymczasem zadna predkosc nie zapewnia absolutnego bezpieczenstwa: Przeczytales
                      moze ze zrozumieniem fragment o rowerzyscie?
      • edek40 Re: trąciłem dzieciaka. 04.08.07, 21:53
        A slusznie, ze zjebal. To, ze pieszy ma pierwszenstwo nie oznacza, ze moze nie dawac zadnej szansy na wyhamowanie. A odpowiedzialna za wybryk szesciolatka jest matka. Dzis gowniarz wpadl na maske przepisowo jadacego bardzo powolutku auta, a jutro co, wejdzie na ruchliwa jezdnie i sprobuje w praktyce pierwszenstwa pieszego na pasach, zapominajac, ze pierwszenstwo ma tylko wtedy, gdy na to przejscie wejdzie prawidlowo, czyli nie prosto pod auto.
        • w_r_e_d_n_y Re: trąciłem dzieciaka. 05.08.07, 02:35
          edek40 napisał:

          > To, ze pieszy ma pierwszenstwo nie oznacza, ze moze nie
          > dawac zadnej szansy na wyhamowanie

          to sa misku dwie rozne sprawy
          i nie pieszy ,ale dziecko - po cos ta strefa zamieszkania chyba jest oznakowana ?
            • fru.fru Re: Ja w sprawie formalnej do adminów forum 05.08.07, 05:11
              OK,
              sugeruje kolejnosc zjebywania:
              Najpierw Mann zjebuje siebie, nastepnie kobite.
              Strefa zamieszkania to taki cokolwiek wredny stwor.
              A to jak kobita wychowa 'komunikacyjnie" dziecko, to juz cazzi suoi..
              A teraz milej Niedzieli życze. I oczu dookola glowy w "strefach" bo niestety,
              IMHO, Mann niestety tym razem polegl, choc nalezy sie cieszyc, ze nic, nikomu
              sie nie stało.

            • edek40 Re: Ja w sprawie formalnej do adminów forum 05.08.07, 10:44
              Zgadza sie. Cham free jest wskazane. Ostatnio byl tu niejaki fanfan. Podobnie demonstrujacy odmiennosc swojego stanowiska. Swoja droga ciekaw jestem, czy taki cham w konfrontacji face to face tez jest taki. A moze cale zycie kuli ogon i zbiera baty? Dla takich net to rynsztok, w ktorym probuja kanalizowac swoje frustracje.
              • krakus.b6 Re: Ja w sprawie formalnej do adminów forum 05.08.07, 16:49
                edek40 napisał:

                > Zgadza sie. Cham free jest wskazane. Ostatnio byl tu niejaki fanfan. Podobnie
                d
                > emonstrujacy odmiennosc swojego stanowiska. Swoja droga ciekaw jestem, czy
                taki
                > cham w konfrontacji face to face tez jest taki. A moze cale zycie kuli ogon i
                > zbiera baty? Dla takich net to rynsztok, w ktorym probuja kanalizowac swoje
                fru
                > stracje.

                Miło jest zobaczyć,że nie jestem jedynym chamem na automobilu.:)))

                Ciekawe,dlaczego zawsze w zadymach uczestniczy pewna kobieta?
          • edek40 Re: trąciłem dzieciaka. 05.08.07, 10:41
            Ty rzeczywiscie jestes wredny. Osobiscie misku nie mowi do mnie nawet moja zona, bo tego nie lubie.

            Wracajac do sprawy - strefa zamieszkania wymusza wzajemne respektowanie swoich praw oraz, co tu duzo gadac, praw fizyki. Na szczescie prawo nie jest az tak "wredne", aby mozna bylo wine manna udowodnic. Wg opisu sytuacji dzieco nie dalo mu zadnych szans na wyhamowanie. Sadzac z tego, ze nic mu sie nie stalo, mann rzeczywiscie jechal powoli. Ty oczywiscie zaraz zaczniesz sie pluc o oznakowaniu itp. Ja jednak poza znakami respektuje zdrowy rozsadek i zdrowe myslenie wszystkich uczestnikow ruchu.
            • w_r_e_d_n_y Re: trąciłem dzieciaka. 06.08.07, 01:02
              edek40 napisał:

              > Ty rzeczywiscie jestes wredny.

              a ty edek

              > Osobiscie misku nie mowi do mnie nawet moja zona, bo tego nie lubie.

              nikt nie lubi i dlatego ja jako W_R_E_D_N_Y tak mowie do ciebie

              > Ja jednak poza znakami respektuje zdrowy rozsadek i zdrowe myslenie wszys
              > tkich uczestnikow ruchu.

              pierwsza czesc stwierdzenia to nieprawda
              ale dobrze ze przy braku znajomosci przepisow zostal ci chociaz rozsadek,to
              niezle rokuje na przyszlosc
          • sherlock_holmes Re: trąciłem dzieciaka. 06.08.07, 08:56
            w_r_e_d_n_y napisał:


            > i nie pieszy ,ale dziecko

            Ooo, a teraz to już poszedłeś po bandzie. Czyżby Marek Jurek był wśród nas? Dziecko nie jest pieszym? To może nie jest też człowiekiem.
            Co za chory człowiek z ciebie.
    • 1realista Re: trąciłem dzieciaka. 05.08.07, 11:25
      u mnie pod blokiem stoi sporo aut a i kręci sie sporo dzieciarni. Takie wtargniecia są częste. Ekstremalny przypadek to dzieciak który ledwo co nauczył sie chodzić :-))). Co jest najlepszą metodą na takie niespodzianki Jedynka i bez gazu a noga nada sprzegłem i hamulcem. Działa. Mozna stanać prawie w miejscu.20 w takich miejscach to niestety zbyt duzo.
    • m.a.n.n Toście się pożarli... 06.08.07, 20:59
      Pisałem dłuuuugi wywód ale winzgroza padła.

      Ogólniek, w zadniczym skrócie:

      1. dzieciak miał farta, że trafił na mnie, bo towarzystwo lata tam z
      nienormalnymi prędkościami. Do tego, że patrzyłem mniej więcej przed siebie i go
      zobaczyłem w odpowiednim momencie, bo parę chwil dalej i poleciałby pod auto.

      2. Wredny; skoro tak ortodoksyjnie trzymasz się praw i pieszych, to zważ li na
      obowiązki; poniżej 7dmego roku życia dziecko nie może samo poruszać się po
      drodze, powinno być prawie na smyczy opiekuna. W tymże przypadku babcia i
      dzieciak powinny zostać obligatoryjnie zdekapitowane, skoro ja przejeżdżałem
      tamtędy (a powinienem auto na grzbiet wziąć).

      3. Dla relaksu udałem się na finały The Tall Ship Races do Szczecina. Warto było.
      • w_r_e_d_n_y Re: Toście się pożarli... 07.08.07, 00:50
        m.a.n.n napisał:

        > 2. Wredny; skoro tak ortodoksyjnie trzymasz się praw i pieszych, to
        > zważ li na obowiązki; poniżej 7dmego roku życia dziecko nie może
        > samo poruszać się po drodze, powinno być prawie na smyczy opiekuna.

        chcesz powiedziec ze gdyby dzieciak mial 8 lat to bylaby twoja wina a tak to
        opiekuna ???
      • edgar22 Re: Toście się pożarli... 08.08.07, 23:06
        > 2. Wredny; skoro tak ortodoksyjnie trzymasz się praw i pieszych, to
        > zważ li na obowiązki; poniżej 7dmego roku życia dziecko nie może
        > samo poruszać się po drodze, powinno być prawie na smyczy opiekuna.

        Po drodze nie może, ale w strefie zamieszkania może:
        Art. 43. 1. Dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką
        osoby, która osiągnęła wiek co najmniej 10 lat. Nie dotyczy to strefy zamieszkania.
    • mejson.e I po co? 07.08.07, 13:05
      I po coś Ty trącał tego dzieciaka?

      Cały Wersal diabli wzięli...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • edgar22 Re: I po co? 08.08.07, 23:19
        mejson.e napisał:
        > Cały Wersal diabli wzięli...

        Forma wypowiedzi wrednego również niespecjalnie mi się podoba, wolę w innym
        tonie rozmawiać, ale jeśli chodzi o relacje pieszy - auto w strefie zamieszkania
        z punktu widzenia przepisów, to prawdę pisze.
        • edek40 Re: I po co? 09.08.07, 11:00
          Z punktu widzenia prawa, jezeli jakis cymbal stanie Ci na srodku pasa z maksymalnie nacisnietym hamulcem na drodze szybkiego ruchu (bo np. w ten niebanalny sposob postanowil zmienic pas), to choc jechales przepisowo, to bedziesz winien kolizji. Albowiem prawo stanowi, ze zawsze musisz jechac z taka predkoscia, aby moc bezpiecznie zatrzymac auto (bzdura do kwadratu - realnie nie do zastosowania, moze w XIX wieku). Bo wiesz, prawo, jak wiele innych rzeczy, zrobione jest przez asekurantow i co gorsza asekurancji sie nim posluguja.

          W przypadku manna i moim (z glowy) granica pomiedzy zlamaniem prawa, a nie daniem Ci szansy przez innego uzytkownika drogi jest szalenie waska. Ocena sytuacji wymaga pewnej kreatywnosci.

          Kiedys na Wislostradzie w Warszawie (po 3 pasy w 1 kierunku, wtedy 80 km/h) mial miejsce wypadek. Czlowiek wyjechal na lewy pas i dostal z tylu mercedesem. Policja orzekla, ze wina lezy po stronie pana, ktory nieostroznie zmienial pas. Ow pan nie przyjal mandatu i oczywiscie sprawa miala final w sadzie, gdzie oczywiscie przegral, wiec sie odwolal. Dopiero w II instancji laskawie zezwolono na przedstawienie opinii bieglego, ktory stwierdzil, ze kierowca mercedesa jechal co najmniej 180 km/h. Pan ze srodkowego pasa spojrzal w lusterko, zobaczyl merca (wcale sie tego nie wypieral), ale bardzo daleko, wiec zmienil pas. I po niezbyt dlugiej chwili dostal w d...., bo z tak wielkiej predkosci nie da sie szybko wyhamowac. Pozytywne dla odwolujacego orzeczenie zawieralo jedno wazne stwierdzenie: kierujacy samochodem, ktory zmienial pas, ocenil odleglosc w lusterku w oparciu o doswiadczenie i srednia predkosc aut na tym odcinku. Nie mial wiec wiekszych szans, z razji tego, ze w lusterko sie tylko spoglada, a nie slipi w celu oceny predkosci auta. Tu orzekajacy wyszedl poza ramy prawa, nieco pomyslal, zrozumial co ma biegly do powiedzenia i wydal taki, a nie inny werdykt. Bo w swietle prawa, gosc zmieniajacy pas rzeczywiscie zajechal droge mercowi. Te sytuacje opisywala Gazeta dobrych kilka lat temu.
          • edgar22 Re: I po co? 09.08.07, 11:11
            edek40 napisał:
            > W przypadku manna i moim (z glowy) granica pomiedzy zlamaniem
            > prawa, a nie daniem Ci szansy przez innego uzytkownika drogi jest
            > szalenie waska.

            Oczywiście, ale ja nigdzie nie napisałem, że mann był winny.
            Po prostu oponowałem, kiedy pojawiały się głosy, że (z pamięci):
            - wystarczy jechać 20km/h, żeby być "krytym"
            - pieszy w strefie zamieszkania nie może chodzić środkiem drogi
            - dziecko poniżej 7 lat musi (obowiązkowo) poruszać się z dorosłym
            Strefa zamieszkania to dość specyficzny rodzaj "ulicy", na której samochód jest
            gościem, a pieszy gospodarzem. I w tej sytuacji każde stuknięcie pieszego będzie
            rozpatrywane trochę inaczej niż na zwykłej ulicy.
            • edek40 Re: I po co? 09.08.07, 11:23
              Chyba nadinterpretujesz. Nie wydaje mi sie, aby ktos sprowadzal sprawe do bycia krytym. Nie chce mi sie czytac "wyjatkow z wieszcza" wrednego, ale jesli juz ktos sprowadzil dyskusje na te tory to chyba wlasnie on.

              Ton wypowiedzi ludzi o normalnych emocjach sprowadzal sie raczej do slusznego stwierdzenia, ze pewne sprawy na drodze sa nie do unikniecia.
              • edgar22 Re: I po co? 09.08.07, 11:41
                edek40 napisał:
                > Chyba nadinterpretujesz.

                Możliwe, że źle zrozumiałem, ale padło wyraźnie i to nie w dyskusji z wrednym:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=66999767&a=67050441
                > Ton wypowiedzi ludzi o normalnych emocjach sprowadzal sie raczej do
                > slusznego stwierdzenia, ze pewne sprawy na drodze sa nie do
                > unikniecia.

                Oczywiście - i z tym nie polemizuję.
              • w_r_e_d_n_y Re: I po co? 10.08.07, 02:01
                edek40 napisał:

                > Chyba nadinterpretujesz. Nie wydaje mi sie, aby ktos sprowadzal
                > sprawe do bycia krytym.

                jak ci sie tylko tak wydaje to po cholere to komentujesz ?
                "znawca" od ograniczen szybkosci tomek854 kilka razy to powtarzal

                sam znajdziesz leniu czy podrzucic ci linki ?
                • tomek854 Re: I po co? 10.08.07, 02:21
                  Jakbyś umiał czytać ze zrozumieniem to byś zrozumiał, że nie uważam, ze jeździ
                  się 20 na godzinę tylko po to, żeby być krytym. Oni to zrozumieli, ale ty widać
                  jesteś debilem.

                  Ale owszem - jazda zgodnie z przepisami pozwala się wybronić z wielu sytuacji,
                  kiedy doszło do kolizji czy wypadku. Bycie krytym to taki efekt uboczny jazdy z
                  przepisami.
                  • w_r_e_d_n_y amnezja - jestes KRYTY 10.08.07, 03:07
                    tomek854 napisał:

                    > Jakbyś umiał czytać ze zrozumieniem to byś zrozumiał, że nie
                    > uważam, ze jeździ się 20 na godzinę tylko po to, żeby być krytym.
                    > Oni to zrozumieli, ale ty widać jesteś debilem.

                    masz amnezje ,chetnie ci pomoge odswiezyc pamiec

                    tego sie teraz wypierasz :

                    " Jeżeli uważasz, że ze względu na wyskakujące z nienacka dzieci trzeba jechać 8
                    -jeździj 8. Ale można 20 "
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=66999767&a=67050427

                    " Bo gdyby jechał szybciej, to by mogła byc jego wina. A tak - NIE BĘDZIE. "
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=66999767&a=67023491

                    " Tak, jestem pewny w 100% ( to na pytanie fru.fru czy jestes pewny ze gdyby
                    jechal nie szybciej niz 20k/h to nie bedzie jego wina)"
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=66999767&a=67037741

                    " Ale jadąc zgodnie z tym ograniczeniem jesteś KRYTY.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=66999767&a=67050441

                    lubie takich co sami sie podkladaja i to bez przymusu :-)
                      • tomek854 Re: amnezja - jestes KRYTY 10.08.07, 13:19
                        Ech. Ch*j w d*pę wrednemu, dla niego ważne jest żeby dowalić i kto się podkłada.

                        Ale inni też to czytają dlatego śpieszę z wyjaśnieniem.

                        Strefa zamieszkania jest takim miejscem, w którym można spodziewać się wielu
                        rzeczy ze strony pieszych, a oni mają pierwszeństwo. Dlatego ustawodawca ustalił
                        tam maksymalną prędkość 20 na godzinę. Oczywiście jeżeli widzę dzieci grające w
                        badmintona jadę wolniej, bo wiadomo, że mogą mi wbiec pod koła. Jeżeli widzę
                        jakiekolwiek inne potencjalne niebezpieczeństwo - również zwalniam.

                        Jeżeli jednak nie widzę żadnego, to jadę 20. Owszem, może się tu zdarzyć, że mi
                        dziecko wyskoczy zza zaparkowanego samochodu. Ale właśnie dlatego ustawodawca
                        uznał, że w takim przypadku prędkość 20 na godzinę będzie bezpieczna, o czym
                        świadczy przypadek mana, który dziecko pacnął i nic mu nie jest. Nie muszę
                        rezygnować z prawa do jazdy 20 jeżeli nie widzę nic, co wymagało by zmniejszenia
                        tej prędkości - tak jak nie muszę rezygnować z prawa do pierwszeństwa przejazdu
                        na wypadek gdyby ktoś mi wyjechał z podporządkowanej.

                        Dlatego, jeżeli nic nie widziałem niebezpiecznego, jechałem sobie 20 i nagle zza
                        krzaka wyskoczyło mi pod koła dziecko - jestem kryty. Jechałem zgodnie z
                        przepisami pisanymi, nie miałem żadnych przesłanek świadczących o tym, że może
                        jakieś niebezpieczeństwo nastąpić.

                        Co innego gdybym jechał 30. Wtedy nawet jeżeli dziecko mi wyskoczy tak samo
                        powstaje pytanie: czy gdybym jechał 20 również bym je trącił?

                        I o to mi chodziło mówiąc że jestem kryty: nie da się przewidzieć wszystkiego,
                        ale to nie powód żeby jechać piechotą. Ustawodawca przewidział pewien poziom
                        przy którym nawet jeśli coś się stanie a przestrzegaliśmy przepisów nie można
                        nam nic zarzucić: czyli: jeżeli jechaliśmy pustą drogą zgodnie z przepisami -
                        jesteśmy OK.
                        • edek40 Re: amnezja - jestes KRYTY 10.08.07, 13:31
                          Przeciez dla tego niedorozwoju umyslowego nie istnieja poltony. On w ogole nie zrozumie, co do niego piszesz. Zapewne w strefie zabudowanej widzialby goscia z czerwona choragwia. I przyczepiany do samochodu dzwonek ostrzegawczy. A i tak kazda kolizje (np. szczeniaka, ktory wpelznie pomiedzy chorazego, a samochod) zaliczy na konto kierowcy. Mogl wszak jechac blizej chorazego.
                  • w_r_e_d_n_y teterete 10.08.07, 03:24
                    typson napisał:

                    > wystarczy już, wypieprzasz przygłupie.

                    nie populales sie jeszcze ?

                    specjalnie dla takich leni jak ty zacytowalem (pietro wyzej)wypowiedzi tego od
                    "bycia krytym"

                    aha,gdybys nie mogl znalezc
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=66999767&a=67268000
                    • lexus400 Re: teterete 10.08.07, 07:28
                      Nie wpisałem się do tej pory ale śledziłem uważnie cały wątek i mam pytanie do
                      wrednego - czy Ty nie zakumałeś, że jesteś sam jeden ze swoimi niezbyt mądrymi
                      teoriami ???
                      • edgar22 Nie do końca sam. 10.08.07, 08:25
                        W_r_e_d_n_y (ale to się ciężko pisze...) swoje teorie obwieszcza w specyficzny
                        sposób, ale nie był sam - kilka osób próbowało zwrócić uwagę, że w strefie
                        zamieszkania jest nieco (a nawet bardzo) inaczej niż na zwykłej drodze.
                        • plawski Re: Nie do końca sam. 10.08.07, 08:57
                          edgar22 napisał:

                          > W_r_e_d_n_y (ale to się ciężko pisze...) swoje teorie obwieszcza w specyficzny
                          > sposób,

                          Oj tak, specyficzny to on jest. Jeden tu taki był, dawno temu, nie mówię o tych
                          ostatnio. Sławny był :) Może wrócił? :)
                        • edek40 Re: Nie do końca sam. 10.08.07, 10:32
                          Edgar, nikt nie neguje racji wrednego (jak to sie ciezko czyta). Jednak mniej wiecej myslacy ludzie potrafia wyjsc poza przepisy i sprobowac ocenic sytuacje nieco bardziej kreatywnie (tak jak sad ocenil tego goscia, ktorego opisywalem). Mysle, ze wredny tez potrafi, ale sprawia mu po prostu przyjemnosc draznienie sie z ludzimi, obrazanie, misiowanie itp. Musi miec biedak ciezkie zycie i sie odgrywa na tych, ktorzy nie moga (a z racji jako takiej kultury nie chca) po prostu dac mu w gebe. Najlepsze jest to, ze jego pyskowki tak naprawde niczego nowego nie wnosza. On tepo cytuje przepisy, ktore kazdy powinien znac lub moze sie w dowolnym momencie zapoznac. Co wiecej gdyby jego wypowiedzi brac za dobra monete, jak byk mi wychodzi, ze doswiadczenie za kierownica zdobywal na grach komputerowych i czytaniu KD. Bo skora mi cierpnie na mysl, ze tacy idioci dostaja prawo jazdy. Jesli bowiem jego wywody odnosza sie do jego zachowania na drodze, to mamy osobnika, ktory bedzie usilowal przepuscic pieszych, nie baczac na to, ze wlasnie lewym pasem ktos go wyprzedza. Bo przepisy nakazuja sie zatrzymac. Zdrowy rozsadek zas i doswiadczenie podpowiadaja raczej nacisniecie na klakson, aby ostrzec przed wyprzedzajacym piratem drogowym i swoim samochodem nie dopuscic do wejscia na przejscie.
    • mrzagi01 Re: trąciłem dzieciaka. 09.08.07, 14:55
      prześledziłem cały wątek i stwierdzam ze dużo głuiego gadania się przelało
      zwłaszcza ze strony niejakiego wrednego (z kreseczkami)
      otóż bardzo podobną sytuacje miałem jakieś 11-12 lat temu.
      jechalem osiedlową uliczką/chodnikiem (powoli)i prosto na maskę zza żywopłotu
      wybiegł/ wyskoczył jakiś gnojek, który odbił sie od maski i rypnał o glebe. po
      chwili pozbierał się i długa. to ja zostawiłem samochód i za nim. mały- deczko
      zszokowany spierdzielał do domu. pogonilem za nim (całe szczęście go nie
      zgubilem) w mieszkaniu do którego uciekł drzwi otworzyła matka- opisalem
      sytuacje, zasugerowałem zeby pojechała z dzieciakiem na pogotowie, bo mogą wyjść
      jakieś urazy, a ja ide zgłosić incydent na policje. przyjechał jeden polismen,
      zaprotokolowal wszystko, trafili się świadkowie którzy potwierdzili mój opis
      sytuacji. w koncu zapytałem, czy będzie się to wiązać z jakimiś konsekwencjami
      wobec mnie. Policjant stwierdził, że absolutnie nie i że jeżeli można
      komukolwiek coś zarzucić, to tylko rodzicom dzieciaka zaniedbanie opieki
      rodzicielskiej. na koniec jeszcze dla formalności umówił się ze mną na badanie
      alkomatem w komendzie, gdzie musialem dojechać sam i poczekać na niego, bo on
      jeszcze złożył wizytę w domu tego małolata. i tak to sie skończyło. (BTW- mały
      był nieco poobijany- nic groźnego, ale w sumie okazało się że bardziej niż by to
      się mogło wydawać z rączego galopu jakim uciekał do domu)

      BTW2- babie slusznie należaly się zjeby za nieodpowiedzialność. ja nigdy nie
      pozwalam młodemu oddalac się ani "orbitować" w miejscach w których miesza się
      ruch pieszy z kołowym. po prostu to jest nienaruszalna zasada.
        • andrzejmat Re: trąciłem dzieciaka. 10.08.07, 16:19
          Po pierwsze, ze smutkiem widzę, że forum AUTOMOBIL, niby zamkniete i
          w pierwotnym zamiarze - chyba troche nawet ekskluzywne - nie rózni
          sie już od wielu innych. Wulgaryzmy, bezinteresowna złość itd.

          Po drugie - czy to tak trudno PRZYJĄĆ, że w pewnych okolicznościach
          NIE jest się "KRYTYM" (według przepisów lub/i we włsnym tzw
          sumieniu) jeżeli uszkodzimy pieszego nawet jadąc 4km/h i TEŻ nie
          jest sie KRYTYM jak wyżej, nawet nie powodując wypadku, lecz
          przekraczając pewną rozsądną dla danych okolicznośi prędkość?
          A pieszych należy traktować - w pewnych oczywistych okolicznościach,
          nie jako myślących partnerów w ruchu, w stosunku do których (tych
          myślących) można stosować zasadę "ograniczonego ale ZAUFANIA" - lecz
          jako elementy poruszające się według zasad ruchów Browna, czyli z
          grubsza rzecz ujmując - chaotycznie. I nie mieć do nich pretensji,
          nawet pretensji "artykułowanych" grzecznie, nie słowami ruskiej
          łaciny. Bo każdy z nas był albo może być takim elementem.
          A tak generalnie - pieszy to ten, któremu udało się zaparkować....

          Pzdr.
          A
          • typson Re: trąciłem dzieciaka. 10.08.07, 18:05
            ad1

            z tego co mi wiadomo, osoba wrednego zostala wykluczona z forum (i tak typ pisał
            raz na rok, z reguly jego wtykanie kija w mrowisko konczylo sie bez echa). Chyba
            zbyt rzadko korzysta sie z banowania uzytkownikow. A jak wiadomo, w
            spoleczenstwie (a automobil to dosc pelne odwzorowanie tyle ze w skali) nie
            trzeba wiele aby wzbudzić negatywne emocje. Niby wszyscy jestesmy porządni i
            poukładani a wystarczy jeden premier, dwóch wice i jeden ksiądz z radia, by
            połowa polski była gotowa spalić Żydów, udusić czarnuchów, przegonić żóltych i
            poćwiarować liberało-komuchów tylko dlatego, ze myślą lub wyglądają inaczej. Ja
            bym jeszcze nie ferował wyroków co do upadku automobila, predzej upadnie rząd i
            będą nowe wybory :)
            • andrzejmat AMEN!!! 11.08.07, 05:44
              typson napisał:

              ....... Ja
              > bym jeszcze nie ferował wyroków co do upadku automobila, predzej
              upadnie rząd i
              > będą nowe wybory :)

              Amen, czyli - niechaj tak się stanie!!!

              Pzdr
              A.
              • andrzejmat Taka sobie historyjka 11.08.07, 07:07
                "Parkingo - 'strefa'" blokowiska. Za kierownicą stuningowanego
                pojazdu z pracującym silnikiem (upał, a tu KLYMA, bynajmniej) siedzi
                pan dalece nie łysy, okulary w czadowych oprawkach. Do tylnego
                lewego koła (ALUFELGA!!!) zbliża się Golden Retriever (jakieś 60
                kG), na smyczy starsza pani, ruchowo nie całkiem sprawna. Podnosi
                nogę (pies, nie pani). Pan ma refleks. Z rury wyrywa sie pięknie
                brzmiące (tuning) ryknięcie. Pies odskakuje, pani pada, poważne
                obrażenia głowy (skleroza), złamana reka (osteoporoza). Saąsiedzi,
                policja, pogotowie, szpital , kuracja. Sprawa sądowa. Pan płaci
                słone odszkodowanie.
                Sąd ( w obu instancjach) nie brał pod uwagę oczywistych
                okoliczności, że:

                - pies nie powinien (szkolenie, wyprowadzanie przez osiłka)
                - pani nie powinna (skleroza, ostoporoza, do domu wraku)
                - KLYMA, ALUFELGA
                - pan nie musiał wszak straszyc psa, chciał ruszyć i noga mu
                sie 'omsła', czy musiał wysiadać może i sprawdzać czy aby tam cos
                koło rury się nie pęta?!
                Takie to te sądy były. A było to przed Ziobrą.

                A.
          • iberia.pl Re: trąciłem dzieciaka. 11.08.07, 10:39
            andrzejmat napisał:

            > A pieszych należy traktować - w pewnych oczywistych
            okolicznościach, nie jako myślących partnerów w ruchu, w stosunku
            do których (tych myślących) można stosować zasadę "ograniczonego
            ale ZAUFANIA" - lecz jako elementy poruszające się według zasad
            ruchów Browna, czyli z grubsza rzecz ujmując - chaotycznie. I nie
            mieć do nich pretensji, nawet pretensji "artykułowanych" grzecznie,
            nie słowami ruskiej łaciny. Bo każdy z nas był albo może być takim
            elementem.

            tu bym polemizowala z tym, ze kazdy z nas....zauwaz, ze inaczej
            zachowuje sie pieszy, ktory jest rownoczesnie kierowca a zupelnie
            inaczej gdy jest tylko i wylacznie pieszym...Jestem wyczulona na
            punkcie pieszych i byc moze dzieki temu iles razy udalo mi sie
            uniknac bliskich kontaktow trzeciego stopnia, ale Rtg w oczach nie
            mam nad czym czasem ubolewam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka