Dodaj do ulubionych

Czyżbym dorżnął klocka? Czy to może coś więcej?

23.09.07, 03:53
Już od jakiegoś czasu (od kiedy ujeździłem 10000 mil, czyli od 2000 mil ponad
:P) zbieram się żeby oddać auto do przeglądu, ale coś ciągle nie było kasy. I
dzisiaj jechałem sobie i hamowałem, a tu mi nagle coś
zgrzzzzzzzzzzzzgrzzzzgrzzzzgrzzzz jak nie zacznie robić (specjalnie dla
leksusa tak napisałem :P).

Brzmi to dla mnie jak dojechanie klocka do zera i zacznięcie rżnięcia blachą,
ale się zdziwiłem trochę, ze to już. Dodatkowy problem jest taki, że to
grzgrzgrzgrz słychać także (i to bardzo głosno) w chwilę po hamowaniu, jeśli
jadę wolno albo mam ostro skręcone koło albo na wstecznym. Dodatkowo bardzo
się to koło grzeje.

I teraz tak: ciemno było, ale:
- auto poza tym zachowuje się normalnie
- przy hamowaniu nie czuję znacznego pogorszenia sił hamowniczych, nie ściąga
ani nic, a dźwięk dochodzi tylko z prawej strony
- przy ruszaniu także nie ściąga na żadną stronę
- przy wyższych prędkościach miałem dzisiaj wrażenie, że auto lekko pływa, ale
to mogły być koleiny
- to jest to koło, co kiedyś w dziurę wjechałem jak byłem w Polsce i mi
wymieniali jakieś łożysko a niedawno coś mi tam stukało...

Ktoś może może mi poradzić na co patrzeć (bo na razie było ciemno). Autem
dojechałem do domu, ale jeździć się raczej nie czuję pewnie, a wkurwia mnie to
bardzo, bo mam nową pracę, daleko, a jestem kompletnie spłukany - przez
najbliższe dwa tygodnie żyję na pożyczonej kasie, bo sobie bezpłatne wakacje
zrobiłem 3 tygodnie w tym roku, a potem wyskoczyły nagłe wydatki - wiecie jak
to jest z prawami MUrphyego...

Z drugiej strony: przy h
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Czyżbym dorżnął klocka? Czy to może coś więce 23.09.07, 08:31
      Watek nazwales nieco fekalnie. To fakt :)

      Tak na oko wyglada na to, ze zapiekl sie zacisk hamulcowy. Prawdopodobnie dlatego szybciej dojechales klocek (zapewne tylko jeden). Jezeli stan nie jest tragiczny, to rozruszanie go nie bedzie wykraczalo poza to, co powinni Ci robic rutynowo przy kazdej wymianie klockow. Moze nawet tarcza przezyla, bo halas moze powodowac magiczna blaszka, ktora ma halasowac, gdy klocek umiera. Bez obejrzenia przez mechanika sie na pewno nie obejdzie :(
    • typson Re: Czyżbym dorżnął klocka? Czy to może coś więce 23.09.07, 11:13
      podnies auto, zdejmij koło i oceń wzrokowo ile okładzin pozostalo w obu
      klockach. Sprawdz tez czy z obu stron tarcza jest rowno zuzyta i nie ja jakiś
      takich wspolsrodklowych rys. Czesto jest tak, ze gdy zapieka się zacisk to nie
      tylko sciera szybciej klocek i przegrzewa sie koło ale i hamuje nierówno.
      Postaraj się sprawdzić na prostej i rownej drodze czy oba koła podczas hamowania
      (narastająco naciskajac hamulec, nie z kopa) blokują sie w tym syamym (z grubsza
      momencie). I nie blokuj kól na zbyt dlugo, bo zjarasz opony.

      Poza tym nadchodzi taki dzień, ze z braku floty naprawy trzeba przeprowadzić
      samemu :) Kup sobie klocki, wez kogos z narzedziami do pomocy - masz chyba w
      bazie jakieś toolsy. I wymień. To bajecznie proste. Trzeba miec klucz do kół,
      chyba klucz nr 12 lub 13 do odkrecenia zacisku (wystarczy jedna sruba, gdy
      zacisk jest sprawny i jakies narzedzie do wcisniecia tłoka do srodka zacisku -
      nieduży klucz francuski
      (pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Klucz_francuski.JPG) jest OK (lub gluby
      trzonek ale drewniany od młotka).

      Być moze zapiekł sie i przyrdzewiał taki smar, na którym poruszają sie trzpienie
      prowadzące zacisk względem jarzma klocków ham. Wtedy wypada kupić zestaw
      naprawczy - sklada sie on z gumek oslaniajaco uszczelniajacych owe trzpienie i
      smar na wymiane (specjalny nie byle jaki).
          • typson Re: Czyżbym dorżnął klocka? Czy to może coś więce 23.09.07, 14:22
            bo przeciez calkiem sporo czynnosci w aucie jest do wykonania we wlasnym
            zakresie i nie wymaga kanału. z narzędzi mam

            - podnosnik hudrauliczny - taką zabkę, kosztowala 70pln
            - jakiś wór zdekompletowaynch kluczy plaskich, plaskooczkowych, oczkowych -
            takich wygietych, nasadowych
            - troche dobrych srubokretow
            - kilka smarów
            - miernik uniwersalny

            i wsio. Bez kanału, czyli pod domem na podworku robilem:

            w maluchu:
            glowice, sprzeglo (demontaz silnika), przegyby, wahacze, amory, hamulce, linki, itp

            pozniej juz z reguly grzebałem w warsztacie ale tylko po to by mi nie bylo zimno
            w dupe, zeby sie napic piwka i posluchac muzyki przy okazji. Ale robilem tez sporo

            - poloscie i przeguby, termostaty, pompy wody, chlodnice, alternatory,
            rozruszniki, amory, hamulce, lozyska, roznej masci elektryke silnikowo napedową
            i wszelkie czynnosci zwiazane ze zmiana plynow.

            I wszystko to jest proste pod warunkiem, ze grzebie sie we wlasnym aucie, ktore
            sie zna, wie co i jak sie psuje i jak to psucie postepuje. Gorzej gdy trzeba sie
            zabrac do cudzego auta i w okreslonym (najkrótszym) czasie naprawic wszystko,
            mozliwie tanio. Rozdzielic to co warte naprawiania od tego co mozna olac, bo
            przeciez wielu ludziom nie przeszkadzaja stuki w zawieszeniu, brak amortyzatorów
            czy siwy dym z rury. Byle jakoś palił i jechal
        • tomek854 Re: Czyżbym dorżnął klocka? Czy to może coś więce 23.09.07, 16:11
          No wlaśnie, szczerze mówiąc to ja się też nie czuję. Są ludzie, którzy się do
          tego nadają, a są tacy, co się nie nadają (dzień dobry państwu).

          Poza tym nie ułatwia sprawy fakt, ze ja z narzędzi to mam dwa śrubokręty i
          kombinerki oraz ten podnośnik co był w bagazniku i klucz do kół... I nie mam
          podwórka tylko ruchliwą ulicę albo zastawiony totalnie na maksa zaułek :(

          Chyba zadzwonię po wsparcie do znajomego, albo pójdę jutro do banku żeby mi
          zwiększyli limit na kredytówce ;-)
    • tomek854 Re: Czyżbym dorżnął klocka? Czy to może coś więce 23.09.07, 17:52
      Tylko prosze sie nie smac - sa po prostu tacy, ktorzy sie nie znaja i juz.

      melduję, że podjechałem pod dom swoj (dalej rzęzi).

      Zdjąłem koło

      Jest sobie tarcza, ona ma takie kólka-ryski-nie wiem jak to nazwać na sobie jak
      płyta gramofonowa, ale to chyba nie jest wielkie halo.

      I jest sobie klocek, nawet go dużo, jeżeli to, czego ma byc duzo to jest takie
      szare co wyglada jak pumex ;-)

      Z drugiej strony jest Mnóstwo Zabłoconego Oraz Pordzewiałego Żelastwa.

      Zakładam że tam jest także drugi klocek, ale nic nie widać, jak wsadzę sobie od
      góry latarkę to mi się już głowa nie mieści a i od dołu nie bardzo mam jak
      podejść do sprawy.

      Klocek jest dociśnięty do tarczy.

      :(
      • typson Re: Czyżbym dorżnął klocka? Czy to może coś więce 23.09.07, 23:01
        klocki zawsze są dociśniete do tarczy. A w praktyce prawie na niej leżą ale nie
        jest przyłożona do nich zadna siła. Bierze sie to stąd, ze ruch długiego i
        cienkiego tłoka pompy hamulcowej wciskanej pedałem jest przekładany na baaaardzo
        krótki ruch tłoka w zacisku ale z siłą zwielokrotnioną. Taka dzwignia tylko
        zamiast belki masz płyn wysoce nieściśliwy. Dlatego ruch tłoka w zacisku to na
        prawde milimetr, moze dwa.

        Po prostu podnies kolejno jeden u drugi przod i sprawdz, czy koła kreca sie
        luzno. Powinny po nadaniu im pewnej predkosci obrotowej zakrecic sie kilka razy
        a do ich obrócenia nie potrzeba wiekszej siły (no - momentu siły) niz mozna
        sobie to wyobrazic - po obrócenie koła o masie kilkunastu kilogramow wymaga
        przeciez jakiejś w sumie nie małej energii.

        Jesli podczas obracania bedziesz slyszal lekki szum to jest to normalne - klocki
        zawsze jakostam minimalnie dotykaja tarczy. jelsi natomiast szum bedzie wiekszy
        i gdy zdejmiesz (upocony) rekę wprawiającą w ruch obrotowy koło, owe koło od
        razu sie zatrzyma to znaczy ze cos jest nie tak.

        Auto oczywiscie moze byc na biegu bo uniesione koło nie jest połączone ze
        skrzynią i silnikiem za sprawą mechanizmu roznicowego, choc lepiej bieg wyjąc,
        by wyeliminowac wszelkie zbedne klimaty.

        Podczas sprawdzania kół warto jest, tez na skreconych kołach ocenić stan manszet
        - osłon przegubów - są tuż przy kole od wewnetrznej strony - taka gumowa
        harmonijka jak w maluchu na biegach. Obracając skrecone koło bedziesz mial
        mozliwosc zweryfikowania oslony w momencie jej najwiekszego zgięcia. Nie ma
        prawa byc zadnych dziur, szpar czy smaru w tych okolicach. Dziurawa osłona
        załatwia przegub w kilka miesiecy a wymiana przegubu to juz kwestia ladnych
        kilkuset złotych, bo trzeba wyjąc połos (i przezbroić ją na stole wyposazonym
        conajmniej w imadło), co skutkuje wyciekiem oleju ze skrzyni (jest na wcisk
        bezposrednio do skrzyni nie przykrecana jak np w audi)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka