A nie lepiej 40 km/h i fotoradar?

19.11.07, 12:03
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/piesi-na-celowniku-policji,1012936
W piatek prawie trzepnalem takiego, bo w terenie zabudowanym jechalem okolo 50 km/h, choc na znaku stalo 40 km/h. A gosc szedl, jak nalezy: plecami do mnie, byl ubrany na czarno i szedl jak nalezy po jezdni, choc po drugiej stonie jakis baran wybudowal chodnik. Moglem zabic ojca dzieciom. Co z tego, ze poszedlbym do paki? Biedne dziateczki pieszego...
    • emes-nju Re: A nie lepiej 40 km/h i fotoradar? 19.11.07, 12:13
      Tak, jezeli nie mialbys kasy na obrone, to poszedlbys do paki.

      Na forum biezpieczenstwo jakas dziewczyna opisywala swoja dwu-trzyletnia walke z sadami roznych instancji. W nocy (nie smiertelnie) potracila spiacego na jezdni pijanego dobrego obywatela...
    • bassooner "Józek plecownik..." 19.11.07, 13:52
      edek40 napisał:
      gosc szedl, jak nalezy: plecami do mnie, byl ubrany na czarno i szedl jak nalezy
      po jezdni...
      ___________________________________________________________________
      "Ubrany był na czarno i szedł plecami do nadjeżdżających"...

      Hmm...to był na pewno "Czarny Józek" zwany inaczej "Józek plecownik" albo
      całościowo "Czarny Józek plecownik"...
      Chodzi tak od lat nieoświetlonymi poboczami dróg, wielokrotnie potrącany przez
      różne pojazdy zarabia tak na chleb, dostając odszkodowania z PZU, bądź dogadując
      się na miejscu z winowajcą jeśli jest jeszcze przytomny...;-(((
      "Józek Plecownik" miał połamane prawie wszystkie kości, włącznie z miednicą i
      kością ogonową, a na podstawie czaszki kończąc. Ale zawsze dochodzi do siebie.
      Z niegroźnymi złamaniami typu: ręka, obojczyk czy noga "Czarny Józek" wraca
      spokojnie do domu. Oczywiście po uiszczeniu opłaty przez z reguły przerażonego
      winowajcę.
      Kiedyś na to same otwarte złamanie podudzia Józek ocyganił siedmiu kierowców:
      czterech pierwszego dnia - po czym wrócił spokojnie na noc do domu, zdążył się
      nawet nachlać ze szwagrem, pobić konkubinę i jeszcze pobić i zerżnąć szwagra...i
      trzech drugiego.
      A było by ich więcej tylko "Czarny Józek plecownik" siódmego potrącenia w ciągu
      dwóch dni już nie wytrzymał i zemdlał na poboczu pod jabłonką.
      Józek to twardziel jakich mało, w tutejszych lasach ludzie powiadają "nie daj
      Boże spotkać w lesie wilkołaka, a co gorsza "Czarnego Józka plecownika"...
      Chłop jurny jest i do bitki skory...jak nie pobije to zerżnie co popadnie bez
      względu na płeć i rasę, a czasami i jedno i drugie w kolejności dowolnej...
      Ale jeśli chodzi o potrącenia to większego speca nad Józka nie ma.
      Odziany jest zawsze na czarno i matowo. Po zmroku zlewa się z otoczeniem jak
      kameleon. Kierowcy nie są go po prostu w stanie zobaczyć jak idzie poboczem
      drogi. Stąd statystykę potrąceń ma dużą.
      Przyuczał już powoli do zawodu swojego najstarszego syna..."Czarnego Józka
      plecownika juniora".
      Junior aktualnie liże rany na przypiecku, po tym jak go ojciec
      (w ramach szkolenia) zbyt mocno wepchnął pod nadjeżdżający PKS. Chłopak zamiast
      odbić się od karoserii i normalnie polecieć w krzaki dostał się pod autobus i go
      troszkę za mocno połamało...ale za to kasę niezłą od kierowcy wydębili.
      Baby jeszcze larum w Pekaesie podniosły, że na pewno "wczorajszy" i kasa za
      bilety się sypnęła. Ale za to młody jakoś nie chce z przypiecka złazić.
      "Czarny Józek" będzie pewnikiem musiał drugiego przyuczać. Drugi się na całe
      szczęście w Józka wrodził, bo Junior to w mamę się wdał i jakiś bojaźliwy jest.
      Już sam fakt, że Józek musiał go sam na siłę wepchnąć pod Pekaes...bał się mami
      synek jeden.
      Drugi to insza inszość...już się pali do roboty, żeby z ojcem na dukt iść i się
      śwignąć pod auto...zuch chłopak, nie ma co...będzie miał "Czarny Józek
      plecownik" godnego następcę na stare lata...
      • edek40 Re: "Józek plecownik..." 19.11.07, 14:51
        Co tu duzo gadac - otworzyles mi oczy na te matowa czern.
        • bassooner Re: "Józek plecownik..." 19.11.07, 17:09
          Taa... Czarny Józek nie używa roweru, kiedyś próbował ale z rana jest jeszcze
          pijany, a koło południa to już jest pijany i nie daje rady wejść nań.
          Poza tym na rowerze to mogą mu prawko zabrać, a czasami trza Fiaciorem kany ze
          spirytem przewieźć bo Józka szwagier w gorzelni tyra...wiadomo...plombka lubi
          się czasami poluzować...;-)))
          Czarny Józek plecownik, jego szwagier i sąsiad to wielcy koneserzy spirytu
          gorzelnianego, który to spożywają codziennie w ilościach powalających konia, a i
          ich z czasem dobrze po północy.
          Po zmroku Józek zawsze idzie do roboty - na drogę znaczy, gdzie jak dobrze idzie
          ktoś go w przeciągu godziny potrąci i pasuje.
          Wtedy Czarny Józek rzucony uderzeniem na pobocze, leżąc gdzieś na rowie,
          dogaduje się na miejscu z kierowcą na określoną sumkę.
          Stęka przy tym i jęczy w wniebogłosy, że nawet najwięksi twardziele wymiękają.
          Najlepiej jak jest krew, albo nawet jakieś otwarte złamanie - wtedy "Czarny
          Józek plecownik" jest w stanie wynegocjować całkiem sporą sumkę leżąc tak
          rzucony gdzieś w krzoki i pojękując...o ile nie straci wcześniej przytomności.
          Ale jak już pisałem Józek to twardziel i z rzadka mu się to przytrafia. Czasami
          tylko dla większego dramatyzmu, raz to wybałusza ślepia, raz to niby pokazuje
          same białka, że niby umiera.
          Gada wtedy, że mu się zimno robi i że nóg nie czuje, i żeby mu coś dać bo ma
          dziesięcioro dzieci na utrzymaniu(co akurat jest prawdą, z tym, że dwójka jest
          szwagra - o czym Józek nie wie).
          Najlepsze jest to, że się na nim rany jak na psie goją i z reguły po takim
          lekkim potrąceniu Józek plecownik otrzepuje się i idzie do domu gdzie jest
          jeszcze w stanie po uprzedniej degustacji spirytu gorzelnianego spuścić wpie*dol
          konkubinie, szwagrowi i sąsiadowi oraz całą trójkę zerżnąć bez kozery...
          cdn...;-)))
    • sven_b Re: A nie lepiej 40 km/h i fotoradar? 19.11.07, 14:44
      Rowerzyści bez oświetlenia to też wyjątkowo oporny nejszyn.
      • emes-nju Re: A nie lepiej 40 km/h i fotoradar? 19.11.07, 15:09
        sven_b napisał:

        > Rowerzyści bez oświetlenia to też wyjątkowo oporny nejszyn.

        Nie. To jest zupelnie inna sprawa. To nasz nowy, eksportowy sport ekstremalny. Nazywa sie to NAJTROWER (kopyrajt - Skiba) i podobno daje lepszego kopa andrenaliny niz skoki na bungee :-P
      • simon921 Re: A nie lepiej 40 km/h i fotoradar? 19.11.07, 15:11
        > Rowerzyści bez oświetlenia to też wyjątkowo oporny nejszyn

        Jak jeszcze 2 lata temu jeźdźiłem w zielonej kamizelce na rowerze to
        patrzyli na mnie jak na idiotę. Na dzień dzisiejszy jeździ takich
        coraz więcej. Ale niestety na razie tylko w duzych miastach.
    • miecio1313 Re: A nie lepiej 40 km/h i fotoradar? 19.11.07, 18:45
      Ta akcja przypomina mi akcje typu znicz, dolnośląska policja coś
      robi u siebie okazjonalnie a co zresztą kraju. tak chodzą tylko na
      dolnym śląsku i tylko teraz i co- potrzebna do tego specjalna akcja.
      Przecież powinni zwracać uwagę na takich ludzi cały czas i w całym
      kraju. Jest to typowe podejście policji do bezpieczeństwa-
      parodniowa akcja i zadanie wykonane, przez resztę roku niech ich
      zabijają.
      • edek40 Re: A nie lepiej 40 km/h i fotoradar? 19.11.07, 19:44
        Nie prawda. Reszta roku jest strzezona przez fotoradar.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja