Zimowki w Niemczech - kolejny mit?

19.11.07, 20:50
Tak sobie czytam szkocja.net. Oczywiscie wszyscy sie wybieraja na swieta do
Polski i panuje ogolnoforumowa histeria, ze niejako w Niemczech jak sa po temu
warunki to zimowki sa obowiazkowe. I jak sie przejezdza przez NIemcownie bez
takowych, to mozna na lawecie odjechac.

Jakos mi sie nie chce w to wierzyc, bo niby jak oni moga ode mnie wymagac
czegos, co jest nieobowiazkowe w kraju rejestracji pojazdu (ze o problemie
kupna zimowek w Szkocji nie wspomne)... Moze kierownice tez mam przelozyc?
    • inna-bajka Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 19.11.07, 21:09
      Tomuś, niestety tak jest, ale jeśli Cię złapią bez tych zimówek.
      - w Czechach musisz mieć komplet żarówek, choć czasy gdzie się samemu takową
      wymieniało minęły bezpowrotnie. No chyba, że ma się drugi łocieć i nadgarstek
      obrotowy o co najmniej 270 stopni.
      - do Austrii, nie wpuszczają bez łańcuchów, no przynajmniej ciężarowych.
      - a do Portugalii i Hiszpanii bez klimy postojowej.

      Biorąc pod uwagę, jak nasi zachodni bracia nas "kochają" może być już na granicy
      zamieszanie. Także chyba dobrze by było wejść na ichniejszą stronę.
      • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 19.11.07, 23:11
        > Biorąc pod uwagę, jak nasi zachodni bracia nas "kochają" może być już na granic
        > y
        > zamieszanie. Także chyba dobrze by było wejść na ichniejszą stronę.

        Hi hi i to jest zaleta jazdy na brytyjskich blachach, znaczy tego, plastikach ;-)

        A co do ich strony... Ich hab deutsche im schule gelernen, aber ich hab alles
        verloren (wie Sie sehen können) ;-)
    • crannmer Niezupelnie mit 19.11.07, 21:36
      tomek854 napisał:

      > niejako w Niemczech jak sa po temu
      > warunki to zimowki sa obowiazkowe. I jak sie przejezdza przez
      > NIemcownie bez takowych, to mozna na lawecie odjechac.

      Z holowaniem to jest wolna fantazja.

      Prawda natomiast jest, ze od polowy tego roku obowiazuje w kodeksie zapis o
      wymogu stosowania wyposazenia samochodu adekwatnego do warunkow pogodowych na
      drodze. Z konkretna wzmianka o koniecznosci posiadania wlasciwego ogumienia i
      plynu niezamarzajacego.
      ("wlasciwe" - tu: oznaczone symbolem M+S albo sniezynka)

      StVO §2 Punkt 3a: Bei Kraftfahrzeugen ist die Ausrüstung an die
      Wetterverhältnisse anzupassen. Hierzu gehören insbesondere eine geeignete
      Bereifung und Frostschutzmittel in der Scheibenwaschanlage.

      Oznacza to w przypadku przylapania na jezdzie po sniegu i lodzie na letnich
      mozliwosc zaplacenia mandatu 20 euro, a w przypadkach ewidentnych (problemy z
      ruszaniem, piruety, wpadka do rowu itp.) mandat 40 euro.

      O ile nie opuszcza sie autostrad, to niebezpieczenstwo koniecznosci jazdy po
      zimowej nawierzchni jest dosc ograniczone. Ale za prawde nie zerowe.

      Niezaleznie od tego od zawsze sa w Niemczech ograniczone tereny (glownie gorskie
      - Harz, Alpy itp.), gdzie koniecznosc posiadania opon zimowych i lancuchow
      oznajmiana jest znakami. A reakcje sluzb pozadkowych na niestosowanie sie sa
      nieco ostrzejsze.

      MfG
      C.
      Pay no mind to what we've told you
      • typson Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 21:41
        Całkiem rozsądne - mozesz jezdzic na letnich o ile nie ma sniegu. Jest snieg -
        załóż zimowe lub siedz w domu
        • crannmer Doskonala wykladnia :-) n/t 19.11.07, 21:46

        • marekatlanta71 Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 21:59
          Jezdzenie na letnich w zimie nawet jak nie ma sniegu to dosc ryzykowne rozwiazanie.
          • typson Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 22:03
            A niby dlaczego?
            • marekatlanta71 Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 22:15
              Bo jak jest ziiiiimno to letnie opony sa strasznie twarde i nawet na suchym sie
              nienajlepiej zachowuja.

              A swoja droga to podejrzewam ze Tomek ma w swoim pojezdzie caloroczne i nie musi
              zadnych zimowek zakladac.
              • crannmer Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 22:19
                Jesli pijesz do rzekomej granicy 7 st., to niestety niezalezne testy
                wielokrotnie ta teze juz obalily.

                Na suchej nawierzchni standardowe opony letnie maja wieksza przyczepnosc, niz
                standardowe zimowe nawet sporo ponizej zera Celsjusza.

                MfG
                C.
                Pay no mind to what we've told you
                • marekatlanta71 Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 22:28
                  Wszelkie artykulu jakie czytalem ostatnio pokazuja ze opony typowo letnie juz
                  przy 0 stopnii celsiusza sa tak twarde jak kawalek plastiku i ze w takiej
                  temperaturze jazda na letnich to dosc ryzykowne rozwiazanie. Z drugiej strony
                  caly ten balagan z letnimi/zimowymi oponami jest moim zdaniem spiskiem
                  producentow zeby ludzie kupowali wiecej opon...
                  • typson Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 22:51
                    jak bym nie jezdzil, to mam wrazenie, ze na zimowych w kazdych warunkach poza
                    sniegiem (takim padającym czy swiezym, nie ubitym w lód) jest gorzej. Gorzej sie
                    rusza i hamuje, na mokrym i na suchym. Dodatkowo zimowki znacznie szybciej sie
                    scieraja, tak samo szybko w zimie jak i w lecie.
                    • bassooner Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 23:06
                      Już za niedługo będą w sprzedaży zimowe i letnie prezerwatywy...
                      Przecież jak ruchasz zimą przy minus dwudziestu w krzaczorach to guma musi być
                      bardziej elastyczna, żeby nie stwardniała jak kawałek plastiku...hmm może to
                      czasami i lepiej...;-)))
                  • crannmer Re: Niezupelnie mit 20.11.07, 08:29
                    marekatlanta71 napisał:

                    > Wszelkie artykulu jakie czytalem ostatnio pokazuja ze opony typowo
                    > letnie juz przy 0 stopnii celsiusza sa tak twarde jak kawalek
                    > plastiku

                    No wiec mamy problem, bo ja czytalem artykuly, gdzie prawiono dokladnie
                    odwrotnie :-)
                    Przy czym wypowiedzi poparto testami.

                    A mityczna granica 7 st. C juz dawno padla :-)

                    MfG
                    C.
                    And a bit of augmentation is a serious temptation
                • emes-nju Re: Niezupelnie mit 20.11.07, 10:25
                  crannmer napisał:

                  > Jesli pijesz do rzekomej granicy 7 st., to niestety niezalezne
                  > testy wielokrotnie ta teze juz obalily.

                  Cos o tym wiem... Niedawno wymienilem opony i slizgam sie poteznie! Na letnich praktycznie nie jestem wstanie zerwac przyczepnosci przy ruszaniu (nawet jak jest lekki mroz) - na zimowkach bez zadnych klopotow. A najgorzej wychodza zakrety.

                  No nic - przyszedl czas emeryckiej jazdy :-/
      • tomek854 Re: Niezupelnie mit 19.11.07, 23:07
        Ale czyli że jak mam całoroczne, to mi mogą skoczyć, dopóki nie wyląduję w rowie? :>
        • emes-nju Re: Niezupelnie mit 20.11.07, 10:26
          tomek854 napisał:

          > Ale czyli że jak mam całoroczne, to mi mogą skoczyć, dopóki nie
          > wyląduję w rowie? :>

          Caloroczne maja oznaczenie M+S wiec faktycznie moga Ci skoczyc. Oburacz z rozbiegu na puklerz! :-D
          • tomek854 Re: Niezupelnie mit 21.11.07, 00:14
            A gdzie to oznaczenie jest?
    • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 19.11.07, 23:09
      Ale jak to się ma do konwencji luksemburskiej czy jak to sie tam nazywa, o
      wzajemnym poszanowaniu homologacji i takich tam?

      Bo przeciez tak samo ani w Niemczech, ani w Polsce, ani we Francji bodajze nie
      jest legalne poruszanie sie samochodem z kierownica po prawej... Ale dotyczy to
      tylko samochodow na blachach niemieckich/polskich/francuskich... NIkt przy
      zdrowych zmyslach nie kaze mi przeciez przekladac kierownicy, a to tez zawsze
      mozna uznac za zagrozenie na drodze...

      żarówki czy apteczki się wozi ze sobą. Ale trudno ode mnie oczekiwać, żebym
      woził ze sobą dodatkowy komplet opon przecież i przekładał na niemieckiej granicy?
      • typson Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 19.11.07, 23:57
        poszanowanie poszanowaniem ale jesli w na poludniu Hiszpanii para raz na sto lat
        a na polnocy europy co roku sa ataki zimy zaskakujące drogowcow to trudno tu
        cokolwiek poszanowywac. Zreszta opona letnia została homologowana na warunki
        letnie, odpowiednią nośność, predkosci, etc. W kazdym razie nie na sniegi, wiec
        wie widze tu gwałtu na homologacji czy wolności.

        > żarówki czy apteczki się wozi ze sobą. Ale trudno ode mnie oczekiwać, żebym
        > woził ze sobą dodatkowy komplet opon przecież i przekładał na niemieckiej grani
        > cy?

        oj pieprzysz :)

        w roznych krajach sa rozne przepisy, podatki, prawo, etc. W jednym gdy gwałcisz
        pracownika stacji to pojdziesz na 5 lat w drugim na 50 i nikt nie bedzie robil
        wyjatkow. Idac tym tokiem rozumowania, powinienes jezdzic wszedzie
        50-60/90/100/110/130 a Crannmer powinien ciąć do oporu, bo u Niego tak wolno. To
        nie ma sensu przeciez. A mandat 20 euro jest śmieszny, zwlaszcza, ze jest
        wystawiany tylko wtedy, gdy spadnie snieg i okazuje sie, ze na calej
        autostradzie trafił sie jeden przyjezdny, co szanuje poszanowanie konwencji Lux,
        i dlatego wszystko stoi w korku. Po to sa takie przepisy, zeby ludzie nie
        komplikowali innym, przygotowanym do sytuacji, zycia. U nas przeciez marzy sie
        nam sytuacja, gdy lewym jedzie sie szybciej a zawalidrogi na prawy, etc. To jest
        dokładnie taka sama sytuacja
        • frax1 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 20.11.07, 10:42
          Ja zimówki kupuje. Generalnie kosztują około 45 euro za sztukę więc wydatek
          przeżyję a wolę mieć ciut więcej bezpieczeństwa w razie opadów śniegu. Fakt
          faktem że nie jest zbyt łatwo je tu dostać ale jak się poszuka to są. Auto i tak
          będę przerejestrowywał na polskie blachy więc zimówki akurat będę potrzebował.
          Jedno co mnie interesuje - przegląd. Jak wygląda sprawa z jazdą autem bez
          przeglądu? Przyznam się że moje auto go nie ma bo okres oczekiwania na takowy to
          ok. 5 tygodni tutaj a za 5 tyg. to ja będę już w kraju. Czy np. w Niemczech lub
          UK sprawdzają czy ma się przegląd? Czy auto musi po prostu być sprawne? Tutaj z
          powodu okresu oczekiwania nie ma mandatów za jego brak.
          Pozdrawiam
          • margotje Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 10:12
            frax1 napisał:



            > będę przerejestrowywał na polskie blachy więc zimówki akurat będę potrzebował.
            > Jedno co mnie interesuje - przegląd. Jak wygląda sprawa z jazdą autem bez
            > przeglądu? Przyznam się że moje auto go nie ma bo okres oczekiwania na takowy t
            > o
            > ok. 5 tygodni tutaj a za 5 tyg. to ja będę już w kraju. Czy np. w Niemczech lub
            > UK sprawdzają czy ma się przegląd? Czy auto musi po prostu być sprawne? Tutaj z
            > powodu okresu oczekiwania nie ma mandatów za jego brak.

            A czy nie musisz auta wyrejestrowac w kraju, gdzie jest dotychczas zarejestrowane?
            Nie wiem gdzie Ty mieszkasz, wiem jak jest tutaj w NL: jesli chcesz auto
            "wyeksportowac", to musisz bezwzglednie przedlozyc wazny dowod przegladu, tzw
            APK. Wszystkie samochody (od 3 roku zycia) poddawane sa obowiazkowemu rocznemu
            przegladowi. Za niemanie takiego przegladu placi sie surowa kare.
        • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 00:31
          > w roznych krajach sa rozne przepisy, podatki, prawo, etc. W jednym gdy gwałcisz
          > pracownika stacji to pojdziesz na 5 lat w drugim na 50 i nikt nie bedzie robil
          > wyjatkow.

          Tak, bo to jest ze szkodą dla pracownika (chyba, że mu sie spodoba, ale wtedy by
          pewnie oskarzenia nie wniósł - bass by tu więcej był w stanie opowiedzieć), więc
          się ponosi karę na to przewidzianą w kraju, gdzie poszkodowanie wystąpiło.

          Ale np. jak w Polsce bigamia jest nielegalna, a przyjedzie Arab z trzema żonami,
          to mamy go zaaresztować, bo jest nielegalna?

          Jak przyjadę do Polski z kierownicą po prawej stronie, to mi zabiorą dowód
          (brytyjski!) bo w Polsce nie można zarejestrować samochodu z kierownicą po prawej?

          A jak jakaś holenderka czy ktoś sobie ciąze usunie i przyjedzie do Polski to ją
          wsadzimy do więzienia też?

          Mi się wydaje, ze za popełnianie nielegalnych czynów to jest karane oczywiście
          według prawa kraju popełnienia. Ale wjazd samochodem homologowanym i
          zarejestrowanym w innym kraju nie jest nielegalnym czynem - po to jest ta
          konwencja, zeby sie dalo po swiecie jezdzic...

          Zreszta opona letnia została homologowana na warunki
          > letnie, odpowiednią nośność, predkosci, etc. W kazdym razie nie na sniegi, wiec
          > wie widze tu gwałtu na homologacji czy wolności.

          Czyli na przykład jak w Izraelu spadł śnieg dwa lata temu, to powinni wszystkim
          z góry na dół mandaty powlepiać bo mieli niehomologowane opony? ;-)

          > nie ma sensu przeciez. A mandat 20 euro jest śmieszny, zwlaszcza, ze jest
          > wystawiany tylko wtedy, gdy spadnie snieg i okazuje sie, ze na calej
          > autostradzie trafił sie jeden przyjezdny, co szanuje poszanowanie konwencji Lux
          > ,
          > i dlatego wszystko stoi w korku. Po to sa takie przepisy, zeby ludzie nie
          > komplikowali innym, przygotowanym do sytuacji, zycia. U nas przeciez marzy sie
          > nam sytuacja, gdy lewym jedzie sie szybciej a zawalidrogi na prawy, etc. To jes
          > t
          > dokładnie taka sama sytuacja

          Ale to co innego po prostu. Jak jadę maluchem z przyczepą kempingową to się w
          Alpy nie wybieram, bo wiadomo, że źle się to skończy. Tak samo jak będzie taka
          śnieżyca, że nie dam rady pojechać na moich oponach, to na awaryjnych, 20 na
          godzinę, doturlam się do najbliższego parkingu i tam przy termosie z kakaem
          gorącym sobie poczekam aż pług przejedzie. I akurat tak samo zrobiłbym mając
          letnie, zimowe,całoroczne czy jakie tam, jeżeli nie mógłbym na nich bezpiecznie
          jechać albo miałbym problemy z ruszaniem. Bo po prostu uznałbym, że w takich
          warunkach bezpieczna prędkość dla mojego pojazdu jest 0 km/h. Czyli mandat za
          niedostosowanie prędkości do warunków rozumiem, za niemanie opon nie.

          A co do zawalidrogów: na Hallera spod wiaduktu jak się wyjeżdża we Wrocławiu w
          kierunku FATu jest taka leciutka górka a na niej światła. Zawsze jak popada
          śnieg, to się tam robi potworny korek, bo samochody grzeją śnieg, robi się lód i
          potem nie mogą ruszyć. I akurat wszystkie, co do jednego nie mogą ruszyć, a nie
          tylko te na letnich oponach. Bo jak jest lód to i zimówki nie pomogą za wiele
          (gwoli wyjaśnienia; ja zawsze miałem całoroczne, ale jeździłem też innymi
          samochodami, brata czy ojca, a oni mają zimówki (ojciec, bo on to ma WSZYSTKO do
          samochodu ZAWSZE a brat, bo w górach mieszka)) ;-)

          Owszem, zimówki pomagają trochę, ale ja w ich cudowną moc nie wierzę. To nie
          jest tak, ze jak załozysz zimówki, to wszystko super, a jak nie założysz, to
          siąść i płakać. WIĘKSZOŚĆ zależy od kierowcy. Na poparcie swojej tezy mam to, ze
          mój zderzak tylny w dużym fiacie był wielokrotnie powyginany (gdy stałem na
          światłach najczęsciej) przez kierowców którzy nie umieli wyhamować i byli
          zaskoczeni że jak to, przecież oni mają ABSy i zimówki.A przedni zderzak był
          dziewiczy, choć ja jeździłem na całorocznych.

          (Dodatkowym potwierdzeniem mojej tezy, ale akurat niechlubnym jest, że na
          zeszłą gwiazdkę pojechałem do znajomych w góry za Limanową na moich łysych
          oponach (spytajcie lexusa jakie były ładne) i wyjechałem, choć śniegu było po
          kolana ;-)

          Więc IMHO jeżeli ktoś sie stał zawalidrogą to nie dlatego że nie miał zimówek,
          tylko dlatego, ze przecenił możliwości swojego pojazdu w danych warunkach
          pogodowych...
          • typson Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 00:53
            dyskusja nie ma sensu, bo z wlasciwym sobie uporem maniaka domagasz sie
            traktowania na rowni z calego spoleczenstwa przygotowanego do standardowego w
            ich kraju zjawiska jakim sa (czesto intensywne) opady sniegu oraz jednego
            debila, ktory wjechał na łysiejacych letnich gumach (w koncu 2-3mm to jeszcze
            jest OK) na osniezona droge powodujac zagrozenie zdrowia i zycia calej normalnej
            reszcie, usranie zycia sluzbom, ktore musza mu pomagac, etc. W takim wypadku
            potrzebna jest homologacja na głupote.

            Wykladnia Crannmera była coś prosta i jasna - przepis nie łaja tych, ktorzy mają
            letnie opony w okresie zimowym ale tych, ktorzy w zimowych warunkach beztrosko
            ruszą w osniezoną trase siejąc zamęt, zagrożenie i zniszczenia.
            • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 01:25
              A ty z właściwym sobie wdziękiem okólnie mnie podsumowałeś i uznajesz wykład za
              zakończony.

              Po pierwsze: rozważam teoretycznie.

              Po drugie: a jak będziemy mieli debila na letnich, który choć z lekkimi
              uślizgami sobie poradzi a mądrale na zimowych, który nie będzie kompletnie
              potrafił jeździć i w rezultacie wyląduje nosem w barierce a dupą na środku drogi
              to kogo trzeba będzie ukarać? Ja o tym tylko...
          • typson Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 01:05
            > Ale to co innego po prostu. Jak jadę maluchem z przyczepą kempingową to się w
            > Alpy nie wybieram, bo wiadomo, że źle się to skończy. Tak samo jak będzie taka
            > śnieżyca, że nie dam rady pojechać na moich oponach, to na awaryjnych, 20 na
            > godzinę, doturlam się do najbliższego parkingu i tam przy termosie z kakaem
            > gorącym sobie poczekam aż pług przejedzie. I akurat tak samo zrobiłbym mając
            > letnie, zimowe,całoroczne czy jakie tam, jeżeli nie mógłbym na nich bezpiecznie
            > jechać albo miałbym problemy z ruszaniem. Bo po prostu uznałbym, że w takich
            > warunkach bezpieczna prędkość dla mojego pojazdu jest 0 km/h. Czyli mandat za
            > niedostosowanie prędkości do warunków rozumiem, za niemanie opon nie.

            mandat jest w istocie za to samo. Za niedostosowanie auta do panujacych
            warunkow. Bo na sniegu auta z oponami "snieznymi" lepiej sie prowadza niz te na
            letnich - chyba nie ma co do tego watpliwosci. Jadąc mniej "poczytalnym" autem
            stwarzasz wieksze zagrożenie niz reszta. Ot co.

            > Owszem, zimówki pomagają trochę, ale ja w ich cudowną moc nie wierzę. To nie
            > jest tak, ze jak załozysz zimówki, to wszystko super, a jak nie założysz, to
            > siąść i płakać. WIĘKSZOŚĆ zależy od kierowcy. Na poparcie swojej tezy mam to, z
            > e
            > mój zderzak tylny w dużym fiacie był wielokrotnie powyginany (gdy stałem na
            > światłach najczęsciej) przez kierowców którzy nie umieli wyhamować i byli
            > zaskoczeni że jak to, przecież oni mają ABSy i zimówki.A przedni zderzak był
            > dziewiczy, choć ja jeździłem na całorocznych.

            racja, dowodzi to tylko miernosci kierowcy a nie kiepskosci zimowek i abeesu vs
            letnie bez absu

            > Więc IMHO jeżeli ktoś sie stał zawalidrogą to nie dlatego że nie miał zimówek,
            > tylko dlatego, ze przecenił możliwości swojego pojazdu w danych warunkach
            > pogodowych...

            IMHO po to sa znaki i przepisy, by wszyscy nierówni rowno sie do nich stosowali
            a nie jechali w imie oceny wlasnych mozliwosci. Jesli warunki drastycznie
            odbiegaja od optymalnych to potrzebne sa dodatkowe uregulowania po to, by co
            drugiemu cos sie nie wydawało. Dodatkowo moze byc to bat na TIRy, ktore gdy
            popada sa glownymi sprawcami blokowania dróg przed wzniesieniem
            • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 01:35
              > mandat jest w istocie za to samo. Za niedostosowanie auta do panujacych
              > warunkow. Bo na sniegu auta z oponami "snieznymi" lepiej sie prowadza niz te na
              > letnich - chyba nie ma co do tego watpliwosci.

              Jeżdżąc w niemczech na pewno bezpieczniej się wyprzedza mając kierownicę po
              lewej niż po prawej. Za to też mogę dostać mandat? Za niedostosowanie auta? Bo
              mi się wydaje że mandat powinien być dopiero w momencie jak stwarzam
              niebezpieczeństwo. Więc dopóki jadę sobie bezpiecznie, nie powinni mi nic zrobić.

              To samo z zimówkami: jakbym jechał spokojnie, powoli i ostrożnie, a jednoczesnie
              nie tamował ruchu, to za co mnie karać?

              > Jadąc mniej "poczytalnym" autem
              > stwarzasz wieksze zagrożenie niz reszta. Ot co.

              Ciekawe, kiedy będzie się lepić mandaty za niemanie mercedesów albo volvów
              młodszych niż 6 miesięcy ;-) Bo chyba nie zaprzeczysz, że to jest
              bezpieczniejszy samochód na drodze niż np. 20 letnia łada?

              > racja, dowodzi to tylko miernosci kierowcy a nie kiepskosci zimowek i abeesu vs
              > letnie bez absu

              Oczywiście że nie, i nie miało czegoś tak absurdalnego dowodzić. Miało pokazać,
              że bezpieczna jazda nie zależy tylko od zimówek. Więc jak ktoś umie jeździć
              dobrze, a nie ma zimówek to dlaczego go karać, jeżeli stwarza zagrożenie
              mniejsze niż debil na zimówkach?

              > IMHO po to sa znaki i przepisy, by wszyscy nierówni rowno sie do nich stosowali
              > a nie jechali w imie oceny wlasnych mozliwosci. Jesli warunki drastycznie
              > odbiegaja od optymalnych to potrzebne sa dodatkowe uregulowania po to, by co
              > drugiemu cos sie nie wydawało.

              A mi się wydaje, że nie da się prawa dostosować idealnie do każdego. Każdy z nas
              jest inny, ma inne umiejętności, inny samochód... Prawo powinno zostawić trochę
              marginesu na coś takiego. Jak sobie wyobrażasz takie prawo, które nam zapewni że
              nikt nie pojedzie więcej niż jest w stanie? Mamy zrobić ograniczenie do dwóch na
              godzinę wszędzie?
              • typson Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 11:40
                no i przez takich jak Ty w USA umieszcza się ostrzeżenia na kubku z kawą, ze
                jest gorąca i można sie poparzyc...
                • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 21:26
                  Chyba raczej przez takich jak ty, co wszystko muszą mieć prawnie zapisane...
                  • typson Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 22.11.07, 02:36
                    ale przeciez to Ty w razie "W" powołasz sie na homologacje...
                    • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 22.11.07, 21:08
                      Ja sie wcale na nic nie powołam, bo nie będę sobie kupował letnich opon na ten
                      przejazd przez Niemcy tak samo, jak zimowych.

                      Rozważałem sobie to teoretycznie jak to jest rozwiązane i na jakiej podstawie.
                      Bo skoro na przykład opony, to dlaczego nie reflektory? Albo trzecie światło stopu?

                      Wleźliśmy jednak trochę w praktyczną dyskusję. Tutaj też postaram się wyjaśnić o
                      co mi chodzi.

                      Wyobraź sobie zaśnieżoną drogę, dwupasmówkę, światła na przejściu dla pieszych.
                      Pieszy naciska guziczek, światła się zmieniają. Samochód na prawym pasie zaczyna
                      spowalniać, delikatnie hamuje i staje metr przed pasami. Samochód na lewym pasie
                      jedzie dalej, zaczyna hamowanie później i w rezultacie zatrzymuje się NA PASACH.
                      Jeżeli mandat dostałby ten pierwszy (za niemanie zimówek) to uważam, że to by
                      było nie fair. I to tylko tyle.
      • frax1 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 20.11.07, 10:46
        Co mnie ostatnio bardzo zaskoczyło... Vauxhall Omega z kierownicą po prawej
        stronie na... niemieckich blachach. Z TUV itd.
        Pozdrawiam
        • crannmer Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 20.11.07, 11:10
          frax1 napisał:

          > Co mnie ostatnio bardzo zaskoczyło... Vauxhall Omega z kierownicą
          > po prawej stronie na... niemieckich blachach. Z TUV itd.

          StVZO (rozporzadzenie o warunkach technicznych pojazdow) nie wymaga kierownicy
          po lewej stronie. Nie ma wiekszych problemow, aby dostac zezwolenie wyjatkowe na
          rejestracje samochodu z kierownica po prawej stronie.

          C.
          And the fun of it will get you
          And the joy of it will fetch you
        • tomek854 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 00:34
          E, to normalka. Włosi też często tak robią - tańsze opłaty.

          Moja firma współpracuje z jednym przewoźnikiem ze Scottish Borders, który całą
          flotę ma na holenderskich blachach. Oczywiście autka z kierownicą po prawej (ale
          już dwuosiowe ciągniki tylko), tablice plastikowe z bezczelnym napisem szkocja i
          numerem holenderskim... A jak sie pytalem czy sie ich DVLA nie czepia, to mowia,
          ze raz na pol roku wysylaja kazdy ciagnik w trase do Europy i wszyscy kierowcy
          woza ze soba bilety promowe, zeby udowodnic ze nie jezdza tu dluzej, niz pol
          roku :-) Szkoci to podobni kombinatorzy jak Polacy :D
          • frax1 Re: Zimowki w Niemczech - kolejny mit? 21.11.07, 01:52
            Tu to nie przejdzie niestety. Ja jeździłem bez problemu, kumpel też. Do czau...
            olał Polskie auta kupił Irlandzki i było super... Jednak jako że też zbiera się
            do Polski kupił jakiś czas temu Kangoo. Na Polskich numerach. Pech chciał że po
            tygodniu złapał go urząd celny. Ustawiają tutaj normalne łapanki i auta
            prowadzone przez ludzi pracujących w Irlandii (numer podatkowy) a
            zarejestrowanych poza nią (uk,polska,litwa,włochy etc.) dostają 7 dni na wywózkę
            lub przerejestrowanie. Auta nie wolno Ci sprzedać bo wtedy kara wynosi 2000 euro
            czyli generalnie nie ma wyjścia. Jednak dzięki temu że miał na swoje imie
            irlandzkie auto + ubezpieczenie udało mu się z nimi czyli urzędem celnym dogadać.
            Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja