Bardzo k..wa pomocni ludzie:/

23.11.07, 10:55
Miałem dziś taką sytuację... Wyglebiłem się na rowerze - wpadłem w
szynę tramwajową. I tak sobie leżę na jezdni, bo miałem spore
problemy z pozbieraniem się:( A wszystkie samochody bardzo
kulturalnie mnie omijały i tylko sobie na mnie patrzyli - leżałem na
środku drogi:/ Dobrze, że mnie nikt nie przejechał:( Dopiero jak się
pozbierałem jakoś małej pomocy udzieliły mi 2 sympatyczne starsze
panie stojące obok w bramie.
Wniosek taki - licz zawsze tylko na siebie, nigdy na pomoc innych:(
Ech:( Idę na prześwietlenie zaraz bo ręki już się nie da zginać:(
    • edek40 Bardzo k..wa nie dowiary 23.11.07, 11:07
      Najzwyklejszy bandytyzm. Pomijam kwestie, ze mogles stracic przytomnosc lub jeszcze co gorszego. Podstawowym odruchem powinno byc "zastawienie" twardym na awaryjnych miejsca wypadku i sprawdzenie czy dychasz. Niedowiary.

      Zdrufka.
    • emes-nju Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 11:22
      Ludzie maja wszytko w d...

      Kilka lat temu wywinalem slicznego orla przz kierownice. Bylo to w Lasku Bielanskim. Stanalem na gorce, dokladnie sie rozejrzalem, puscilem klamki i pojechalem z wiatrem w grzywce (dopiero po tej kraksie kupilem kask). Wszystko bylo dobrze dopoki puszczony samopas, przez idacych jakies 100 m dalej ludzi, pies nie postanowil popelnic samobojstwa pod moimi kolami. Odruchowo nacisnalem na hamulce, a potem bylo "mamo, odlatuuuujeeee!". Zwalilem sie na plecy (kiedys cwiczylem judo i odruchowo w trakcie takich upadkow chronie glowe przetaczajac sie przez bark) i jak odzyskalem swiadomosc zobaczylem (kazdym okiem oddzielnie, bo jakos nie chcialy sie "zsynchronizowac") starsze malzenstwo - wlascicieli pieska. Nie mam do nich pretensji o to, ze puscili psa - w koncu gdzies sie bydle musi wybiegac. Mam o to, ze widzac, ze dosc dlugo (dla starszych ludzi przejscie 100 m po lesie, to sporo) nie odzyskuje swiadomosci zadowolili sie zapytaniem czy nic mi sie nie stalo i odpowiedzia prawie nieprzytomnego czlowieka. Uslyszeli mamrot (pamietam, ze mamrotalem), ze zyje i sobie poszli zadajac pieskowi pytanie czy nic mu sie nie stalo :-P

      Dojechalem do domu i poleglem. Zadzwonilem tylko do znajomego lekarza, ktory stwierdzil, ze mam wstrzas mozgu (mimo, ze nie wlanalem glowa...), i ze mam szczecie, ze o wlasnych silach do domu dojechalem. Potem dwa tygodnie ledwie chodzilem, bo nastepnego ranka odezwalo sie stluczenie kosci krzyzowej.
    • krakus.b6 Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 12:30
      10 lat temu miałem groźny wypadek na rowerze.Drogę zajechała mi
      skoda 105 i zmusiła do nagłego hamowania.Efektem czego,fiknąłem
      przez kierownicę i wyglebiłem centralnie na środku pasa jeżdni.
      Moja głowa (bez kasku,bo włąśnie jechałem go sobie kupić)będąca w
      czapeczce z daszkiem,miała spotkanie z nawierzchnią drogi.Głowa
      rozbita.Po prześwietleniu (wtedy nic nie wykazało),założono mi pare
      szwów.Lekarz stwierdził,iż byłem o włos od śmierci.Uratował mnie
      daszek czapki,który zamortyzował uderzenie.
      Wniose.Jadąc na rowerze,nalezy zawsze jechać w kasku i uważać na
      innych użytkowników drogi.
      Pzdr.

      PS.

      Prawdopodobnie konsekwencje tego upadku odezwały się teraz.
      Po MRI wyszły komplikacje.
      • yamasz Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 13:19
        Kiedyś miałem okazję pokonywać faną szutrową drogę. I jak droga
        wpadała na aswalt od odwinołem gaz chcąc zrobić sporego power side'a
        i doszło do tego że przód w cossówce wyprzedził tył, (to było
        wszystko w takiej małej wiosce) mnie wywaliło z motora a sam sprzet
        wyfrunoł na jakiś metr w powietrze i poleciał w krzaki po drugiej
        stronie drogi. Obok bawiły się jakieś dzieciaki, i tylko jak leżałem
        na drodze to powiedziały 'łał ale zajebałeś!' Kawałek dalej babka
        wieszała pranie i widząc że ożeniłem się z Matką Ziemią zabrała
        wiaderko z resztą prania i poszła do domu.
        Daletgo od niedawna w motorze woże opatrunki, wode destylowaną i
        bandaż. Na szczeście jeszcze się nie przydały.
        PZDR yamasz
        :::Puści klamę, ruszy i na horyzoncie zniknie:::
      • simon921 Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 21:18
        > Wniose.Jadąc na rowerze,nalezy zawsze jechać w kasku i uważać na
        > innych użytkowników drogi.

        I na atakujące znienacka tory tramwajowe;)
    • plawski Współczuję... daj znać co z ręką. n/t 23.11.07, 13:19

      • bassooner Re: Współczuję... daj znać co z ręką. n/t 23.11.07, 14:11
        Moja żona kilka lat temu jadąc(na rowerze)z pracy fiknęła orła przez kierownicę
        i upadła na ręce i łokcie. Ból był potworny, była cała roztrzęsiona i płakała.
        Stały nieopodal trzy dziewczyny, które w ogóle nie zareagowały, a pomógł jej
        kto...???...no kto...???
        Największy menel z osiedla, który wciąż łazi napruty jak automat i gada do siebie.
        Mam teraz dla niego wielki szacunek...;-)))
      • simon921 No i ręka złamana w nadgarstku:( 23.11.07, 17:24
        Ręka złamana (prawa). Najśmieszniejsze, że dojechałem rowerem do pracy i tam
        jeszcze posiedziałem ze 3h. Poszedłem do lekarza dopiero jak zaczęło mocno boleć
        przy pisaniu na kompie.
        Jeden plus, to że wypadek w drodze do pracy - chorobowe płatne 100%:) Tak więc
        chwilowo mam wakacje;)
        A co do tego co w temacie wcześniej - leżałem chwilę na środku prawie jezdni -
        dobrze, że mnie mijali, a nikt we mnie nie wjechał.

        PS. Kask się nie przydał waląc ręką i plecami w jezdnie;)
        PS2. Bóg zapłać dobrym ludziom za touchpada w laptopie:P Wygodny nawet w gipsie
        w przeciwieństwie do myszy:)
        • typson Re: No i ręka złamana w nadgarstku:( 23.11.07, 19:29
          > Ręka złamana (prawa).

          prosi sie o cytat z filmu "Psy" (ten z kciukiem :)

          taczpad fajna rzecza jest. Szczerze mowiac, iphone jeszcze mnie nie denerwuje
          choc w sumie jest taczpadem (no takim lepszym).
    • tomek854 Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 19:44
      E tam to jeszcze nic.

      Znam chłopaka, którego babka centralnie przejechała samochodem. Był kolarzem,
      ścigał się, trenował, 200 km dziennie to była norma. Sytuacja była taka, ze on
      jechał z górki bardzo szybko. Z podporządkowanej wyjeżdżał STAR skręcający w
      lewo, ale się zatrzymał, więc chłopak nawet nie zwolnił. I w tym momencie zza
      stara wyjechała babka na pełnym pędzie, uderzyła go w tylne koło (dobrze że nie
      w nogi) chłopak wyłożył się i kilkadziesiąt metrów pojechał buźką po asfalcie
      (ma do dziś potworne blizny).

      Babka okazała się szwagierką jakiegoś prokuratora wojewódzkiego czy coś, więc w
      rezultacie mój znajomy najpierw spędził dwa dni w śpiączce potem miesiąc w
      szpitalu a potem przegrał sprawę w dwóch instancjach i został przez sąd ukarany
      mandatem i obciążony kosztami naprawy babowego autka (stłuczone szkło
      kierunkowskazu i zderzak do polakierowania).

      Typowo polskie skurwysyństwo.

      ALE:

      Tutaj historia ma nieoczekiwany finał: prawnika z ludzką twarzą. Otóż, ponieważ
      kolega był w owym czasie bezrobotnym chłopakiem żyjącym z renty ojca i emerytury
      matki, jego obrońca zafundował mu to, bo powiedział, że takiego skurwysyństwa w
      sądzie to jeszcze nie widział. NIe jestem pewien, czy to był obrońca z urzędu
      czy nie, ale wiem, że za adwokata też nic kolega nie zapłacił.

      Ale kolarza już z niego nie będzie - chłopak parę razy miał taką sytuację, że mu
      się ciemno przed oczami zrobiło więc teraz boi się jeździć sam, a trudno znaleźć
      kogoś, kto mu dorówna i da radę z nim pojechać na wycieczkę...
      • tomek854 Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 19:49
        Aha. I jeszcze jedno. Bo w końcu odszedłem od tematu. Na miejscu wypadku babka
        nie była zainteresowana kolegą, tylko swoim samochodem - z relacji kierowcy
        stara wynika że mówiła do kogoś przez komórkę "jakiś gnojek stłukł mi światła".
        Było to na kompletnej pipidowie, więc kierowca stara postanowił zawieźć chłopaka
        do jakiegoś wiejskiego lekarza. Babka odmówiła, bo "cały samochód mi pobrudzi".
        I chłopak w rowie czekał nieprzytomny na karetkę...
        orys _@/"

        Oh Danny Boy to naprawdęsmutna piosenka...
        • typson Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 19:51
          przykre, bardzo przykre
        • ballbreaker Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 23.11.07, 19:55
          ja pierdole!!! cisnienie to mi pod sufit skoczylo czytajac to.
          pod mur i poczestowac olowiem ta kur...
          • bassooner Re: Bardzo k..wa pomocni ludzie:/ 24.11.07, 12:03
            Tomuś litości...ale nam tu historie smutne prawisz z rana...;-)))
            • strongwaz bliska mi ta gadka 24.11.07, 15:21
              albowiem
              kiedy kamazem koleś mi zajechał droge i jadąc na rowerze
              zaatakowałem kamaza "ze łba" to dopiero kiedy kierowca zobaczył że
              wstaję, to się skurwysyn zatrzynał,, potrzeba więcej komentarza?
              odprowadziłem welocypeda do chałupy i pojechałem parę przystanków do
              tej umieralni gdzie zajebali P. Hankę Bielicką. Numerów kamaza nie
              zapamiętałem bo jak mnie znokautował to ledwo stałem na nogach...
              • krakus.b6 Re: bliska mi ta gadka 24.11.07, 15:25
                strongwaz napisał:

                > > tej umieralni gdzie zajebali P. Hankę Bielicką.

                Jak to z......?
                To ona nie zmarła naturalną śmiercią?
                • bassooner Re: bliska mi ta gadka 24.11.07, 23:01
                  Strongwaz...ryju nie myty...gdzieś się podziewał przez ostatnie tygodnie ???
                  Chyba się nie obraziłeś o te sierściuchy...;-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja