tomek854
25.12.07, 11:44
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4766229.html
A co Wy sądzicie? Mi się to trochę wydaje niesmaczne.
Co innego jeżeli mówimy o tym, co wojsko obiecało w kontrakcie, a czego nie
spełniło. Ale to, że zostali ranni a teraz mają problem, ze państwo ich nie
wspiera?
Sami mówią, że pojechali tam dla KASY. To chyba wiedzieli, że nie mają płacone
za darmo, tylko za ryzyko właśnie? Ja w życiu nie byłem w wojsku a wiem, że na
wojnie kule świszczą i można dostać - zawodowcy o tym nie wiedzieli?
Nie zrobili sobie rozeznania ryzyka przed wyjazdem? Nie sprawdzili co ich
czeka, jeżeli niedajboże zostaną ranni? Jak im nie odpowiadało to co w takim
wypadku ma im do zaoferowania system, to trzeba było się prywatnie
doubezpieczyć na własny koszt, albo nie jechać. A jak pojechali, zgodzili się
na takie a nie inne warunki, to czemu teraz płaczą? Powtarzam jeszcze raz:
nikt im nie kazał jechać, wzięli za to ciężką kasę, właśnie za to, że może im
się coś stać. Za malowanie trawy na zielono w lesnym garnizonie tyle nie
płacą, ale za to tam jest bezpiecznie. Coś za coś. Oczekiwanie że państwo się
teraz nimi zajmie... To było ryzyko zawodowe. Jak górnik schodzi pod ziemię,
to się z tym liczy. Kierowca taksówki wie, że go mogą napaść. Marynarz też
wie, ze statki toną. A to podobno żołnierze są Największymi Twardzielami... To
skąd teraz ten płacz?
Co innego z tymi kombatantami. To państwo wysyła żołnierzy na te głupie wojny,
więc nie wiem, dlaczego ma być rozgraniczenie do 1989 roku. Jeżeli patrzymy na
to od strony prywatnego żołnierza, to obrona ojczyzny, a najemnictwo za kasę
po to, żeby drpawełek z markiematlantą mieli tanią benzyne to trochę coś
innego. Ale państwo twierdzi, że to jest misja niezbędna dla pokoju na
świecie, srady dupady i tak dalej. To teraz ma okazję pokazać, że naprawdę tak
uważa, i że noga urwana w obronie pokoju na Westerplatte jest dla niego tyle
samo warta, co w Iraku.
A co wy o tym sądzicie?