Dodaj do ulubionych

Mniejsze zlo pozostaje jednak złem

05.01.08, 10:28

Glosując na PO wybierałam właśnie mniejsze zło.

Teraz się okazuje, ze to naprawdę - mniejsze niż pis - ale zło!
otóż właśnie PO twardo postawiła się w kwestii małżeństw przedstawicieli tej
samej płci.

Obiecanki macanki, a głupiemu stoi.... - czyli kampania wyborcza sobie a po
wyborach sobie.....

Polska nie wyjdzie nigdy z zaścianka, z prowincji Europy,, gdzie tam Europy:
świata! k**wa jego mac, ciemnogród!
Donald już zapomnial o znaczeniu demokracji i o równości praw wszystkich ludzi....
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4812067.html
--

pazerny traci podwójnie!
Obserwuj wątek
        • margotje Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 05.01.08, 22:08
          sherlock_holmes napisał:

          > Nie obraźcie się, ale nie mieszkacie w Polsce i jest sporo ważniejszych spraw n
          > iż to czy geje mogą brać śluby i czy ocena z religii ma byc na świadectwie. Ale
          > sprawy najbardziej medialne są zawsze na świeczniku.
          >

          Ja się zgadzam , ze są sprawy pilniejsze. Zdecydowanie pilniejsze. Gdyby jednak
          padło stwierdzenie , ze (np) najpierw należy się zająć sprawami pilniejszymi, a
          następnie powrót do tematu lub tp. - zmienia postać rzeczy. Jednakże takie
          postawienie sprawy stawia rząd Tuska - unfortunately - w bardzo niekorzystnym
          świetle.
          --
          zachłanność nie popłaca. Dowody liczne na to istnieją ....:)))))))))
      • jerry_72 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 05.01.08, 18:35
        Ja jestem PRZECIW legalizacji związków homoseksualnych.
        Czy również jestem ciemniakiem? Nie sądzę.
        W naszym pieknym kraju mnóstwo spraw wymaga poprawy, może lepiej
        niech PO zajmie sie właśnie tym a nie gejami.
        Margotje, własnie m.in. z tego powodu nie chciałbym nigdy mieszkać w
        NL, oczywiście poza tym jeszcze kwestia porąbanego języka:)
        • margotje Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 05.01.08, 20:46
          Jerry, legalizacja zwiazkow tej samej plci jest nie tylko w Nl dozwolona.
          Zdecydowane sprzeciwianie sie swiadczy wylacznie o braku tolerancji, dojrzalosci
          i oglady politycznej!
          A Ciebie za ciemniaka nie uwazam ..
          --
          zachłanność nie popłaca. Dowody liczne na to istnieją ....:)))))))))
          • iberia.pl Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 05.01.08, 20:55
            margotje napisała:

            > Jerry, legalizacja zwiazkow tej samej plci jest nie tylko w Nl
            dozwolona.

            niestety.

            > Zdecydowane sprzeciwianie sie swiadczy wylacznie o braku
            tolerancji, dojrzalosci i oglady politycznej!


            nie obrazaj mnie.Jasne, zalegalizujmy malzenstwa homosiow a potem
            adopcje dzieci.....


            --
            www.fauna.rsl.pl/
            www.parkujesz-zdrapujesz.org/
            • margotje Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 05.01.08, 22:00
              Ani mi w głowie ciebie obrażać!
              Nie jesteś politykiem, a twój światopogląd mnie mało interesuje!
              Powiem ci tylko jedno: w twojej malej glowce nie miesci sie moze mysl, ze
              homoseksualisci to tacy sami ludzie jak ty, ja, Tomek, Jerry czy inni. Podobny
              jest stosunek przecietnego Polaka do Zydow i innych "innowierców"...
              Zmuszanie (tak zmuszanie) do nauki religii wedle doktryny kk to nic innego jak
              brak poszanowania praw człowieka, pogwałcona wolność wyznania. Czy ktoś pomyślał
              dzieciach ludzi niewierzących? Albo innego wyznania niż rzymsko-katolickie?
              Pomyślałaś o tym? Nie. Bo tylko doktryna kościoła katolickiego jest jedyna i
              prawdziwa.... tjaaaaaaaa .
              Mniejszości w Polsce nie maja racji bytu. Nie maja ŻADNYCH praw. Ot i cala
              prawda. I nie ma się o co obrażać tylko zrewidować swój ciasny nieco
              światopogląd. W przeciwnym wypadku Polska zawsze dźwigać będzie stempel
              szowinistycznego, zacofanego kraju. A przecież chcieliśmy poprawy wizerunku na
              arenie międzynarodowej! Czyż nie????

              A co do adpocji... dlaczego nie? Prosze o argumenty.

              Ja znam wiele rodzin (małżeństw) gejowskich (w tym męskich), które wychowują po
              kilkoro adoptowanych dzieci. Dzieci te pochodzą z sierocińców, porzucone prze
              mamusie-katoliczki-cichodajki-hipokrytki! W domach tychże gejów znalazły
              kochające rodziny, pełne ciepła i miłości normalne życie.



              --
              zachłanność nie popłaca. Dowody liczne na to istnieją ....:)))))))))
              • iberia.pl Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 05.01.08, 22:24
                margotje napisała:


                > Nie jesteś politykiem, a twój światopogląd mnie mało interesuje!

                gdyby Cie malo interesowalo to bys nie odpisywala.....

                > Powiem ci tylko jedno: w twojej malej glowce nie miesci sie moze
                mysl, ze homoseksualisci to tacy sami ludzie jak ty, ja, Tomek,
                Jerry czy inni.

                wlasnie mnie obrazasz.Nie uwazam, zeby osoba o homo orientacji byla
                taka jak hetero.Moze dla Ciebie to jest normalne, dla mnie nie.Czemu?
                BO gdyby to bylo normalne to dwie osoby tej samej plci moglyby w
                sposob naturalny poczac potomstwo.

                >Podobny jest stosunek przecietnego Polaka do Zydow i
                innych "innowierców"...

                ???

                > Zmuszanie (tak zmuszanie) do nauki religii wedle doktryny kk to
                nic innego jak brak poszanowania praw człowieka, pogwałcona wolność
                wyznania. Czy ktoś pomyślał dzieciach ludzi niewierzących? Albo
                innego wyznania niż rzymsko-katolickie?
                > Pomyślałaś o tym? Nie.

                pudlo.widzisz nie znasz mnie, nie masz pojecia jakiego jestem
                wyznania a juz wiesz lepiej niz ja.....to jest Twoja tolerancja??
                O ile wiem, relgia nie jest obowiazkowa.Nie wiem jak to wyglada
                teraz ale za moich czasow bylo do wyboru:religia albo etyka.
                Czy to zle?

                > Bo tylko doktryna kościoła katolickiego jest jedyna i
                > prawdziwa.... tjaaaaaaaa .

                moze dla kogos jest, dla mnie niekoniecznie.

                > Mniejszości w Polsce nie maja racji bytu. Nie maja ŻADNYCH praw.
                Ot i cala prawda.

                a jakie prawa maja miec ? Mamy stawiac meczety w kazdym miescie czy
                synagogi?
                Albo moze europejczycy powinni sie tak ubierac aby nie obrazac uczuc
                religijnych muzulmanow tu mieszkajacych?

                >I nie ma się o co obrażać tylko zrewidować swój ciasny nieco
                > światopogląd. W przeciwnym wypadku Polska zawsze dźwigać będzie
                stempel szowinistycznego, zacofanego kraju. A przecież chcieliśmy
                poprawy wizerunku na arenie międzynarodowej! Czyż nie????

                nie rozumiem, dlaczego u nas ma byc tak jak jest w NL?Jakos
                narkotyki sa zalegalizowane tylko w NL, czemu nie w innych
                liberalnych krajach?

                >
                > A co do adpocji... dlaczego nie? Prosze o argumenty.

                pisalam o tym wyzej.Moze Ty bys chciala byc wychowywana przez 2
                tatusiow albo 2 mamusie-inni niekoniecznie.

                >
                > Ja znam wiele rodzin (małżeństw) gejowskich (w tym męskich), które
                wychowują po kilkoro adoptowanych dzieci. Dzieci te pochodzą z
                sierocińców, porzucone prze mamusie-katoliczki-cichodajki-
                hipokrytki! W domach tychże gejów znalazły
                > kochające rodziny, pełne ciepła i miłości normalne życie.

                widze, ze masz duza alergie na katolicyzm....no trudno.


                --
                www.fauna.rsl.pl/
                www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                    • margotje Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 14:15
                      iberia.pl napisała:


                      > no patrz a bylam przekonana, ze miekkie narkotyki sa legalne w
                      > NL...hmm cos sie zmienilo?
                      >

                      Odpowiadam ci po raz ostatni: narkotyki (nawet softdrugs) NIE SA zalegalizowane
                      w NL.
                      Nic sie zmienilo bo nigdy nie bylo inaczej.
                      Wydaje ci sie, ze cos wiesz tylko, ze nie do konca.
                      Posiadasz nie tylko mala dusze ale i maly rozum oraz mala wiedze.

                      --
                      Quo vadis, Polsko?
                      • iberia.pl Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 08.01.08, 12:04
                        margotje napisała:


                        > Odpowiadam ci po raz ostatni: narkotyki (nawet softdrugs) NIE SA
                        zalegalizowane w NL.
                        > Nic sie zmienilo bo nigdy nie bylo inaczej.
                        > Wydaje ci sie, ze cos wiesz tylko, ze nie do konca.

                        widocznie wikipedia klamie....:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Holenderska_polityka_tolerowania_narkotyk%C3%B3w

                        w takim razie prosze napisz do nich, zeby nie propagowali
                        niesprawdzonych i blednych informacji, dobrze?


                        > Posiadasz nie tylko mala dusze ale i maly rozum oraz mala wiedze.

                        tradycyjnie wycieczka osobista, nie potrafisz dyskuotwac bez tego?

                        --
                        www.fauna.rsl.pl/
                        www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                • qwertys22 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 05.01.08, 22:53
                  iberia.pl napisała:

                  > wlasnie mnie obrazasz.Nie uwazam, zeby osoba o homo orientacji byla
                  > taka jak hetero.Moze dla Ciebie to jest normalne, dla mnie nie.Czemu?
                  > BO gdyby to bylo normalne to dwie osoby tej samej plci moglyby w
                  > sposob naturalny poczac potomstwo.

                  A niby dlaczego możliwość naturalnego poczęcia potomstwa ma być wyznacznikiem szeroko pojętej "normalności"?! Sugerujesz, że osoby decydujące się na adopcję czy zapłodnienie in-vitro sa "nienormalne"?

                  > O ile wiem, relgia nie jest obowiazkowa.Nie wiem jak to wyglada
                  > teraz ale za moich czasow bylo do wyboru:religia albo etyka.
                  > Czy to zle?

                  Po pierwsze- dlaczego religia (dodajmy, tylko jeden jej rodzaj) w ogóle ma być nauczana w szkołach? Dlaczego nie poza nimi- niech się tym zajmą organizacje kościelne/religijne, przynajmniej dzieci rodziców niewierzących (szczególnie te najmłodsze) nie będą narażone na wyobcowanie ze względu na to, że nie uczęszczają na zajęcia religii tak jak ich rówieśnicy. A wybór religia/etyka jest w realiach polskiej szkoły w zdecydowanej większości przypadków czysto iluzoryczny.

                  > pisalam o tym wyzej.Moze Ty bys chciala byc wychowywana przez 2
                  > tatusiow albo 2 mamusie-inni niekoniecznie.

                  Wolę, żeby dziecko zostało zaadoptowane przez kochających rodziców tej samej płci niż żeby wylądowało na śmietniku, bo "mamusia" usłyszała od księdza, że antykoncepcja to zło a na wychowanie niechcianego dziecka pieniędzy i "zapału" brak...
                  --
                  "I don't mind if you don't like my manners. I don't like 'em myself. They're pretty bad. I grieve over them long winter evenings."
                  • iberia.pl Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 05.01.08, 23:41
                    qwertys22 napisał:

                    > A niby dlaczego możliwość naturalnego poczęcia potomstwa ma być
                    wyznacznikiem szeroko pojętej "normalności"?!


                    a dlaczego nie?

                    >Sugerujesz, że osoby decydujące się na adopcję czy zapłodnienie in-
                    vitro sa "nienormalne"?

                    nic takiego nie sugeruje, bo to zupelnie inna historia, i jestem ZA
                    refundowaniem in vitro w przypadku par hetero.

                    > Po pierwsze- dlaczego religia (dodajmy, tylko jeden jej rodzaj) w
                    ogóle ma być nauczana w szkołach?

                    a czego maja nauczac buddyzmu?Rownie dobrze dlaczego w pierwszej
                    kolejnosci nauczaja j.polskiego?Mozna by nauczac np.hiszpanskiego
                    wszak jestesmy w UE i kazdy z jezykow czlonkow UE jest jezykiem
                    urzedowym.


                    >Dlaczego nie poza nimi- niech się tym zajmą organizacje ko
                    > ścielne/religijne,

                    chocby z tego wzgledu, ze to jest wygodne,ze nie musialam biegac
                    osobno na religie tylko byla w szkole.

                    > A wybór religia/etyka jest w reali
                    > ach polskiej szkoły w zdecydowanej większości przypadków czysto
                    iluzoryczny.

                    czyzbym miala wielkie szczewscie i chodzila do dziwnej szkoly?


                    > Wolę, żeby dziecko zostało zaadoptowane przez kochających rodziców
                    tej samej płci niż żeby wylądowało na śmietniku, bo "mamusia"
                    usłyszała od księdza, że antykoncepcja to zło a na wychowanie
                    niechcianego dziecka pieniędzy i "zapału" brak...

                    to juz przegiecie w druga strone, oni sa hipokrytami ale nie az
                    takimi jak sugerujesz.


                    --
                    www.fauna.rsl.pl/
                    www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                    • qwertys22 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 00:59
                      iberia.pl napisała:


                      > a dlaczego nie?

                      Może dlatego, że to czy dane osoby mogą w naturalny sposób począć dziecko świadczy co najwyżej o ich zdolnościach do prokreacji ale na pewno nie o ich "normalności"


                      > a czego maja nauczac buddyzmu?

                      Cytując klasyków: a dlaczego nie? To, że wyznawców innych religii niż katolicyzm (a konkretniej jego rzymskokatolicka odmiana) jest w Polsce niewielu nie powinno automatycznie oznaczać odbierania im prawa do nauki swojej religii w szkołach skoro taką możliwość daję się ludziom wyznania rzymskokatolickiego- w końcu artykuł 25 Konstytucji mówi wyraźnie, że kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

                      >Rownie dobrze dlaczego w pierwszej
                      > kolejnosci nauczaja j.polskiego?Mozna by nauczac np.hiszpanskiego
                      > wszak jestesmy w UE i kazdy z jezykow czlonkow UE jest jezykiem
                      > urzedowym.

                      A czy język hiszpański jest w Polsce językiem ojczystym jej obywateli, którym to językiem owi obywatele posługują się na co dzień?


                      > chocby z tego wzgledu, ze to jest wygodne,ze nie musialam biegac
                      > osobno na religie tylko byla w szkole.

                      Jak wyżej- skoro wszystkie kościoły i związki wyznaniowe są równouprawnione to dlaczego tylko Ty miałaś wygodniej? Albo dajmy możliwość nauczania różnych religii albo przenieśmy nauczanie religii poza szkoły- to drugie jest chyba jednak łatwiejsze do wykonania a jednocześnie zmniejszy się presja społeczna na to, żeby wbrew przekonaniom jednak dzieci posyłać na religie- bo wszyscy posyłają, bo tak jest wygodniej... Że o argumencie oddzielenia kościoła od państwa nie wspomnę...


                      > czyzbym miala wielkie szczewscie i chodzila do dziwnej szkoly?

                      Najwidoczniej.


                      > to juz przegiecie w druga strone, oni sa hipokrytami ale nie az
                      > takimi jak sugerujesz.

                      Po akcjach w stylu oświadczenia Rady Episkopatu na temat zapłodnienia metodą in-vitro zaczynam mieć co do tego poważne wątpliwości...


                      I jeszcze co do meritum- zdecydowanie nie uważam, żeby ten temat był na tyle ważny aby Rada Ministrów miała się nim zajmować w trzecim miesiącu swojego urzędowania.


                      --
                      "I don't mind if you don't like my manners. I don't like 'em myself. They're pretty bad. I grieve over them long winter evenings."
                      • lexus400 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 09:40
                        Skoro gejostwo jest takie normalne według niektórych osób to dlaczego wszędzie w
                        jakimś stopniu jest ukazywana odmienność tych ludzi, nawet w głupich
                        amerykańskich filmach jeżeli sprawa dotyczy geja to jest to naznaczone i
                        odpowiednio ukazane np.(Filadelfia z Tomem Hanksem). Jest to temat, który nie
                        powinien być na tym etapie rządzenia tego rządu poruszany z tej prostej
                        przyczyny, że są sprawy o wiele bardziej pilne i ważne dla społeczeństwa niż
                        zajmowanie się gejami, aborcjami itp.... Tak na marginesie czy w PL musi być tak
                        samo jak w NL, że związki homo są normalne???? Dla mnie nie jest to normalne i
                        nigdy nie będzie i mogę przyjąć na siebie wszelkie epitety za te słowa na co
                        jestem przygotowany. Co sie zaś tyczy religii w szkole to moim zdaniem nie
                        powinno jej być w szkołach absolutnie, temat jest stary ale za moich czasów kto
                        chciał/musiał to chodził na lekcje religii do kościoła i tam jest jej miejsce.
                        Tak samo sprawa ma się do wieszania wszem i wobec krzyżyków na ścianach czy
                        innych symboli religijnych we wszystkich instytucjach państwowych i urzędach. Ja
                        np. sobie nie życzę oglądać żadnych chrystusków, buddów itp... na ścianach
                        urzędów bo uważam, że jak będę miał ochotę na coś takiego to pójdę do kościoła
                        jakiegokolwiek aby w ciszy i spokoju oddać się modłom.
                        -------------------------------------------------
                        Zmieniłbym sygnaturkę ale mi się nie chce.
                        • qwertys22 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 10:27
                          Lexusie, ja pisząc o "normalności" nie kwestionowałem odmienności osób o orientacji homoseksualnej (której to odmienności nawet te osoby do pewnego stopnia nie kwestionują), zwracałem tylko uwagę na to, że arbitralnie określony przez Iberię wyznacznik owej "normalności" jakim miała być możliwość naturalnego poczęcia dziecka jest moim zdaniem błędny z powodów przedstawionych powyżej. I żeby była jasność- odmienność nie jest dla mnie określeniem pejoratywnym, a już na pewno nie jest powodem, dla którego ludziom o określonej orientacji seksualnej powinno się odmawiać prawa do usankcjonowania ich związku i korzystania z przywilejów z tego usankcjonowania wynikających (jak chociażby możliwość wspólnego rozliczania podatków). Co do adopcji- przyznam, że sam mam pewne wątpliwości co nie znaczy, że mówię temu pomysłowi kategoryczne "nie". I nie uważam, że w Polsce musi być tak samo jak w Holandii, tak samo jak nie uważam, aby temat o którym rozmawiamy był w tym momencie kluczowy (o czym już zresztą pisałem). I też jestem gotów na przyjęcie epitetów ;)
                          --
                          "I don't mind if you don't like my manners. I don't like 'em myself. They're pretty bad. I grieve over them long winter evenings."
                          • lexus400 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 10:51
                            Ja nie napisałem w Twoim kierunku qwertys22 a jedynie wyraziłem swoje zdanie z
                            którym nie ma obowiązku się zgadzać. Sprawa adopcji dzieci przez pary homo nie
                            jest dla mnie taka prosta a powiem szczerze jest dla mnie odrażająca i uważam,
                            że coś takiego nie powinno mieć miejsca tak samo jak nie powinno być
                            zalegalizowanych związków homo. Jeśli zaś chodzi o in vitro jestem zdecydowanym
                            zwolennikiem takiego zapłodnienia pod warunkiem, że jest to para hetero. Wqurwia
                            mnie ta cała sprawa z gejami, to jest ich problem oni doskonale wiedzą jakie są
                            ich prawa i w jakim kraju żyją oraz jakie jest zdanie większości społeczeństwa
                            na temat homo a mimo wszystko starają sie zwracać na siebie uwagę za wszelką
                            cenę i angażować w swoje problemy wszystkich dookoła.
                            --
                            -------------------------------------------------
                            Zmieniłbym sygnaturkę ale mi się nie chce.
                      • iberia.pl Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 11:27
                        qwertys22 napisał:

                        > Może dlatego, że to czy dane osoby mogą w naturalny sposób począć
                        dziecko świadczy co najwyżej o ich zdolnościach do prokreacji ale na
                        pewno nie o ich "normalności"

                        a dla mnei swiadczy, skoro natura nie dala im takiej mozliwosci to
                        nie jest to normalne.

                        > Cytując klasyków: a dlaczego nie? To, że wyznawców innych religii
                        niż katolicyzm (a konkretniej jego rzymskokatolicka odmiana) jest w
                        Polsce niewielu nie powinno automatycznie oznaczać odbierania im
                        prawa do nauki swojej religii w szkołach skoro taką możliwość daję
                        się ludziom wyznania rzymskokatolickiego- w końcu artykuł 25
                        Konstytucji mówi wyraźnie, że kościoły i inne związki wyznaniowe są
                        > równouprawnione.

                        dziwne, ze jakos ani zydzi ani muzulmanie na razie nie domagaja sie
                        aby w szkolach byly lekcje ich religii.Pokaz mi szkole w kraju
                        muzulmanskim gdzie mozna nauczac chrzescijanstwa....


                        >
                        > A czy język hiszpański jest w Polsce językiem ojczystym jej
                        obywateli, którym to językiem owi obywatele posługują się na co
                        dzień?

                        no to wlasnie chyba dlatego nauczaja polskiego, czy sie myle?


                        > Jak wyżej- skoro wszystkie kościoły i związki wyznaniowe są
                        równouprawnione to dlaczego tylko Ty miałaś wygodniej?

                        bo wygrala wiekszosc?

                        >Albo dajmy możliwość nauczania różnych religii albo przenieśmy
                        nauczanie religii poza szkoły- to drugie jest chyba jednak
                        > łatwiejsze do wykonania a jednocześnie zmniejszy się presja
                        społeczna na to, żeby wbrew przekonaniom jednak dzieci posyłać na
                        religie- bo wszyscy posyłają, bo tak jest wygodniej...

                        dziwne, myslisz, ze jak dzieci beda mialy religie poza szkola, to
                        nie beda wiedzialy, ktorzy koledza sa niewierzacy?Bzdura, na
                        poczatku podstawowki mialam religie w kosciele i jakos doskonale
                        bylo wiadomo, ktorych dzieci ze szkoly brakuje na lekcji
                        religii.Poza tym dzisiaj nie ma takiej presji jak byla kiedys a i
                        poziom tolerancji jest wiekszy.


                        > Po akcjach w stylu oświadczenia Rady Episkopatu na temat
                        zapłodnienia metodą in
                        > -vitro zaczynam mieć co do tego poważne wątpliwości...


                        twoje prawo

                        co do meritum to jesli zezwoli sie na legalizacje zwiazkow homo,
                        potem bedzie adopcja dzieci a potem jeszcze kina dla homo,
                        przedszkola dla dzieci homo itd.Paranoja.


                        --
                        www.fauna.rsl.pl/
                        www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                        • qwertys22 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 13:06
                          iberia.pl napisała:


                          > a dla mnei swiadczy, skoro natura nie dala im takiej mozliwosci to
                          > nie jest to normalne.

                          Cóż, to Twoje zdanie, którego oczywiście Ci nie bronię, mimo iż uważam, że jest błędne.

                          > dziwne, ze jakos ani zydzi ani muzulmanie na razie nie domagaja sie
                          > aby w szkolach byly lekcje ich religii.Pokaz mi szkole w kraju
                          > muzulmanskim gdzie mozna nauczac chrzescijanstwa....

                          A może nie domagają się tego ponieważ po prostu zdają sobie sprawę z tego jaka w naszym kraju jest możliwość realizacji tego postulatu i jak w rzeczywistości wygląda kwestia równouprawnienia kościołów i związków wyznaniowych?

                          > no to wlasnie chyba dlatego nauczaja polskiego, czy sie myle?

                          Naprawdę nie zauważasz różnicy pomiędzy językiem ojczystym/urzędowym a religią? Języka polskiego nauczają, ponieważ język ten obowiązuję w naszym kraju i funkcjonowanie bez jego znajomości było by co najmniej utrudnione. O ile mi wiadomo, przynajmniej w teorii, Polska nie jest państwem wyznaniowym, z religią rzymskokatolicką jako religią państwową dlatego też nie widzę powodu dla którego właśnie ta religia ma być nauczana w państwowych szkołach.

                          > bo wygrala wiekszosc?

                          Jesteś absolutnie przekonana o tym, że większość ma zawsze rację? „Nauczycielka życia” dowodzi, że niekoniecznie...


                          > dziwne, myslisz, ze jak dzieci beda mialy religie poza szkola, to
                          > nie beda wiedzialy, ktorzy koledza sa niewierzacy?Bzdura, na
                          > poczatku podstawowki mialam religie w kosciele i jakos doskonale
                          > bylo wiadomo, ktorych dzieci ze szkoly brakuje na lekcji
                          > religii.Poza tym dzisiaj nie ma takiej presji jak byla kiedys a i
                          > poziom tolerancji jest wiekszy.

                          Jakoś nie zauważyłem, żeby ta presja była mniejsza (może w większych miastach). Nie trudno sobie wyobrazić jak czuję się kilkulatek, którego rówieśnicy uczęszczają na religie, potem przystępują do komunii itd. a on z powodów, których jeszcze pewnie nie rozumie w tym wszystkim nie uczestniczy. I co wtedy- posyłać dzieciaka na zajęcia, w których zgodnie z przekonaniami rodziców uczęszczać nie powinien? Dlatego religia poza szkoła jest lepszym rozwiązaniem, zmniejszającym tą presję- chociażby z prostego powodu przytoczonego przez Emesa-nju w temacie o chrzcie:

                          „Wk.rwia dlatego, ze pamietam jak wygladaly pytanie rowiesnikow odnosnie chodzenia na religie. Nie chodzilem, ale jako, ze zajecia odbywaly sie w kosciele, nie bylo to tak widoczne i zawsze mozna sie bylo wykpic, ze chodzi sie do innego kosciola zyskujac nawet niejaka slawe jako oryginal :-P Teraz juz nie ma takiego luksusu - nie chcadzacy na religie jest napietnowany :-/”

                          Polecam lekturę tego tematu- w kilku wypowiedziach znajdziesz przykłady zdarzeń obrazujących tolerancje Polaków, szczególnie tych z małych miejscowości i wsi.
                          Link do tematu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=72505713&v=2&s=0


                          --
                          "I don't mind if you don't like my manners. I don't like 'em myself. They're pretty bad. I grieve over them long winter evenings."
                          • iberia.pl Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 14:08
                            qwertys22 napisał:
                            >
                            > Cóż, to Twoje zdanie, którego oczywiście Ci nie bronię, mimo iż
                            uważam, że jest błędne.

                            inne nie znaczy bledne.A jesli tak to Twoje zdanie dla mnie jest
                            bledne.

                            > A może nie domagają się tego ponieważ po prostu zdają sobie
                            sprawę z tego jaka w naszym kraju jest możliwość realizacji tego
                            postulatu i jak w rzeczywistości wygląda kwestia równouprawnienia
                            kościołów i związków wyznaniowych?

                            nie rozumiem jednego, skoro 90% populacji danego kraju wierzy w X to
                            dlaczego w szkole panstowowej mialby byc lekcje religi Z, czy Y?
                            Wiesz co mnie drazni?To, ze jak muzulmanie osiedlaja sie w Europie
                            to zaczynaja wymagac cudow pod tytulem,ze pewne sfery zycia maja byc
                            do nich dostosowane.Jak ja jade do Egiptu i ide do meczetu to
                            ubieram sie tak aby nie obrazic ich uczuc religijnych, wiec dlaczego
                            muzulmamnin w Europie nie stosuje do tutejszych wymogow-slynna afera
                            z ichniejszymi burkami we francuskich szkolach.Chwila, jesli
                            decyduje sie zyc w obcym panstwie o odmiennej religii, mentalnosci,
                            kulturze to sie do nich dostosowuje, a jak mam ochote kultywowac
                            swoje tradycje to robie to u siebie w domu.Jeszcze troche a w naszym
                            kalendarzu beda zaznaczone na czerwono swieta koscielne muzulmanow
                            czy zydow.

                            > Naprawdę nie zauważasz różnicy pomiędzy językiem
                            ojczystym/urzędowym a religią?

                            zauwazm.

                            > O ile mi wiadomo, przynajmniej w teorii, Polska nie jest państwem
                            wyznaniowym, z religią rzymskokatolicką jako religią państwową
                            dlatego też nie widzę powodu dla którego właśnie ta religia ma być
                            nauczana w państwowych szkołach.

                            ale chwila moment, religi nie jest w szkolach od dzis, zatem?


                            > Jesteś absolutnie przekonana o tym, że większość ma zawsze
                            rację? „Nauczycielka życia” dowodzi, że niekoniecznie...

                            tu akurat nie chodzi o racje....


                            > Jakoś nie zauważyłem, żeby ta presja była mniejsza (może w
                            większych miastach).
                            > Nie trudno sobie wyobrazić jak czuję się kilkulatek, którego
                            rówieśnicy uczęszczają na religie, potem przystępują do komunii itd.

                            zdecydowanie przesadzasz.Idac tym tokiem rozumowania napietnowane
                            powinno byc zycie na kocia lape, rozwod czy panna z dzieckiem co
                            dzisiaj nikogo nie dziwi a lat temu dziesci a i owszem-wytykano
                            palcami.

                            >I co wtedy- posyłać dzieciaka na zajęcia, w których zgodnie z
                            przekonaniami rodziców uczęszczać nie powinien? Dlatego religia poza
                            szkoła jest lepszym rozwiązaniem, zmniejszającym tą presję-
                            chociażby z prostego powodu przytoczonego przez Emesa-nju w temacie
                            > o chrzcie:
                            >
                            > „Wk.rwia dlatego, ze pamietam jak wygladaly pytanie rowiesnikow
                            odnosnie chodzenia na religie. Nie chodzilem, ale jako, ze zajecia
                            odbywaly sie w kosciele, nie bylo to tak widoczne i zawsze mozna sie
                            bylo wykpic, ze chodzi sie do i nnego kosciola zyskujac nawet
                            niejaka slawe jako oryginal :-P Teraz juz nie ma
                            > takiego luksusu - nie chcadzacy na religie jest napietnowany :-/”

                            wg mnie szukanie dziury w calym....


                            --
                            www.fauna.rsl.pl/
                            www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                            • qwertys22 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 16:24
                              iberia.pl napisała:


                              > inne nie znaczy bledne.A jesli tak to Twoje zdanie dla mnie jest
                              > bledne.

                              Dla mnie osobiście Twoje zdanie w tym konkretnym przypadku jest błędne, co nie oznacza, że tego odrębnego zdania nie szanuję. Jeżeli Ty uważasz moje zdanie za błędne to ja nie mam z tym żadnego problemu.

                              > nie rozumiem jednego, skoro 90% populacji danego kraju wierzy w X to
                              > dlaczego w szkole panstowowej mialby byc lekcje religi Z, czy Y?

                              Ponieważ w Konstytucji zapisaliśmy zasadę równouprawnienia kościołów oraz niedyskryminowania obywateli- zapewnienie możliwości nauki różnych religii w szkołach państwowych jest dla mnie przejawem takiego równouprawnienia. Na chwilę obecną w polskiej szkole państwowej istnieje z tego co mi wiadomo faktyczna możliwość nauki tylko jednej religii. Dlatego właśnie aby w poszanowaniu była opisana wyżej zasada uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest nauka religii poza szkołą państwową.

                              > Wiesz co mnie drazni?To, ze jak muzulmanie osiedlaja sie w Europie
                              > to zaczynaja wymagac cudow pod tytulem,ze pewne sfery zycia maja byc
                              > do nich dostosowane.Jak ja jade do Egiptu i ide do meczetu to
                              > ubieram sie tak aby nie obrazic ich uczuc religijnych, wiec dlaczego
                              > muzulmamnin w Europie nie stosuje do tutejszych wymogow-slynna afera
                              > z ichniejszymi burkami we francuskich szkolach.Chwila, jesli
                              > decyduje sie zyc w obcym panstwie o odmiennej religii, mentalnosci,
                              > kulturze to sie do nich dostosowuje, a jak mam ochote kultywowac
                              > swoje tradycje to robie to u siebie w domu.Jeszcze troche a w naszym
                              > kalendarzu beda zaznaczone na czerwono swieta koscielne muzulmanow
                              > czy zydow.

                              Zgadzam się, że opisana przez Ciebie sytuacja jest przykładem bardzo negatywnej skrajności. Jednocześnie uważam, że skoro wymagamy od innych poszanowania i równego traktowania naszej (w znaczeniu: dominującej) religii i kultury to również my sami powinniśmy się do tych zasad stosować w stosunku do mniejszości religinjych i etnicznych. Czasami mam wrażenie, że u nas tak się nie dzieje.

                              > zauwazm.

                              Cieszę się ;)

                              > ale chwila moment, religi nie jest w szkolach od dzis, zatem?

                              Przyznam, że tego argumentu nie rozumiem i proszę o wyjaśnienie. To, że religia jest w szkołach już od jakiegoś czasu nie oznacza, przynajmniej dla mnie, że jest to rozwiązanie właściwe.

                              > wg mnie szukanie dziury w calym....

                              Wg mnie- nie. Ostatnimi czasy odnoszę wrażenie, że coraz więcej osób spotyka się z tym problemem.

                              @sherlock_holmes: (skoro już odpowiedź pojawiła się pod moim postem) mówiąc szczerze, nie wiem która z moich wypowiedzi w tym temacie podpada pod kategorię pyskówki, ale jeżeli ktoś poczuł się urażony moimi wypowiedziami to przepraszam.

                              --
                              "I don't mind if you don't like my manners. I don't like 'em myself. They're pretty bad. I grieve over them long winter evenings."
                          • sherlock_holmes Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 15:29
                            Czytając waszą dyskusję, przeradzającą się w pyskówkę, zaczyna przerażac mnie nietolerancja, zaściankowość i nienawiść do wszystkich, którzy mają inne zdanie niż ona. Margotje, przypominasz mi inkwizytorów, którzy wszystkich, którzy nie chcieli przyjąć ich zdania (tu: wyznania), byli wycinani w pień.
                            Pozwól katolikom mieć swoje opinie, a inni pozwolą tobie mieć twoje. To też jest tolerancja.
                            PS. Ciekawe jaki odsetek ludzi starych w NL i w PL jest zamknięty w domach starców?

                            --
                            poszli w PiSdu

                            Forum Automobil
                            • margotje Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 16:51
                              Widzisz Sherlocku, to jest właśnie sposób postrzegania problemu z perspektywy
                              polsko-katolickiej.
                              Twoje porównanie jest tak samo trafione jak fakt, ze Twoja reakcja na "dyskusje"
                              jest obiektywna.
                              Ja nie ukrywam mojej niechęci do kościoła katolickiego w Polsce (co nie ma NIC
                              wspólnego z moim ateizmem, jako ze ateistka nie jestem). Rażący, kompletny brak
                              tolerancji w Polsce, szowinizm dużej części społeczeństwa (której częścią -
                              pomimo emigracji - nadal jestem) oraz głęboka hipokryzja kk jest przedmiotem
                              mojego zmartwienia.
                              Ciesze się, ze te nietolerancje i zaściankowość zauważyłeś. Załuje jednak, ze
                              stosujesz niewłaściwe odniesienie.

                              Przypominam Ci słowa Jezusa, nauk którego z definicji uczyć winien kościół
                              katolicki: widzisz źdźbło w oku bliźniego, podczas gdy we własnym kłody nie
                              zauważasz. Zamiast tego kosciol katolicki uczy nienawiści i nietolerancji.

                              Konstytucja RP zapewnia Jej obywatelom wolność słowa i wyznania.
                              A co potwierdza praktyka?
                              Co sie zas tyczy statystyk odnosnie do starych ludzi w NL/PL - nie znam ich.
                              Wiem natomiast, ze starzy ludzie w NL zyja w godnych, komfortowych (czasem wrecz
                              luksusowych) warunkach. I to NIE DZIEKI kosciolowi.
                              Wiem z cala pewnością, ze odsetek porzuconych w śmietnikach, w przydrożnych
                              rowach oraz pozostawionych w szpitalach dzieci znacznie większy jest w
                              katolickiej Pl.
                              Wiem z cala pewnoscia, ze edukacja w odniesieniu do przygotowania do zycia o
                              glowe bije te w Pl, gdzie bardzo jeszcze wiele problemow jest tabu. To właśnie
                              to ja nazywam zaściankiem.

                              Pewnie ten watek wywalisz. Masz przeciez nie tylko takie prawo ale i taka moc.
                              Juz wczesniej przedstawiciel szanownej administracji usuwal watki, ktore mu
                              sie nie podobaly. A tak, a bo mu wolno! Tak wiec licze sie z ta ewentualnoscia
                              i pozdrawiam Cie nie-inkwizycyjnie :)




                              --
                              Quo vadis, Polsko?
                              • tomek854 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 18:03
                                Widzisz, margo, ale to jest własnie to, o czym on pisze.

                                Podpierasz sie konstytucja jak ci wygodnie, a czy w konstytucji nie jest
                                przypadkiem napisane, ze rodzina to zwiazek mezczyzny i kobiety? (jezeli nie
                                jest i uleglem antygejowskiej propagandzie, to przepraszam, nie chce mis ie
                                tereaz googlac bo musze isc na ksero).


                                --
                                oryś _@/"

                                szkockie wyspy zzakółka
                                • margotje Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 18:19
                                  tomek854 napisał:

                                  > Widzisz, margo, ale to jest własnie to, o czym on pisze.
                                  >
                                  > Podpierasz sie konstytucja jak ci wygodnie, a czy w konstytucji nie jest
                                  > przypadkiem napisane, ze rodzina to zwiazek mezczyzny i kobiety? (jezeli nie
                                  > jest i uleglem antygejowskiej propagandzie, to przepraszam, nie chce mis ie
                                  > tereaz googlac bo musze isc na ksero).
                                  >
                                  >

                                  No to zajrzyj, drogi tomku, do tejze Konstytucji......

                                  --
                                  Quo vadis, Polsko?
                              • sherlock_holmes Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 06.01.08, 20:41
                                >
                                > Przypominam Ci słowa Jezusa, nauk którego z definicji uczyć winien kościół
                                > katolicki: widzisz źdźbło w oku bliźniego, podczas gdy we własnym kłody nie
                                > zauważasz. Zamiast tego kosciol katolicki uczy nienawiści i nietolerancji.
                                >

                                pokaż gdzie w Biblii jest słowo o pochwale nietolerancji i nienawiści? Wg mnie to ludzie chorzy z nienawiści wszędzie widzą nienawiść - tak jak np. złodzieje we wszystkich innych widzą złodziei.

                                > Konstytucja RP zapewnia Jej obywatelom wolność słowa i wyznania.
                                > A co potwierdza praktyka?

                                Co? Każdy może mówić co chce, a np. w Krakowie na ul. Grodzkiej na odcinku 100m są 4 kościoły 4 różnych wyznań i NIKT nigdy nie protestował. Nie wiem co cię kobieto naiedziło, ale chyba nie wiesz o czym piszesz. Albo cała widzę o Polsce czerpiesz z "NIE" Urbana, który jako obleśny grubas pisze to co ludzię chętnie przeczytają i zbija kasę na głupocie i łatwowierności ludzi, którzy sądzą że wiedzą więcej od innych.

                                > Wiem natomiast, ze starzy ludzie w NL zyja w godnych, komfortowych (czasem wrec
                                > z
                                > luksusowych) warunkach. I to NIE DZIEKI kosciolowi.

                                Spytaj jedego z tych ludzi czy nie zamieniłby ajątku na kontakty z rodziną, która łoży kasę i pozbywa się problemu "starucha".

                                > Wiem z cala pewnością, ze odsetek porzuconych w śmietnikach, w przydrożnych
                                > rowach oraz pozostawionych w szpitalach dzieci znacznie większy jest w
                                > katolickiej Pl.

                                Normalnie za każdym razem jak jadę samochodem lub wyrzucam śmieci napotukam jakieś porzucone dziecko. Oprzytomnij kobieto, bo przypominasz Britney SPears ze swoimi mądrościami.

                                > Pewnie ten watek wywalisz. Masz przeciez nie tylko takie prawo ale i taka moc.
                                > Juz wczesniej przedstawiciel szanownej administracji usuwal watki, ktore mu
                                > sie nie podobaly. A tak, a bo mu wolno! Tak wiec licze sie z ta ewentualnoscia
                                > i pozdrawiam Cie nie-inkwizycyjnie :)

                                Nie-inkwizycyjnie, a jednak tak ci wyszło.


                                --
                                poszli w PiSdu

                                Forum Automobil
              • pan_kimono Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem? 07.01.08, 10:17
                margotje napisała:

                (...)
                >
                > A co do adpocji... dlaczego nie? Prosze o argumenty.
                >
                > Ja znam wiele rodzin (małżeństw) gejowskich (w tym męskich), które wychowują po
                > kilkoro adoptowanych dzieci. Dzieci te pochodzą z sierocińców, porzucone prze
                > mamusie-katoliczki-cichodajki-hipokrytki! W domach tychże gejów znalazły
                > kochające rodziny, pełne ciepła i miłości normalne życie.

                Kobieto, jeśli życie tych dzieci nazywasz "NORMALNYM" to nie przytoczę żadnego
                argumentu przeciwko takiej adopcji. Po prostu żaden argument do Ciebie nie
                trafi. I żeby nie było - nie mam nic do gejów, ale nie zgadzam się na adopcję
                dzieci przez nich. Dlaczego? Odsyłam na studia psychologiczne, najlepiej na
                rozwój emocjonalny dzieci.
                .....

                >
                >
                >
    • edek40 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 06.01.08, 17:31
      W skrytosci ducha licze na to, ze najprosciej w swiecie rzad PO nie chce sie wiklac w wojenki z betonem katolicko-narodowym, tylko jak najszybciej rozwiazywac sprawy najbardziej zywotne dla kraju. Co z tego, gdy rozwiaza w ten czy inny sposob sprawy kochajacych inaczej, gdy taki PiS zablokuje im potem po zlosci jakies wazne ustawy. Niestety PO musi miec zaplecze rowniez w PiS, bo prezydenta to my mamy z PiS, a nie z Polski. A PiS pokazal, ze jesli do wyboru jest dobro PiS, albo Polski, to wybieraja dobro PiS. Moze gdy pozamiataja po szkodnikach z PiS, gospodarka bedzie sama dzialac, to i innymi sprawami sie zajma, rozpoczynajac regularna wojne z betonem. Tu nawet weto prezydenta wszystkich PiSiorkow bedzie wali, bo ustawy poprze LiD i to na zlosc PiS. Jednak raczej nie liczylbym na wspolprace LiD w kwestiach gospodarki. Tu niestety trzeba urabiac PiS.
      --
      Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
      • margotje Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 06.01.08, 18:27
        edek40 napisał:

        > W skrytosci ducha licze na to, ze najprosciej w swiecie rzad PO nie chce sie wi
        > klac w wojenki z betonem katolicko-narodowym, tylko jak najszybciej rozwiazywac
        > sprawy najbardziej zywotne dla kraju. Co z tego, gdy rozwiaza w ten czy inny s
        > posob sprawy kochajacych inaczej, gdy taki PiS zablokuje im potem po zlosci jak
        > ies wazne ustawy. Niestety PO musi miec zaplecze rowniez w PiS, bo prezydenta t
        > o my mamy z PiS, a nie z Polski. A PiS pokazal, ze jesli do wyboru jest dobro P
        > iS, albo Polski, to wybieraja dobro PiS. Moze gdy pozamiataja po szkodnikach z
        > PiS, gospodarka bedzie sama dzialac, to i innymi sprawami sie zajma, rozpoczyna
        > jac regularna wojne z betonem. Tu nawet weto prezydenta wszystkich PiSiorkow be
        > dzie wali, bo ustawy poprze LiD i to na zlosc PiS. Jednak raczej nie liczylbym
        > na wspolprace LiD w kwestiach gospodarki. Tu niestety trzeba urabiac PiS.

        Z nieco egoistycznych pobudek(lub jak kto woli dla własnego komfortu
        psychicznego) - przyznaje - , podzielam Edku Twoja cicha nadzieje.

        -------
        Quo vadis, Polsko?
    • tomek854 Nie chce mi sie wiklac w wasza dyskusje 06.01.08, 18:17
      ale swoje zdanie wyraze.

      1. Para gejowska nie jest normalna rodzina. Jest to para gejowska i jako taka
      malzenstwem nie powinna byc nazywana, bo malzenstwo to jest co innego.
      W zadnym jednak razie nie proboje powiedziec, ze para gejowska (czy tam
      lezbijska) jest gorsza. Jest po prostu inna, i jak ktos to zauwazyl, sama sobie
      ta innosc zauwaza, przypisuje i jest z niej czesto dumna, z drugiej jednak
      strony oczekuje, ze bedzie miala takie samo prawo jak normalna rodzina.

      Ze zastosuje analogie motoryzacyjna: ciezarowka to nie jest normalny samochod,
      co nie znaczy ze gorszy. Jest to samochod ciezarowy, do wielu zadan nawet
      lepszy. Ale na zakupy do centrum miasta nim nie pojade, choc juz na piknik na
      wies - dlaczego nie, i ile sie zmiesci! Zachowanie gejow przypomina mi kogos,
      kto kupil sobie ciezarowke, a potem rozpetuje protesty, ze nie ma dla niego
      miejsca do zaparkowana na starowce.

      2. Uwazam, ze legalizacja zwiazkow homoseksualnych (nie malzenstw, ale zwiazkow)
      powinna byc,i nie podlega to dyskusji. Mogloby to dotyczyc takze zwiazkow
      partnerskich hetero, ktore z pewnych powodow nie chca brac slubu. Po prostu: to
      sa ludzie dorosli, sa oni czescia naszego spoleczenstwa, byli oni zawsze i
      pewnie beda zawsze, czy nam sie podoba to, czy nie i juz. Nie widze powodow
      dlaczego dwoch doroslych ludzi nie mialo by decydowac o tym, ze chca, aby ich
      partner byl ich najblizsza osoba, kims kto by po nich dziedziczyl, z kim by
      prowadzili wspolne gospodarstwo domowe i kims, ktory by w pierwszej kolejnosci
      otrzymywal w szpitalu informacje o stanie zdrowia partnera. To jest ich sprawa i
      nie wiem, komu to przeszkadza. Blokowanie im tej mozliwosci, ktora nas przeciez
      nic nie kosztuje (poza tym, ze musimy sie otwarcie przyznac, ze tacy ludzie
      istnieja i maja prawo normalnie zyc) wyglada mi na to, ze my sie boimy przyznac
      do tego, wiec dosrywamy im zeby im sie odechcialo i zaczeli byc normalni. Otoz,
      musze niektorych z was zmartwic: oni normalni nie beda. Wiec, jezeli juz
      koniecznie musicie patrzec na to z tej strony: dlaczego robi sie w naszym
      spoleczenstwie udogodnienia dla ludzi na wozkach a nie mozna zrobic dla
      kochajacych inaczej?

      3. Dzieci. Mam bardzo dobra przyjaciolke, ktora wychowala sie tylko z matka. Mam
      inna, ktora wychowala sie tylko z matka i ciotka w jednym mieszkaniu i oba te
      przypadki to dziewczyny, ktore kompletnie nie potrafia sie odnalezc w relacjach
      damsko-meskich. Pracowalem w harcerstwie i potrafilem powiedziec ktore dziecko
      jest z rozbitej rodziny. To nie jest tak, ze gejowie - rodzice czy lesbijki
      rodzice przekazuja dzieciom gejowstwo - to bzdura. Ale po prostu dziecko do
      rozwoju potrzebuje wzorcow obu plci, zeby sie prawidlowo rozwinac, bo
      spoleczenstwo, jak na razie, nie jest jeszcze w pelni gejowskie i umiejetnosc
      interakcji z druga plcia wciaz jest przydatna (dodatkowym argumentem jest, ze
      dziecko wychowywane przez dwoch gejow moze byc hetero, wiec NA PEWNO bedzie mu
      to potrzebne, a gdzie by sie mialo tego nauczyc?)

      Oczywiscie, argument margo o tym, ze lepiej oddac dziecko gejom niz do bidula
      jest sluszny. Ale wydaje mi sie, ze mamy jeszcze wystarczajaca ilosc normalnych,
      kochajacych rodzin gotowych na adopcje, zeby moc sie tym problemem na dzis dzien
      nie zajmowac. Co do gejow: przykro mi bardzo. Zlosliwie mozna powiedziec:
      chcecie dziecko, to sobie zrobcie. A niezlosliwie: nie mozna miec ciastko i
      zjesc ciastko. Albo sie jest gejami, albo sie ma dzieci. Ja uwazam, ze wiemy za
      malo o rozwoju dziecka, aby pozwalac je wychowyac rodzicom tylko jednej plci.
      Oczywiscie sa takie rodziny z wyroku losu - ojciec odszedl czy cos, ale dlaczego
      mamy powiekszac ten problem z wlasnej woli?

      4. Leksusie i inni: ciekawe, czy jakbyscie mieli "pecha" sie urodzic gejami, to
      tez byscie tak mowili ;-)

      Znam dobrze paru gejow i ze dwie lesbijki (tu w Szkocji ludzie sie z tym nie
      kryja, ale i w Poslce znalem) i wcale mi nie przeszkadzaja. I tak zyja sobie w
      swoich zwiazkach, wiec dlaczego im tego nie ulatwic od strony czysto przeciez
      urzedowej?
      --
      oryś _@/"

      Może i można losować sygnaturki ale i tak nie lubię nowej wersji forum.
      • lexus400 Re: Nie chce mi sie wiklac w wasza dyskusje 06.01.08, 18:47
        4. Leksusie i inni: ciekawe, czy jakbyscie mieli "pecha" sie urodzic gejami, to
        > tez byscie tak mowili ;-)

        Tomku - zawsze pisałem i mówiłem, że to że ktoś jest gejem to mnie osobiście
        gówno obchodzi, ale drażni mnie obnoszenie się z tym i wymaganie zmiany
        zachowania całego społeczeństwa w stosunku do własnej osoby, tak samo jak
        wkurwiają mnie wszelkiego rodzaju procesje czy pielgrzymki kościelne wszystko
        jedno jakiego wyznania a utrudniające poruszanie się ulicami ludziom
        niezainteresowanym. Masz rację nie urodziłem się gejem i jestem z tego powodu
        szczęśliwy ale to że jestem hetero nie oznacza, że muszę to ogłaszać wszędzie i
        wymagać od społeczeństwa gejowskiego innego traktowania i jakichś przywilejów. A
        tak wracając do stwierdzenia czy ktoś rodzi się gejem czy nie to mam poważne
        wątpliwości co do tego, bo moim zdaniem nikt gejem się nie rodzi.
        --
        -------------------------------------------------
        Zmieniłbym sygnaturkę ale mi się nie chce.
        • tomek854 Re: Nie chce mi sie wiklac w wasza dyskusje 06.01.08, 18:59
          No tak, w sumie racja, choc z tym rodzeniem sie to do konca nie wiadomo.

          Jednak zastanawia mnie, co Ci przeszkadza, ze jak np. gej bedzie lezal w
          szpitalu, to lekarz bedzie mial prawo powiedziec o jego zdrowiu jego partnerowi,
          tak jak sami tego chcieli, a nie wydzwaniac do jego rodziny, ktora ma go w
          dupie, bo jest gejem, podczas gdy jego ukochana osoba stoi pod drzwiami i nic
          sie nie moze dowiedziec?
          --
          orys _@/"

          Oh Danny Boy to naprawdęsmutna piosenka...
          • lexus400 Re: Nie chce mi sie wiklac w wasza dyskusje 06.01.08, 19:12
            tomek854 napisał:
            > Jednak zastanawia mnie, co Ci przeszkadza, ze jak np. gej bedzie lezal w
            > szpitalu, to lekarz bedzie mial prawo powiedziec o jego zdrowiu jego
            partnerowi.......

            Tomku - legalizacja związków partnerskich TAK !!!!! jednak małżeństwa
            homoseksualne zdecydowanie NIE !!!!! i nigdy nie będę tolerował NIE GEJOWSKICH a
            już PEDALSKICH małżeństw i basta - wolno mi nie mieć tolerancji dla pedalskich
            "małżeństw" i tak samo nie trawię ludzi udających sympatię dla takowych podczas,
            gdy normalnych ludzi traktują jak gówno.
            --
            -------------------------------------------------
            Zmieniłbym sygnaturkę ale mi się nie chce.
            • margotje Re: Nie chce mi sie wiklac w wasza dyskusje 06.01.08, 19:23
              Sluchaj, adminie! Kto dal ci prawo twierdzic, ze ty jestes normalny a gej nie?
              I nie pultaj sie tak, bo ci znowu ta twoja normalna pikawa wysiadzie a jakis
              nienormalny lekarz-gej przyjdzie ci z pomoca. Jak ci wtenczas bedzie? Troche nie
              wsmak? Ale co tam! Zawsze mozna powiedziec, ze deszcz pada.
              --
              Pazernosc nie poplaca!
              • lexus400 Re: Nie chce mi sie wiklac w wasza dyskusje 06.01.08, 19:39
                margotje napisała:

                > Sluchaj, adminie! Kto dal ci prawo twierdzic, ze ty jestes normalny a gej nie?
                > I nie pultaj sie tak, bo ci znowu ta twoja normalna pikawa wysiadzie a jakis
                > nienormalny lekarz-gej przyjdzie ci z pomoca. Jak ci wtenczas bedzie? Troche ni
                > e
                > wsmak? Ale co tam! Zawsze mozna powiedziec, ze deszcz pada.

                A gdzie jest napisane, ze nie wolno mi tak twierdzić???? Moja pikawa moja sprawa
                i oby mnie lekarz-gej nie musiał ratować bo chyba by mnie szlag trafił przy okazji.
                --
                -------------------------------------------------
                Zmieniłbym sygnaturkę ale mi się nie chce.
              • sherlock_holmes Re: Nie chce mi sie wiklac w wasza dyskusje 06.01.08, 20:43
                koleżanko, jesli masz robić osobiste wycieczki, bo nie masz żadnych rzeczyych argumentó, to mu tu takich indywiduów nie potrzebujemy, Znajdź sobie jakiś hyde park i odpieprz się proszę od ludzi którzy chcą normalnie pogadać.
                Bez poważania,
                Też admin.

                --
                poszli w PiSdu

                Forum Automobil
                  • lexus400 Re: Sluchaj, dyrektorze krakowsko-mloszowskiego l 07.01.08, 08:10
                    margotje napisała:

                    >
                    > Ja nie jestem twoja kolezanka, chlopcze!

                    - ani SH ani ja nie jesteśmy Twoimi chłopcami

                    > Jesli juz koniecznie kopiujesz wiadomosci od swojego adjunkta, to
                    kopiuj uwaznie

                    - o czym Ty piszesz???

                    > Masz tyle wladzy, ze mozesz mi zabronic tutaj wstepu! Prosze
                    uprzejmie!

                    - powinien tak zrobić ale obawiam się, że SH w odróżnieniu od Ciebie
                    jest zbyt inteligentny

                    To
                    > przeciez tak po polsku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                    - a Ty myślisz, ze możesz wszystkich obrażać bez końca??
                    >
                    > Bez szacunku! --

                    - wzajemnie

                    -------------------------------------------------
                    Są rzeczy, które nie są mile widziane.
                  • iberia.pl do Margotje 07.01.08, 12:03
                    po co ta agresja?
                    Tez nie do konca zgadzam sie z kolega qwerty ale jakos nie
                    zauwazylam w naszej wymianie zdan takich niezdrowych emocji jakie Ty
                    prezentujesz...

                    Podobno masz tyle tolerancji dla odmiennosci, a dla innego zdania
                    juz nie?
                    --
                    www.fauna.rsl.pl/
                    www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                        • tomek854 Re: do Margotje 07.01.08, 21:44
                          A wy nie potraficie jakoś bez obrażania się?

                          Margot zużyła całą tolerancję na gejowskie małżeństwa i już jej nie starcza na
                          ludzi o innym zdaniu. Trudno.

                          Ale to nie jest chyba powod żebyśmy się wszyscy po równo zaczęli wyzywać nagle?
                          --
                          oryś _@/"

                          Życie w UK
    • mrzagi01 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 08:21
      mimo rewolucji seksualnej, rozwoju antykoncepcji etc... podstawowym i
      ostatecznym celem uciechy jaką daje umieszczanie tego wystającego czegoś co ma
      facet w odpowiednim otworku ktorym dysponuje kobitka, jest zmajstrowanie nowego
      osobnika, czyli przedłużenie istnienia gatunku, czyli powielenie genotypu. To
      jest misja, a uciecha jest bonusem.
      umieszczanie "tego wystającego" w otworkach ku temu nie przeznaczonych jest
      wyłącznie uciechą.
      Zorganizowane społeczeństwo (klan, plemię, państwo... itp) poprzez prawo
      stwarza warunki sprzyjające wypełnianiu misji. Uciechy nie są przedmiotem
      publicznej troski.
      Malżeństwo jest właśnie takim pakietem praw i przywilejów.

      w duzym skrócie napisałem co o tym myślę. nic o duchu świętym bom niewierzący.
      Po prostu widzę głębszy sens pewnego naturalnego porządku rzeczy.



      --
      Magiczne JądroAlfreda
      • edek40 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 11:38
        Mniej wiecej OK. Nie zapominasz o wtykaniu, zapominasz zas o tym, ze np. prawo do dzieciczenia czy wspolnoty majatkowej, to jest bardzo swieckie podejscie i nie ma nic wspolnego z wtykaniem. Ma za to wiele wspolnego z upodleniem np. w czasie procesu spadkowego, po smierci jednego z partnerow. Taki wtykajacy inaczej ma mniejsze prawa do wspolnego majatku niz zapomniana rodzina, ktora do tego umarlego partnera raczyla wykluczyc z grona swoich znajomych.
        --
        Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
        • mrzagi01 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 12:27
          nie zapominam o prawie do dodziczenia, wręcz przeciwnie- dla mnie jest to
          podstawowa sprawa. kluczem do dziedziczenia od prawiekow są więzy krwi. majątek
          przechodzil w pierwszej kolejności na dzieci z prawego łoża (a i te z nieprawego
          wypadało zabezpieczyć). Faworyty (płci dowolnej) dostawały prezenty (pałace,
          dworki, buduary, renty) ale nie prawo do dziedziczenia. sprawa odpowiedzialności
          wobec własnego genotypu jest istotniejsza niż miłość względem jakiejś pani czy pana.

          swoim majątkiem każdy może dysponować swobodnie sporządzając testament.
          oczywiście istnieje prawna możliwosć podważenia zawartych w nim ustaleń. ale czy
          to źle? wyobraźmy sobie sytuacje w ktorej mężczyzna odkrywa swoje prawdziwe
          preferencje popelniwszy po drodze potomstwo. porzuca rodzinę i rozpoczyna życie
          z nowym partnerem. umiera. kto wg. szanownych interlokutorów powinien
          odziedziczyć majątek tego pana? potomstwo które przywołal na ten świat, czy
          wielka i odwzajemniona milość jego życia?
          --
          Magiczne JądroAlfreda
          • franek-b Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 21:05

            > preferencje popelniwszy po drodze potomstwo. porzuca rodzinę i rozpoczyna życie
            > z nowym partnerem. umiera. kto wg. szanownych interlokutorów powinien
            > odziedziczyć majątek tego pana? potomstwo które przywołal na ten świat, czy
            > wielka i odwzajemniona milość jego życia?

            hmm czyli wychodzi stara prawda, że żona to nie rodziny... casus Anna Nicole Smith :-)

            --
            Pozdrawiam,
            Frank
            www.jedenprocent.pl/ - nie dajwaj złodziejom z rządu Twoich pieniędzy
    • emes-nju Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 10:49
      margotje napisała:

      > otóż właśnie PO twardo postawiła się w kwestii małżeństw
      > przedstawicieli tej samej płci.

      Absolutnie nie potrafie zrozumiec dlaczego w naszym ciemnogrodzie nadal uzywane jest sformulowanie MALZENSTWO. Na niektorych dziala to jak plachta na byka, a chodzi WYLACZNIE o prawno-majatkowe usankcjonowanie zwiazku! W dokladnie tym samym mechanizmie jak "legalizacja" komkubinatow.

      Temat jest mi dosc bliski, bo dwoch moich najblizszych przyjaciol, to para gejow. Maja teraz problem... JEDEN z nich doskonale zarabia, a drugi ledwie co, bo jest inwalida. Wlasnie wprowadzili sie do domu wybudowanego za dosc okragla, siedmiocyfrowa sumke. Klopot w tym, ze ten inwalida ma duze szanse umrzec stosunkowo szybko.

      W normalnym kraju, po zalegalizowaniu zwiazku, mogliby wprowadzic sie do WSPOLNEGO domu. Teraz dom jest zapisany na tego zarabiajacego, bo jak inwalida umrze, to nagle okaze sie, ze jego testament nie jest wazny - rodzina moze podwazyc taki zapis bez zadnych problemow i przejac polowe nieruchomosci. Wyobrazcie sobie jest ten, byc moze skazany na przedwczesna smierc, czlowiek sie czuje! Tylko dlatego, ze w ciemnogrodzie nie mozna zalegalizowac zwiazku homo! Nie po to, zeby adoptowac dzieci (choc lesbijki bez problemu radza sobie z dziecmi - ciekawe jak...? :-P ). Po to, zeby zwiazek dwojki ludzi, chocby tylko pod wzgledem ekonomicznym, podlegal ochronie prawnej.

      --
      Forum krytycznie myslacych obywateli
      • simr1979 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 11:48
        emes-nju napisał:


        > Absolutnie nie potrafie zrozumiec dlaczego w naszym ciemnogrodzie
        > nadal uzywane jest sformulowanie MALZENSTWO. Na niektorych dziala
        > to jak plachta na byka, a chodzi WYLACZNIE o prawno-majatkowe
        > usankcjonowanie zwiazku!

        Niestety nie ! Chodzi o właśnie o możliwość adopcji, o czym wspomniano niżej, a także o samą nazwę "małżeństwo", co niektórych bardzo irytuje, i co daleko wykracza poza regulacje prawne dopuszczające zawieranie cywilnych związków partnerskich. Jako konserwatysta jestem przeciw tzw. małżeństwom homoseksualnym (również lesbijskim), a jako liberał - za cywilnymi związkami partnerskimi.
        Zaś co do polskiego "ciemnogrodu" - no cóż, cieszmy się, że już nikt nie wierzy (chyba), że żydzi zabijają chrześcijańskie dzieci na macę, co jeszcze 60 lat temu było u nas powszechnym przekonaniem...;)
        • emes-nju Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 12:04
          W pierwszym zdaniu wypowiedzialem sie na temat slownictwa i konsekwencji jego uzycia. Dodalem tez, ze chodzi mi GLOWNIE o stan prawny, a nie adopcje (chec adopcji dzieci przed gejow nie jest tak powszechna jak media probuja donosic w celu "podgrzania" atmosferki).

          O adopcji tez pisalem... Otoz LESBIJKI nie musza dzieci adoptowac - one je sobie rodza, po (FUJ!!!) odbyciu normalnego stosunku hetero. Czy wychowanie dzieci przez dwoch panow jest bardziej "szkodliwe" niz przez dwie panie? A jak lesbijkom zabronic rodzenia dzieci? Sterylizowac, bo sa homo? A co robic z gejami wychowujacymi SWOJE dzieci w zwiazku homo? Matka umarla/odeszla, a tatus odkryl swoje sklonnosci i znalazl partnera - to nie jest gdybanie, tak moze byc i bywa!

          W sumie tez jestem konserwatysta. Ale jestem tez realista :-)

          PS W sprawe adopcji dzieci przez gejow upatruje innych niz wychowacze problemow. Dzieci pary gejow (w Polsce) zostana ZNISZCZONE psychicznie przez nauczycieli i dzieci jak tylko wyrwie im sie, ze maja dwoch tatow... Dwie mamy juz tak bolesne nie sa. Ciekawe dlaczego?

          --
          Forum krytycznie myslacych obywateli
          • simr1979 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 12:28
            emes-nju napisał:

            > W pierwszym zdaniu wypowiedzialem sie na temat slownictwa i konsekwencji jego u
            > zycia. Dodalem tez, ze chodzi mi GLOWNIE o stan prawny, a nie
            > adopcje (chec adopcji dzieci przed gejow nie jest tak powszechna
            > jak media probuja donosic w celu "podgrzania" atmosferki).

            Nie chcę bynajmniej bronić mediów [czytajta i uczta się - obok przykład WŁAŚCIWGO użycia słowa "bynajmniej" - to oczywiście nie do Ciebie, em-esie! :)], ale prawo do adopcji jest przede wszystkim wypisane wielkimi literami na sztandarach organizacji gejowskich...



            > O adopcji tez pisalem... Otoz LESBIJKI nie musza dzieci adoptowac - > one je sobie rodza, po (FUJ!!!) odbyciu normalnego stosunku hetero.

            No to niech sobie rodzą, nikt im też nie zabroni (bo niby jak)wychowywać takich dzieci wspólnie - wara jednak partnerce nie będącej matką od cywilnych praw rodzicielsko-opiekuńczych uzyskanych w wyniku homoseksualnego małżeństwa.
            Na pewno widzisz subtelną różnicę... ;)

            > A co robic z gejami wychowujacymi SWOJE dzieci w zwiazku homo?

            Jak wyżej!



            • lexus400 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 14:11
              W każdym razie temat jest bardzo drażliwy tak jak drażliwy jest
              temat aborcji. Przykłady za i przeciw można mnożyć w nieskończoność
              i nie nam dane jest o tym decydować a Salomonowego rozwiązania
              problemu ja osobiście nie widzę. Możemy tylko być za lub przeciw i
              biernie przyglądać się całej sytuacji, stwierdzę może trochę
              egoistycznie, że nas ten problem nie dotyczy i wątpię aby nasze
              tutaj polemiki, dyskusje itp... pomogły w czymkolwiek.
              --
              -------------------------------------------------
              Są rzeczy, które nie są mile widziane.
              • mrzagi01 Re: Mniejsze zlo pozostaje jednak złem 07.01.08, 14:36
                lexus400 napisał:

                > W każdym razie temat jest bardzo drażliwy tak jak drażliwy jest
                > temat aborcji...
                meine liebe freunde, problem jest przzede wszystkim wykreowany przez lewicę.
                Kiedy okazało się że związek radziecki zbankrutował, a wspólczesna gospodarka
                rynkowa o wiele lepiej radzi sobie ze społecznymi problemami niż socjalizm, a
                wiara w tenże socjalizm to zjawisko właściwe do opisania przez psychiatrię,
                partiom lewicowym gwałtownie stopniał tradycyjny elektorat. Rzuciła się więc
                lewica, jak szczerbaty na suchary, na mniejszości seksualne, bo to pare procent
                populacji, które w umiejętny sposób można zblatować jako wiernych wyborców.
                --
                Magiczne JądroAlfreda
    • typson przczytałem i od siebie dodam 07.01.08, 21:10
      no coż - poczytałem troche tego co powyżej i coż - temat niewątpliwie budzi
      olbrzymie emocje. Ale uwaga - jest postęp - nie chce mi sie odgrzebywać starych
      wątkow dotykających tego samego ale kiedys dyskusja była zdecydowanie bardziej
      agresywna, momentami mocno chamska i z osobistymi wycieczkami.

      Teraz kazdy wyraził swoje poglądy i tyle. Swiadczy to niewatpliwie o tym iz
      idziemy we wlasciwym kierunku - dialog jest podstawa wszelakiego porozumienia.
      Dobrze, gdy taka dyskusja przypomina dialog a nie stek wyzwisk.

      Mam tez wrazenie iż przeciwnicy cześciej niz kilka lat temu piszą o osobach
      homoseksualnych bardziej jak o ludziach, z którymi sie nie zgadzają, niż jak
      uprzednio o kimś pomiędzy podczłowiekiem a śmieciem. To kolejny postęp.

      Niestety chcę przeciwnikow zmartwić - predzej czy pozniej związki homoseksualne
      zostaną zaakceptowane przez spoleczenstwo i beda moglby byc sformalizowane pod
      postacią odpowiednich aktów prawnych. Adopcja to juz osobna kwestia choć i tu
      mam złe wieści dla przeciwnikow :) Po prostu kwestia czasu, dłuższego zapewne.


      Jeśli chodzi o moje zdanie to - wiekszosc wie, jesli nie wie to je wyraze gdy
      zajdzie taka potrzeba.



      --
      Frell Me Dead

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka