yamasz
03.03.08, 23:00
Zebrało mi się na rozmyslania.
I tak się zastanawiam dlaczego nowsze, technologicznie bardziej
wypasione auta są bardziej awaryjne od swoich poprzedników.
Zeby nie byc gołosłownym:
Nissan Micra K11 1992-2003r. - auto bardzo mało awaryjne, czysta
mechanika. Natomiast ludzi spodziewjących się takiej samej
bezawaryjności po Mikrze K12 czeka totalne rozczarowanie, masa
drobnych usterek.
Podobnie BMW, seria 7 E38, cudeńko na kołach, do tego pancerny i nie
do zniszczenia. A pamiętacie początki jego następcy, modelu E65?
Kłopoty z elektroniką, a nawet 'zawieszanie' się auta jak PC.
Pytam więc: skoro elektronika jest bardziej zawodna od mechaniki to
na cholere tyle elektroniki w nowych autach?
Rozumiem, że elektronika dba o nasze bezpieczeńctwo, np. zawiaduje
airbagami, ale przecież dawniej, auta z lat 90' nie miały problemu z
zapóźno odpalającymi się poduszkami jak np. obecnie Toyota Navara.
Pozdrawiam i czekam na wasze wypowiedzi, czy rzeczywiście wolicie
Windowsa na kołach, czy czystą mechanikę.
Ja osobiście mam wystarczająco problemów z domowym komputerem, niż
miałbym się jeszcze męczyc z samochodem który pokazuje mi 'ERROR'.
:::Puści klamę, ruszy i na horyzoncie zniknie:::