Wędrówka po salonach

02.04.08, 20:35
Połaziłem sobie dziś po kilku salonach samochodowych celem zorientowania się
czy nie dałoby się nabyć auta. Na razie miał to być przegląd sytuacyjny.
No właśnie miał... Popełniłem spory błąd idąc ubrany "po cywilnemu". Będąc w
trzech salonach zostałem generalnie potraktowany jak powietrze. Generalnie
byłem zbywany i niewiele się dowiedziałem. Rozumiem, że jestem młody i
niekoniecznie wyglądam na takiego co by auto kupił, ale totalne olewanie mocno
mnie zniechęciło. Ale skoro im nie zależy - można kupić gdzie indziej.
Natomiast nauczony doświadczeniem jutro pójdę jeszcze raz, ale ubrany w garnitur;)
    • bassooner Re: Wędrówka po salonach 02.04.08, 20:55
      Jedź powozem zaprzęgniętym w dwa kasztanki i powożonym przez woźnicę, ubrany we
      frak i cylinder z szyją przewiązaną białym szalem.
      Zwracaj się do wszystkich per Janie i nie wymawiaj "r" - wezmą Cię za dziedzica
      i będziesz miał fory. Napomknij mimochodem, jak będziesz w środku "czy to
      właśnie tę markę raczył papcio ostatnio wykupić ?"...
      A kiedy wreszcie zasiejesz już ziarno zwątpienia bij wszystkich na prawo i lewo
      nahajką klnąc na zmianę po francuski i rosyjsku.
      Jakiś efekt będzie na pewno - albo dadzą ci samochód za darmo, albo będziesz
      dzielił pokój usłany bielą z Napoleonem...;-)))
    • marekatlanta71 Re: Wędrówka po salonach 02.04.08, 21:41
      Lexa kupowalem w sandalach, spodenkach i koszulce z napisem "Avenged Sevenfold"
      i trupia czaszka.
      • simon921 Re: Wędrówka po salonach 02.04.08, 22:05
        Ale pewnie nie masz włosów prawie do pasa, bojówek i koszulki z napisem
        Przystanek Woodstock:P
      • ecikp Re: Wędrówka po salonach 04.04.08, 08:48
        Bo ty byłeś już ekscentrykiem, a nie dziwakiem ;)
    • glupi_antos Re: Wędrówka po salonach 02.04.08, 21:52
      Ja tam od czwartku szukałem autka w „wyjściowym stroju budowlanym”, którego
      najbardziej charakterystyczną cechą były ubłocone buty.

      Szczęśliwie nikt mnie nie olewał. Za to później... szkoda gadać.

      Nie chcieli dać faktury pro-forma na samochód, który już oglądałem, więc
      umyśliłem sobie, że wpadnę do salonu, wpłacę zaliczkę, aby mieli podstawę do
      wystawienia owej faktury. Dostanę papierek, prosto z salonu wyślę go faksem do
      firmy, ksiegowa prędziutko przeleje kaskę (tuż przed sesją bankową), która
      chwilę później pojawi się na koncie dilera. A ja wieczorkiem wpadnę odebrać
      samochód... Myślałem... Niestety... Wystawienie faktury zajęło szanownemu panu
      45 minut!!! Było już po sesji... Dodatkowo znalazłem w fakturze bład... Szanowny
      pan miał go odkręcić... Zajęło mu to kolejne 45 minut!!! Dobrze, że już nie
      czekałem...

      Kolejnego dnia rano księgowa przelała kaskę. Pół godziny później zadzwoniłem,
      aby upewnić się, że kasa jest na koncie dilera. Była! (to oznacza, że moje
      wcześniejsze myślenie miało szansę na realizację) Od razu umówiłem się na odbiór
      samochodu. O umówionej godzinie 17.30 byłem w salonie. Wyjechałem samochodem o
      20.50!!! Kurka mać!!! Tyle czasu zajęło facetowi wydanie samochodu!!! Trzy i pół
      godziny!!! I jeszcze pomylił się w następnych dokumentach!!! Być może na jutro
      je poprawi.

      Dobrze, że sprzedaje on używane samochody i dziennie schodzą mu maksymalnie trzy
      bo gdyby w tym tempie miał handlować czymś na co jest większy zbyt, to trudno
      jest mi sobie wyobrazić jak dawałby sobie radę.
    • cracovian A ja woz przez e-maila kupilem :-) 02.04.08, 22:42
      Tzn. uzgodnilismy cene (nie specjalnie to dilerzy lubia - wola
      wpierw na jazde sie umawiac), umowilismy sie na spotkanie i jazde i
      wsio w porzadku. Nasza Corolla w 1998 juz tak byla kupiona, wiec w
      sumie to ja pionierem jestem... Panienki przez internet (irc) juz w
      1994 spotykalem (nawet do Austrii do Graz w ten sposob raz
      polecialem), wiec pionier i Casanova ;-P
      • civic_06 Re: A ja woz przez e-maila kupilem :-) 03.04.08, 04:31
        Ide twoim pionierskim tropem. Czasu malo ma zwiedzanie dilerow. Jutro ide ogladac i przewiezc szanowne dupsko po poprzednim mailowym umowieniu sie u jednego z czterech dilerow do ktorych sie zwrocilem w jednym mailu. To dziala! Dzwonili jedni po drugich. Ten jeden dal najlepsza cene na model, ktory mnie ewentualnie interesuje... Zazwyczaj nie podadza nawet oficjalnej ceny przez telefon. Zobaczymy czy jeszcze cos oposci. Nowy model juz wchodzi do salonow wiec sie okaze czy zakupimy nowy czy uzywany...
    • plawski Re: Wędrówka po salonach 03.04.08, 09:32
      A naiwnie myślałem, że te czasy już minęły.
      Kilka ładnych lat temu mój znajomy odjechany artysta, ubrany jak to on, czyli co
      było koło łóżka to narzucił, poszedł do salonu Saaba w PL. Jako, że panowie
      niezbyt poważnie go potraktowali, powiedział, że sa jeszcze inne marki i udał
      się do kolejnego "szwedzkiego" salonu - volvo. Wyjechał stamtąd najdroższą
      możliwą na owe czasy S80 :) Sprzedawcy w naszym pięknym kraju muszą się jeszcze
      wiele nauczyć.
      Ale chyba prawda jest taka, że to nie zależy od wyszkolenia pracowników danej
      marki tylko od tego, czy trafisz na kogoś z mózgiem, czy bez.
      • simon921 Re: Wędrówka po salonach 03.04.08, 10:20
        No właśnie niestety nie. Rok temu jak kupowałem lodówkę zostałem
        identycznie zlany i dopiero na stwierdzenie, że chcę kupić
        koniecznie dziś i to płacąc od razu gość porzucił
        klientów "ratalnych" i obsłużył mnie od ręki;)
      • franek-b Re: Wędrówka po salonach 03.04.08, 11:53
        > A naiwnie myślałem, że te czasy już minęły.

        No bo to nie czasy są winne :-) tak funkcjonuje ludzka psychika.

        > Kilka ładnych lat temu mój znajomy odjechany artysta, ubrany jak to on, czyli c
        > o
        > było koło łóżka to narzucił, poszedł do salonu Saaba w PL. Jako, że panowie
        > niezbyt poważnie go potraktowali, powiedział, że sa jeszcze inne marki i udał
        > się do kolejnego "szwedzkiego" salonu - volvo. Wyjechał stamtąd najdroższą
        > możliwą na owe czasy S80 :) Sprzedawcy w naszym pięknym kraju muszą się jeszcze
        > wiele nauczyć.

        Tak jest wszędzie w zasadzie, bo to cecha budowy mózgu a nie nastawienia ludzi. Nie bez powodów prezes kupuje i jezdzi dużym i drogim autem - daje to czytelny sygnał dla otoczenia o pozycji danej osoby. Po prostu człowiek w większym stopniu odczytuje sygnały nieuświadomione (osławiona mowa ciała) niż świadome. Ubiór, sposób poruszania, wysławiania itd itp jest to kod, którym komunikujemy się za światem.

        > Ale chyba prawda jest taka, że to nie zależy od wyszkolenia pracowników danej
        > marki tylko od tego, czy trafisz na kogoś z mózgiem, czy bez.

        Brak wyszkolenia. Pracownik powinien wiedzieć punkt po punkcie, że jak ktoś przyjdzie to jest jego zasra...y obowiązek powitac z usmiechem, wypytać co potrzebuje, poczestować kawą przy umawaniu na jazdę próbną itp.
        • plawski Re: Wędrówka po salonach 03.04.08, 12:28
          franek-b napisał:
          (...)

          Brak wyszkolenia. Pracownik powinien wiedzieć punkt po punkcie, że jak ktoś
          przyjdzie to jest jego zasra...y obowiązek powitac z usmiechem, wypytać co
          potrzebuje, poczestować kawą przy umawaniu na jazdę próbną itp.

          Właśnie sobie przypomniałem, że kiedyś chyba na AM był taki wątek o salonach i
          perypetiach ze sprzedawcami.
          Osobiście jak kupowaliśmy auto dla żony to chyba obsługa Forda na Popularnej w
          Warszawie zrobiła na mnie najlepsze wrażenie (2004).
          Potem Honda na malowniczej, łącznie z obsługą komisu przydilerskiego.
          A w Hyundaiu na Łopuszańskiej pan powiedział, że jeśli ja chcę prowadzić auto,
          to tylko po parkingu. Jak na "trasę" to on musi. Nie będę pisał, co mu
          powiedziałem.



          -
          Wspieram Tego Pajaca
Inne wątki na temat:
Pełna wersja