edek40
06.04.08, 23:11
Wczoraj byl dzien ogrodowy, bo przyswiecalo sloneczko i nie moglem sie wymigac, bo malzonka robila cos grozna mine. Dzis zas byla piekna pochmurna i lekko padajaca pogoda. W takie dni czasem sie zamyslam gleboko. Tak bylo i dzis. Co tu zrobic, aby pontiac mniej palil. Od myslenia przeszedlem do czynow i wymontowalem z niego zbiornik paliwa, wychodzac ze slusznego wniosku, ze jak nie bedzie mial zbiornika to bedzie mniej palil. Tylko na pozor moje glebokie przemyslenia kwalifikuja mnie do czubkow. Otoz od dwoch lat instalacja benzynowa jest niezywa. Pompa chodzi, ale nie podaje paliwa. A zbiornik pelny tak, ze przy zlewaniu nie wiedzialem co z paliwem robic. Mazde zatankowalem po korek, kanisty, nawet te od kosiarki, zapelnilem. Zlalem blisko 80 litrow. A trwalo to wieki, bo przez przegrody przesacza sie wolniej niz przez gabke.
Z reszta z tym zbionikiem to jakas magia. Jednoczesnie bowiem umarlo podawanie paliwa i podawanie ilosci paliwa na zegar. Myslalem, ze mam pusto, wiec nasaczylem ten zbornik do pelna i juz nie odpalilem. No i tak wozilem ten zbedny balast (o masie jednej tesciowej). Teraz na pewno z liter mniej gazu spale :)
Na koniec powiem Wam tylko jedno - nie trzeba chlac wodki, aby miec wizje i swietne pomysly. Wystarczy pare godzin babrac sie w benzynie. Jestem cudownie zakrecony, a alkomat nic by nie wskazal :)
Z benzynowym pozdrowieniem.