25.04.08, 10:38
Łaziłem ostatnio po salonach za jakimś nowym autem dla ubogich
(Thalia czy inna Fabieda). No i dziś rano wszedłem sobie jeszcze do
Fiata. Obejrzałem sobie Lineę.
Moja luba stwierdziła, że ona to innego auta już nie chce;)
Faktycznie auto na mnie też robi wrażenie - bardzo ładna linia
nadwozia jakoś tak kojarząca mi się z Alfą. Do tego rewelacyjny
silnik T-Jet 120KM. Musiałbym jeszcze tylko w przyszłym tyg. podejść
i zobaczyć jak się jeździ z tym silnikiem, bo dziś jeździłem wersją
77KM i trochę krowiasta była.
Mam tylko dylemat, bo jednak cena też jest o 15k wyższa niż
zaplanowana i trzeba by się pewnie wstrzymać z zakupem jakieś pół
roku. Ale może warto?
Obserwuj wątek
    • mrzagi01 Re: Fijat 25.04.08, 11:05
      Linea byla powodem jednego z większych zaskoczeń jakich ostatnio doświadczyłem.
      pierwszy kontakt nastapil przez spot reklamowy "blebleble... najdłuższa w swojej
      klasie..." (bez precyzowania o jaką klasę chodzi) Na oko ulokowałem auto w
      klasie sredniej i zastanawiałem się jak toto wygląda na zywca dluższe od C5ki
      (swoja drogą brawa dla realizatorów reklamy) Aż tu pewnego dnia widzę na drodze
      takie cuś w formacie thalii/fabii/sieny/logana tylko nie szczypiace w oczy, co
      ma z tyłu napisane Linea.
      fajnie że fiaty znów są ładne
        • x-darekk-x Re: Fijat 25.04.08, 11:32
          ja sie skusilem i jakos zyje.
          wprawdzie nie na line tylko na crome.
          ciezko oceniac po 12 miesiacach i 45 tys km eksploatacji, bo w takim
          okresie wrecz trzeba sie domagac bezusterkowosci, ale jakos jestem
          spokojny, ze do jezdze do 30-36 miesiecy, jak to planowalem...
          • emes-nju Re: Fijat 25.04.08, 11:50
            W mojej wypowiedzi byla doza doza autoironii. Od dwoch lat jezdze starym (2000 rok i 180 tys. przebiegu) fijacikiem marki Alfa Romeo :-D

            Wbrew obiegowym opiniom, nie psuje sie. Wymaga pieszczot i jest kosztowna w biezacej eksploatacji, ale sie nie psuje. Nie jest wiec tak zle ;-)

            Zwykle Fiaty sa, mysle, mniej kaprysne i mniej delikatne wiec nie ma chyba wiekszych powodow do narzekania. Chyba, ze na serwis. Ale ASO sa powodem do narzekania niezaleznie od marki - dopoki wymienia sie olej i swiece (jezeli, mimo pobrania oplaty, wymienia...), to nie ma klopotow; klopoty zaczynaja sie gdy trzeba cos NAPRAWIC. Ale na naprawy to ja jezdze do mojego magika ;-) Z powodu "jakosci" ASO dluuugo jeszcze nie kupie nowego auta - chyba, ze wezme takie w wynajem dlugoterminowy, bo wtedy serwis nie jest moim klopotem.
              • emes-nju Re: Fijat 25.04.08, 12:55
                To musisz dopilnowac, zeby to "znajome" ASO robilo przy Twoim samochodzie tymi "znajomymi" rekami. Jezeli robic bedzie rekami g.wniarza zatrudnionego za 1500 brutto zaraz po szkole, to nie spodziewalbym sie sukcesow...

                Jezeli tylko spaprze sprawe, to pol biedy, ale ja, po zakonczeniu romansu a ASO, odkrylem brak filtra przeciwpylkowego (dzieki temu zatarla sie dmuchawa - naprawa za drobne 1000 zl), a jak zmienialem olej u mechanika, to ten zapytal sie mnie czy KIEDYKOLWIEK przedtem (przebieg 45 tys.) wymienialem olej... Raz wypuscili mi tez z przegladu auto bez przednich hamulcow. Do tego doszedl taki drobiazg jak zdjeta przy okazji wymiany tylnych hamulcow (bebny, szczeki, linki recznego) oslona wydechu. Mechanik stwierdzil, ze nie jest niezbedna mimo, ze wyrazalem gotowosc do wymiany. Pol roku pozniej na debowo stanely mi linki hamulca recznego. Auto na lawecie pojechalo na reklamacje - odrzucona, bo oslona wydechu jest tez oslona linek...

                Wiesz... Nie mam zbyt dobrej opinii o ASO :-D
    • marekatlanta71 Re: Fijat 25.04.08, 14:40
      Na tym polega mocna pozycja Fiata na rynkach swiatowcyh - jest nadal sporo ludzi
      ktorzy jeszcze albo Fiata nie mieli albo mieli go dawno i rany sie zagoily.
      • plawski Re: Fijat 25.04.08, 16:59
        marekatlanta71 napisał:

        > Na tym polega mocna pozycja Fiata na rynkach swiatowcyh - jest nadal sporo ludz
        > i
        > ktorzy jeszcze albo Fiata nie mieli albo mieli go dawno i rany sie zagoily.


        ROTFL
      • emes-nju Re: Fijat 25.04.08, 17:00
        Tak naprawde, to Fiat mocno nadgonil jakosc, a inni, z legendarna Toyota na czele, zaczeli coraz bardziej dawac d... A w naprawy usterek w autach o legendarnej jakosci to dosc kosztowne zabiegi, bo ceny czesci sa jeszcze "dopasowane" do wymian co 200, a nie co 50 tys. km :-)

        Serio. Czesto slucham jak znajomi wojuja ze swoimi Audikami czy Toyotami. Wiekszosc z nich dawno zrezygnowala z uslug ASO i naprawy robi na zamiennikach. Co ciekawe te zamienniki czesto kosztuja tyle, ile oryginaly do mojej Alfy! Moj mechanik twierdzi, ze awaryjnosc legendarnie awaryjnej Alfy ;-) plasuje mnie "juz" w sredniej aut znacznie mlodszych, a ceny napraw i czesci sa zdecydowanie nizsze.
        • marekatlanta71 Re: Fijat 25.04.08, 18:00
          Mialem w zyciu 3 Fiaty - 126p, CC700 i Brava 1.6. I kazdy z nich nauczyl mnie ze
          produktow ktroe maja jakikolwiek zwiazek z ta firma nie nalezy kupowac. Choc
          jakby mi ktos ta nowa Alfe 8C czy jak jej tam sprezentowal, to pewnie bym sie
          nie obrazil.

          P.S. Ilosc usterek Saab'a jeszcze nie dogonila problemow z Brava, ale mysle ze
          Saab nadrobi.
        • mrzagi01 Re: Fijat 28.04.08, 07:44
          emes-nju napisał:

          > Tak naprawde, to Fiat mocno nadgonil jakosc, a inni, z legendarna Toyota na cze
          > le, zaczeli coraz bardziej dawac d...
          prościej- Toyota (czy inne japońskie koncerny) swego czasu wprowadziła skuteczne
          procedury zarządzania, kontroli, organizacji pracy itp...
          kiedy pozytywne efekty stały się widoczne, reszta świata zrobiła to samo
          • simr1979 Re: Fijat 28.04.08, 12:12
            mrzagi01 napisał:

            > Toyota (czy inne japońskie koncerny) swego czasu wprowadziła
            > skuteczne procedury zarządzania, kontroli, organizacji pracy itp...
            > kiedy pozytywne efekty stały się widoczne, reszta świata zrobiła to > samo....

            Gdyba tak było, mielibyśmy już skośne oczy, śniadą skórę i średnio 160 cm wzrostu ;)
            Chcę przez to powiedzieć, że japońska jakość jest pochodną dalekowschodniej
            pracowitości, sumienności i posłuszeństwa, a nie jakichś tam procedur.
            A poza tym, fijaty psują się tak samo często (albo rzadko) jak inne autka (no
            chyba że japońskie z japonii), więc po co przepłacać :)


            • franek-b Re: Fijat 28.04.08, 12:56

              > Gdyba tak było, mielibyśmy już skośne oczy, śniadą skórę i średnio 160 cm wzros
              > tu ;)
              > Chcę przez to powiedzieć, że japońska jakość jest pochodną dalekowschodniej
              > pracowitości, sumienności i posłuszeństwa, a nie jakichś tam procedur.

              Pozwolę się nie zgodzić i zgadzam się z mrzagi01. Proste porównanie producentów japońskich pokazuje, że nie wszyscy są jednakowo solidni i jednakowo sumienni. Różne są także wyniki finansowe producentów. Wbrew pozorom, wcale japoński system wartości w firmach nie jest taki nadzwyczajny. Był najlepszy 20 lat temu, gdy główną potrzebą było dostarczenie produktu jak najtańszego lecz którego wariantów nie było (w myśl starej maksymy Henrego Forda, możesz mieć model T w każdym kolorze pod warunkiem że będzie to czarny).

              Jakieś 20 lat temu były 2 różne światy: rynek masowy i rynek indywidualnych produktów (mass market i individual customization) - na przykładzie producenta butów - fabryka robiąca buty w seriach milionów sztuk vs szewc robiący tylko na zamówienia.
              Obecnie producenci staneli przed nowym wyzwaniem, które nazywa mass customization. Czyli oferowanie takiego produktu, który jednocześnie jest produktem masowym (obniżenie kosztu produkcji za sprawą efektu skali) a jednocześnie zaproponowanie produktu przygotowanego pod konkretnego odbiorcę z jego indywidualnymi wymaganiami.

              Dla klienta przekłada się to na tzw. konfigurację auta. Skrajne podejścia do temtatów reprezentuje np Mercedes (u którego KAŻDY praktycznie element stanowi element konfiguracji) vs Subaru, który np w Legacy posiada tylko 3 opcje (brak jakiejkolwiek konfiguracji auta!!!).

              Indywidualizacja produkcji masowej jest to coś czego japończycy jeszcze się nie nauczyli i jeszcze trochę potrwa.

              > A poza tym, fijaty psują się tak samo często (albo rzadko) jak inne autka (no
              > chyba że japońskie z japonii), więc po co przepłacać :)

              No tylko, że za cenę linei ze 120KM silnikiem jest też trochę innych aut np. kia c'eed :-)
    • rudiger121 Re: Fijat 25.04.08, 20:19
      Kurcze...sam nie wiem jak to jest z tymi fiatami, miałem styczność
      ostatnio z grande punto i stilo.
      Pierwsze wrazenie w kontakcie z punciakiem było korzystne - fajna
      linia, fajne wnętrze, nareszcie porządna tapicerka, a nie jak w
      punto 2 taki sztuczny materiał z jakiego za komuny robiło się obicia
      tapczanów :) Zachwyt szybko mi minął gdy okazało się że trzeba
      mozolnie "gmerać" w stacyjce żeby go odpalić - zamek wychechłany jak
      w 10-latku, dodatkowo żeby otworzyć tylne drzwi trzeba było naprawdę
      ostro pociągnąć za uchwyt.
      Z kolei miło i to do końca zaskoczył mnie stilo. Naczytałem się
      kiedyś tam sporo opinii ze to porazka fiata, że drogie i nieudane
      itp,itd. Siedząc w środku widziałem (może mylnie...) ogromną pracę
      projektantów - wszystkie detale wnętzra - deska, uchwyty itd.
      przemyślane i zaprojektowane od nowa, i jakoś tak chyba...próbujące
      naśladować niemców - plastiki solidne jak w audi, fotele twarde jak
      w skodzie :) Silnik (benzyna 1.6) chodził znakomicie, chętnie
      prześpieszał i był baardzo dobrze wyciszony, sprzęgiełko jak
      masełko :) mimo 100 tysięcy na liczniku.
      Simon - może znajdziesz gdzieś w sieci jakieś opinie użytkowników
      Linei?
      • marekatlanta71 Re: Fijat 25.04.08, 22:15
        Z tymi opiniami w internecie to bym uwazal. Bo z jednej strony masz sporo glosow
        z tzw. "stowarzyszen-ludzi-ktorzy-wlezli-w-gowno-i-chca-zeby-inni-tez-wlezli"
        mowiacych o tym jak wspanialy jest ten samochod. Z drugiej strony masz glosy
        ludzi ktorzy nigdy danego samochodu na oczy nie widzieli, ale wypisuja o tym ile
        to im sie rzeczy w danym samochodzie zepsulo. Jedyne miarodajne zrodla to wyniki
        badan organizacji zajmujacych sie niezawodnoscia - w USA to ConsumerReports a w
        EU byl chyba sie kierowal Dekra i ADAC'iem.
    • mejson.e Fiat jak każdy inny ... 26.04.08, 19:30
      ... współczesny samochód dowolnej marki psuje się mniej więcej tak samo.
      Największym zagrożeniem dla nich jest stan naszych dróg, jakość paliwa i
      wspomniana katastrofa obsługowa w postaci ASO.
      W ogóle obecnie przy wyborze samochodu w określonej grupie cenowej należy
      rozważać niezbędną funkcjonalność, parametry i ... wygląd.
      Marka schodzi na dalszy plan.

      Jeździłem wieloma fiatami, ostatnio zajeździłem pandę i nie uważam, że psują się
      jakoś częściej niż inne marki.

      Stilo było bardzo wygodne, alfa 156 genialnie się prowadziła, panda jest super
      zwrotna i oferuje doskonałą widoczność.

      Linea to ciekawa propozycja, przy tym rozstawie osi i świetnym wyglądzie powinna
      brylować w swojej klasie.

      Chociaż dużo większa dacia logan jest nie do przebicia cenowo - nawet w wersji
      kombi...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • pizza987 Re: Fiat jak każdy inny ... 28.04.08, 15:09
        mejson.e napisał:


        > Jeździłem wieloma fiatami, ostatnio zajeździłem pandę

        Że co proszę?? Mejson nie pytam się "jak mogłeś??" tylko "jak tego dokonałeś??" Wali się w gruzy moje postrzeganie Ciebie jako spokojnego kulturalnego kierowcy niekatującego pojazdów. A tu taka informacja....
        • bassooner Re: Fiat jak każdy inny ... 29.04.08, 21:11
          > mejson.e napisał:
          Jeździłem wieloma fiatami, ostatnio zajeździłem pandę...
          ____________________________________________________________
          Może nie miał na myśli Fiata ??? ;-)))
          Może po "jeździłem wieloma fiatami" powinna być kropka, a "ostatnio zajeździłem
          pandę" to osobne, osobiste wtrącenie ??? ;-)))
          • mejson.e Jazda po (p/b)andzie... 29.04.08, 23:27
            bassooner napisał:

            > > mejson.e napisał:
            > Jeździłem wieloma fiatami, ostatnio zajeździłem pandę...
            > ____________________________________________________________
            > Może nie miał na myśli Fiata ??? ;-)))
            > Może po "jeździłem wieloma fiatami" powinna być kropka, a "ostatnio zajeździłem
            > pandę" to osobne, osobiste wtrącenie ??? ;-)))

            Miał i owszem ;-)
            Prawdziwego, blaszanego, na dodatek czerwonego fiata pandę.
            Te drugie, owłosione są pod ochroną...

            Zajeżdżenie polegało na wrzuceniu mu wielu tysięcy km do życiorysu, wytrzepaniu
            amortyzatorów(!) i końcówek drążka (kierowniczego!).

            Na stan tych elementów więcej ode mnie miał do powiedzenia minister Pol/Polaczek
            niż ja.
            Traktowałem fiata przyzwoicie - klocki wytrzymały 60 kkm...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • pizza987 Re: Jazda po (p/b)andzie... 30.04.08, 09:11
              Moje pytanie jest nieco inne, czy wrzucenie takiego przebiegu oraz wytrzepania zawieszenia zaowocowało zajeżdżeniem? I co rozumiesz jako zajeżdżenie? Czy po prostu konieczność wykonania sporej naprawy zawieszenia, czy konieczność zezłomowania wyżej opisanego pojazdu?
              • mejson.e Re: Jazda po (p/b)andzie... 30.04.08, 18:36
                pizza987 napisał:

                > Moje pytanie jest nieco inne, czy wrzucenie takiego przebiegu oraz wytrzepania
                > zawieszenia zaowocowało zajeżdżeniem? I co rozumiesz jako zajeżdżenie? Czy po p
                > rostu konieczność wykonania sporej naprawy zawieszenia, czy konieczność zezłomo
                > wania wyżej opisanego pojazdu?

                Naprawa, nawet niedroga, ale dla mnie to już nie był problem - zmieniłem pracę,
                zmieniłem samochód...

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • simon921 Dzięki za opinie 28.04.08, 13:09
      Jak na razie łażę sobie po różnych salonach i się zastanawiam co
      wybrać:) W sumie nie śpieszy mi się - obecne auto jeszcze działa
      bezawaryjnie, tak więc, czy wymiana będzie za miesiąc czy za rok -
      na razie sobie spokojnie pomyśliwuję;) Generalnie nastawiam się na
      sedana, ale może i Dacią Logan MCV nie pogardzę, aczkolwiek tak się
      zastanawiam, że chyba jednak bagażnik wielkości garażu nie jest mi
      potrzebny;) Dużego psa nie mam, a kotu starczy jedno miejsce
      pasażerskie:)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka