m.a.n.n 30.04.08, 22:48 Świeckie święto ;). Ja wybywam do Pyskowic na spotkanie rodzinne - rodzeństwo w całości po kilku latach. I windsurfing na Dzierżnie. Pogody, bezpiecznego powrotu i miłej zabawy życzę ja. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
sven_b Re: Wesołego długiego ;] 01.05.08, 00:37 Zmierzę się z pniem, który został mi po usuniętej sośnie. Zamiast ją wykopać ścieli na równi z ziemią! Wczoraj, wstępnie go sobie odkopując, zrozumiałem że siedzi pod kątem i waży jakieś 70kg. Brat się wykręcił wyjazdem, ale na szczęście smyk zadeklarował pomoc:) Od wczoraj wszystko zjada z talerza żeby dać radę:) Plan jest taki, że podetnę mu odnogi i jak mnie nie przywali, podczepię do Accorda:) W ścianie dołu od strony auta dałem ukos:) Na razie od samego kopania dołu jestem śnięty:) Odpowiedz Link
wujaszek_joe Re: Wesołego długiego ;] 01.05.08, 01:44 roundupem zalej pień i samo spróchnieje. i nie wnikac co to za kwas Odpowiedz Link
sven_b Re: Wesołego długiego ;] 01.05.08, 08:54 Tak też mi radził wczoraj wielki harcerz (tata), ale dół już zrobiłem. Ide n całość. Powinienem dać radę. Wezmę multiwitaminę:) Odpowiedz Link
rudiger121 Re: Wesołego długiego ;] 01.05.08, 08:15 Wracając wczoraj z wieczora do chaty widziałem chyba z 10-u facetów, na oko przedstawicieli przemyłu ciężkiego (murarka itp.) nawalonych jak automaty. Duch w narodzie nie ginie :) Odpowiedz Link
bassooner Re: Wesołego długiego ;] 01.05.08, 19:56 "Wesołego długiego"... Nie ważne żeby wesoły i długi...ma być twardy i długi...;-))) Odpowiedz Link
simon921 Re: Wesołego długiego ;] 01.05.08, 20:27 > Wracając wczoraj z wieczora do chaty widziałem chyba z 10-u facetów, > na oko przedstawicieli przemyłu ciężkiego (murarka itp.) nawalonych > jak automaty. Duch w narodzie nie ginie :) Wieczorkiem to norma. Ja jednego widziałem jak pod schody nie mógł podejść dziś o 12 w południe;) Odpowiedz Link
sven_b Re: Wesołego długiego ;] 01.05.08, 22:08 Mieszkam w połowie drogi między ogólnospożywczym a wsią, z której lokalni koneserzy ściągają na drinka. Wracając, zwalają się z roweru koło mnie. Jest łuk w lewo, więc zazwyczaj jest to upadek na prawy bok i na ryj. I od razu przychodzi sen:) Myślę, że gdybym to ja tak pierd*ął chirurg miałby robotę. Żona trochę się przejmuje i zagaja 'Proszę pana, niech pan wstanie bo pan tu zamarznie'. Czujecie? - 'Zamarznie' ...w maju:) Sąsiad ją uspokaja, żeby się nie martwiła, bo to są goście, którzy całe dnie napierają w polu i to jest ich naturalne środowisko. Rzeczywiście po paru godzinach jegomość (ostatnio Rajmund) budzi si e z liśćmi przyklejonymi do facjaty i prowadzony przez rower, udaje się do chaty. Nazywam ten moment 'podniesienie mamuta'. Sąsiad mówi, że oni nigdy nie zapominają roweru:) Odpowiedz Link