Trzeba być paranoikiem... :(((

17.06.08, 23:31
Ładna pogoda, dobra widoczność, sucho.
Łuk w prawo na główną z podporządkowanej, czujny wzrok omiata puste przejście za skrzyżowaniem, dwa jadące bez przeszkód poprzedzające samochody, lekki ruch głową w lewo, a nuż coś wypadnie z głównej, pusto - można przyspieszyć, powrót głowy w prawo ... O Q....WA!!! stojące samochody.
Hamulec w podłogę przy prędkości ca 30 km/h i .... pierdut w poprzednika.

strony.aster.pl/mejson/images/forum/dzwon2a1.jpg

A mój przód:

strony.aster.pl/mejson/images/forum/dzwon1a1.jpg

Dlaczego?

Nie wszedł żaden pieszy na przejście, nie wyjeżdżał autobus z zatoczki.

Nic.

Potem się dowiedziałem od mojej "ofiary", że jadąca przed nim astra dała po heblach, bo z bramy po lewej stronie wyjechał pod prąd dostawczak, a pani w astrze wydało się, że miał on pierwszeństwo.

Skrzyżowanie wyglądało mniej więcej tak:

strony.aster.pl/mejson/images/forum/cross-1.JPG
Mój to ten niebieski samochód, tor jazdy dostawczaka-niespodzianki namalowałem niebieską kreską.
Jezdnie wokół wysepki są jednokierunkowe, jak nieudolnie pokazują białe strzałki i linia ciągła.

Aby uniknąć kolizji, należy zawsze zakładać, że ktoś przed Tobą zahamuje jak tylko odwrócisz na chwilę wzrok (tak jak mleko wykipi, gdy przestaniemy je obserwować), 10 m odstępu od ruszającego samochodu to za mało.

Należy zawsze woooolno, z namysłem, dostojnie i bez płynności zakładać, że wszyscy wokół tylko czyhają na Twój błąd.

Nie wolno "przeciwnika" spuszczać z oczu.

I należy przestać się "wymandrzać" na temat bezpieczeństwa jazdy samochodem... :-/

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mejson.e Re: Trzeba być paranoikiem... :((( - poprawka 17.06.08, 23:39
      mejson.e napisał:


      > Jezdnie wokół wysepki są jednokierunkowe, jak nieudolnie pokazują białe
      strzałk i i linia ciągła.

      Poprawka - jednokierunkowa jest ta jezdnia obok bramy dostawczaka, pozostałe są
      dwukierunkowe a miejscami poszatkowane wysepkami.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • tiges_wiz Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 17.06.08, 23:40
      moje jedno male bum dawno temu bylo podobne :)
      tym razem skrzyzowanie ze glowna troche jest nie prostopadle .. znaczu i w prawo
      i w lewo trzema mocno glowe wykrecac do tylu ;)

      maps.google.com/maps?f=q&hl=pl&geocode=&q=wroc%C5%82aw&ie=UTF8&ll=51.093379,17.003226&spn=0.002234,0.004699&t=h&z=18
      kolo ruszyl i pojechal .. ja sie rozgladam, nic nie jedzie, powoli do przodu ...
      i bum .. ruszyl, ale sie zatrzymal na srodku bez powodu bo cos tam mu sie
      wydawalo ;)

      straty moje nic (fiat 125p z gruba blacharka), straty jego, polamana tablica i
      lampa.
    • sven_b Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 17.06.08, 23:42
      No kurde bywa. Dobrze że wszyscy jechali w tempie przetaczania wagonów. Ale
      zobacz, tablicę jedziesz sprayem, a lampę wbijasz pięścią:)
      • mejson.e Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 17.06.08, 23:57
        sven_b napisał:

        "tablicę jedziesz sprayem, a lampę wbijasz pięścią:)"

        W passacie wygięła się podłużnica, przesunęła ściana przednia, pękło mocowanie
        chłodnic, cofnęła się maska, pasek alternatora zjechał na krawędź koła pasowego
        i pewnie niedługo zleci.
        W audi wgięta klapa, przesunięta podłoga - nie da się wyjąć koła zapasowego.

        To co się kurde dzieje z takimi samochodami przy większych prędkościach?

        W polonezie w podobnej sytuacji wycierałem tylko lakier przeciwnika z
        nielakierowanego zderzaka...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • sven_b Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 00:03
          Z małej chmury duży deszcz. Też tak miałem z Vectrą. Pan puknął panią a pani
          mnie. Niby wszystko na parkingu przy 5/h, a w serwisie pękło 6000,-
    • mejson.e Z satelity... 17.06.08, 23:52
      ...wyglądałoby to tak:

      strony.aster.pl/mejson/images/forum/cross-0-sat.JPG
      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • rapid130 Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 00:01
      Przyklepałeś moją dogamtyczną teorię, że prowadzenie samochodu jest
      jak język chiński - jednego i drugiego uczysz się całe życie.

      Stary, mądry mandaryn też może się czasem przejęzyczyć.
      • mejson.e Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 00:09
        rapid130 napisał:

        > prowadzenie samochodu jest jak język chiński - jednego i drugiego
        > uczysz się całe życie.

        Nauka chińskiego też jest taka droga? ;-)

        Ale powszechnie wiadomo, że każda nauka kosztuje...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • rapid130 Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 00:52
          Pociesz się.
          Dzisiaj sobie jechałem przez miasto X i doszedłem do wniosku, że
          chyba mam pierwsze starcze objawy.

          Zaczynam coraz wolniej jeździć, bo cudze zachowania na drodze coraz
          częściej (!) mnie zaskakują. Ta masa "lajkoników" drogowych, która
          się przewija po drogach coraz większymi tłumami, zaczyna mnie
          przerastać. :/

          I dziś właśnie stwierdziłem, że to jest nieukninione, że już za
          chwileczkę, już za momencik :P może jutro, może za rok, komuś
          piz....ę swoim samochodem. Bo tak mówi statystyka. Na ileś udanych
          akcji obronnych, jedna nie może się udać.
          • wujaszek_joe Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 07:27
            powinno się jeździć 30km/h. dziś przede mną polo, przed nim autobus. gdy
            dotarliśmy do obiecującego łuku polo majestatycznie go wyprzedziło. Pewnie z
            gwiazd wyczytał że dziś ma szczęście.
            Czyli widząc wyłaniający się zza zakrętu autobus powinienem mocno zwolnić bo
            może ktoś zechce wjechać mi w twarz?
          • winnix Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 15:18
            W ogóle ostatnio ludzie jeżdżą, jakby im się forma piłkarzy
            udzieliła. Przedwczoraj widziałam, jak jeden pan, drugiemu panu tył
            skasował, bo pierwszy pan zatrzymał się przed przejściem, aby
            przepuścić panią. Drugi pan się nie skapnął i rąbnął.

            Wczoraj 100 metrów od przedwczorajszego wydarzenia widziałam trzy
            samochody na chodniku i sporo szkła wokół.

            Idąc tym torem, dzisiaj powinnam zobaczyć stłuczkę na cztery:)
    • emes-nju Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 10:06
      Wyrazy wspolczucia.

      Czy tam nadal jest remont? Bo i bez remontu jest tam o tyle nieciekawie, ze znaki sobie, a BRAK rozmalowania i wysepki sobie. Nawet doswiadczeni kierowcy maja szanse "zgubic sie" z przebiegiem lamanego pierwszenstwa wsrod tych wysepek i resztek farby.

      Niedawno mialem tam ostre hamowanie w prawie dokladnie tym samym mechanizmie co Ty... Mi sie udalo. Ale i tak nie znosze tego miejsca.
      • lobuzek1 Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 11:29
        Wyrazy współczucia...
        Moja stłuczka rok temu wyglądała tak samo. Jazda w mieście, ruchliwa ulicą w
        szczycie, na grubość zderzaka. Odwróciłem wzrok na sekundę, coś zatrzymało
        kolumnę i bum, potem jeszcze dostałem z tyłu. U mnie w ramach strat poduszki,
        napinacze i przednia szyba, maska, nie licząc zderzaka z przodu i z tyłu i belki
        pod zderzakiem (dojechała mnie Omega), bo trafiłem czujnikiem na pieprzony hak w
        Polonezie, na szczęście nie było jakichkolwiek przesunięć elementów nośnych.
        Gdyby nie AC to popłynąłbym jak złoto. ASO wyceniło naprawę na ..... 19000 zł!
        Jeszcze raz współczucie.
        • lobuzek1 Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 11:36
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=65426505&v=2&s=0
          Dyskusja z zeszłego roku.
      • bassooner Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 11:34
        Moje kondolencje ;-(((
    • lexus400 Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 11:53
      Moje wyrazy współczucia. Najdziwniejsze jest to, że to wlaśnie Tobie
      się przytrafiło. Po moim ostatnim dzwoneczku Pajerem tak sobie
      pomyślałem, że jakbym jeździł ostrożnie tak jak mejson, to by do
      dzwoneczka nie doszło - a jednak.
      • bassooner Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 18.06.08, 12:08
        A tutaj nawet mejson jako posiadacz hmm... ;-))) szacun itd...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=79230216&a=79274799
        I moja żona nawet do niego pojechała ;-)))
    • franek-b wypadek to jest wypadek! 18.06.08, 16:06
      I nie masz co się przejmować, że miałeś jakieś takie zdarzenie. Po prostu wypadki mają co do siebie pewną nieprzywidywalność i po prostu pewnych rzeczy NIGDY nie przewidzisz.
      Pozostaje się cieszyć, że to tylko sprzęt się pogiął a nie nic więcej.
      • krakus.b6 Re: wypadek to jest wypadek! 18.06.08, 16:20
        Lączę się w bólu,mejsonie.:((((

        A mnie ktoś w paska przp...ł z tyłu w zderzak.Auto stało na
        wstecznym biegu i zostało popchnięte w przód o metry.
        Zastanawiam się,co mogło się stać z silnikiem bo inaczej pracuje.???
        • akordex Re: wypadek to jest wypadek! 18.06.08, 16:24
          krakus.b6 napisał:

          > Zastanawiam się,co mogło się stać z silnikiem bo inaczej pracuje.???

          Może coś z wydechem i masz wrażenie, że to silnik.
          • krakus.b6 Re: wypadek to jest wypadek! 18.06.08, 16:50
            Wydech nie dostał strzała.Uderzenie poszło na róg zderzaka.Zderzak
            jest pęknięty.Historia miała miejsce na parkingu przed hipermarketem.
            Obawiam się,że doszło do przeskoku paska rozrządu.Silnik jest
            głośniejszy i mułowaty.W ASO twierdza,że jest OK.Silnik ma w
            rozrządzie czujniki,które kontrolują ustawienia.Lampka silnika się
            nie pali.
    • iberia.pl Re: Trzeba być paranoikiem... :(((? 18.06.08, 19:47
      wspolczuje,szczescie w nieszczesciu,ze tylko blachy ucerpialy...
    • mejson.e Współczucie 18.06.08, 23:05
      Dzięki za wyrazy wszystkim, dziwnie się trochę czuję, taki "doceniony" ;-)

      Nie leżę jednak na łożu boleści więc nie przysyłajcie mi już kwiatów ;-)

      Wczoraj czułem się parszywie, skopany niesprawiedliwie przez los.
      Miałem faktycznie paranoję i samochodem zastępczym jechałem jak z ładunkiem
      nitrogliceryny.
      Myślałem że już mi tak zostanie i powitacie na ulicach kolejnego ślamazarę.
      Dzisiaj już mi przeszło i nawet odważyłem się na powożenie mikrobusem przez
      popołudniowe korki przez całą stolicę.

      Odebrałem kolejną lekcję chińskiego wg rapida i postaram się by nie poszła na
      marne. ;-)
      Niewiele jest niebezpieczniejszych rzeczy na drodze od zadufania...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • lobuzek1 Re: Współczucie 19.06.08, 08:16
        Po prostu zrobiłeś gościowi Hamiltona:-)
        A tak naprawdę to tylko umarłemu się coś takiego nie przydarzy, ważne że
        kierowcy cali.
        Pozdrawiam i daj znać co i jak z samochodem.
        • mejson.e Gest Hamiltona 19.06.08, 08:35
          lobuzek1 napisał:

          > Po prostu zrobiłeś gościowi Hamiltona:-)

          Podoba mi się to określenie ;-)

          Może trafi do powszechnego użycia jak "gest Kozakiewicza".

          > Pozdrawiam i daj znać co i jak z samochodem.

          Służbowy, nie mój problem... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • sherlock_holmes Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 20.06.08, 21:40
      Współczuję :(
      Ale gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Samo maiłem takich sytuacji kilka i wiem jak długie jest 50cm hamowania... Na szczęście (odpukać) do tej poy zawsze zdążyłem wyhamować.
      Nic się nie przejmuj, najlepszym się zdarza.
      PS. A ja dziś omal nie zaparkowałęm w bagażniku Vectry: jedzie sznur aut, kierowca rzeczonej Vectry co 2 sekundy naciska na hamulec, więc "wyłączam" śledzenie jego stopów i obserwuję sytuację przed nim (w miarę możliwości). Dwa samochody dalej jedzie 'przewodnik stada ...i nagle na łuku drogi coś mi zaczyna nie pasić, bo tenże Nissan nie hamująć staje się (a zatem i Vectra) coraz mi bliższe. No cóż, kierowca Nissana chciał być uprzejmy i na skrzyżowaniu na łuku drogi ustąpił pierwszeństwa autobusowi (prędkośc na odcinku drogi wynosiła 70km/h (dopuszczalna, kolumna poruszała się ok. 72-75km/h). Zdążyłem wyhamować i zaraz potem okazało się, że pan w Nissanie nie miał z tyłu stopu. Świeciła (raczej żarzyła się) lampa trzecia - za szybą, jednak pod kątem zupełnie niewidoczna. Pozostałe stopy miały spalone żarówki...
      To jest kara za "dalekosięzność" - trzeba jechać i patrzeć na zderzak poprzednika, wtedy będzie OK :(
      • krakus.b6 Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 20.06.08, 22:24
        sherlock_holmes napisał:

        >> To jest kara za "dalekosięzność" - trzeba jechać i patrzeć na
        zderzak poprzedni
        > ka, wtedy będzie OK :(
        >

        Przy takim natężeniu ruchu,jakie mamy teraz, takie rzeczy stają
        się "normalne".:(
        Jadąc dzisiaj wieczorem z Huty do centrum Krakowa, widziałem na Jana
        Pawła II karambol z 6 samochodów.Jakiś debil w żółtej Calibrze
        staranował 5 gości w samochodach.Pewnie się zagapił?

        Przypomina mi się,jak widziałem typa w Octavii ze skasowanym
        tyłem,który na zderzaku miał naklejkę o treści:
        "Jeżeli czytasz ten napis,to wiedz że jesteś za blisko":)))
      • tomek854 Re: Trzeba być paranoikiem... :((( 21.06.08, 13:09
        > m okazało się, że pan w Nissanie nie miał z tyłu stopu. Świeciła (raczej żarzył
        > a się) lampa trzecia - za szybą, jednak pod kątem zupełnie niewidoczna. Pozosta
        > łe stopy miały spalone żarówki...

        Ech. To polskie podejście do sprawy.

        Jadę sobie parę dni temu przez Londyn za sprinterem.

        Sprinter z Lublina, nie ma stopów (też tylko trzeci działa).

        Zmieniłem pas, zrównałem się z nim na światłach i mu mówię, że stopów nie ma a
        koleś "a tak, wiem, bo żarówki zaśniedziały" i sobie pojechał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja