Poczta...

24.06.08, 23:16
Wiem, wiem - to narzekanie na poczte staje się już nudne.
Ale wkurzyli mnie w dwa dni jak cholera.
Poniedziałek - ósma rano, coby kolejek nie było.
Wchodzę i zgłaszam chęć wysłania paczki wartościowej priorytetem.
Niestety - na takiej paczce nie może być taśmy samoprzylepnej jako środka montażu, bo 'nam się naklejki odklejają od niej'.
Pomijam że na małej paczce taśma stanowiła moze 25 procent powierzchni - licząc z zapasem - cóż...
Wróciłem dzisiaj, godzina 10. No i zawiesił się im komputer przy mnie. Przy okazji dostałem ochrzan że czekam niecierpliwie ;)
Dodam, że pretensje rościła sobie pani dwa okienka dalej, a nie ta, która mnie obsługiwała.

Godzina 18 - tato wraca z fabryki i... wręcza mi awizo na którym napisane jest 'uprzejmie inforumujemy, że bla, bla, listonosz nie zastał nikogo w domu'. Problem w tym, że awizo zostawili u mojego taty w pracy, a więc pod zupełnie innym adresem niż domowy, na drugim końcu mojej wsi. Widać nie chciało im się nosić awizo do skrzynki.
Ale rachunek za komórkę dostarczyli dziś do domu. 6 dni po terminie płatności...
Cze to, że przez cały dzień bylem w domu, poza wizytą na poczcie, a pozatym w domu była siostra?
    • tomaszek874 Re: Poczta... 24.06.08, 23:23
      > Cze to, że przez cały dzień bylem w domu, poza wizytą na poczcie, a pozatym w d
      > omu była siostra was dziwi?

      za szybko chciałem skończyć ;)
      • simon921 Re: Poczta... 24.06.08, 23:41
        Po moich ostatnich doświadczeniach z pocztą (priorytet idący 2 tyg, zagubiony
        dokument) co ważniejsze rzeczy wysyłam kurierem... może drożej, ale dochodzą
        sprawnie.
    • sven_b Re: Poczta... 25.06.08, 09:45
      Miałeś się uczyć Tomaszek, a Ty po skansenach łazisz:)
      • tomaszek874 Re: Poczta... 25.06.08, 22:35
        To było wyjście w celu dotlenienia się... ;)
    • winnix Re: Poczta... 26.06.08, 09:40
      > Przy okazji dostałem ochrzan że czekam niecierpliwie ;)

      No i się kawą poplułam :))))

      Pocztę omijam szerokim łukiem jak tylko mogę. Zarówno panie, jak i
      panujący tam burdel doprowadzają mnie do szału.
      Za to kiedyś nie wytrzymałam i podniosłam głos na panią z urzędu
      skarbowego, chociaż z reguły sporo jestem w stanie znieść w
      urzędach. Tym razem podziałało, chyba pani zapomniała się
      wyzłośliwić z wrażenia, że ktoś się odważył na nią głos podnieść:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja