Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia

26.06.08, 09:35
Powinnam w sumie napisać wkurwiający, ale nie chciałam przekleństwem
w temacie bić po oczach:)

1. Ile jeszcze osób musi się rozp... na skrzyżowaniu, żeby inni
zrozumieli, że nie przejeżdża się na czerwonym??? Stałam dzisiaj na
lewoskręcie i musiałam naprawdę spokojnie ruszyć, bo pan w maździe
323F sobie śmigał przez skrzyżowanie. Jakbym była motocyklem, to
istnieje spore prawdopodobieństwo, że by we mnie pierd..., bo
motocyklem ruszam zdecydowanie szybciej niż samochodem. Te dupki,
które muszą się zmieścić, bo zbawi ich pięć minut czekania
doprowadzają mnie do szału, głównie właśnie z powodu motocykla. Jak
mi walnie w auto, to będę miała problem, jak walnie w motocykl to
będę martwa. Na szczęście na motocyklu jestem mocno nastawiona na
analizowanie innych pojazdów, więc z reguły WIEM, że gość z
naprzeciwka będzie próbował przejechać zanim skręcę (bo przecież
motocykle to takie wolne maszyny, że zawsze się zdąży...) i WIEM, że
miłą pani z Punto będzie jechała przez rondo nie zadając sobie trudu
na spojrzenie, czy przypadkiem auta już na zielonym nie ruszają.
Inna sprawa, że jestem coraz bardziej pewna, że polski naród jest
skazany na wymarcie, z powodu braku dwóch elementarnych cech
zapewniających przetrwanie - umiejętności uczenia się na błędach
oraz instynktu samozachowawczego.

2. Z całym szacunkiem do siebie i normalnie jeżdżących kobiet -
jesteśmy w mniejszości, baby to jednak nie umieją jeździć. A bojące
się baby to zjawisko którego szczerze nienawidzę. Pani w Clio
dzisiaj hamowała przed wjazdem na rondo (było zielone), tuż za
skrzyżowaniem (???), o toczeniu się lewym pasem nie wspomnę.

3. Kolesi w starych Mondeo kombi załadowanych do granic możliwości
jakimś badziewiem, toczących się lewym pasem też nienawidzę.

4. To, że mam część trasy do pracy rozryte i pokryte korkami,
jeszcze jestem w stanie znieść, bo remontują drogę, więc istnieje
szansa, że jak skończą, to będzie dobrze. Gratuluję natomiast
kretynowi, który zdecydował, że dwa pasy do skrętu w lewo za
skrzyżowaniem zmieniają się w jeden pas. Dotychczas był czynny jeden
pas do skrętu, co owszem, powodowało mega korki. Dzisiaj korków nie
było, stanęłam na lewoskręcie i tak mnie coś tknęło, ale myślę
sobie "Może już poszerzyli". Otóż nie poszerzyli, mało zawału nie
dostałam jak za zakrętem zobaczyłam czerwone słupki zamiast
przejezdnej drogi. W ogóle oznakowanie tego miejsca z remontami jest
delikatnie mówiąc do dupy.

5. Polscy kierowcy mają jakiś niezrozumiały dla mnie problem z
utrzymywaniem się na swoim pasie ruchu, zarówno w mieście jak i na
trasie.

6. Jak Niemcy zostaną mistrzami, to się z rozpaczy upiję do
nieprzytomności.

7. Dzisiaj przyjdą moje nowe piękne torby podróżne do motocykla,
które zamówiłam przedwczoraj wieczorem. W tym miejscu składam hołd
sklepowi www.moto-akcesoria.pl Mogłabym u nich kupować dla
samej przyjemnosci kupowania, pełny profesjonalizm, panowie dzwonią
żeby poinformować o zaksięgowaniu kasy, kiedy sprowadzą części, że
już sprowadzili części i właśnie wysyłają kuriera, wszystko sprawnie
i bez problemów. Szkoda tylko, że najbliższy ich sklep jest w
Bydgoszczy, a w Poznaniu mam Motopoint, który do dzisiaj mi nie
sprowadził linki do prędkościomierza i nawet nie raczyli do mnie
zadzwonić.

8. A nowe torby wypróbuję już jutro, bo się wybieramy na zlot do
Wrześni:) I piszę to, żeby zakończyć pozytywnym akcentem:))))

Dziękuję za uwagę, już mi lepiej:)
    • wujaszek_joe Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 09:43
      Niemożliwa baba jesteś, taka niestereotypowa;)
      Moja żona kierująca obecnie wózkiem dziecięcym nienawidzi kobiet za kierownicą.
      facet jak widzi wózek dziecięcy przed pasami to na ogół się zatrzymuje. kobieta
      tego wózka nie widzi.
      Nie wiem o co chodzi z tym meczem wczorajszym, to wewnętrzna sprawa niemiec ;)
    • typson Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 09:51
      masz PMSa? :))
      • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 10:00
        > masz PMSa? :))

        Nie, jestem niewyspana :P
    • sven_b Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 09:55
      > Powinnam w sumie napisać wkurwiający, ale nie chciałam [...]
      > 1. Ile jeszcze osób musi się rozp... na skrzyżowaniu [...]
      > istnieje spore prawdopodobieństwo, że by we mnie pierd...
      > Te dupki, które muszą się zmieścić,bo zbawi ich pięć minut czekania
      > W ogóle oznakowanie tego miejsca z remontami jest do dupy.

      Winnix, zdecydowanie czas na urlop:) Natychmiast!
      • bassooner Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 11:26
        To wef ty Wrześni draśnij se berbeli i bydzie lepi... ;-)))
      • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 16:45

        > Winnix, zdecydowanie czas na urlop:) Natychmiast!

        Prawda?:) Niestety ten długi dopiero w sierpniu, do tego czasu tylko
        weekendowe przyjemności:)))
    • edek40 Ech... 26.06.08, 13:31
      Dzis to ja kogos wkurzylem. Naturalnie ja tez sie wkurzylem. Generalnie to wkurzylem sie na to, ze jestem tak glupi, ze do glowy mi nie przyszlo, ze moze byc ktos glupszy na drodze ;)

      Wyobrazcie sobie dosc szeroka jezdnie. Po mojej stronie parkuje male auto. Wychodze na wymijanie, moze o pol metra przekraczajac os jezdni. Z przeciwka jedzie vito. Ma co najmniej metr, jak nie wiecej do kraweznika. Droga mocno lokalna, wiec predkosc rowniez blizej 40 km/h. Vito nie zjezdza z zalozonego toru lotu nawet o milimetr i tracamy sie lusterkami. Pierwszy pomysl, to to ze gosc szuka sponsora na wymiane lustra. Tyle razy mijalem sie w ten sposob na tej drodze, nawet z ciezarowkami i nic. Bez zaciec i otarc. Zatrzymujemy sie, pan troszke wkurzony, ja od razu biore wine na siebie (za to, ze jestem za glupi, zeby z daleka poznac glupszego na drodze). Mysle, ze bede pisal oswiadczenie na pol mercedesa, ale nie. Gosc przyznaje mi racje, ze to drobiazg, inkasuje ustalona kwote i sie rozjezdzamy. Wobec dwudziestojednoletniej historii byzwypadkowosci mam zniesione podwyzki na OC, ale w sumie chcialem gosciowi zaoszczedzic latania po ubezpieczeniach z powodu kawalka szkla.

      Teraz sobie siedze i zachodze w glowe. Naturalnie nie powinienem wychodzic na wymijanie, gdy z przeciwka ktos jedzie. Jednak wiem z praktyki, ze jest dosc szeroko. Dlaczego jednak gosc z vito nie zrobil zupelnie nic, aby uniknac kolizji. A gdybym jakos powaznie zaszarzowal, krycie byloby wieksze, to co? Czolowe? Ja nawet gdybym uciekal, to odbilbym sie od osobowki i wbil w to vito. On mial calkiem sporo jezdni z prawej, niziutki kraweznik i ze cztery metry ladnie uczesanej trawki. Samobojca? W rozmowie sprawial wrazenie pozbieranego. Nie wiem co o tym myslec.

      Jedno wiem na pewno. Nie mozna liczyc na to, ze wszyscy kierowcy traktuja "partnersko" innych. Nalezy przyjmowac zalozenie, ze istnieja takie typy, ktore sa wstanie podjac kazde ryzyko, aby udowodnic, ze racja lezy po ich stronie.
      • tomaszek874 Re: Ech... 26.06.08, 13:46
        Może miał po prostu gorszy dzień i powiedział ' a nie ustąpię'.

        Ostatnio ja byłem tym który złośliwie nie ustąpił. Dojeżdżam do skrzyżowania pod hipersupermarketem z zamiarem skrętu w prawo. Po mojej lewej pan zamierza jechać prosto, a więc tam gdzie ja. Skrzyżowanie jak najbardziej równorzędne. Więc pierwszeństwo miałem jak najbardziej ja. Pan wjeżdża na skrzyżowanie w tym momencie co ja i patrząc mi prosto w oczy jedzie tam, gdzie jechać chcę ja.

        W ostatniej chwili zatrzymał się z piskiem. Gdy zatrzymałem się pod sklepem, coby siostrę na zakupy wypuścić, pan vectrą zatrzymał się przy moim lewym oknem, otwierając swoje prawe.
        Ale zupełnie nie miałem ochoty z nim rozmawiać, bo sądząc z mimiki kurwował przez to okno. Odjechałem, a pan zdziwiony został.

        Swoją drogą, jadąc na tym skrzyżowaniu byłem zdecydowany uderzyć w tego pana. Skończyłoby się na podrapaniu zderzaka, a ja w sumie mam lusterko pęknięte, tobym sobie za odszkodowanie wymienił ;)
        Ale przy prędkościach większych niż 15-20 km/h jakoś boje się egzekwować tak twardo swoich praw.
        • edgar22 Re: Ech... 26.06.08, 14:14
          tomaszek874 napisał:
          > Może miał po prostu gorszy dzień i powiedział ' a nie ustąpię'.

          Albo zagapił się lub akurat sięgał do schowka po kanapkę...

          Dobrze, że w tym przypadku zagrożone były wyłącznie lusterka. :)

          Generalnie jadąc wprost na kogoś, kto jedzie po swoim pasie nie liczyłbym na "partnerstwo" i korektę toru jazdy - tysiąc razy się uda, ale ten jeden raz może się nie udać.
          Dlatego np. nigdy, przenigdy nie wyprzedzam, kiedy z przeciwka nie jest czysto, licząc na zrozumienie i uprzejmość tego z przeciwka.
          • edek40 Re: Ech... 26.06.08, 14:35
            Ja nie chce zmniejszac wagi mojego wybryku. Ja tylko zachodze w glowe, jak mozna tak dlugo grzebac w schowku. Wyszedlem na omijanie bardzo lagodnie. Gosc musialby nie patrzec na droge tak z 15-20 sekund. Widocznie tacy tez sa na drogach...

            Nigdy nie wyprzedzam na trzeciego. Tu jednak predkosc i warunki drogowe pozwalaja na pewna elestycznosc, z ktorej nagminie sie korzysta. Jezdnia jest naprawde dostatecznie szeroka.
            • tomaszek874 Re: Ech... 26.06.08, 15:02
              Ja tam Twojej winy też nie umniejszam, ale to raczej norma na szerokich jezdnaich z niewielkim natężeniem ruchu, że się ustępuje pola gdy potrzeba.
              Dziwnie się kierowiec zachował, ale powodów mogło być milijon i jeden ;) Nie ma co gdybać, powiedz lepiej jak ma się Twoje lustro?
              • edek40 Re: Ech... 26.06.08, 15:29
                To byla pomylka o kilka milimetrow. Obie obudowy sie ostaly, elektryka dziala tylko szklo poszlo w drobny mak, nie wypadajac jednak w obu przypadkach. Przy zmianie pasa mam wiec do ulozenia puzzla, aby ocenic czy taranuje kogos czy nie.

                Wszystko jest OK. Wszyscy zdrowi itp. Ale im dluzej o tym mysle, tym bardziej drze ilu jest jeszcze takich twardych lub zagapionych kierowcow, ktorzy z umiarkowanie niebezpiecznego manewru "przeciwnika" robia cos potencjalnie smiertelnie niebezpiecznego.
    • mrzagi01 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 14:25
      winnix napisała:


      > 6. Jak Niemcy zostaną mistrzami, to się z rozpaczy upiję do
      > nieprzytomności.

      Deutschland!
      ta-da-da!
      Deutschland!
      ta-da-da!
      ;)

      BTW- Wczoraj mialem dzień z gatunku najbardziej-ch...wy-jak-można-sobie-wyobrazić.
      -połowę dnia nie bylo czym oddychać, koszula kleiła się do plecow
      -drugą polowe nap... z nieba żabami
      -bylem na pogrzebie
      - na myjni wk... mnie do białości jeden złotówa z budyniowego misia (o
      szczególach mi sie już nie chce)
      -jak zaczeło nap... żabami to mi stanął nadmuch co był świeżo po naprawie i a
      ruszył sam z siebie jak już wieczorem wjeżdzalem do garażu (zlośliwy kutas!)
      -z pogrzebowych emocji, posranej pogody, siekierzastej kawy, n-tej liczby fajek,
      a i dolegliwości krążeniowych moja mutter dość mocno zaslabła i mialem
      niewątpliwą radość zajmować się organizacją medycznej pomocy w Polsce
      powiatowo-gminnej (chyba zacznę nosic w portfelu kartkę "DOBIJCIE MNIE")
      - ech... do dupy
      • tomaszek874 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 14:35
        E, to wczoraj jakieś fatum było.
        Nie zdążylem odebrać paczki z poczty, bo mi ją przed nosem zamknęli, po tym jak wracałem z egzaminu. A właściwie wyników, które miałby być godzinke po egzaminie, a okazały się być po nim godzin trzy.

        Śpiesząc się do domu dopiero na wylocie z Wrocławia udało mi się na dłużej wrzucić trójkę.
        Nawet nie chce mi się liczyć ile wczoraj wracałem do domu, wiem że za długo i to mi wystarcza.
        W dodatku ostatnio coś szwankuje mi radio... Co jakiś czas traci antene, pewnie styk za radiem się poluzował, ale nie ma czasu żeby tam zajrzeć. Radio siadło jak tylko zostałem sam w aucie, a naprawiło się pod garażem - oczywiście.

        Jak na złość nie zabrałem ze sobą słuchawki do telefonu - wtedy bym sobie w korkach chociaż po ludziach podzwonił, a tak byłem skazany na siebie samego.

        W dodatku przez to czekanie na wydanie indeksu straciłem pół dnia, a jutro mam egzamin z serii mission: impossible.
        W sumie to i tak nie miałem planów na wrzesień, więc napisze sobie poprakwe...
        • simon921 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 15:43
          To i ja się dołaczę;)

          Wczoraj polazłem do lekarza, bo prawie zemdlałem. W przychodni
          powiedzieli mi, że mam spadać, bo nie wziąłem książeczki zdrowia.
          Polazłem do prywatnego, bo mi się przypomniało, że mam
          ubezpieczenie. Tam owszem zostałem uprzejmie obsłużony - od ręki,
          badania i te sprawy. Ale okazało się, że nie jestem stąd nie mają
          jakiegoś nr kasy chorych (skąd mam kur... wiedzieć, że to trza nosić
          przy sobie) no i odpłatność za wszystkie leki będzie 100%.
          No i po kiego wuja ja się płacę jakieś państwowe składki
          ubezpieczeniowe?
    • margotje Gratuluje Ci fantastycznej pracy 26.06.08, 14:28
      Widze, ze bardzo produktywnie wykorzystujesz czas, za ktory Ci placa ;)
      • computerland1 Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 26.06.08, 14:53
        winnix napisała:


        > 6. Jak Niemcy zostaną mistrzami, to się z rozpaczy upiję do
        > nieprzytomności.

        dokladnie. najgorsze jest to, ze Oni graja beznadziejnie. jak by
        grali tak, jak na MS dwa lata temu, to bym im dopingowal. ale graja
        beznadziejnie. i maja jak zwykle fuksa - z chorwacja by przegrali.
        trzeba trzymac kciuki za rosjan, bo cos hiszpanii nie widze.
        niemniej jednak - jak niemcy przegraja w finale, to lece pic do
        paryza. juz sie umowilem:):):)
        • winnix Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 26.06.08, 16:42

          > trzeba trzymac kciuki za rosjan, bo cos hiszpanii nie widze.

          I to jest mój dzisiejszy dylemat, sercem jestem za Hiszpanią, ale
          nie widzę ich wygrywających z Niemcami. Przed kibicowaniem Rosji mam
          wewnętrzny opór, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że zatrzymają
          Niemców...
          • tiges_wiz Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 26.06.08, 18:24
            >Przed kibicowaniem Rosji mam
            > wewnętrzny opór, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że zatrzymają
            > Niemców...

            maja w tym wprawe ;)
            • emes-nju Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 26.06.08, 18:28
              tiges_wiz napisał:

              > >Przed kibicowaniem Rosji mam
              > > wewnętrzny opór, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że
              > > zatrzymają Niemców...
              >
              > maja w tym wprawe ;)
              >
              Wlasnie to chcialem napisac.

              To juz drugi przypadek wyjmowania komus czegos spod paluchow w tym watku 8-)
      • iberia.pl Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 26.06.08, 15:52
        margotje napisała:

        > Widze, ze bardzo produktywnie wykorzystujesz czas, za ktory Ci
        placa ;)

        to mnie tez mozesz pogratulowac.
        Pomijam fakt, ze ktos moze miec NIENORMOWANY czas pracy.
      • winnix Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 26.06.08, 16:39

        > Widze, ze bardzo produktywnie wykorzystujesz czas, za ktory Ci
        placa ;)

        Nie rozumiem tego przekonania, że trzeba pracować bite osiem godzin,
        co jest swoją drogą fizycznie niemożliwe. Poza tym specyfika mojej
        pracy jest taka, że mam dni, kiedy nie wiem za co najpierw chwycić i
        wtedy nie mam czasu ani na przeczytanie niusów, ani na pisanie na
        forum, a są dni, kiedy jest luz i spokój. Wtedy ze spokojem
        nadrabiam zaległości, przetykając je czytaniem i pisaniem w
        internecie:)
        • tomek854 Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 28.06.08, 21:37
          Gwarantuję Ci, że jest możliwe pracowanie bite osiem godzin :-)

          Ale ja też lubię prace, gdzie sam decyduję kiedy robie sobie przerwy ;-)
          • winnix Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 29.06.08, 23:17
            > Gwarantuję Ci, że jest możliwe pracowanie bite osiem godzin :-)

            Przy kompie, analizując cyferki i produkując raporty? Jesteś absolutnie pewien?
            Osiem godzin, z ewentualną przerwą na obiad, a poza obiadem nic, zero, praca
            non-stop?
            Pozwolę sobie się nie zgodzić.
            • tomek854 Re: Gratuluje Ci fantastycznej pracy 30.06.08, 12:39
              Chyba nie byłaś w Japonii ;-)

              (Ja też nie, ale kolega był :P)

              Wszystko tak jak mówisz, tylko się rano jeszcze odśpiewuje odę do księgowości ;-)
    • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 16:43
      > 7. Dzisiaj przyjdą moje nowe piękne torby podróżne do motocykla

      No i przyszły - takiej ilości paseczków i zatrzasków jeszcze nie
      widziałam, obawiam się, że moja myśl techniczna może tego nie
      ogarnąć:) W każdym razie jadę do domu stawić jej czoła:)
      • emes-nju Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 17:15
        winnix napisała:

        > > 7. Dzisiaj przyjdą moje nowe piękne torby podróżne do motocykla
        >
        > No i przyszły - takiej ilości paseczków i zatrzasków jeszcze nie
        > widziałam, obawiam się, że moja myśl techniczna może tego nie
        > ogarnąć:) W każdym razie jadę do domu stawić jej czoła:)

        A jak juz wszystkie metody zawioda, przeczytaj instrukcje obslugi :-)
        • tomaszek874 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 17:46
          emes-nju napisał:
          > A jak juz wszystkie metody zawioda, przeczytaj instrukcje obslugi :-)
          >

          Czyścisz mi ekran emes :D
        • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 22:23
          > A jak juz wszystkie metody zawioda, przeczytaj instrukcje obslugi :-)

          Jest po niemiecku:) Niestety nasi zachodni sąsiedzi nie wpadli na to, że ktoś
          może nie mieć talentu do ich języka (bo nawet nie podejrzewam, że mogą się
          domyślić, że ktoś go nienawidzi i pomimo wieloletniej nauki, czytaj przebrnięcia
          sprawdzianów i zaliczeń, nadal go nie zna). Generalnie wiem jak to przymocować,
          teraz mnie ciekawi czy to to nie odfurkocze podczas jazdy :))))
          • emes-nju Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 09:56
            winnix napisała:

            > Niestety nasi zachodni sąsiedzi nie wpadli na to, że ktoś
            > może nie mieć talentu do ich języka

            Ja mam!

            Dzieki wnikliwej analizie jezykowej kultowego serialu "Mysterej pancerni", umiem sie przywitac z towarzyszacym slowom wskazywaniu slonca :-)
            • computerland1 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 10:30
              emes-nju napisał:

              > Dzieki wnikliwej analizie jezykowej kultowego serialu "Mysterej
              pancerni", umie
              > m sie przywitac z towarzyszacym slowom wskazywaniu slonca :-)

              emes, chodzilo Ci o: 'umiem sie przywitac z towarzyszacym slowom
              wskazywaNIEM slonca?'

              :):)
              • emes-nju Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 11:08
                Jasne! Jeszcze sie nie obudzilem, a do tego moje (boskie) cialo w czasie szybkiej jazdy na bicyklu zaciagnelo "dlug tlenowy" i jestem w ogole nie teges :-)
                • computerland1 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 15:22
                  emes-nju napisał:

                  > Jasne! Jeszcze sie nie obudzilem, a do tego moje (boskie) cialo w
                  czasie szybki
                  > ej jazdy na bicyklu zaciagnelo "dlug tlenowy" i jestem w ogole nie
                  teges :-)

                  ja tak ogolnie staram sie czytac ze zrozumieniem i mi po prostu nie
                  wyszlo po tym wpisie:) ale to moze przez dlugi poranny spacer i to
                  dotlenienie sie:):)
                  • emes-nju Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 15:28
                    computerland1 napisał:

                    > ale to moze przez dlugi poranny spacer i to dotlenienie sie:):)

                    Z tym ruchem, to Ty uwazaj! Zobacz jakie mi babole wychodza od nadmiaru dwupedalowego fitnessu :-)
                    • computerland1 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 15:35
                      emes-nju napisał:

                      > Z tym ruchem, to Ty uwazaj! Zobacz jakie mi babole wychodza od
                      nadmiaru dwupeda
                      > lowego fitnessu :-)

                      a daj spokoj... jak bieglem wczoraj do autobusu, moze jakies 100
                      metrow, to prawie zawalu dostalem, jak usiadlem w autobusie. trza
                      uwazac:):)
                      • emes-nju Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 15:46
                        Nooo...

                        100 m to na trzezwo trudno nawet przejsc :-D
                        • computerland1 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 15:53
                          true:)
                          • niknejm Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 30.06.08, 14:22
                            A! To już wiem, dlaczego kupa ludzi parkuje na miejscach dla
                            inwalidów ;-) 100m to wyzwanie, uff...

                            Pzdr
                            Niknejm
    • lexus400 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 18:45
      winnix napisała:

      > Powinnam w sumie napisać wkurwiający, ale nie chciałam
      przekleństwem
      > w temacie bić po oczach:)........

      Wiesz winnix - pod względem ilości wkurwień mam wrażenie, że ja to
      wszystko napisałem a nie Ty, tak więc szczerze współczuję i popieram
      odstrzelenie w większości przypadków.
      • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 22:27
        A Hiszpania wygrywa 3:0!!! :)))))))))))) Kibice, którym odwołali samoloty
        zapewne siedzą w domach/na lotniskach i się tną:)
        Niniejszym Niemcy zostaną mistrzami, więc znowu będzie trzeba się upić
        (przypominam, z rozpaczy), ale Hiszpania będzie wicemistrzem, a to już powód do
        wielkiej radości:)
        • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 22:29
          A Casillas jest boski :))))

          PS. Nie mogłam się powstrzymać:) Villa i Fabregas też są boscy:)
          • tomaszek874 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 22:54
            To oni tam dalej grają te mistrzostwa? :D
            Współczuje zatem moim znajomym którzy jutro razem ze mną mają rano egzamin ;)
            • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 26.06.08, 23:41
              Aż mnie zamurowało z wrażenia... Oczywiście, że grają!!!! :)))))
              Niestety został jeden mecz...:((( Po czym dwa lata... Całe dwa lata do mundialu... <bardzo ciężkie westchnięcie>

              Pozostaje F1 i MotoGP:) No i moje realne motoGP, czyli jak jeździć jako "rookie" na twardej oponie z tyłu i się nie wywalić:) Może po tych mistrzostwach wrócą mi emocje związane z F1, bo dotychczas było ciężko. Jakiś paradoks, cholera, sezon trzy razy ciekawszy niż zeszły, a we mnie wzbudza mniej emocji. Może dlatego, że mój przyszły mąż (tylko tej hiszpańskiej pindy muszę się pozbyć;)) nie gra o tytuł....
              • tomaszek874 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 27.06.08, 00:04
                Winnix, to było oczywiście trochę z przekorą w strone fanów mistrzostw ;) Kojarze, że trwają, nawet wiem mniej więcej kto gra i że w niedziele będzie pusto na drogach.

                Aczkolwiek prawda jest taka, że przez to całe przedsesyjne zamieszanie mam mały kontakt ze światem i mogłoby to umknąć mojej uwadze ;)

                A mąż pozbędzie się hiszpańskiej pindy, jak tylko zobaczy polską... Polke ;)
    • tomek854 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 28.06.08, 21:42
      A w tym tygodniu to jeden facet miał CHOLERNE SZCZĘŚCIE.

      Jechałem sobie prawym pasem (czyli szybszym) a na lewym pasie jechała sobie
      cięzarówka, nieco z przodu.

      Dojechaliśmy do takiego wielkiego ronda, które jest takie wielkie, że nawet nie
      trzeba specjalnie zwalniać. Jechałem tak ze 40 mil na godzinę.

      No i na tym rondzie były światła takie "part time signals" które działają tylko
      w godzinach szczytu. No to sobie jadę spokojnie bo się nie palą.

      No i wpadlem na rondo sobie tak szybko, a tam zaraz z następnego wjazdu facet mi
      wyjechał prosto pod koła. Dobrze, ze rondo nie było otoczone murkiem, to
      uciekłem na trawę.

      Otóż co się stało: part time signals były, i owszem, i akurat były włączone,
      tylko że przez ciężarówkę na lewym pasie nie widziałem lewego sygnalizatora, a
      na moim, na prawo za jezdnią ronda była spalona żarówka czerwonego. Więc
      popatrzyłem sobie tylko w prawo, nikogo, to rura.

      No a akurat było czerwone dla mnie a zielone dla kolesi z lewego wjazdu, więc
      oni w prawo nie popatrzyli.

      Było blisko!

      Więc, nie usprawiedliwiając w niczym przelatywaczy na czerwonym, nigdy nie
      wiadomo, co Cię może spotkać.
      • winnix Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 29.06.08, 23:24
        Szczęścia też mam cholernie dużo:) W ogóle zauważyłam, że mam jakiś szósty
        zmysł, często zdarza mi się zwolnić tam, gdzie zwykle nie zwalniam, spojrzeć w
        stronę, w którą zwykle nie patrzę i tym sposobem się uratować. Jak ostatnio,
        zestaw uliczek między centrami handlowymi, jadę w lewo, jestem na głównej, coś
        mnie tknęło i zwolniłam. W tym samym momencie z podporządkowanej wypadła pani z
        prędkością nie pozwalającą na żadną reakcję - gdybym pojechała tak jak zwykle,
        wbiła by mi się centralnie w bok.
        Na motocyklu też parę razy się uratowałam dzięki przwidywaniu i przeczuciu.
        Generalnie myślę, że jak się nie ma tej odrobiny szczęścia i wyobraźni, to się
        na jednośladzie za długo nie pojeździ.
        • niknejm Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 30.06.08, 14:19
          Powiem szczerze, że na drogach przybywa 'bezrefleksyjnych jeźdźców'
          niestety... Ostatnio co rusz widzę sytuacje jeżące włos na czaszce.
          Typu "ktoś się zatrzymuje przed pasami jadąc pasem prawym, jadąca za
          nim idiotka omija go tnąc linie ciągłe i ładuje się centralnie w
          pieszych, którzy w ostatnim momencie uskakuja na boki jak stado
          wróbli". Widziałem niedawno coś takiego i byłem w głębokim szoku...
          Debilka wyglądała na nie wzruszoną, na kolejnym skrzyzowaniu stała
          wpatrzona przed siebie z doskonale tępym wyrazem twarzy... Może
          nawet nie zauważyła tego, co zrobiła? I że było dosłownie o włos? W
          takich sytuacjach człowiek żałuje, że w pobliżu nie było patrolu...

          Pzdr
          Niknejm
          • tomaszek874 Re: Na czerwonym, czyli wkurzający początek dnia 30.06.08, 16:29
            niknejm napisał:
            > Debilka wyglądała na nie wzruszoną, na kolejnym skrzyzowaniu stała
            > wpatrzona przed siebie z doskonale tępym wyrazem twarzy...

            Ostatnio na południowym wlocie do wrocławia miałem test łosia. Pan z prawego pasa wskoczył mi pięknie praktycznie w prawe koło. Dobrze, że z naprzeciwka nic nie jechało to mogłem sobie uciec. Ale i tak ciarki mnie przeszly. Prędkości rzędu 100 km/h a tu takie rzeczy.
            Na światłach cała załoga golfa w kombi (cztery osoby) patrzyła na wprost, kiedy ja stałem na pasie obok;)

            Nie sądze zatem żeby to była nieświadomość tylko strach i wstyd przed ochrzanem ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja