Wot kobieca logika

24.10.08, 08:54
Dziś jadąc rowerkiem do pracy dojeżdżałem sobie do końca korka i w
tym momencie wyprzedziła mnie kobieta, na maxa po hamulcach i zjazd
do krawężnika. Na moje uprzejme pytanie czy czasem jednak nie
zajechała mi drogi odparła, że nie, przecież i tak musiałem hamować.
W sumie trochę racji ma;) A że zamiast sobie zwolnić musiałem
zahamować w miejscu;) O sile hamowania nic nie było;)
    • emes-nju Re: Wot kobieca logika 24.10.08, 11:13
      Ale zaraz dostane po lbie...

      Ale odwaznie wyglosze swoja opinie - sformulowanie "kobieca logika", to oksymoron ;-)
      • tiges_wiz Re: Wot kobieca logika 24.10.08, 11:48
        moja zona jest programista i bawi sie bazami danych i PHP, wiec sa wyjatki :P
        • emes-nju Re: Wot kobieca logika 27.10.08, 17:14
          tiges_wiz napisał:

          > moja zona jest programista i bawi sie bazami danych i PHP, wiec sa
          > wyjatki :P

          Alez ona moze byc logiczna "sluzbowo"!

          Codzienna kobieca logika, to calkiem inna para kaloszy ;-)
          • tiges_wiz Re: Wot kobieca logika 27.10.08, 20:16
            a grales ze swopja zona w heroes might of magic? :P
            ja gralem :D .. i w diablo tez ;)
            • emes-nju Re: Wot kobieca logika 28.10.08, 13:01
              tiges_wiz napisał:

              > a grales ze swopja zona w heroes might of magic? :P
              > ja gralem :D .. i w diablo tez ;)

              Eeee... Nie!

              Ja chyba nawet nie wiem o czym piszesz... Chyba o grach, prawda? :-)
              • tiges_wiz Re: Wot kobieca logika 29.10.08, 17:09
                no mniej wiecej :)
      • margotje Re: Wot kobieca logika 24.10.08, 12:04
        hehe, swojej babie tylko tego nie pokazuj bo naprawde mozesz zaliczyc ;)
        A tak powaznie to musze sie - niestety - zgodzic w wielu, bardzo wielu wypadkach
        to okreslenie jest trafne. I mam na mysli nie tylko baby za kierownica..
        brr..... tyle kretynek chodzi po swiecie. A ile q***rew!
    • sniperslaststand Re: Wot kobieca logika 25.10.08, 10:40
      simon921 napisał:

      > Dziś jadąc rowerkiem do pracy dojeżdżałem sobie do końca korka i [...]

      Nie jeździj rowerem po jezdniach. To (moim zdaniem) zbyt niebezpieczne.
      • emes-nju Re: Wot kobieca logika 27.10.08, 17:23
        sniperslaststand napisał:

        > Nie jeździj rowerem po jezdniach. To (moim zdaniem) zbyt
        > niebezpieczne.

        Obawiam sie, ze jestes w mylnym bledzie. Na ulicy wszystko jest jasne i sa ustalone reguly, ktorym jezeli podporzadkujesz, to jestes w miare bezpieczny.

        Natomiast na smieszkach rowerowych lub hybrydzie smieszki i chodnika (na ktorej trzeba ustepowac wszystkiemu co sie rusza) dzieja sie dzikie harce... Przez kilka miesiecy jezdzilem ostatnio rowerem i glebe zaliczylem raz. Na smieszce... Musialem polozyc rower, zeby nie przypakowac w taksowkarza, ktory mnie nie zauwazyl, mimo, ze woze najwiekszy kaliber lampy przedniej jaki znalazlem w sklepie - a zreszta dzialo sie to na oswietlonej ulicy.

        Awaryjnych hamowan i potracenia przez piesza (serio - potracila mnie starsza pani, ktora nagle, w czasie kiedy ja powolutku wyprzedzalem zrobila zwrot o 90 st., wlazla na smieszke i walnela mnie w tylne kolo) nie licze.

        Mozna oczywiscie uzywac smieszek rowerowych do rekreacyjnej jazdy w tempie spacerowym (max. 10 km/h) i wtedy jest bezpiecznie. Natomiast ktos, kto rowerem jezdzi, a nie na nim sie rekreuje ;-) woli zwykle jezdzic po jezdni ze zdecydowanie wiekszymi predkosciami.
        • wiktor_l Re: Wot kobieca logika 28.10.08, 09:57
          Te, Simon - napisz jaki to byl samochod, jesli to byl Poznan.

          jakis czas temu poznalem na imprezie pewna pania, ktora sie chwalila ze w ten
          sposob tepi cwaniaczkow na rowerach. Powaznie:(

          Jezdzi Zafira albo Spiderem.
          • simon921 Re: Wot kobieca logika 28.10.08, 11:20
            Jak dobrze pamiętam to Astra II. Ale wydaje mi się, że to jednak nie
            była złośliwość, tylko głupota i brak oceny skutków sytuacji.

            A swoją drogą dziś sam postanowiłem sobie zrobić krzywdę -
            wyjeżdżając z podporządkowanej spojrzałem jeszcze raz w lewo, a w
            tym czasie gość, kóry ruszył dynamicznie przedemną postanowił jednak
            pieszych puścić;) Nie miałem szans wyhamować, ale udało mi się
            wmieścić między auto a krawężnik;) Ciekawe czy byłoby niezachowanie
            ostrożności czy odstępu;)
            • wiktor_l Re: Wot kobieca logika 28.10.08, 13:10
              Numer stary jak swiat:)

              a niezachowanie odstepu to niezachowanie ostroznosci;)
              • wiktor_l a propos logiki 28.10.08, 13:51
                Powiedzmy, że facetowi imieniem Stefan podoba się kobieta...
                nazwijmy ją Jolka. Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza,
                spędzają razem miły wieczór.
                Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów
                oboje są zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z
                nich nie widuje się z nikim innym. Aż któregoś wieczoru w samochodzie,Jolka
                zauważa:
                - A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się
                spotykamy ?
                W samochodzie zapada cisza. Dla Jolki wydaje się ona
                strasznie głośna.Dziewczyna myśli: "Kurcze, może nie powinnam była tego
                mówić.Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na
                nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które nie jest
                jeszcze gotowy".
                A Stefan myśli: "O rany. Sześć miesięcy".
                Jolka myśli: "A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna,czy
                chcę takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej
                przestrzeni,więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym
                związkiem.Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie...do
                czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie
                intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom ?Ku spędzeniu ze sobą
                całego życia ? Czy ja jestem już na to gotowa ? Czy ja go właściwie w ogóle znam ?"
                A Stefan myśli: "... czyli... to był... zobaczmy...czerwiec,
                kiedy zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten
                samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno
                powinienem zmienić olej!"

                A Jolka myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie.
                Może
                to
                jest zupełnie inaczej ? Może on oczekuje czegoś więcej -
                większej
                intymności, większego zaangażowania... Może on wyczuł -
                jeszcze
                zanim
                sama to sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być
                to.
                To
                dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się
                odrzucenia."

                A Stefan myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek
                klinowy.
                Cokolwiek te barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa
                dobrze.
                Zwalają winę na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten
                silnik
                pracuje
                jak stara śmieciara! A ja głupi jeszcze zapłaciłem tym
                niekompetentnym
                złodziejom 6 stówek."

                A Jolka myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego
                miejscu zła. No - to moja wina, kazać mu przez to
                przechodzić,
                ale
                nic
                nie poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna..."

                A Stefan myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie
                obejmuje.
                To właśnie powiedzą.... Chamy."

                A Jolka myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą
                na
                rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego
                mężczyzny,
                z
                którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba
                także
                zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej
                egoistycznej,
                dziecinnej, romantycznej fantazji."

                A Stefan myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem,
                żeby

                sobie wsadzili w d...... Ja chcę mieć sprawny wóz"

                - Stefan - odzywa się Jolka.
                - Co? - pyta Stefan, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.
                - Nie dręcz się już tak - kontynuuje Jolka, a jej oczy
                zaczynają
                napełniać się łzami. Może nigdy nie powinnam... Czuję się
                tak...
                (załamuje się i zaczyna szlochać)
                - Ale co? - dopytuje się Stefan
                - Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę
                wiem.
                To
                głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia....
                - Nie ma konia? - pyta zdziwiony Stefan
                - Myślisz, ze jestem głupia, prawda ? - pyta Jolka.
                - Nie! - odpowiada Stefan, szczęśliwy, że wreszcie zna
                prawidłową
                (chyba) odpowiedź na jej pytanie.
                - Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę
                czasu...
                (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Stefan, myśląc
                najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną
                odpowiedź.
                W
                końcu
                trafia na jedną, która wydaje mu się niezła)
                - Tak. - mówi.

                Jolka, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.
                - Och, Stefan, naprawdę tak czujesz? - pyta.
                - Jak? - odpowiada pytaniem Stefan.
                - No, o tym czasie... - wyjaśnia Jolka.
                - Nnnoo... Tak.
                (Jolka odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy,
                sprawiając,
                że Stefan zaczyna się czuć bardzo nieswojo I obawiać, co też
                ona
                może
                teraz powiedzieć, zwłaszcza, jeśli dotyczy to konia.... W
                końcu
                Jolka
                przemawia)
                - Dziękuje ci, Stefan.
                - To ja dziękuję - odpowiada z ulgą mężczyzna. Potem odwozi

                do
                domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do
                świtu,
                podczas gdy Stefan wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów,
                włącza
                telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego
                między
                dwoma Szwedami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy
                głos
                w
                jego
                głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś coś
                ważnego,
                ale Stefan jest pewny, że nigdy nie zrozumie co, więc
                stwierdza,
                że
                lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w
                stosunku
                do
                wielu tematów - np. głodu na świecie).

                Następnego dnia Jolka zadzwoni do swej najbliższej
                przyjaciółki,
                może do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację.
                Drobiazgowo
                analizują wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on
                powiedział,
                po
                raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każdą
                minę
                i
                każdy
                gest, szukając niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość...
                Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiące,
                nie
                osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie
                nudząc.
                W
                tym
                samym czasie, Stefan, pijąc piwo ze wspólnym przyjacielem jego
                i
                Jolki,
                zastanowi sie i zapyta:
                - Janusz, nie wiesz, czy Jolka miała kiedyś konia?
                • tomek854 Re: a propos logiki 28.10.08, 16:44
                  A to dobre jest!
                  • niknejm Re: a propos logiki 29.10.08, 14:19
                    Z punktu widzenia mężczyzny już nieco doświadczonego i wieloletniego
                    małżonka stwierdzam - gość miał fart. Powinno sie było skończyć
                    narzekaniem, awanturą i cichymi dniami ;-)
                    Prawda jest taka, że kobiety oczekują od nas uważnego słuchania. Do
                    tego zdolnych jest 'z natury' około 1% mężczyzn, a dalsze 3% - po
                    wieloletnim treningu, czyt. tresurze ;-)

                    Pzdr
                    Niknejm
                    • emes-nju Re: a propos logiki 29.10.08, 14:53
                      niknejm napisał:

                      > Prawda jest taka, że kobiety oczekują od nas uważnego słuchania. Do
                      > tego zdolnych jest 'z natury' około 1% mężczyzn, a dalsze 3% - po
                      > wieloletnim treningu, czyt. tresurze ;-)

                      I placimy za to statystycznie o 10 lat krotszym zyciem... Kobiety to potwory! :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja