tomek854
18.03.09, 19:57
Może pamiętacie z zamierzchłych czasów (czyli z września, od kiedy ostatnio
byłem u lexusa) moją pełgająco-mrugającą czerwoną kontrolkę?
Parę miesięcy temu zaczęła kompletnie świrować i były problemy z ładowaniem.
Wszystko zostało sprawdzone - diody, alternator, kilka razy poskładane i
sprawdzane. Rozlutowano i polutowano porządnie. werdykt: nie ma prawa być
źle, to musi być regulator napięcia.
Jako że nie miałem czasu ani kasy tak sobie jeździłem z taką szalenie
mrugającą dyskotekowo kontrolką przez te ponad trzy miesiące no i w końcu
dzisiaj przyszedł regulator z ebaya i wymieniliśmy. Skutek jest taki:
kontrolka lekko się żarzy przy czym po zwiększeniu obrotów gaśnie a po
zwiększeniu obciążenia się pojaśnia. Z miernika wynika, że pomimo jej
świecenia ładowanie jest prawidłowe i przez cały czas.
I wiecie co? Już mi się nie chce. Jak coś padnie, to sobie wymienię cały
alternator i tyle ;-) A tak mi tu będzie świecić. Może zajadę kiedyś do
leksusowa i będzie mu się nudzić, to poszuka czemu tak się dzieje ;-)