mejson.e5
29.11.03, 12:47
Przy okazji „wyczynu” krakusa dostaliśmy szansę zrobić rachunek sumienia, jak
sami postępujemy w porównaniu do tego, co wypisujemy na forum.
Jestem od niedawna uczestnikiem forum i przyznam się, że byłem miło
zaskoczony poziomem i tematem dyskusji, jakie tu zastałem
Takich rozsądnych kierowców z wyobraźnią chętnie spotykałbym codziennie na
drodze.
Aż tu krakus uświadomił nam, że każdy z nas może wyjść poza granice, jakie tu
sobie razem wytyczamy, naruszyć zasady, które zgodnym chórem chwalimy i
uznajemy za podstawę naszej egzystencji na drodze.
Naruszyć zasady, nawet troszeczkę, to przyznać się do tego, że zasad się nie
posiada,
Jedno stwierdzenie, że „musiałem, wiem, że tak się nie robi, ale...”
potrafiło wzbudzić w nas współczucie i wyrozumiałość. Sprawiło, że jedni
lekką ręką wybaczyli krakusowi, żartobliwie dając mu rozgrzeszenie (przemo_c,
jacek671, lexus400), bocian4 radził mu siedzieć cicho i nie chwalić
się „wybrykiem”, ja palnąłem kazanie, ale też mu darowałem i nie jechałem na
nim bez końca. Inni siedzieli cicho.
I dopiero na „zaśmieconym” forum „Auto-Moto”, skąd ewakuowało się wielu z
Was tworząc „Automobil”, znalazł się ktoś, kto wytknął nam hipokryzję.
I słusznie!
Jeśli sami przekraczamy dozwoloną prędkość, nawet nieznacznie – o 10-20 km/h,
jeśli wyprzedzamy w miejscu niedozwolonym, jeśli znajdujemy usprawiedliwienie
dla wariackiej jazdy, to nie mamy prawa się wymądrzać, pouczać innych i w
ogóle uważać się za lepszych i mądrzejszych od całej reszty.
Co z tego, że z reguły jeździmy bezpieczniej, grzeczniej od innych, skoro nie
robimy tego ... zawsze?
Pewnie, że szanse na uniknięcie wypadku są większe, jeśli rzadziej łamie się
przepisy. Ale ludzkie życie to nie statystyka. Przynajmniej nie w nowoczesnym
społeczeństwie. Szanse na wygrania w Lotka są dużo mniejsze, niż na
uczestnictwo wypadku drogowym, ale znam przypadek, gdy gość wygrał w Lotka za
PIERWSZYM RAZEM!
Statystyka nie gwarantuje nam bezpieczeństwa. Nawet jeśli wszyscy
przestrzegali by zasad bezpiecznej jazdy, w tym przepisów ruchu drogowego, to
nie obyłoby się bez wypadków.
Ale zasad trzeba przestrzegać i to bezwzględnie – nie naruszać ich
nawet „odrobinkę”.
Dopóki ja mam problemy z utrzymaniem prędkości 90/h na pustej, pozamiejskiej
drodze w świetnych warunkach atmosferycznych, tylko pozwolę sobie
na „troszeczkę” więcej – np. 100/h, dopóty nie będę mógł powiedzieć o sobie,
że przestrzegam zasad. Dopóki wstyd będzie mi się przyznać, że jeżdżę
przepisowo ZAWSZE, dopóty w społeczeństwie będzie przyzwolenie na naruszenie,
czy łamanie przepisów.
Jeśli krakus miał prawo narażać życie swojej rodziny i obcych ludzi, bo się
spieszył, to każdy może znaleźć powód na tyle ważny, by też to zrobić – ważny
egzamin, spotkanie z klientem, premiera teatralna i inne gówno warte ściemy.
Dzięki forum zacząłem jeździć wolniej, może dlatego nie zabiłem przechodnia
na przejściu sunąc w poślizgach na śliskiej jezdni, gdy zahamowałem z
przepisowej 70-ki zamiast powszechnej w tamtym miejscu setki.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=9322896&a=9376363
Gdybym mniej zadzierał nosa, to może zauważyłbym, że droga jest śliska i
jechałbym 50/h i pieszy nie musiałby z przejścia uciekać.
Jestem nowy na tym forum i może uważacie, ze nie mam prawa tak się na
wszystkich wyżywać.
Jeśli mnie stąd usuniecie, to będzie smutne potwierdzenie, że nie mam tu
czego szukać, bo i tak niczego nie znajdę.
A jeśli uznacie, że mam rację, to może powalczymy razem o zasady?
Pozdrawiam wszystkich,
Mejson