sven_b
26.04.09, 13:44
Wczoraj wieczorem udałem się z moją Chantall do dużego miasta. Na zwężeniu 2
pasów w jeden wbiły mi się przed nos 2 blisko jadące auta: vectra A i nowy
passat. Vectra miała miejsce, a passat to już tak wszedł mi przed nos bardzo
buraczo, na grubość lakieru. Dałem długimi ale się nie przejęli więc
postanowiłem gówniarzy opier*lić na najbliższych światłach. Chantall wyraziła
niesmak na temat zachowań ludzi w tym miejscu, a to ponieważ miesiąc temu też
nam tak wjechał chłopek astrą. Był dzwon, bo ten przede mną zapragnął zaraz za
zwężeniem skręcić... i przyjął astrę na plecy. Przyspieszyłem i po 2 km
zauważyłem że oba auta stoją w zatoczce. Zatrzymałem się, wyskoczyłem z
odpowiednio najeżoną sierścią, a tu z passata wysiadają dwaj panowie in blue i
zakładają białe czapki. Jeden rzucił tylko porozumiewawcze 'wybacz Svenie' i
obaj skierowali się do pryszczatego obywatela w vectrze. 'No' pomyślłem sobie
'macie szczęście, hyh'. 'No...' i poprawiłem kołnierz :)