q...wa mać!

05.12.03, 07:41
wczoraj o maly wlos nie przejechalem po plecach dwom kretynom!
wygladalo to tak- na dosc ciasnym luku w prawo, po wewnetrznej stal kaszlak w
kolorze ZOMO-blue i dwoch gostkow cus naprawialo. Kaszel stal na chodniku,
downy natomiast kleczały wypinając dupska na jezdni (przy przednim kole).
Qwa! zero trojkata, zero awaryjnych, nawet zdaje sie staneli pod nieczynną
latarnią! Ciekawe czy jakbym sie po nich przejechal, czy byla by nominacja do
Darwin Awards?
    • mapmuh Re: q...wa mać! 05.12.03, 08:28
      Darwina by może idioci dostali, ale to Tobie śniłby się po nocach chrzęst kręgosłupów. Najgorsze w idiotyzmie takich ludzi jest to, że jako "boży głuptakowie" wychodzą obronną ręką z kłopotów, w które pakuje ich bezmyślność, natomiast osoby zupełnie niewinne przez nich cierpią.
      Miałem kiedyś trochę podobny przypadek. W potwornej mgle, przy gołoledzi dojeżdżałem do granicy (ale byłem jeszcze dobre 2 km od punktu kontroli celnej) i nagle tuż przed maską zobaczyłem czarną ścianę, jak się okazało naczepę tira, ostatniego w kolejce. Gdyby coś jechało z przeciwka, wbiłbym się na tym lodowisku po tylne zagłówki pod ciężarówkę, na szczęście dało się ominąć drania.
      Wysiadłem roztrzęsiony, zapytałem gnoja w środku, czemu nie zapali świateł przy tak koszmarnych warunkach. "E, kurwa, masz pan racje!" odparł i wrócił do oglądania telewizji, włączając jednak lampki...
    • bisnesmen Re: q...wa mać! 05.12.03, 08:51
      mrzagi01 napisał:

      > wczoraj o maly wlos nie przejechalem po plecach dwom kretynom!
      > wygladalo to tak- na dosc ciasnym luku w prawo, po wewnetrznej stal kaszlak w
      > kolorze ZOMO-blue i dwoch gostkow cus naprawialo. Kaszel stal na chodniku,
      > downy natomiast kleczały wypinając dupska na jezdni

      Męskie prostytutki.
      Ale sądząc po aucie, którym się wożą - tajniaki z Komendy Głównej.
      • mrzagi01 Re: q...wa mać! 05.12.03, 08:57
        bisnesmen napisał:

        > Męskie prostytutki.
        > Ale sądząc po aucie, którym się wożą - tajniaki z Komendy Głównej.

        sie nie smiej ;) swego czasu nasza komenda ( wojewodzka- jeszcze wtedy) miala
        na stanie pomaranczowego kaszla z bialym pasem i bialym napisem MILICJA
        (przemalowanym pozniaj na POLICJA). autentyk:)
        >
        • bisnesmen Re: q...wa mać! 05.12.03, 09:00
          Teraz się wraca do koncepcji pojazdu, który można przenosić na plecach ;)
          Krakowska Straż Miejska jeździ na rowerach. Tamten kaszel to był udany
          eksperyment pionierski.
    • remo29 Re: q...wa mać! 05.12.03, 10:32
      Wczoraj rano rozjechałbym (na przejściu dla pieszych, więc kratkę miałbym jak w
      banku) panienkę, która najpierw biegła chodnikiem, by jakieś 15 metrów przede
      mną zmienić kurs o prawie 90 stopni wprost pod koła. Gościówa nawet nie
      spojrzała! Była odwrócona do mnie plecami! Nie zdążyłem nawet klaksonu wcisnąć -
      hamulec w dechę i odbijanko w prawo. Miała szczęście, że biegła "na skos" -
      zatrzymałem się pół metra od niej...
      Adrenalina z rana jak śmietana, nie ma co...
      • undercover_brother Re: q...wa mać! 05.12.03, 11:11
        Dlatego powinne byc wydawane licencje na przejezdzanie idiotow - taka selskcja naturalna. Ja doskonale rozumiem, ze pieszy ma pierwszenstwo i udziele mu go rzecz jasna. Ale piesi niech jeszcze zrozumieja, ze samochod deba w miejscu nie stanie w momencie wcisniecia haulca. W niektorych przypadkch to juz tylko kotwica moglaby pomoc :).
        • remo29 Re: q...wa mać! 05.12.03, 11:18
          [...]
          > Ja doskonale rozumiem, ze pieszy ma pierwszenstwo i udziele mu go rz
          > ecz jasna. Ale piesi niech jeszcze zrozumieja, ze samochod deba w miejscu nie
          stanie

          Dokładnie! Zawsze tłumaczę mojej żonie, która ma dziwny zwyczaj wchodzenia na
          ulicę "z marszu" - "bo JA mam pierwszeństwo" - że na pewno pośmiertnie
          przyznają jej rację.
    • bocian4 Re: q...wa mać! 05.12.03, 11:54
      spoko. Dzis rano odwozilem kogos na ursynow - po zjezdzie z wiaduktu jedzie
      sie 3 pasmowka a pozniej jest duze skrzyzowanie ze swiatlami (z bodaj ze
      klombem po srodku). JEchalem srodkowym pasem, prawy dziurawy, kolo 60-70 km/h.
      Z daleka widzialem ze kobita jadaca zielona 206 skreca z przeciwka w lewo,
      spoko zdazyla by. Ale ona wjechala w poprzek na moj pas i stanela bo
      przepuszczala goscia skrecajacego w prawo na zielonej strzalce - chciala
      zaparkowac po nawroceniu zaraz za skrzyzownaiem. Ona stoi blokujac lewy i
      srodkowy pas, ja trabie, ona nic. NA szczescie gosc skrecajacy w prawo
      zauwazyl co sie dzieje i ciut sie cofnal - zmiecilem sie idealnei miedzy nimi
      (z szybkoscia 10 km/h. Calkowite zaskoczenie tym ze ktos stana na 3 pasmowce...
      Ale jaja.
      Pozdrawiam
    • mejson.e5 QJM 05.12.03, 12:55
      I właśnie takie cuda, jakie wyobraźnia podsuwa mi przed oczy, sprawiają, że
      noga czasami bezwiednie sama cofa mi się z gazu.
      Każdy z tych, na szczęście tylko prawdopodobnych wypadków, jakie opisywaliście,
      nastąpiłby nie-z-waszej-winy.
      Ale wystarczy, że ktoś udowodniłby, że jechaliście nawet odrobinę więcej, niż
      dopuszczalna prędkość - 5-8 km/h - a z ofiary bardzo łatwo możnaby stać się
      sprawcą.
      Gdyby wszyscy uczestnicy ruchu, a przede wszystkim spieszeni, zachowywali się
      rozsądnie, to można by było smiało pędzic po nocy i setką przez zakręty.
      Parę lat temu jechałem ze znajomym we Włoszech - ciemno, niewiele widać na
      poboczu, zwolniłem znacznie, a wszyscy wokół gnają ponad setkę.
      Na pytanie znajomego dlaczego tak wolno jadę, odpowiedziałem, że przecież mogę
      najechać na pieszego czy rowerzystę.
      Odpowiedział z politowaniem, że w tym kraju, jeśli czegoś nie widać, to tego na
      drodze nie ma.
      Słyszałem o śmiertelnym potrąceniu pieszego, który biegł poboczem po ciemku w
      ciemnym dresie.
      Kierowcę z miejsca uwolnili, bo "co on robił na via Aurelia w ciemnym dresie?".
      Zabitym był Polak.

      Polacy jeżdżą najlepiej w Europie, może poza WNP, bo zakładają występowanie na
      drodze takich zagrożeń, o których zachodnim nawet się nie śniło...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      • mrzagi01 Re: QJM 05.12.03, 13:37
        mejson.e5 napisał:


        > Odpowiedział z politowaniem, że w tym kraju, jeśli czegoś nie widać, to tego
        na
        >
        > drodze nie ma.
        > Słyszałem o śmiertelnym potrąceniu pieszego, który biegł poboczem po ciemku w
        > ciemnym dresie.
        > Kierowcę z miejsca uwolnili, bo "co on robił na via Aurelia w ciemnym
        dresie?".
        > Zabitym był Polak.
        no wlasnie, co robil na via Aurelia w ciemnym dresie?! Wlasciwie zdazasz do
        konkluzji iz z powodu wystepowania na naszej planecie istot ludzkich o
        inteligencji jamochłona przed kazdym samochodem powinien biec piechur-pilot z
        latarką i walkie-talkie.
        >
        > Polacy jeżdżą najlepiej w Europie, może poza WNP, bo zakładają występowanie
        na
        > drodze takich zagrożeń, o których zachodnim nawet się nie śniło...

        tylko ze to jest skrzywiony obraz, bo uznajesz za norme to co jest patologia.
        >
        • mundek28 Re: QJM 05.12.03, 18:50
          Rok temu mialem taki przypadek. Jadac wieczorem, gdy bylo juz bardzo ciemno,
          uderzylem w wozek, nalezacy do faceta, ktory chcial przejsc ulice, nadmienie ze
          przejscie dla pieszych bylo oddalone o 20 metrow od miejsca zdarzenia. Chlopina
          prowadzac tenze wozek przed soba, pewnie nawet sie nie rozejrzal, tylko
          wypchnal od razu wypchnal wozek na jezdnie, spomiedzy samochodow. Na szczescie
          mial w nim jakies graty wiec obeszlo sie bez tragedii. Czesto tez zadziwiaja
          mnie w swojej bezmyslnosci matki ,ktore robia to samo co facet powyzej, to
          jest, podczas przechodzenia, wypychaja najpierw wozek z dzieckiem przed siebie
          na jezdnie, uwazajac ze sa widoczne. Pol biedy jak jest jasno, ale jak jest
          ciemno, a samochody wysokie, trudno jest spostrzec takie osoby.
          • mejson.e5 Psia mać! 05.12.03, 23:44
            mundek28 napisał:

            "Rok temu mialem taki przypadek. Jadac wieczorem, gdy bylo juz bardzo ciemno,
            uderzylem w wozek, nalezacy do faceta, ktory chcial przejsc ulice,(...) Czesto
            tez zadziwiaja mnie w swojej bezmyslnosci matki ,ktore robia to samo co facet
            powyzej, to jest, podczas przechodzenia, wypychaja najpierw wozek z dzieckiem
            przed siebie na jezdnie, uwazajac ze sa widoczne."

            Wczoraj spomiędzy samochodów facet wypuścił na jezdnię wielkiego psa na smyczy.
            Nie przejechałem go, bo zdążyłem ominąć, wtedy wylazł facet z drugim końcem
            smyczy w ręku. Tego miałem ochotę przejechać...

            Mejson.
      • 01boryna Re: QJM 07.12.03, 18:38
        mejson.e5 napisał:

        > Polacy jeżdżą najlepiej w Europie, może poza WNP, bo zakładają występowanie na
        > drodze takich zagrożeń, o których zachodnim nawet się nie śniło...

        nie zgodze sie z takim radykalnym stwierdzeniem. To ze absurdalne sytuacje na
        polskich drogach sprawiaja ze aby przezyc trzeba byc na wszystko przygotowanym
        nie znaczy jeszcze ze Polacy jezdza najlepiej. Bywajac w Polsce musze
        stwierdziec ze kierowcy jezdza bardzo brutalnie i czesto egoistycznie. Mozliwosc
        spotkania sie z sytuacja zaskakujaco-nieprzewidywalna jest stosunkowo duza (a sa
        to w koncu kierowcy ktorzy wiedza o istnieniu takich sytuacjii, sa na nie
        przygotowani, wiec przynajmniej powinni probowac im zapobiegac a nie
        prowokowac).A o poziomie edukacji na kursach wiele tu juz pisano. A wiec moze
        troche mniej samozachwytu.

        pozdrowienia
        >
        > Pozdrawiam,
        > Mejson
        • mejson.e5 Samozachwyt 07.12.03, 20:04
          01boryna napisał:

          "To ze absurdalne sytuacje na polskich drogach sprawiaja ze aby przezyc trzeba
          byc na wszystko przygotowanym nie znaczy jeszcze ze Polacy jezdza najlepiej.
          Bywajac w Polsce musze stwierdziec ze kierowcy jezdza bardzo brutalnie i czesto
          egoistycznie. Mozliwosc spotkania sie z sytuacja zaskakujaco-nieprzewidywalna
          jest stosunkowo duza (...)A wiec moze troche mniej samozachwytu."

          Bardzo dobrzy wychwyciłeś moją autoironię o geniuszu polskich kierowców!
          Te absurdalnie niebezpieczne sytuacje są wywoływane w znacznej mierze właśnie
          przez samych kierowców.
          Ale muszę zaznaczyć, że przez nielicznych a nie przez ogół.
          Mam świetną metodę na obniżenie ciśnienia podniesionego przez idiotyczny manewr
          jakiegoś troglodyty za kierownicą. Po prostu patrzę w lusterko wsteczne i z
          reguły widzę, że spora grupa aut jedzie normalnie, a wyprzedzają wariacko tylko
          niektóre z nich.
          Nie dajmy się sterroryzować debilom!
          I faktycznie - więcej autorefleksji i mniej samozachwytu.

          Pozdrawiam,
          Mejson

          • 01boryna Re: Samozachwyt 07.12.03, 21:16
            mejson.e5 napisał:

            > Bardzo dobrzy wychwyciłeś moją autoironię o geniuszu polskich kierowców!
            > Te absurdalnie niebezpieczne sytuacje są wywoływane w znacznej mierze właśnie
            > przez samych kierowców.
            > Ale muszę zaznaczyć, że przez nielicznych a nie przez ogół.
            > Mam świetną metodę na obniżenie ciśnienia podniesionego przez idiotyczny manewr
            > jakiegoś troglodyty za kierownicą. Po prostu patrzę w lusterko wsteczne i z
            > reguły widzę, że spora grupa aut jedzie normalnie, a wyprzedzają wariacko tylko
            > niektóre z nich.
            > Nie dajmy się sterroryzować debilom!
            > I faktycznie - więcej autorefleksji i mniej samozachwytu.
            >
            > Pozdrawiam,
            > Mejson

            Troche ci zazdroszcze. Przyznam sie ze egoizm i bezmyslnosc na drodze wywoluja
            we mnie agresje trudna do opanowania. Latem tego roku jadac do Wroclawia bylem
            swiadkiem nastepujacej sceny. Przede mna jechala wyeksplatowana do granic
            mozliwosci BMW 5-er, zapakowana po osie, z mezem za kierownica i zona obok.
            Kiedy dojechalismy do dwoch traktorow z przyczepami zaczela wyprzedzac.
            Przyspieszenie z rzezacego, plujacego czarnym dymem motoru bylo prawie zero,
            wiec po paru minutach udalo sie zaliczyc pierwsza przyczepe. Od poczatku widac
            bylo nadjezdzajace z naprzeciwka auta. Kierowca BMW nie zawracal sobie tym glowy
            i trzymal kurs nadal. Inni, ci z naprzeciwka, hamujac gwaltownie pryskali na
            pobocze, on nic, zaczynal wyprzadzac druga przyczepe. Wloklem sie za traktorami
            obserwujac co bedzie dalej. Za mna utworzyla sie juz kolejka. Nie trwalo dlugo
            kiedy pierwszy z tylu zaczal sie niecierpliwic i migac na mnie swiatlami. Po
            chwili wyrwal i pojechal sladami BMW. W tym czasie maz w BMW trafil na swojego.
            Po ostrym hamowaniu spotkal sie na lewym pasie nosem w nos (nie bylo stluczki) z
            TICO. Stali tak sobie naprzeciw i zaden nie rezygnowal. Gdy mijalem ich z
            prawej, jadac za trakorami, zobaczylem jak zona faceta z BMW wrzeszczy na niego
            i wali go torebka po lbie. Tak mnie to rozsmieszylo ze zapomnialem o zlosci.
            Ale nie zawsze sam los rozladowuje cisnienie.

            pozdrowienia

            • mejson.e5 Re: Samozachwyt 07.12.03, 21:37
              01boryna napisał:
              " zobaczylem jak zona faceta z BMW wrzeszczy na niego i wali go torebka po
              lbie. Tak mnie to rozsmieszylo ze zapomnialem o zlosci."

              Super przykład!

              Moja żona ma zakaz trzymania torebki z przodu.
              Może szkoda...

              Szerokiej!
              Mejson
              • wo_bi Re: Samozachwyt 07.12.03, 23:33
                mejson.e5 napisał:

                > Moja żona ma zakaz trzymania torebki z przodu.
                > Może szkoda...
                >
                > Szerokiej!
                > Mejson

                A ja matce musze przywiazywac rece do uchwytu nad drzwiami... ;)) A dlaczego??
                Jechalem wieczorowa pora dwupasmowka. Ja lewym pasem, wyprzedzam ciezarowke.
                Bedac praktycznie na wysokosci ciezarowki... Co robi kierowca tego
                samochodu... zmienia pas na lewy?!?!?!?! Cale szczescie, ze nic z naprzeciwka
                nie jechalo i moglem gwaltownie odbic... A co robi moja matka??? W krzyk i
                lapie mi za kierwnice... Wulgarnie skomentowalem jej zachowanie (lapanie za
                kierownice). Juz nie siada z przodu... Hmm czasem moze zagrozic nam nasz
                wlasny pasazer!!!

                Pozdrawiam
                • betty-bt Re: Samozachwyt 08.12.03, 00:14
                  mojej siostrze na praktyce na prawko gdynski trolejbus prawie w boczek nie
                  przysunal. przez 3 dni pod rzad po tym zajsciu musiala sobie walnac drinka zeby
                  w ogole zasnac.
                  • tomek854 Re: Samozachwyt 08.12.03, 11:02
                    betty-bt napisała:

                    > mojej siostrze na praktyce na prawko gdynski trolejbus prawie w boczek nie
                    > przysunal. przez 3 dni pod rzad po tym zajsciu musiala sobie walnac drinka
                    zeby
                    >
                    > w ogole zasnac.
                    >
                    Znajomy oblal we Wroclawiu egzamin na prawko "Z hukiem"
                    A bylo to tak, ze przejezdzajac przez dwupasmowjke z torowiskiem posrodku
                    stwierdzil ze zdazy przed tramwajem i rura. A egzaminator stwierdzil, ze jednak
                    ni zdazy i dal po hamulcach W rezultacie staneli w poprzek torow i tramwaj
                    wyj..al w drzwi instruktora. Nic mu sie groznego nie stalo, ale kolega oblal
                    egzamin. A nieslusznie - gdyby nie instruktor zdazylby :)))
                    • betty-bt Re: Samozachwyt 08.12.03, 16:09
                      moja siostra nie zrobila nic. jechala sobie grzecznie prawym pasem, a kierowca
                      trolejbusu jadacy lewym nagle zatrybil, ze powinnien odbic na prawo, bo
                      przystanek juz blisko i bez migacza zjechal sobie w prawo. instruktor szybko
                      zareagowal. wjechal na pusty (na szczescie!) chodnik.
                      • rozaola Re: Samozachwyt 08.12.03, 18:35
                        Jak wjechal, przeciez to ona siedziala za kierownica? Skierowal jej kierownice
                        w bok, zeby wjechac na chodnik?

                        Ja mialam kilka tygodni po dostaniu prawka takie cos: zjezdzam z Mostu
                        Debnickiego w Krakowie w Aleje, na skrzyzowaniu kolo Jubilatu. Jade na
                        zielonych swiatlach, spokojnie, jestem posrodku swiatel, na prawym pasie i
                        nagle slysze huk i widze ze seicento otarlo mi sie o bok. Serce mi stanelo,
                        mowie na glos: Jezu, co to bylo, ale lekko zwolniwszy jade dalej, bo jestem na
                        srodku skrzyzowania. Na to kumpel, z ktorym jechalam huknal "Zatrzymaj sie, to
                        byl wypadek!". Roztrzeslam sie strasznie, zatrzymalam sie kilkadziesiac metrow
                        dalej w zatoczce autobusowej, bo inaczej sie nie dlao, wychodze na miekkich
                        nogach, spodziewajac sie, ze zaraz dojedzie do mnie to seicento, ktos wysiadzie
                        i mnie zabije, bo to na pewno ja jestem wszystkiemu winna. A seicento pojechalo
                        dalej. Mojemu samochodwi nic sie nie stalo, moze dlatego ze byl wysoki,
                        terenowy, ale na kumpla bylam wsciekla, w dodatku jeszcze zaczl mi robic
                        wyrzuty: dlaczego sie od razu nie zatrzymalas? Mowie mu: gdzie sie mialam
                        zatrzymac idioto, na srodku skrzyzowania na zielonych swiatlach? Prawdopodobnie
                        to seicento po prostu jechalo za blisko i zawadzilo o mnie lusterkiem, a
                        poniewaz zjechalo na sowim lewym pasie za bardzo w prawo, na moj, wiec w
                        poczuciu slusznej winyy dodalo gazu i pojechalo dalej. A tego kumpla nigdy nie
                        lubilam.
                        W nerwowych i krytycznych sytuacjach mowie do kierowcy przede wszystkim jedno
                        jedyne slowo: "spokojnie".

                        Historia z babka, ktora walila durnego goscia torebka po lbie - cudna, palce
                        lizac. Narazal zycie nie tylko swoje, ale tez jej jako pasazerki plus ilus
                        ludzi na drodze. Nalezalo mu sie wiecej niz torebka :-)

                        Pozdro
                        Roza
Inne wątki na temat:
Pełna wersja