Test losia w miescie :-(

26.08.09, 11:14
Wczoraj, jako ostatni z calego sznura aut, przejezdzalem prosto
przez skrzyzowanie. Z przeciwka stalo kilka aut do skretu w lewo.

No i jak moj przod zrownal sie z przodem czekajacego do skretu w
lewo z przeciwka, ten ruszyl... Machnalem fajera tyle, ile moglem
bez przekladania rak. Pisnelo i jeknelo.

Pisnely opony, ale auto zachowalo sie wzorowo. Jeknal emes, bo
gwaltowne szarpniecie rekami polaczone z szarpnieciem auta,
spowodowalo, ze "pekla mi dupa". To znaczy, ze pierdyknal mi
kregoslup...

Po niewygodnie przespanej nocy boli mnie caly emes :-(

I kto by sie spodziewal losia w Warszawie...?
    • computerland1 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 12:34
      taka to jazda po naszym kochanym miescie.

      swoja droga, to bym chyba wrocil i wpier... idiocie.

      zdrowka zycze stary:)
      • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 12:54
        computerland1 napisał:

        > taka to jazda po naszym kochanym miescie.

        Stawiam na upal. Pierwszy raz mi sie cos takiego zdarzylo.
    • pizza987 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 12:50
      Podziel się tą nowiną z habudzikiem na BnD, dowiesz się że jak zwykle nie dostosowałeś....
      • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 12:59
        pizza987 napisał:

        > Podziel się tą nowiną z habudzikiem na BnD

        Oraz z drugim na "h", czyli z Hannim ;-)

        Tylko, ze juz od jakiegos czasu z tymi dwoma tuzami nie wchodze w
        dyskusje. Pare razy sprowadzili mnie do swego poziomu... ;-D

        Chociaz... Habudzik stanowczo twierdzi, ze kierowca, w odroznieniu
        od lazacego po jezdni pieszego, musi byc zawsze na 100% zdrow,
        wypoczety i skoncentrowany. Dostalby chyba zawalu gdyby dowiedzial
        sie w jakim stanie jechalem do pracy - obolaly i poteznie
        niewyspany, a wiec malo skoncentrowany ;-P
    • tomek854 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 13:03
      I nie obwiniasz o to fotoradarów? :)
      • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 13:24
        tomek854 napisał:

        > I nie obwiniasz o to fotoradarów? :)

        Nie.

        Poza tym, gdybys zechcial uwazniej czytac to, co pisze, to
        wiedzialbys, ze zwykle nie winie fotoradarow (choc widzialem
        fotoradarowy minikarambol), a waaadze, ktora uwaza, ze fotoradar
        jest dobry na wszytko i stawia je bez umiaru, czesto zamiast
        poprawienia ewidentnie niebezpiecznego rozwiazania drogowego (vide
        gierkowka z jej fotoradarami zamiast pasow do skretu w lewo).

        To ze prawie w kazdym watku znajduje powod do "podpiecia"
        fotoradaru, to wlasnie kpina z powyzszej tendencji!
        • computerland1 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 13:50
          emes,

          wydaje mi sie, ze tomek zartowal...

          :):):)
          • tomek854 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 13:51
            W sumie wyszło nawet zabawniej, bo chciałem tylko taką
            żartobliwą szpilę fotoradarową wetnkąć, a wyszo na to, że to faktycznie jest
            płachta na emesa :D
            • edek40 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 13:59
              tomek854 napisał:

              > W sumie wyszło nawet zabawniej, bo chciałem tylko taką
              > żartobliwą szpilę fotoradarową wetnkąć,

              W bolaca dupe emesa? A fe :)
          • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 13:58
            computerland1 napisał:

            > emes,
            >
            > wydaje mi sie, ze tomek zartowal...

            W kontekscie naszych "zmagan" na BnD, raczej wbijal zartobliwa (dla
            niego) szpile. Sam to zreszta ponizej potwierdzil...
            • tomek854 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 14:09
              Oj , wbijam wbijam. Jest to dla mnie zabawne, ale i bez moich szpil Twoje
              początkowo słuszne, ale dziś daleko za daleko posunięte zacietrzewnienie jest
              albo zabawne, albo żałosne.

              I ja się nie zmagam. Ja po prostu od czasu do czasu napiszę Ci, że przesadzasz,
              a Ty próbujesz udowodnić że wcale tak nie jest włażąc głębiej i głębiej w
              mokradło...

              Wylizuj, emes. Naprawdę, prędkość jest zła, naprawdę, fotoradary to nie jest
              samo zło i choć rację masz, że budowa dróg ważniejsza, to i fotoradary często
              spełniają dobrą funkcję ( i nie mówię o wpsieraniu budżetu a o bezpieczeństwie).

              A o ile znakolodzy to debile, to trzeba po prostu jeździć rozsądnie, w
              miarę przepisowo i z poprawką na kretyństwa drogowe a wszystko będzie ok. Patrz
              na mejsona - on kręci tysiące debilizmów i debili na drogach, a mimo to jest
              jakiś zrelaksowany.
              • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 14:41
                tomek854 napisał:

                > Twoje początkowo słuszne, ale dziś daleko za daleko posunięte
                > zacietrzewnienie jest albo zabawne, albo żałosne.

                To chyba nie jest zacietrzewienie, a przerazenie.

                Coraz dobitniej dociera do mnie to, ze propaganda waaadzy swoje robi
                i na to, ze:

                > trzeba po prostu jeździć rozsądnie, w miarę przepisowo i z
                > poprawką na kretyństwa drogowe a wszystko będzie ok.

                coraz mniej mozna liczyc. Bo ludzie coraz bardziej wierza w
                zaklecia, a coraz mniej w zdrowy rozsadek itd...

                Poczatkowo zaklecia stosowala glownie waaadza stawiajac tysiace
                niepotrzebnych znakow-zaklec. Teraz, dzieki nieslychanie skutecznej
                propagandzie, w te zaklecia zaczyna wierzyc coraz wieksza liczba
                kierowcow - i to chyba im gorsi, tym bardziej; tak latwiej, bo to
                prosta recepta nie wymagajaca zastanowienia. (Ciekawe dlaczego
                rownie skuteczna propaganda nie da sie wpoic ludziom, ze najpierw
                myslec, a potem zwolnic; zwolnienie bez pomyslunku do niczego nie
                prowadzi - co najwyzej do groznego uspokojenia i upojenia poczuciem
                bezpieczenstwa).

                W odroznieniu od Ciebie duzo jezdze po Polsce drogami wszelkich
                kategorii. I pomimo tego, ze jezdzimy coraz lepiej, spokojniej i
                kulturalniej, moje przeraznie rosnie. Bo tym pozytywnym zjawiskom
                coraz czesciej towarzyszy taka zwierzeca bezmyslnosc, ze az ciarki
                po mnie chodza. Nie pisze o piractwie, a o zwyklej bezmyslnosci
                ludzi uspionych haslem "noga z gazu" (ten moj wczorajszy tez ruszyl
                powolutku, a potem powolutku, wrecz majestatycznie - widzialem w
                lusterku - splynal ze skrzyzowania zmuszajac jadacych dalej
                srodkowym i prawym pasem do zdecydowanego hamowania). A waaadza
                stawiajac fotoradary i rezygnujac z jakiejkolwiek innej
                dzialnosci na drogach, daje nieformalne przyzwolenie na robienie
                wszelkich kretynizmow, byleby powolutku!

                Tomek, jak sie po prostu coraz bardziej boje jezdzic! Normalni
                kierowcy sa z dnia na dzien coraz bardziej wystawiani na strzal
                kretynom, ktorzy uwierzyli, ze jak wykonaja "noga z gazu", to
                otrzymaja bezwarunkowa gwarancje niesmiertelnosci (zdaje sie, ze
                Edek cos takiego napisal), czego by nie wyczyniali. Dlatego sie tak
                denerwuje, ze jedynym przejawem obecnosci waadzy na drogach, to
                zamaskowane skrzynki, ktore w najbardziej sprzyjajacych
                okolicznosciach pozwola zmniejszyc liczbe wypadkow/ofiar o 30%.

                A co z reszta? Mam sie mniej bac, dlatego ze po wyeliminowaniu
                problemu predkosci moge zostac zabity przez kretyna jadacego
                z "dostosowana" lub "nienadmierna"? A co to za roznica z jaka
                predkoscia (podrozna!) ktos we mnie czy pode mnie wjedzie?!
                • tomek854 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 20:32
                  A, odpiszę Ci na poważnie, bo mi się nudzi :P

                  > To chyba nie jest zacietrzewienie, a przerazenie.

                  Jak ktoś jest przerażony to siada w kącie i płacze a nie wyszukuje każdego
                  niefortunnego sformułowania w dowolnym artykule prasowym którego można się
                  przyczepić i wysnuć kolejną teortię spiskową.·.

                  W odróżnieniu od Ciebie jeżdżę dużo poza Polską i wiem, że zjawiska opisane
                  przez Ciebie, choć znacznie rzadsze na zachodzie nie są polską tylko specyfiką.
                  Zgadzam się w 100% że kontrola nad kierowcami w Polsce to fikcja, jeśli nie
                  liczyć jej rezultatów finansowych. Ale i w UK fotoradary nazywane są "scamerami"
                  albo "Toll-camerami". Myślę, że przykład Szkocji jest dobrym przykładem, bo choć
                  większość Szkocji to piękne i puste drogi, pas centralny (Czyli Greenock,
                  Gourock, Port Glasgow, Paisley, Dumbarton, Helensburgh, Glasgow z
                  przyległościami, Hamilton, Motherwell, Wishaw, Newhouse, Carluke, Lanark,
                  Lesmahagow, Falkirk, Grangemouth, Harthill, Newbridge, Edinburgh, Stirling,
                  Portobello i pomniejsze między tymi miejscowościami miasteczka i wioski to
                  region o wyjątkowo zagęszczonej zabudowie, bardzo dużym ruchu i kiepskich,
                  dziurawych drogach. Jest tam też dużo bezsensownych znaków (choć fakt, o wiele
                  mniej) i wielu cwaniakujących, chamskich kierowców (choc też znacznie mniej).
                  Jest tam też mnóstwo fotoradarów. NIe zgadzam się jednak z Twoją teorią spiskową
                  że władza stawia fotoradary i rezygnuje z innych form kontrolowania kierowców:
                  kontrolowanie kierowców w Polsce było zawsze gówniane i dalej jest tak samo
                  gówniane, jedynie na polu fotoradarów zauważamy wzmożoną aż do absurdu
                  działalność. Jest prawdą, że powinno się to zmienić ale na pewno nie ma podstaw
                  twierdzenie, że kierowcy są idiotami podatnymi na propagandę mówiącą o tym, ze
                  jadąc z dozwoloną prędkością są bezpieczni (bo i to twierdzenie jest Twoją zbyt
                  daleko posuniętą interpretacją - fakt, policja idzie na łatwiznę zwalając na to
                  winę, ale prawdą jest także to, że gdyby nie nagminne poruszanie się z nadmierna
                  prędkością, nawet przy tej samej ilości niedozwolonych manewrów wypadków byłoby
                  mniej a ich skutki lżejsze.

                  Kierowcy wcale nie wierzą w te durne propagandy, oni jeżdżą tak jak jeździliby
                  kierowcy każdego narodu gdyby wiedzieli, że chamstwo jest normą a ryzyko
                  zapłacenia mandatu znikome - jak ja byłem w Turcji to też się poruszałem w stylu
                  tureckim, używając klaksonu do sygnalizowania manewrów wszelakich itp. W Polsce
                  zawsze był duży procent kierowców chamskich, cwaniakujących i mających w dupie
                  innych użytkowników drogi którzy nie zdawali sobie sprawy z powagi powodowanych
                  przez ciebie zagrożeń, jedyna różnica jest taka, że dziś jest ich więcej, mają
                  lepsze samochody i zwalniają przez szarymi skrzynkami.
                  • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 27.08.09, 12:09
                    tomek854 napisał:

                    > A, odpiszę Ci na poważnie, bo mi się nudzi :P
                    >
                    > > To chyba nie jest zacietrzewienie, a przerazenie.
                    >
                    > Jak ktoś jest przerażony to siada w kącie i płacze

                    Gratuluje takiego luksusu. Ja jezdze i musze jezdzic. I coraz
                    bardziej sie tego boje mimo tego, ze wszyscy jezdzimy coraz wolniej.


                    Byc moze na Wyspach takie zjawisko nie wystepuje, ale w Polsce
                    lawinowo narasta liczba tepomatow (nazwa nadana przez Mejsona),
                    czyli ludzi jezdzacych powoli, a wiec we wlasnym mniemaniu szalenie
                    bezpiecznie, 70-80 km/h. Przez pole, przez las, przez teren
                    zabudowany sraczem soltysa, przez gesto zabudowane wsie, miasteczka
                    itd. Do tego dochodza ludzie, ktorzy z powolniactwa zrobili cnote,
                    ktora nie jest naruszana poprzez lamanie wszelkich innych norm i
                    przepisow.

                    A waaadza tylko stawia nowe skrzynki. Jak juz napisalem, czesto
                    zamiast PROSTEJ modernizacji drogi (np. przemalowanie pasow). Do
                    tego znaczna czesc tych skrzynek nie znajduje w miejscach
                    naprawde niebezpiecznych, a w miejscach nawiekszych lowow (w
                    Warszawie sa np. dwa stale fotoradary - oba na szerokich trasach z
                    oddzielonym ruchem pieszym; po centrum mozna smigac z dowolna
                    predkoscia, bo tam ani fotoradaru, ani recznego radaru, ani auta z
                    wideorejetratorem nie uswiadczysz).

                    Gdyby fotoradary mialy inna niz fiskalna funkcje, to chyba bylyby
                    stawiane w miejscach niebezpiecznych, a nie tak, jak teraz? Do tego
                    bylyby jaskrowo oznaczone, zeby kierowcy zwalniali, a nie
                    nie zwalniali
                    i dawali sie zlapac.

                    Gdyby waaadza miala na uwadze bezpieczenstwo, obok wykwitu
                    fotaradarow, moglibysmy zauwazyc rowniez kamery rejestrujace
                    przejazd na czerwonym swietle (wedlug mnie jest to wykroczenie
                    wielokrotnie grozniejsze niz za szybka jazda pusta droga). Ale tych
                    kamer nie ma, bo zjawisko jazdy na czerwonym nie jest tak "lowne"
                    jak za szybka jazda na skrzyzowaniu ze strategiczna polna droga.

                    Posluze sie prostym przykladem jak modernizacja drogi moze
                    przysluzyc sie bezpieczenstwu wielokrotnie bardziej niz postawienie
                    skrzynki fiskalnej. Okazuje sie, ze przebudowa skrzyzowania z
                    takiego pod katem ostrym, na skrzyzowanie pod katem prostym daje
                    70% spadek liczby wypadkow
                    . Ale zamiast tego stawia sie
                    fotoradar, ktory nawet jezeli policyjne statystyki nie sa
                    zafalszowane, da max. 30% spadku. Tylko, ze przebudowa na siebie nie
                    zarobi... (W ZADNEJ relacji po postawieniu nowego fotoradaru nie ma
                    slowa o tym ile istnien ludzkich to cos uratowalo, za to odbywa sie
                    zapluwanie mikrofonu przy probach licytacji komu szybciej skrzynka
                    sie zwrocila).

                    To nie sa teorie spiskowe - to fakty. I potwierdzaja je statystyki.
                    (Choc trzeba przyznac, ze w ostatnim czasie "cos drgnelo", ale chyba
                    jeszcze nikt nie potrafi jednoznacznie okraslic dlaczego - czy
                    dlatego, ze fotoradary nas utemperowaly, czy dlatego, ze liczba
                    remontow i towarzyszacych im korkow tak spowolnila ruch, ze teraz
                    trzeba znacznie bardziej niz jakis czas temu wysilic sie, zeby polec
                    na polu chwaly).
                    • tomek854 Re: Test losia w miescie :-( 27.08.09, 16:29
                      > Gratuluje takiego luksusu. Ja jezdze i musze jezdzic. I coraz
                      > bardziej sie tego boje mimo tego, ze wszyscy jezdzimy coraz wolniej.

                      Po prostu jeszcze aż tak się nie boisz :-)

                      > Byc moze na Wyspach takie zjawisko nie wystepuje, ale w Polsce
                      > lawinowo narasta liczba tepomatow (nazwa nadana przez Mejsona),
                      > czyli ludzi jezdzacych powoli, a wiec we wlasnym mniemaniu szalenie
                      > bezpiecznie, 70-80 km/h. Przez pole, przez las, przez teren
                      > zabudowany sraczem soltysa, przez gesto zabudowane wsie, miasteczka
                      > itd. Do tego dochodza ludzie, ktorzy z powolniactwa zrobili cnote,
                      > ktora nie jest naruszana poprzez lamanie wszelkich innych norm i
                      > przepisow.

                      W UK takie zjawisko to norma. Jest tu mnóstwo ludzi, którzy jeżdżą powoli i nie
                      całkiem z głową. Aczkolwiek faktem jest, że gdzie trzeba to zwalniają.

                      Ja jednak wolę jadących powoli bo oni (i inni) mają więcej czasu na korygowanie
                      błedów.

                      > A waaadza tylko stawia nowe skrzynki. Jak juz napisalem, czesto
                      > zamiast PROSTEJ modernizacji drogi (np. przemalowanie pasow). Do
                      > tego znaczna czesc tych skrzynek nie znajduje w miejscach
                      > naprawde niebezpiecznych, a w miejscach nawiekszych lowow (w
                      > Warszawie sa np. dwa stale fotoradary - oba na szerokich trasach z
                      > oddzielonym ruchem pieszym; po centrum mozna smigac z dowolna
                      > predkoscia, bo tam ani fotoradaru, ani recznego radaru, ani auta z
                      > wideorejetratorem nie uswiadczysz).

                      Jakkolwiek zgadzam się z Tobą chciałem zauważyć, że fotoradar potrzebuje
                      prostego odcinka równej i prostej drogi do przeprowadzenia pomiaru...

                      > Gdyby fotoradary mialy inna niz fiskalna funkcje, to chyba bylyby
                      > stawiane w miejscach niebezpiecznych, a nie tak, jak teraz? Do tego
                      > bylyby jaskrowo oznaczone, zeby kierowcy zwalniali, a nie
                      > nie zwalniali
                      i dawali sie zlapac.

                      To prawda, tak jest w UK. W wielu jednak państwach na świecie fotoradary są
                      poukrywane - ma to na celu to, żeby kierowcy zwalniali nawet jak fotoradaru nie
                      widzą.

                      > Gdyby waaadza miala na uwadze bezpieczenstwo, obok wykwitu
                      > fotaradarow, moglibysmy zauwazyc rowniez kamery rejestrujace
                      > przejazd na czerwonym swietle (wedlug mnie jest to wykroczenie
                      > wielokrotnie grozniejsze niz za szybka jazda pusta droga). Ale tych
                      > kamer nie ma, bo zjawisko jazdy na czerwonym nie jest tak "lowne"
                      > jak za szybka jazda na skrzyzowaniu ze strategiczna polna droga.

                      Nie sądzę, żeby nie było łowne. Gdyby jeszcze tak skonfigurować takie
                      urządzenie, żeby robiło zdjęcie tamującym skrzyżowania, to byłyby to prawdziwe
                      żniwa.

                      > Posluze sie prostym przykladem jak modernizacja drogi moze
                      > przysluzyc sie bezpieczenstwu wielokrotnie bardziej niz postawienie
                      > skrzynki fiskalnej. Okazuje sie, ze przebudowa skrzyzowania z
                      > takiego pod katem ostrym, na skrzyzowanie pod katem prostym daje
                      > 70% spadek liczby wypadkow
                      . Ale zamiast tego stawia sie
                      > fotoradar, ktory nawet jezeli policyjne statystyki nie sa
                      > zafalszowane, da max. 30% spadku.

                      Mimo wszystko śmiem sądzić, że proporcja kosztów pomiędzy przebudową
                      skrzyżowania oraz postawieniem fotoradaru jest o wiele większa, różnica jest
                      pewnie rzędu kilku tysięcy procent a nie 40. W takiej sytuacji ja osobiście wolę
                      żeby tam stał fotoradar w wyniku którego spadek będzie nawet rzędu 10% niż żeby
                      nic nie robić.
              • tiges_wiz Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 14:50
                problem w tym ze znaki i ograniczenia przeszkadzaja tym, co chca sie do nich
                stosowac. piraci i tam maja je gleboko gdzies
                • edek40 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 14:55
                  > problem w tym ze znaki i ograniczenia przeszkadzaja tym, co chca sie do nich
                  > stosowac. piraci i tam maja je gleboko gdzies

                  A piratow gleboko gdzies maja wladze, jesli tylko przy pomocy GPS czy CB jada
                  pokornie przy fotoradarach.
              • typson Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 18:40
                > Wylizuj, emes.

                fakt, to sam relaks, o ile jest co :)
                • tomek854 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 20:34
                  Z pierwszego posta wynika, że do wylizywania jest dupa emesa. Może to być
                  zadaniem dość karkołomnym, a wątpię, żeby na pomoc forumowiczów w tej akurat
                  materii można było liczyć (przynajmniej na moją, bo za Ciebie to nie chcę mówić)
                  • typson Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 20:38
                    spadaj :)
                • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 27.08.09, 14:07
                  typson napisał:

                  > > Wylizuj, emes.
                  >
                  > fakt, to sam relaks, o ile jest co :)

                  Wole jednak oklad z cyckow niz orysiowe lizanie ;-)
                  • truskava Re: Test losia w miescie :-( 27.08.09, 14:41
                    A coś kiedyś sie skarżyłeś, że cycki są przereklamowane...
                    • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 27.08.09, 15:00
                      Bo sa. Wole zadki ;-P~

                      Ale wiesz... Jak juz zlamalem dupe, to glupio byloby ja obkladac
                      inna dupa. No to, po odrzuceniu orysiowego lizania, wybieram jednak
                      cycki.
    • marekatlanta71 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 15:49
      Przynajmniej miales frajde :)

      A ja tydzien temu zmienialem zarowki w jedej z lamp na zewnatrz. I dla
      ulatwienia sobie zycia wspialem sie na gzyms, dokonalem zmiany a nastepnie z
      dwoma zarowkami w rekach postanowilem zeskoczyc z tego gzymsu. Niestety
      lokalizacja miejsca ladowania byla stroma (jak na Floryde) i trawiasta a ja do
      tego zle wyliczylem jej krzywizne oraz wysokosc. No i zamiast na palcach
      wyladowalem na pietach. Do tego trawa zadzialala poslizgowo i usiadlem z duza
      sila na d..e. Nie mogac sie podeprzec bo w rekach byly zarowki! Cos strzelilo w
      szyli i zabolalo. No i od tygodnia chodze obolaly. Plastry nie dzialaja,
      Voltaren nie pomaga. Wyglada na to ze bede musial na jakies przeswietlenie pojsc
      zeby sprawdzic czy i co sobie tam polamalem :(
      • emes-nju Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 16:19
        Najpierw pojdz do swojego lekarza i niech on zadecyduje co dalej.
        Tego typu urazy nie zawsze wychodza na zdjeciach i warto zasiegnac
        opinii neurologa. Mam praktyke - wiele lat temu na nartach, po
        wjechaniu na kamien, dalem ryjem z snieg przy predkosci "podroznej",
        czyli takiej, przy ktorej wyciskane pedem lzy lecialy po plecach ;-)

        Lacze sie z Toba w dupozlamaniu!
      • typson Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 18:42
        A żone masz lekarkę chyba ;)
        • marekatlanta71 Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 21:09
          Dlatego wlasnie voltarenem smaruje :) Takim z probek lekarskich.
          • typson Re: Test losia w miescie :-( 26.08.09, 21:25
            Ech, no fajnie, choć akurat kręgosłupa bym nie lekceważył, ze względu na rdzeń,
            kiepsko jest, gdzy dzieje mu się krzywda...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja