Dodaj do ulubionych

Naprawdę nie dzieje się nic?

25.01.11, 14:22
Znaczy, wszystko już zostało opowiedziane i przeczytane, u nikogo żadnych nowych, anegdotycznych sytuacji, sama proza życia, koniec, bomba i szlus? Będziemy już wyłącznie o żarciu tego ten...? Tak tylko pytam, proszę się nie obrażać. Żeby nudno nie było, po prostu wink
Obserwuj wątek
    • bbbzyta Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 14:29
      Łomatko, Groho, właśnie kończę swoją roczną sprawozdawczość, która polega na tym, że część i tak muszę zmyślić (z dużą dozą prawdopodobieństwa, bo mam już wieloletnią praktykę).
      Jeszcze muszę to wsadzić w excelową tabelkę. Mnie też kiedyś wsadzą. To ja wtedy poproszę o smażoną cebulę, bo surowej nie lubię. Z pionierskim pozdrowieniem, etc. etc.
      • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 14:34
        A wykresiki, Bzzyto, a wykresiki? Bo same tabelki, to nie wszystko przecież. Właśnie kończę piętnastą, a wykresiki to mi takie śliczne wychodzą, że o matko. O słowie wiązanym nie wspomnę. Ale już nie mogę, bo ile można? Opowiedzcie coś śmiesznego, bądźcie ludźmi!
    • g0p0s Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 14:34
      Najlepiej ożywia kij w mrowisko. Tylko skąd tego kijaszka by tu... smile
      • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 14:41
        Od stryjka? Tego, co zamienił siekierkę smile
      • eulalija Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 14:41
        Podjedź na Targówek, zaraz idziemy z owczarkową mrozić nosy. A ona ma talent do wygrzebywania spod śniegu bardzo solidnych patyków, na kij sie nadadzą spokojnie.
        • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 14:54
          No i co, Goposie zrobisz z tym kijem, no i co? Też weźmiesz w zęby i będzie ci tak sterczeć z obu stron poziomo, czy może raczej zwisać bardziej w pionie? smile
          • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 15:35
            Kij to mam tylko od mopa, zesprawozdałem się już rocznie, jutro mam tete a tete z Bardzo_Ważnym_Ministerstwem, tylko co w tym śmiesznego? Ha! Długi weekend mam, w piątek i poniedziałek wolne. No mnie to raduje, innych może rozdrażnić wink
          • g0p0s Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 15:36
            Z takim kijem w zębach to się można w drzwi nie zmieścić np. do tramwaju. Ale swoją drogą, to miałbym cały wolny smile
          • pomaranczuch Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 15:38
            Do mnie przedwczoraj dzwonił kolega, o wspaniałej godzinie 4 nad ranem smile Może bym go zabiła gdybym spała, ale dopiero się kładłam i odruchowo odebrałam. Czegóż chciał koleżka? Oprócz żali i zwierzeń opowiedział mi historię która rozbawiła mnie do łez. Otóż do rzeczy. Po ostatniej imprezie w domu, wchodzi do łazienki, nad ranem, żeby się odświeżyć, przeciera oczy, patrzy, znów przeciera oczy i co widzi????? Tygrysa w wannie. Zwracam uwagę, że kolega mówił cholernie poważnym tonem. No więc zapytałam czy usuryjski, tzn tygrys,ale odpowiedzi się nie doczekałam. Za to dowiedziałam się, że tygrysek był przetrzymywany cały dzień w wannie i konspiracyjnie odprowadzony w środku nocy gdzieś, chyba do ZOO. Aha, oczywiście, tygrys jak to tygrys, agresywny bywa czasami, dlatego kolega z całą powaga stwierdził, że musiał mu podać tabletkę gwałtu przed wycieczką. Zapytałam go jeszcze czy niósł pupilka na rączkach, czy prowadził na smyczy. Wielce oburzony moim głupim pytaniem, stwierdził że na smyczy, inaczej tygrysek mógłby go zeżreć big_grin
            • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 15:53
              Colin Firth walczy o Oskara, i co, fanki nic a nic?
              • kocio_pierzaczek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 16:29
                Pomdlały z wrażenia. smile
                • doratos Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 16:59
                  Pomdlały,a tu nikogo kto by do beczki z wodą zaciągnąłtongue_out

                  To jest wiadomość cudna,zwłaszcza po stresującym dniu,a jeśli jeszcze Colin wygra,oj nie wiem
                  chyba ze szczęścia coś zrobię,tylko nic mi do głowy nie przychodzi,na razie...
                • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 16:59
                  A stary Boryna na wycug do Antka nie pójdzie.
                  • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 13:17
                    Ewa, gdzieś tam wysoko napisała:
                    >A stary Boryna na wycug do Antka nie pójdzie.
                    a ja dopiero teraz to zauważyłam, choroba ciężka. Wprawdzie aluzja już się zmarnowała, trudno, ale żeby nie tak całkiem, to zapytam z innej beczki: Ewuś, i co mu z tego, że na wycug do Antka nie pójdzie, i co? A Antek i tak mu żonę w brogu... tego, no... wink
                    • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 14:26
                      E tam, Jaguś cnotliwa była, jeno płot jej stanął (!) na drodze.
                      Życiowej.
                      A cycata, tego, cytata do wesołych powieści piła wink
              • minerwamcg Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 23:00
                36krzysiek napisał:

                > Colin Firth walczy o Oskara, i co, fanki nic a nic?

                A kto to jest Colin Firth? smile
                • heniulaa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 18:23
                  minerwamcg napisała:

                  > 36krzysiek napisał:
                  >
                  > > Colin Firth walczy o Oskara, i co, fanki nic a nic?
                  >
                  > A kto to jest Colin Firth? smile

                  Minerwo kocham cię!
            • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 17:49
              He, hje, do mnie kiedyś Baron wysłał o drugie w nocy sms-a "śpisz?". Oczywiście natychmiast do niego zadzwoniłamsmile
              • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 17:52
                Ja nie lubię esemesić, a numerów telefonicznych mi ostatnio przybyło...
                Aluzju literacku poznali, a?
              • heniulaa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 19:14
                Ha też bym zadzwoniła bez względu na porę big_grin i jak to się nie dzieje? dzieje się że hej! skóra głowy mnie boli CAŁA SKÓRA nie głowa, nie wiem z jakiego powodu chyba czas włosy przemalować ze względu na zbliżającą się wiosnę pewnie na zielono big_grin
            • dorka_31 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 08:07
              Zaraz, bo ja tu czegoś nie rozumiem... To on nie wiedział, że ma tego kotka w domu? Ktoś mu go cichcem podprowadził, czy jak? Czy może przyśniło mu się to wszystko... wink
    • gabrielle Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 19:07
      O raju, jak to nic się nie dzieje. Sesja się dzieje. Dziś miałam trzy i pół godziny biegania po wydziałowych schodach tam i nazad. Nogi mnie bolą. Wszyscy chodzą wściekli. Pocieszające jest to, że nie muszę zdawać dwóch z czterech egzaminów.
    • stara.gropa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 22:23
      Groszka raczy żartować? Ja tu w nerwach siedzę od 3 dni, bo jakiś cholernie wredny wirus dostał mi się do komputera i udawał program antywirusowy. Zablokował wszystkie funkcje, łącznie z dostępem do internetu i jedyne co można było zrobić to przesłać pieniądze na wykupienie jego najnowszej wersji. Ale nie ze mną takie numery. Wezwałam fachmana, facet męczył się 2 godziny ale zabił gada. Chyba rozumiecie co to znaczy nie mieć dostępu do forum? Trauma wymagająca wizyty u psychiatry wink
      • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 25.01.11, 22:42
        Pewnie, że raczę. Żartować - zawsze. Właśnie miałam zapytać, czy Stara Gropa naprawdę w jakimś eremie się zamknęła i całkowitą kamedulinią już została, ale nie zdążyłam. Na szczęście okazało się, że to tylko wirus wink
    • aggie9 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 08:21
      no więc... wiem wiem, że nie zaczyna się zdania od "no więc".. ale...

      U mnie się dzieje tyle, że chętnie kilka osób obdzielę, może będzie lżej?

      Duch pogoniony/a, okazało się, że i u sąsiadów bywa, sąsiadkę z stopę łapało, może fakt, że ileś lat temu w lasku co jest zaraz tuż tuż na wyciąg ręki, zamordowano kobietę (to tak na serio), chyba duszyczka nie może trafić tam gdzie trzeba, zadanie szałwiowe teraz będzie u sąsiadki (bez wiedzy sąsiada, bo on w TE gusła nie wierzy).... Udasię smile

      ROZKROK - Poznań - Warszawa. W sumie bardziej Wawa, niż Poznań, sprzedaż domu i te inne, uwierzcie mi MASAKRA.

      Zmiana profesji, w ciągu roku o 180 stopni, PRZYJEMNOŚĆ smile))

      Jak to horoskopy stwierdzają ten rok należy do mnie!! Znaczy Baranka smile)) Oby tak było, bo zmartwień i nieszczęść mam już naprawdę po kokardkę!!! Sio!!!
      • aggie9 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 08.02.11, 20:52
        no i właśnie wtedy pisawszy, myślałam, że to już, że ho ho ho... i nic więcej.... a kukuuuu.... jak dochodzi do tego próba kradzieży ukochanego automobila, spod okien prawie, no to ja już nie wiem kiedy tą moją karmę odpracuję?!

        Rok Królika ma być dużo lepszy od roku Tygrysa - pytam się w jakim względzie?!

        Baran - po 24 stycznia - szał ciał i uprzęży, przez następne pół roku co najmniej (pani David Harklay tak twierdzi wew horoskopie na 2011) - jeśli weekendowe spotkania z policją to jest to, to hmmmm.... choć muszę przyznać, że na 4 sztuki parami po kolei obecne, dwie były całkiem całkeim, te dwie inne były damskie, ale też przemiłe.... wink
        • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 08.02.11, 21:46
          kto wierzy w gusła, temu d... uschła. Jedyne co mi przychodzi do głowy jak widzę jakieś przepowiedniesmile no chyba, ze ktoś laleczkę zrobił i tak po szpileczce wbijasmile
          • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 08.02.11, 21:56
            orale napisała:

            > kto wierzy w gusła, temu d... uschła.
            Ojej, to ja chętnie pouwierzam!
            >
          • aggie9 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 08.02.11, 22:01
            Bosz... jak ja bym chciała mieć uschniętą de..., a tu wręcz przeciwnie niestety.

            Ja to bardziej na zasadzie, że tonący i te sprawy, i że kiedyś coś tam się odwróci, albo co, bo powoli mam dość przeciwności wszelakich...

            Sorry WIELKIE za zawracanie Szanownemu Memłonu ww. de..., ale ta niesprawiedliwość losu jakoś we mnie się kotłuje.
            • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 08.02.11, 22:09
              a zawracaj ile chcesz, kiedyś ten pech się skończy. I zostaw te choroskopy, bo jak np wyczytasz, że najbliższe 10 lat do bani, to tylko powiesić się będzie można
              • aggie9 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 08.02.11, 22:18
                no nie!!! no co Tyyyyy!!!!

                w marcu zataczam koło siedmiu magicznych lat, co to się wszystko odmienia smile))) HAHAHA.... no już nie mogę się doczekać tego księcia na białym koniu itd.... smile)) ogólnie jeden wielki luzik. bo co ma być to będzie i nie wszystko jest od nas zależne?!

                ja się cieszę, że ten zmorowaty ostatnio los przyciągnął mnie z powrotem do Wawy, tyle tego dobrego, a wszystko inne się "załatwi", nieprawdaż?!
                • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 08.02.11, 22:23
                  o jesusie, horoskopy, horoskopy
                  • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 09.02.11, 08:23
                    Gusła, uschła, ta, akurat. W tym roku już trzeci wielki śmieć kosmiczny przelata bardzo blisko Ziemi, a to dopiero poczatek...2012! A co do Kena to już dawno wiadomo, że jest gejem i w tym roku ma dokonać coming outu smile
    • czekolada72 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 09:44
      Ależ sie dzieje, dzieje - mamy w chałupie atrakcje pt "zblizajaca sie matura", "pozycz mi auto, w koncu sama chciałas, zebym zrobiła prawko", "studniówka za 2 dni", "ostatnia w tym połroczu wywiadówka; z podtytułem : pierwszy raz w szkolnej karierze dziecko wysyła mamusię do nauczyciela; podtytuła drugi : ojciec to by narobił mi w szkole obciachu"

      A wiec w ramach atrakcji ostatniej z podtytułem pierwszym - powedrowałam wczoraj do szkoły; wyjatkowo wywiadowka była bardzow czesnie, a znajac realia kolejkowe - uznalam ze do faceta pojde przed wywiadowka - w zwiazku z tym po pracy wpadłam do xchałupy, zjadłam pol obiadu, chwile odsaplam i wypadlam z domu tak jak stałam, czyli "uniform" pracowy - jeansy, bluza, szal zamotany, kurteczka, plecak, jakis kołtun na łbie, tyle, ze juz w aucie zdazyłam paznokcie maźnać.
      I taka z przewracajacym sie zoladkiem wpadlam do szkolki zupelnie nie wiedzac z kim tak naprawde mam sie spotkac - znaczy nazwisko staralm sie pamietac, wiedzialam, ze facet jest po 50, uczen mojego tescia (w tym wlasnie swoja droga caly sek i przyczyna tegoz wymuszonego spotkania) i tyle. Wpadlam do jakiejs kanciapy z pytaniem o takiego, jakis mlody nauczyciel zlitowal sie i zaprowadzil do pokoju nauczycielskiego, bo dodatkowo z wrazenia, a raczej przerazenia, zglupialam i najzwyklej zapomnialam GDZIE sie takowy znajduje, i wskazal mi pana nauczyciela.
      Pan nauczyciel odmachnal (rozumialam, ze do tego mlodego), powiedział, do nauczycielki, ze ma uczennice (no to chyba normalne), ponownie rzucil w moja, nasza, a i tak bylam pewna, ze w strone mlodego : "dobrze ze juz jestes" (*pewnie czekal na mlodego"), zebral kajeciki i skierowal sie ku mnie i drzwiom ze slowami "no dobrze, to chodzmy, co to masz dla mnie przygotowane?".
      Poniewaz mlodego juz nie było kolo nas, wiec uznalam, ze pan nauczyciel ma taki specyficzny styl bycia, styl mowy i wszystkim na około "tyka". No ok, moze mi tykac, bylem jak najszybciej sprawe zalatwila!
      Po cztym zatkało mnie juz dokumentnie, gdyz pana nauczyciela monolog wygladal mniej wiecej tak:
      No to z czego jestes przygotowana? Gdzie masz konspekt prezentacji? Jaki to był temat? Zaraz sprawdzimy, która to klasa?
      Tu przemowilam - Ostatnia. (Gdyz od trzech lat nie moge zapamietac, jaka literka jest przy klasie Malej, ale wiem , ze ostatnia liczac po alfabecie).
      No, a nazwisko, nazwisko
      Tez przemowilam i podałam.
      To o co mam cie pytac??!!
      No i tu wydusiłam - znaczy to ja sie chciałam zapytac o córke.
      I tu zatkało pana nauczyciela.....

      I bede beszczelnie twierdzic, ze zrobilo mi sie bardzo milo, ze zostalo mi ujete 20 lat, a co, moge sie cieszyc , nie? Zwlaszcza, ze jak pisalam, nie robilam przy sobie zadnych sztuczzek, i raczej czuje sie ostatnio na 75 lat, a nie nawet swoje wlasne lata wink

      Jezeli zas chodzi o podtytuł drugi, to jak juz wiadomo zostalam przymuszona i wyslanma na te wywiadowke, i tak sie sklada, ze z reguly siadamy w jednej ławce ja i mama najlepszej klasowej kumpeli Malej. Z reguły w pierwszej lawce. Z reguły przed wychowawczynia. Z reguły wymieniamy sie uwagami nt dzieci i zebrania.
      Z reguły na drugi dzien dziecko po lekacjach przemawia ze zgroza" znowu siedzialyscie z matka K. w pierwszej lawce i nas obgadywalyscie!"
      Wiec tuz przed rozpoczeciem wywiadowki zostalysmy zbombardowane sms-ami typu "Nie obgadujcie nas!", "Nie gadajcie w pierwszej ławce".
      Po czym w domu juz dziecko po odpowiednim przepytaniu mamusi stwierdziło "Na miejscu wychowawczyni juz dawno bym was rozsadziła - dziwie sie czemu jeszcze tego nie zrobila?!"

      No, a teraz mamy do piatku atrakcje scisle juz zwiazane ze studniowka, jak to przetrwam - to chyba sie uchlam, i dopiero bedzie sie działo wink)
      • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 10:01
        Dzieje, oj dzieje! Właśnie się głowię w co zainwestować premię, sto trzydzieści złotych polskich smile Yupiiiiiii!
        • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 10:08
          W polędwicę wołową, prawie trzy kilo wyjdzie wink
          • pomaranczuch Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 11:53
            Doratos, ja nie wiem czy mu się przyśniło, czy jakieś halucynacje miał, możliwe, że mu ktoś podrzucił, w końcu impreza była, a ludzie po alkoholu, zwłaszcza IHUJ, robią różne dziwne rzeczy. Oczywiście nie wierzę w tą historyjkę, ale gdybym kiedyś zobaczyła u niego tego kotka w łazience, to nie zdziwiłabym się big_grin
            • doratos Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 14:09
              Kochana pomarańczowa kobieto,Doroty Ci się pomyliłybig_grin
              To dorka zadała pytanie,ale skoro odpowiedziałaś tak pośrednio,to chyba się nie obrazi,
              w końcu te Doroty takie podobne!
      • czekolada72 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 17:40
        Ja pozwole sobie dodac jeszcze do mojego watku, ze gdy pan nauczyciel odzyskał mowe, stwierdził, ze nie jestem podobna do dziecka, ale tak, tak, on juz kojarzy - niewysoka blondynka.

        Mam wyrzuty sumienia, czy aby na pewno dobrze zrobiłam nie wyprowadzajac go z błedu, ze niewysoka, owszem, jak sie samemu ma jakies 1,90-2, bo ona ma 170 cm, a blondynka to owszem, byla, zanim ja poznal, bo w wakacje ufarbowala sie na ciemna gorzka czekolade....
    • plecha1 A ja to pracy szukam i zachwycam się ogłoszeniami 26.01.11, 13:38
      Kwiatek dzisiejszy: ogłoszenie o wdzięcznym tytule "Szukam energicznej opiekunki do 1,5 dziecka!!!"
      • groha Re: A ja to pracy szukam i zachwycam się ogłoszen 26.01.11, 14:24
        Nie wiadomo, co zrobili z tą brakującą połówką dziecka, ale przynajmniej wiadomo, że te półtora, które zostało, musi być nieźle żywiutkie smile
        • g0p0s Re: A ja to pracy szukam i zachwycam się ogłoszen 26.01.11, 15:02
          Może w drugą stronę - skąd wzięli dodatkową połówkę?
          • groha Re: A ja to pracy szukam i zachwycam się ogłoszen 26.01.11, 15:22
            Pewnie statystycznie im przypadła, według norm unijnych - 1,51 dziecka na parę. I tak brakuje im jeszcze jednej setnej.
            • eulalija Re: A ja to pracy szukam i zachwycam się ogłoszen 26.01.11, 16:07
              Zgubili podczas dawania ogłoszenia?
        • plecha1 Re: A ja to pracy szukam i zachwycam się ogłoszen 28.01.11, 00:47
          My z kolei z koleżanką mamy teorię, że to pół musi być bardzo spokojne big_grin
    • papuga_ara Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 15:35
      groha napisała:

      > Znaczy, wszystko już zostało opowiedziane i przeczytane, u nikogo żadnych nowyc
      > h, anegdotycznych sytuacji, sama proza życia, koniec, bomba i szlus? Będziemy j
      > uż wyłącznie o żarciu tego ten...? Tak tylko pytam, proszę się nie obrażać

      Się nie obrażam, się wypowiadam. Rozumiem, że durne opowiastki o wizytach u dentysty, o śipewaniu na karaoke, wrzucanie nowych rzeczy do wątku "różności" i inne tego typu czynności koleżankę Grohę rozczarowują? Ech życie. Staram się, jak mogę, ale coś najwyraźniej, kurde, nie idzie.... Powiedz Groho, czego Ci trzeba, a dam Ci to.... Może ktoś jakąś bombę pod pracę podłoży, o, to byłoby coś.... wink
      • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 16:41
        O matko, jak miło, Papużko, dziękuję bardzo. Zawsze doceniam chęć pomocy, naprawdę. Ale proszę, nie doszukuj się w tym wątku moich osobistych potrzeb, pretensji, ani tym bardziej rozczarowań, bo ich tutaj absolutnie nie ma. Szkoda trudu i zachodu, po prostu. To wszystko tylko w ramach statutowego obowiązku podtrzymywania klimatu tej odskoczni od dziania się na poważnie, że tak powiem, nic więcej. Czyli taki lekko pobudzający żarcik pro publico bono, jak zwykle, chyba nie wymagający terapii, jak myślisz? wink
        • papuga_ara Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 27.01.11, 00:42
          groha napisała:

          > Czyli taki lekko pobudzający żarcik pro publico bono, jak zwykle, chyba nie wymagający terapii, jak myślisz? wink

          Hmmm..... Zastanowię się wink W kazdym razie funkcję pobudzenia spełnił jak ta lala, to fakt.
    • asia.sthm Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 16:31
      U mnie sie dzieje az milo. Wlasnie uroczyscie wygrzmocilismy w pracy szampana z powodu : swietowanie po nerwowym wyczekiwaniu. Przydzielono nam pol miliarda na fabryke - bedzie ekologiczniejsza ta planeta.
      Ja te nowe pol miliarda ladnie wypuszcze przez me paluszki - ladnie ksiegujac kazdego grosza-öre znaczy.

      -
      https://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpgpo prostu, prosto z mostu..
      • stara.gropa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 16:39
        A czy przy tym przepuszczaniu forsy planujesz Asiu zostawić małe co nieco między paluszkami? Oczywiście na cele statutowe TWCh ma się rozumieć.
        • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 16:46
          Przegłosujemy? wink
          • goonia Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 17:33
            Mowe mi odebralo a i resztki rozumu obawiam sie, ze tez.

            Dziecko starsze zaanonsowalo, ze maja w maju wycieczke 3-dniowa. Maja miec. Koszt mnie nieco porazil, bo za to mozna pojechac na tydzien na karaiby - samolot, hotel i wyzywienie, a nie na 3 dni do miasta odleglego o 3 godz. jazdy. No, ale co ja tam wiem.
            Udalam sie na zebranie w celach rozpoznawczo-wywiadowczych. Zebranie w sali gimnastycznej, do tablicy interaktywnej podlaczony pan w garniturze, obcy calkiem. Okazuje sie, ze wycieczke organizuje biuro turystyczne, specjalizujace sie w wycieczkach szkolnych. Autokar ful wypas z klimatyzacja, kiblem, rozkladanymi siedzeniami i dvd. Hotel sheraton 4 gwiazdki, 4 osoby w pokoju, KO-wiec, dodatkowy ochroniarz w hotelu w godzinach nocnych, itp itd. Po wycieczce kazdy dostanie CD ze zdjeciami z wycieczki ( bedzie je robil KO) Ja piernicze, a w schronisku jakims to nie laska spac?
            Niesmialo napomknelam, ze moze jednak 2gwiazki dzieciom by starczyly i autobus zwykly, bo jak znam zycie to polowa dzieci nie pojedzie i druga polowa bedzie musiala zaplacic wiecej albo wycieczke odwolaja calkiem. Na to rodzice sie oburzyli, ze przeciez, to strasznie dluga droga i w zwyklum autobusie moge sie ich pociechy zmeczyc.
            Dziekuje za uwage.
            • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 19:00
              Ja bym w tym hotelu dla dzieciów sprawdził, czy pościel aby z egipskiej bawełny, bo od innej można wysypki dostać smile
              • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 19:29
                Synciowi w szkole z racji nauki niemieckiego zaproponowano wycieczkę do Niemiec, 5 dni razem z podróżem autokarem. Koszt 2000zł + 100 euro kieszonkowego na wejścia do muzeów. Jestem wyrodna matka, odmówiłam.
                • grazyna10 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 19:50
                  U mnie tez sie dzieje a dzieje. Moje dziecie postanowilo sobie zafundowac drugie dziecie. A zeby miec pewnosc, ze sie uda to zrobila to dwa razy i teraz bedzie miala nie dwojke a trojke. Oboje z mezem probuja dostosowac jakos 38m mieszkanie do potrzeb 5 osob i psa smile Corcia ma wiec glowe zaprzatnieta kafelkami, umywalkami, fachowcami itp. A babcia czyli ja z wielkim zapalem wziela sie za gromadzenie wyprawki dla wnuczat. Lozeczka, nosidla, wozek o ciuszkach nie wspomne. Takiego wigoru nabralam przy tym, ze okazuje sie, ze ja z wyprawka prawie gotowa a dzieciatka jeszcze w polu... no to znaczy w brzuchu
                  • pomaranczuch Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 20:08
                    Ależ historie! Te wycieczki dla dziecie wprost powalające.
                    Grażyno, gratulacje! Potrójne!
                    I przepraszam Doratos, coś mi się pomieszało big_grin
              • se_nka0 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 19:35
                Baronie, jak już będziesz wiedzial, w co zainwestować ową premię, to prosze podpowiedz. Albowiem problem mam (mamy) podobny. Otóż w m-cu marcu będą podwyżki rent i emerytur. Podwyżka owa wyniesie ( podobno) 3,3 procenta. Sądzę, że po długim i żmudnym liczeniu, wyjdzie kwota, z którą nie wiadomo co zrobić wink smile
                • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 20:35
                  Senko, na ucho Ci powiem, tylko ciiiichosza... kupuje akcje kopalni diamentów. Jeszcze jedna premia i będę miał pakiet większościowy.
                • minerwamcg Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 22:43
                  se_nka0 napisała:

                  Sądzę, że po dłu
                  > gim i żmudnym liczeniu, wyjdzie kwota, z którą nie wiadomo co zrobić wink smile

                  Senko, jak to co? Każesz sobie wypłacić drobnymi i oknami z tramwaju będziesz wyrzucać! big_grin
    • kizuk Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 26.01.11, 23:14
      No,dzieje się,dzieje..Od tygodnia obchodzimy z Mizukiem dzień babci i dziadka.Przy czym "obchodzenie" należy traktować dosłownie:byliśmy w trzech przedszkolach i dwóch szkołach na różnych rozczulających występach.W sobotę i w niedzielę natomiast przyjmowaliśmy w ramach rewanżu za te występy całą gromadkę w domu.Uroczystości zakończymy w tą sobotę w kolejnym przedszkolu.Czuję się bardzo gruntownie uczczona,jako babcia.smile
      • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 27.01.11, 00:42
        Kizuk i Mizuk? Ale cudnie! Świetna z Was para, Kizuku, gratuluję serdecznie smile
        • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 27.01.11, 09:03
          I koty (nie użyłam liczby pojedynczej!!!!) macie? wink
          • kizuk Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 27.01.11, 11:25
            Mieliśmy kotkę,która uparła sie,żeby polować na ptaki skacząc z poręczy balkonu na IV piętrze.sad
            Przeżyła 4 skoki,co uważam za swoisty rekord.Niestety przy piątym....
            Powiedziałam:nigdy więcej,teraz jest jork-cudny,przyjazny,bezkonfliktowy.I nie wyskakuje z balkonu.
        • se_nka0 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 27.01.11, 09:08
          Dodać należy jeszcze komplet własnoręcznie poczynionych laurek - też się czujemy uczczeni jako Babcia i Dziadziasmile
          Dzięki za pomysły co do ,,rozchodu,, podwyżki smile Faktycznie, jakby tak najdrobniejszym bilonem wypłacili... wink smile
          • doratos Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 27.01.11, 16:27
            A więc dzieje się,dzieje,w dodatku wątek się zrobił poznawczo-biograficzny,i tak jak wątek,,Skąd jesteśmy"można się trochę o sobie dowiedziećsmile
            Bo przecież nie wszystkie się znamy z realu,co jak mam nadzieję,kiedyś się zmieni!

            Groha pewnie miała trochę na myśli ciszę na forum,i że przydałoby się trochę rozruszać TWCHtongue_out
            Nie wiem czy to wina zimy,ale fakt,trochę się zrobiło za cicho.
            Może jeszcze jakiś wątek pobudzający,pomyślcie dziewczyny!!!
            A baron mógłby przeznaczyć kasę na rozruch,jakieś grzane winko dla dam,czy coś w tym guściewink
            • spokokolarz Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 27.01.11, 22:30

              Wyjątkowo miły dzień. Siedzę na wsi, w domu u przyjaciółki, a raczej leżę na kanapie, bo już wszyscy śpią. Kot nie śpi, bo miauczy. Dostałam na wieczór laptopa do zabawy, to się odzywam, lekko już śpiąca, bo tu jest powietrze, takie czyste i w ogóle.
              • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 12:35
                doratos napisała:
                >Może jeszcze jakiś wątek pobudzający,pomyślcie dziewczyny!!!

                Kofeina, teina, nikotyna... wink
                • kurcgalopek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 14:25
                  właściwie nie powinnam się dopisywać do tego wątku, bo jedyne co się u mnie teraz dzieje dotyczy konkursu w którym biorę udział. A mój blog jak najbardziej kulinarny jest, więc dla dobra Grohy zmilczę wink
    • eulalija Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 14:36
      Dzieje się, dzieje. Są tacy co mnie denerwują. Najpierw gada, że się nie uda, nie wyjdzie, nic z tego nie będzie a potem dzwoni, że i owszem udało się. No! A co się nadenerwowałam wcześniej i nasmuciłam później to już moje.
      I w drugim miejscu też idzie ku coraz lepszemu, tylko cholera powoli.
      • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 14:47
        Najważniejsze, ze idzie!
        Czy to pierwsze dotyczy fynkcyjnej z tej strony? Bo fryzurę miała wyrywać i takie tam wink
        • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 15:16
          Kurcgalopek napisała:

          >więc dla dobra Grohy zmilczę

          W życiu! Na takie coś się nie zgadzam. Nigdy, nikagda i never ever. Kurcgalopku, proszę się dla mnie nie poświęcać, bo będę miała wyrzuty sumienia, a straszliwie nie lubię jak mnie coś uwiera. Przecież takie wyrzuty, to gorsze cholerstwo od zakrętek na włosach w ciężki upał, podejrzewam smile
          Swoją szosą, wiedziałam, że tu sami o rany, co za ludzie, ale prędzej spodziewałam się jakiejś perfidnej zemsty literackiej, hihi, niż takiej troski o moje dobro, więc się wzruszyłam, słowo daję. Szczęściara jestem, że fiu fiu.
          • kurcgalopek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 19:27
            Groho droga, wcale się nie poświęcam, z czystej żywej sympatii do Ciebie mi to przyszło. Spokojnie możesz zdjąć te nakrętki, czy co Cię tam uwiera wink
            • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 19:32
              Rany boskie! W oczach mi staneła Gropa, w całym sowim majestacie, we wałkach na głowie.
              No mocna rzecz smile
              • kocio_pierzaczek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 19:40
                W sowim majestacie, czyli królewskim płaszczu z sowich piór?
                • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 19:58
                  W płaszczu gropostajowym!
                • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 19:58
                  Sów skubać nie będziemy.nie będzie w gołebich, one same gubią.
                  • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 20:58
                    Majestatowi dobrze we wszystkim, ale, ale chwilunia, kochany Baronie, czy na bank jesteś pewien, że nie pomyliły Ci się gropy z tymi wałkami na głowie? To dobrze smile
                    Pytam na wszelki wypadek, bo wiem, że JKM Gropa ostatnio była osłabiona i wykazywała chęć zastrzeliwania się, a ja właśnie do niej w tej sprawie. Cóż, ważyłam sobie lekce poważne sprawy? Ważyłam. Żarty sobie stroiłam, wygłupiałam się i jaja sobie robiłam ze wszystkiego? Robiłam. No, czyli było wiadomo, że w końcu się doigram, nie? Przyszła kryska na Matyska, czy jak mu tam. Otóż, pismo urzędowe dzisiaj dostałam od tego państwowego złodzie... ubezpieczyciela społecznego, znaczy. Z kwotą hipotetycznie wyliczonej emerytury, którą dostałabym dzisiaj, gdyby mi się już należała. Kwotą, he he... Nie wykrztuszę jej z siebie za Chiny, bo chyba musiałabym zwątpić nie tylko w sens swojej 30-letniej pracy zawodowej, ale i w całkowity sens swego istnienia, a chała! Za to doszłam do jedynego, logicznego wniosku na przyszłość: muszę się zabić. Nie ma innego wyjścia. I to przed tą jałmużną, bo po pierwszym miesiącu na takim zasłużonym, emeryckim wikcie, mogę już nie mieć wystarczających sił, niestety. Oczywiście, nic mi się jeszcze nie należy i całe szczęście, bo już dziś musiałabym podjąć tę trudną decyzję, a tak mam jeszcze kilka lat na dopracowanie szczegółów. I dlatego zwracam się do wszystkich z prośbą o różne ciekawe propozycje, jak skończyć ze sobą szybko, łatwo i przyjemnie, a do Gropy, jako osoby świeżo doświadczonej w chęci zastrzeliwania się i fachowca od różnych ciekawych substancji, mam pytanie: co mi radzisz, Królowo?
                    • kizuk Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 21:19
                      Chyba zła godzina przelatywała,kiedy zaczynałaś ten wątek,Groho.Chyba jednak nie o takie urozmaicenie Ci chodziło?sad Mnie te kombinacje zusowskie nie dotyczą,bo ja ze starego systemu jestem i teraz czekam na te szalone kwoty 3,3% podwyżki.Ale kiedy widziałam pisma takie,jak Twoje,to myślę,że ktoś tu zwariował.
                      • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 22:07
                        oczywiście, że to denerwowałam Eualiję. Całe swoje nerwy do przyjaciela skierowałam, a ta cholera zła jest na mnie że jednak dobrze poszłosmile
                        Tydzień temu miałam egzamin killer, z nadzoru sanitarnego. Byłam pewna, że oblałam, a tu dipa, mam 4. To do czego jestem zdolna wykracza ludzkie pojęcie, przyznać się mogę tylko ustnie i to pod warunkiem, że nikt nie będzie nagrywał, może zatem kiedyś wam opowiem szczegóły. A pytania byly boskie, np z którego roku nowelizacja ustawy o inspekcji weterynaryjnej mówi o czymś tam. Cholera, człowiek sie uczy obowiązujących przepisów, co mnie obchodzą nowelizacje na 20 lat w tył
                        • heniulaa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 22:26
                          Zdooooooolna jesteś po prostu i tyle big_grin

                          P.S. odesłałam wibracyjne pozdrowienia
                          • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 22:35
                            a z nowości oprócz szkolnych to jadę na kilkudnowe szkolenie cukiernicze do Instytutu Kulinarnego Roberta Sowy. Ale się cieszę. Szkoda tylko, że to Kraków a nie np Poznań, ale trudno. Nie lubię Krakowa, tam mnie dobre rzeczy nie spotykają, a w Poznaniu zawsze bajka. Nic to, tam też znajdę sobie jakiś klub fitness i po szkoleniu nie będzie mi się nudzić
                        • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 22:47
                          Orale, prymusko, gratuluję i zusammen składam wyrazy współczucia, bo faktycznie, z jednej strony cholera z takimi nerwami, za to z drugiej - po czymś takim, to już będziesz miała te wrodzone zdolności, jak brzytwa z tytanu. Czy co tam teraz najtrwalsze jest, bo nie wiem.
                          P.S. Kizuku, przestraszyłam Cię? O matko, przepraszam, tego nie przewidziałam. Nie denerwuj się, to było tylko tak w jednej setnej serio, słowo daję. Gurui kiedyś samobijstwo się nie udało, to i mnie nic z tego nie wyjdzie, na bank, ale co szkodzi zapytać? Każda wiedza wzbogaca, a od teorii do praktyki droga zawsze daleka, co widać choćby po tych przepisach, o których wspomina Orale. Tak, że spokojnie. Dopóki człowiekowi chce się śmiać, to znaczy, że te latające godziny nie są jeszcze takie złe.
                        • eulalija Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 22:51
                          Nie zła, że Ci dobrze poszło, tylko wściekła, bo odwłok zawracałaś, że klapa, kaplica, szeptałam, że może za nisko się oceniasz, to na mnie nawarczałaś. I stresu mi dowaliłaś.
                          O! O to się czepiam mróweczko, pszczółeczko, kujonie pospolity.

                          • kurcgalopek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 23:10
                            Orale, ależ ja Ci zazdroszczę! Może potem jakieś indywidualne szkolenia będziesz organizować? wink
                            • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 23:18
                              póki co to mogę Ci sprawozdać Kurcgalopków szkolenie z mas plastycznych w tortowni, dobrze że mnie firma na to wysłała, bo nie jest to warte dużych pieniędzy. Fajne, przyjemne, ale bez przesady, a w smaku ta massa paskudna, nie polecam zatem. Byłam też już na pralinach, umiem to ręcznie zrobić i jeszcze się będę doszkalać w temacie. w domu jednak ciut ciężko to zrobić, odpowiednia temperatura potrzebna, zatem klima. Chętnie się podzielę wiedzą nabytą. Mnie interesuje zwłaszcza sprzęt, dopiero na szkoleniach widzę ile jest świetnych ułatwiaczy życia. No i techniki wykonania, no i wogole wszystko ciekawe
                            • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 28.01.11, 23:36
                              Orale napisała:
                              > Nie lubię Krakowa, tam mnie dobre rzeczy nie spotykają

                              No chyba Cię głasknę... A Ida, Wołoduch i ja z Grohem, to gdzie Cię spotkali, jak nie pod Adasiem, a potem zasuwali za Tobą w wyczynowym sprincie przez Rynek, Sławkowską i Planty? Fakt, dawno temu to było. I padało. Ale nam było dobrze i bardzo miło, serio, serio.
                              • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 29.01.11, 09:13
                                Groho, nie nerwujsia, sesja, sztudenty w sesji czasem dziwnie gadajo, tylko patrzeć, jak rozlegnie się szczekanie spod stołu wink
                              • ida14 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 29.01.11, 12:01
                                Wypraszam sobie. Ja spotykam w Krakowie!
                                Kiedy będziesz?
                                • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 29.01.11, 12:39
                                  o fakt, odszczekuje, raz tam było całkiem całkiem. Będę w połowie lutego, o ile oczywiście prezes zdania nie zmieni. Zupełnie zapomniałam, że nasza młodzież tam urzęduje i że może zabiorą gdzieś ciotkę do ludzismile
                              • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 22:03
                                zasuwali, zasuwali, bo oczywiście jak zawsze się spóźniłaś i spotkanie nam wyszło za krótkiesmile
                                • cytrynka6543 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 02.02.11, 17:27
                                  Oj,dzieje się dzieje,tylko dlaczego nie tam gdzie trzeba?
                                  Z innej beczki:ostatnio wizytuję (jako pacjent) uspołecznione placówki służby zdrowia i tak chamskiej doktórki z jaką dziś miałam do czynienia nie spotkałam nigdy,przenigdy! Poczułam się,po kontakcie z nią,jak pył,zarazek i byleco,a to przecież,krucafuks,jest lekarz i nie tak powinna się zachowywać w stosunku do pacjentów! Brrr,zmierziło mnie to i mam nadzieję na brak kontaktów z tą panią w przyszłości,brrr....
    • ida14 Epokowy news 29.01.11, 12:18
      To ja Wam sprzedam epokowego i szokującego newsa big_grin
      Otóż dzis w nocy dostałam mailowe wyniki kolokwium i ocene zaliczeniowa od prowadzacej cwiczenie. Zostałam posiadaczką zaliczeniowego 5.0 z analizy matematycznej 3.
      Kij z tym, ze mam cwiczenia z najbardziej "lajtowa" kobieta i kolokwia były tak łatwe, ze az smiech bierze, a 5.0 ma połowa grupy. W zeszłym roku o tej porze u tej prowadzacej miałam 3.5 więc czynię postęp(ki)y.
      • groha Re: Epokowy news 29.01.11, 13:22
        Nasza druga primuska smile
        Iduś, epokowe zjawisko to jesteś Ty, tu i teraz, reszta to tylko dobre wiadomości, które masz pojęcie, jak mnie ucieszyły? Jak stąd do Krakowa, albo jeszcze bardziej.
        Odwalajcie tę sesję szybko oraz bez uszczerbku na nerwach, sercu i urodzie, drogie studentki. Wiosna blisko.
        • spokokolarz Re: Epokowy news 29.01.11, 13:40

          Pozyskałam sublokatora, wygląda nieco groźnie, ale jest posiadaczem małego kotka. Będziemy mieszkać ze zwierzątkiem. big_grin
          • pomaranczuch Re: Epokowy news 29.01.11, 17:16
            Ejj, Kraków jest fajny, chociaż....ostatnio kogoś zasztyletowano w okolicach Krowodrzy....ale tak poza tym to spokojnie smile
            Mogę zaoferować oprowadzenie po kilku ładnych miejscach.
            Spoko, jaki znów sublokator, gdzie Ty w końcu mieszkasz?
            • doratos Re: Epokowy news 29.01.11, 23:49
              Groho,ty mnie nie denerwuj,ja sobie nie życzę żadnych samobójstw,mój Men też takie pismo dostał i mało zawału nie dostał....ze śmiechu!
              Inaczej na to nie można zareagować!
              A dopóki Cię na żywo nie spotkam to się nie waż zastrzeliwać,ani nic z tych rzeczy,ani mru mru!!

              Pomaranczuchu zgadzam się Kraków jest zajefajny,raz tam byłam,a tylko przymknę oczy i już tam jestem,zakochałam się w Krakowie od pierwszego spojrzenia,i w panu przewodniku,był taaaki przystojnybig_grin
    • migos Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 31.01.11, 22:13
      a otóż dzieje. i chciałbym z tego miejsca, wysoka izbo, serdecznie podziękować tow. Orale i tow. Mężydłu za wzorową obywatelską postawę, przy jednoczesnym nieszczędzeniu sił i środków w mroźny wieczór!

      propozycja obiadu-rekompensaty aktualna wink
      • eulalija Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 31.01.11, 22:28
        Zakopałeś gdzieś Mazdolota czy akumulator padł?
        • tutul Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 07:34
          No,niestety.dzieje się tam gdzie nie potrzeba.A gdzie potrzeba ( oferty pracy i zatrudnienia ) nie dzieje się NIC!!!
          A tak bym chciała,zeby się działo!!!
          • salam_ji Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 08:27
            No Orale! Jak to Krakowa nie lubisz??? A co Ty z Warsiawki jesteś??? wink wink wink A w Krakowie to ja na ten przyklad jestem i piwa bym sie napiła. Alibo Zaułek Niewiernego Tomasza zwiedzila może jeszcze tam tokajl jak za dawnych czasów z beczki dają? No proszę mi tu bez takich wycieczek bo jak ja Wam wsadze kij w mrowisko to się nie opędzicie wink wink wink Silna, aczkolwiek nigdy się nie spotykająca wink opcja krakowska może sie i zmobilizuje przy okazji? Tylko nie 15 i 18 lutego bo egzaminy mam. A! z niusów to dziekankę biorę i w okolicy marca może konca lutego będę wizytować stolyce. Jak spotkanie bedzie możliwe w sobotę to chętnie bym dołączyła.

            A tak wogóle to czy Wy wiecie kto to jest Armagedon syn Oliwy?

            Pomaranczuchu tego kogoś zaszlachtowali maczetami vis a vis mojej pracy ale po zupełnie przeciwnej stronie Krakowa. Krowodrza spokojna poki co. Swoja drogą ciekawie sie dzieje. Porachunki gangowe o 10 rano vis a vis szkoly podstawowej, na oczach dzieci. Fajnie. Mamy teraz poprostu więcej pracy i więcej psychologów w szkole. Strach sie bac.
            • stara.gropa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 09:18
              W odpowiedzi smile
              www.youtube.com/watch?v=Pd0ScofLTGw
              • doratos Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 12:45
                Stara gropa rusza do boju?
                A co na to Krakusy?smile
                • pomaranczuch Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 13:42
                  Gropo! big_grin widziałem to i muszę powiedzieć....................................... cudne big_grin słucham w kółko tongue_out serio
                  umcy, umcy, umcy
                  Chciałeś być cwany? w ząbek czesany? To teraz gnijesz draniu w błocie pochowany big_grin
                  Dobrze, koniec z żarcikami.
                  Salam, Ty z Krakowa? Jakoś mi to umknęło. smileNie wiem czy tokaj z beczki w Zaułku dalej podają, ale w Starym Porcie jak najbardziej i to całkiem niezły, Spoko może potwierdzić smile Więc jeśli kiedyś znajdziesz czas to jak najbardziej można się zgadać przez małpę chociażby
                  Już sama nie wiem, jak było z tymi porachunkami, ale nieistotne gdzie. Atmosfera troszkę zgęstniała i gorąco się zrobiło, na Kazimierzu zwłaszcza trzeba uważać. Koleżanka barmanka opowiadała mi różne dziwne rzeczy jakie u nich ostatnio się zdarzają.
                  • stara.gropa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 13:52
                    Pomarańczuchu, specjalnie dla Ciebie pierwotna wersja cwaniaka

                    www.youtube.com/watch?v=ZLtocKqUq_E
                    P.S. Mam nadzieję, że wkleiła się piosenka Grzesiuka, bo nie mam tu głośników smile
                    • pomaranczuch Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 15:51
                      big_grin cudne
                      • salam_ji Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 16:13
                        Staro Gropo piosnecka fajno, hej! Ino jak na wos ceprów nase z ciupaskamy poleco to wom nie do śmichu bydzie, hej!Nichto Wom chałup budowol ni bedzie, hej. Baćta roz a nie dwo coby w łeb nie zarwać hej! Nase ciupaski ceprom dadzo rade, ze... Hej!

                        Pomaranczuchu ja nie z Krakowa (HEJ!) tylko w Krakowie pracuje, (hej!) wink wink wink

                        Serdeczne pozdrowienia dla inteligencji warszawskiej wink wink wink
                        • stara.gropa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 16:37
                          Olala, góralka ciupagą wywija, kryć się warszawiaki - cwaniaki. wink
                          • salam_ji Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 16:56
                            Herbatki z prądem?
                            • stara.gropa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 16:59
                              Na znak przyjaźni nizinno-górskiej? Chętnie, bo zimno.
                              • bumbecki Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 18:29
                                no i proszę, o tym, że się nie lubi Warszawy można mówić wszędzie i jest dobrze, ale Kraków mus kochać, bo inaczej ciupagami ubiją. Ot, jaka to sprawiedliwość.
                                • salam_ji Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 19:43
                                  Tak naprawdę to taka ze mnie góralka jak i warszawianka wink Z racji pochodzenia wielce zagmatwanego i pomieszanego to raczej obywatel swiata wink Krwi polskiej w moich żylach może z 30%. Krakow jest moim miejscem z wyboru. Spędziłam tam najpiękniejsze lata życia. Te studenckie i kilka lat następnych. Tam sa przyjaciele a wiadomo nie od dziś, że tam dom Twój gdzie serce Twoje, że tak 'zawieszczam' wink Nie to, że należy kochać, ale kiedyś tu był wątek jak to kochacie Warszawę, a ktoś tu prosił o kij w mrowisko wink wink wink Że tak nudy, panie nudy jak jasny gwint wink
                                  • orale Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 22:02
                                    No patrzecie państwo, Bumbecka oczywistą oczywistośc napisała, która do mnie nie docierała do tej pory. Zgadzam się z tym całkowicie. Miasta dalej nie lubię, najbardziej rozczarowały mnie Planty, te dwa krzaki na krzyż to mają być słynne Planty? też mi wielkie coś, to ja mam więcej drzew pod domem. A smok? smok to już wogóle lipa. No i brudno strasznie. Krakusów prawdziwych nie znam, bo wszystko przeflancowane z innych miast, albo do innych. Na jednego nawet kiedyś strasznymi słowy nawrzeszczałam, a chłop miał dwa metry wzrostu, groziłam mu nawet, ale to opowieśc nie na forum.
                                    Za to bardzo chętnie się spotkam z wami wszystkimi, może faktycznie pierwszy raz uda nam się spotkanie krakowskie zorganizowac. Pomarańczuch, Spoko, Salam, Ida, Czekolada, no jest tam kilka osób (pewnie o kimś zapomniałam, od razu przepraszam). Miasto to miasto, a ludzie to już inna bajka, na szczęściesmile
                            • salam_ji Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 01.02.11, 17:01
                              Nas?... Bohaterów????.... PRĄDEM!!!???
            • minerwamcg Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:55
              Ee. Ja tam jestem Krakus z urodzenia (mój prapradziadek w krakowskim teatrze bilety sprzedawał) a nie uważam, żeby był przymus kochania Krakowa. Nie lubisz, to nie jedz smile
    • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 02.02.11, 23:35
      Nie jest lekko, oj, nie jest, oj oj. A kiedy było? Żartuję. Ale i tak dobrze, że oprócz Warszawy i Krakowa mamy jeszcze inne miasta, miasteczka, wsie, a nawet Wólki Zadupiańskie, bo chyba byłoby nam jeszcze gorzej, śmiem przypuszczać. No i mamy też lasy, góry, jeziora, morze... Kurcze, jaki to mógłby być piękny kraj...
    • ida14 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 03:00
      Ja Kraków pokochałam miłością wielką odkąd tu wybrałam studia. Chciałabym już tu zostac chyba. A co do projektu warszawiak baaardzo mi sie podoba, mimo że warszawski.
      • ida14 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 03:03
        ale na swoje "usprawiedliwienie" powiem, że muzycznie nie mam zadnych oporów. Jak mi się muzyka podoba to zwisa mi kto spiewa i nawet czasami o czym. I mimo niechęci do Wrocławia podoba mi sie np to www.youtube.com/watch?v=63-cX9XWs8c
        • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 09:50
          Niechęc do Wrocławia!!!!! Chałła bismiłla!!!!! Kesim, kęsim!!!!!!
        • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 09:52
          Nic. Nuda. Marazm. Nicość, Próżnia. Konstans. Zawis. Może to i lepiej, bo jak się zacznie dziać to kryj się kto może wink Dziać. Co to za słowo dziwne jakieś i jak to brzmi? Dziać. Fuj.
          • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 10:01
            Zawis zwisa nawisem. Ładnie? Odbija mi, to z głodu wink
            • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 11:01
              Jeśli zwisa i powiewa, to w porządku.
              Gorzej z tym dzianiem. Bo to, jak ręczne dłubanie drucikami: cyk cyk cyk... i mamrotanie pod nosem: oczko w lewo, oczko w prawo, oczko w lewo... Lub szybkie i jeszcze bardziej ogłuszająco-ogłupiające, maszynowe: ziuuziiuuziuuu! Jedno i drugie nie do wytrzymania na dłuższą metę. W dodatku końcowy efekt zawsze taki sam - wcześniej czy później wszystko się sfilcuje, skłaczy, przetrze na łokciach, albo mole zjedzą.
              O, całkiem ładnie oraz adekwatnie mi wyszło, prawda? A co, też umiem optymistycznie inaczej, jakby kto pytał. Może jeszcze komuś pomóc? smile
              • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 11:17
                I można wyprodukować kardigan dziany w kolorze ostrężyny. Ten opis z bon prixa utknął mi na amen.
                • spokokolarz Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 11:46
                  A to spotkanie krakowskie to kiedy? Bo ja w niedzielę znowu ląduję w kraju krokodyla.
                • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 11:52
                  Och, ostrężynowy, to teraz jeden z podstawowych kolorów, podobno. Obok pistacjowego, papuziego i biskupiego. To tylko na lekcjach fizyki nadal wciskają 3 podstawowe, ale w szkole źle uczą, wiadomo. Potem człowiek miewa problemy z odróżnieniem takiego na przykład beżowego od popielatego, oberżyny od ostrężyny, albo grynszpanu od magenta.
                  • 36krzysiek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 12:36
                    Nadal króluje camel, a zieleń podobno stała się nową bielą a granat nową czernią, a może na odwrót. Natomiast nie należy łączyć ostrężyny z magenta! To nie jest trendi ani dżezi i tym nardziej glamór smile
                    • g0p0s Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 12:55
                      Gdzieś wyczytałem, że kolor granatowy przez wieki oznaczał z grubsza ciemno czerwony, taki jak wnętrze owocu od którego wziął nazwę, dopiero stosunkowo niedawno przeskoczył w ciemno niebieski.
                    • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 12:58
                      No chyba że się ma waniliową cerę, wtedy jak najbardziej wszystkie magnetyczne ostręzyny przełamane lekkim kawiorowym.
                      • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:10
                        Ewuś, waniliowa cera, to taka śmietankowa z malutkimi czarnymi pieprzykami? To już wiem. Dawniej bardziej pożądana była brzoskwiniowa, ale chyba całkiem wyszła z mody, nie? Podejrzewam, że przez meszek. Wymaga za dużo depilacji, skubany.
                        • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:22
                          A może to baba dziobata po prostu?
                          Choć ta waniliowa to w jednej grafomanii przecudnej urody ponoć była. Może chłopy lubiejo takie pikantne kobitki z pieprzykiem wink
                          I z wąsikiem. Ponoć kiedyś te babie wąsiki na rozpałkę chuci działały jak cholera...
                        • stara.gropa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:23
                          A pamiętacie kolor ekshumowanej nieboszczki, pochowanej luzem? To nasza ukochana Gurua wymyśliła. big_grin
                          • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:44
                            No, ba! Gurua wybitna kolorystka jest, wiadomo. Choć i jej zdarzyło się raz pomylić "krasnyje" z "krasiwymi", ale wyłącznie dlatego, że w bardzo obcym języku to było smile
                          • kocio_pierzaczek Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:44
                            Toć to zwyczajna jeżyna ta ostrężyna!
                            • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:52
                              Kuzden jeden wi, a nawet jadł wink
                              Gropo, aż popędziłam sprawdzić; o nieboszce ekshumowanej kilkakroć po pochówku luzem niemówi się nie w kĄtekscie kolorystyki, lecz zdrowia i urody inaczej. i wykonawszy tęm pracęm badawczęm, oddalęm sięm na upatronom pozycjęm. Horyzontalnom, bom zmorzonom jest kobitom. By, by...
                            • doratos Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 14:02
                              Dla mojej rodziny kolor jeżynowy(lub jagodowy)jest na zawsze kolorem spleśniałym,
                              wzięło się stąd,że kiedyś dawno mój najmłodszy(wabi się Maciuś)odmówił zjedzenia jeżynowych gofrów bo były spleśniałesmile
                              Faktycznie gofry miały dziwny kolor,ale smakowały bosko,wyszły mi bardzo puszyste i strzępki ciasta wyglądały jak najbardziej pleśniowo.Po rodzinie poszła fama,że marna ze mnie kucharka,i dzieci truję!!
                              Dzisiaj wspomniany Maćko jest największym smakoszem tych gofrów!
                        • heniulaa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 23:09
                          groha napisała:

                          > Ewuś, waniliowa cera, to taka śmietankowa z malutkimi czarnymi pieprzykami? To
                          > już wiem. Dawniej bardziej pożądana była brzoskwiniowa, ale chyba całkiem wyszł
                          > a z mody, nie? Podejrzewam, że przez meszek. Wymaga za dużo depilacji, skubany.
                          >

                          Hmm a zawsze o porcelanowej słyszałam... o cerze znaczy porcelanowej
                  • minerwamcg Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 13:57
                    groha napisała:

                    > Och, ostrężynowy, to teraz jeden z podstawowych kolorów, podobno.

                    A potem faceci jęczą, że śliwka to owoc a nie kolor, i co to do jasnej cholery jest fuksja?
                    • groha Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 14:11
                      A najśmieszniejsze jest to, że ta wrodzona ponoć ułomność, jakoś wcale nie przeszkadza im w byciu wybitnymi malarzami, projektantami oraz innymi specami od przebogatej palety barw, wot ciekawostka przyrodnicza.
                      • heniulaa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 23:14
                        Generalnie faceci i nie mam tu na myśli artystów tudzież innych malarzy nie rozróżniają podobno niebieskiego, turkusowego i zielonego oraz pomarańczowego i różowego. Mają również problem z sukienką i spódnicą. Dla większości facetów jak krótka to spódnica, a jak długa to sukienka big_grin
                      • minerwamcg Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 23:52
                        Dowodem Lesio, który kolorystykę środka wczasowego zrobił tak świetnie, że aż wygrali konkurs smile
                • heniulaa Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 23:06
                  Baronu ja dziergająca jestem big_grin co potrzebne?
                  • salam_ji Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 23:38
                    Ostatnio prowadzilam kurs "dziania" dla chętnych. Było pół na pół. Pół bab pół chłopa. Do wyboru miałam kolory se-le-dy-no-wy, ło-so-sio-wy, tur-ku-so-wy, cy-try-no-wy. Nie wiada czemu chłopy się śmialy. Najfajniejsze było to, ze potem każden chłop wybrał... lososiowy, hmm... ot zagwozdka wink Grunt, ze bezbłędnie od różowego i pomarańczowego odróżniali wink Kto wie, może ten najłatwiejszy jest?
                    • minerwamcg Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 03.02.11, 23:53
                      Może to wpływ obcowania z damską bielizną w kolorze łososiowym właśnie? smile
                      • asia.sthm Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 04.02.11, 00:14
                        O, sami specjalisci od kolorow mi sie trafili, to skorzystam z bezplatnej konsultacji:
                        otoz droga Redakcjo, czesto uzywam okreslenia : kolor majtkowy. I nikt, nawet najblizsza przyjaciolka, ze o mezu nie wspome, wiec nikt nie wie o jaki mi kolor chodzi.
                        Wie ktos skad mi sie ten kolor wzial? Bo przeciez nie od Guruy, a sama go chyba nie wymyslilam...
                        • ewa9717 Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 04.02.11, 00:50
                          Majtkowy to taki ogólnorózowy, Ja jeszcze pamiętam z dzieciństwa, że sporo damskich gaciów, szczególnie te w rozmiarze lotniskowiec B 52 w tym kolorze było wink Bywało się na zapleczu sklepu u mamy koleżanki.
                          • asia.sthm Re: Naprawdę nie dzieje się nic? 04.02.11, 01:06
                            Ogólnorózowy o odcieniu wyplowialym. Czyli ja to z dziecinstwa mam a nie z zadnej ksiazki.
                            Czyli Ewuniu na tym zamym zapleczu bywalysmy.


                            Mialam dawno temu piekne sandalki w kolorze konskiej muchy. Ktos mi je chyba cichcem zakosil, bo przepadly mi tuz przed zamiarem podbicia Ameryki.