Dodaj do ulubionych

Bo we mnie jest...

17.07.12, 19:40
... oczywiscie seks, goracy jak samum.
W związku z tym dziwaczym tekstem na temat nowej powieści znowu przyszło mi do głowy, że w książkach Guruy seks, o ile sie pojawia, jest jakby wybrakowany, a zmysłowości nie ma w ogóle. Co prawda bardzo ładnie są opisane reakcje typu uginajacych się kolan i ogólnego omdlewania w cyklu Teresko-Okrętkowym, ale poza tym? W tych "dorosłych"?
Obserwuj wątek
      • ewa9717 Re: Bo we mnie jest... 18.07.12, 09:42
        Gurua jest prawie równolatką mojej mamy, myślę, ze to również kwestia pokolenia, śię robiło, acz niekoniecznie trzeba o tym ze szczegółami anatomicznymi występować publicznie wink
        No i kwestia języka, długo było jak za Boya: :Kaśka, jagze bedzie wzglendem tego co i owszem: wink
          • the_dzidka Re: Bo we mnie jest... 18.07.12, 18:55
            Pociągnęłaś mnie za wyobraźnię i usiłowałam sobie napisać w głowie ze szczegółami scenę w samochodzie w ślicznym miejscu koło ogródków działkowych (Romans Wszechczasów). Efekt był taki, że zaczęłam się śmiać. A przecież tam, zważywszy miejsce, mogło chodzić wyłącznie o całowanie!

            Powiem tylko tyle, że najnaturalniej i najmniej głupio wyszedł mi "szorstki zarost drapiący moje policzki". Znaczy nie moje, tylko Joanny smile
            • balamuk I 19.07.12, 14:20
              I spróbuję.
              Dla przykładu "Krowy" się uczepiłam, bo tam Elunia ciągle się po jakichś łóżkach pałęta. I komentowane te łóżka są, a jakże.
              Najpierw Pawełek: „Co gorsza, swoje przyzwyczajenie do brania Pawełek przeniósł także na seks. Lubił być zachęcany, namawiany i obsługiwany, stosując nawet niekiedy symulowany opór, który Elunia winna była przełamywać. Elunia zaś, jak normalna kobieta, inicjatywy oczekiwała od mężczyzny, o kuszących zabiegach zaś nie miała pojęcia i obawiała się popaść w wulgarną przesadę."
              Potem Stefan, do którego zapaliły jej się, excusez le mot, desusy i który "bezwzględnie wolał chude i ogniste brunetki o zwyrodniałych upodobaniach seksualnych": "W gruncie rzeczy uczucia Eluni do niego były dość skomplikowane. Jego wygląd zewnętrzny i zachowanie budziły w niej zachwyt bez zastrzeżeń. Pożądanie. Pragnienie kontaktu fizycznego, pragnienie posiadania go na co dzień, w zasięgu rąk, ssało ją do niego. Myśl, że on też jej pragnie, że to ssanie jest wzajemne, pozbawiała ją niemal przytomności. Zarazem jednak jego wymagania natury seksualnej wywoływały w niej protest. Nie wszystkie chwile owych upojnych nocy dostarczały jej wrażeń pozytywnych, niektóre przetrzymywała z zaciśniętymi zębami, stawiając nawet lekki opór. Pojęcia, rzecz jasna, nie miała, że to właśnie go do niej zniechęca. (...) Traf i przyroda sprawiły, że Elunia wyrosła na jednostkę przeraźliwie normalną, o upodobaniach i potrzebach prostych i naturalnych i nawet przy najpotężniejszym ogromie uczuć żadne wymyślne ekscesy nie przynosiły jej dodatkowej przyjemności. Przeciwnie, dużą jej część odbierały. Wiedza na ten temat tkwiła w jej podświadomości, starannie udeptana i pozbawiona szans wyjścia na światło dzienne." (Tej wiedzy nie rozumiem, ale nie szkodzi)
              I wreszcie Kazio, całkiem sympatyczny facet: "Może za jakiś czas ustabilizuje się przy Kaziu, chwilowo jeszcze nie. W obliczu jego uporu najrozsądniejszym wyjściem wydało jej się sypianie z nim po prostu, na co przystała bardzo chętnie. (...) Eluni na serce spłynęła nagle błogość. Ten Kazio... Normalny, kochający, wyzuty ze skłonności do wynaturzeń seksualnych, a za to pełen zrozumienia, tolerancyjny i pobłażliwy..."
              No i jeszcze określenie, że Kazio chciał Elunię "zużytkować erotycznie". Wobec wszystkiego powyższego określenie jest dobre, bo najwyraźniej do niczego innego sie nie nadawała z uwagi na tę tzw. normalność, może miało być dowcipne, ale i tak mnie razi.
              Tak czy inaczej - gadania o łóżku dużo, tylko od tego gadania może się człowiekowi wszystkiego odechcieć, bo jeszcze, odpukać, wyjdzie na dewianta.
              A zmysłowości więcej w tym jednym zdaniu, które zacytowała Dzidka. smile I zaciemnienia też są dobre, coś tam przed, coś tam po, suspens taki nieszkodliwy.
              I jeszcze raz - naprawdę nie chodziło mi o szczegółowe opisy, o matko z córko, tylko o, jakby to powiedzieć, wizję seksu w lietraturze... wink



              • g0p0s Re: I 19.07.12, 19:55
                Myślę, że temat nadaje się na pracę co najmniej magisterską i to na różnych kierunkach. Podczas czytania cytowane fragmenty jakoś mi się w pamięci trwale nie odłożyły, bardziej pamięta się akcję. Wzmianki o seksie przeleciały tak jak np. o butach, element rzeczywistości.
                • balamuk Re: I 19.07.12, 20:10
                  Ja wiem, na szczęscie (albo nieszczęście) pracę magisterską mam juz za sobą. I masz rację - te wzmianki są tak samo epatujące, jak informacje na temat obuwia... Choć mnie obuwie wydaje się mniej interesujace, pewnie dlatego czepiłam się erotyki. smile
              • tt-tka Re: I 19.10.20, 11:48
                Podciagam wateczek, na inny o podobnej tematyce nie trafilam

                balamuk napisała:


                > Potem Stefan, do którego zapaliły jej się, excusez le mot, desusy

                No wiec tego sie zupelnie nie czuje czytajac. Tych plonacych desusow. Autorka nas zapewnia, ze one plona, ale...

                "W gruncie rzeczy uczucia Eluni do niego były dość skomplikowane. Jego wygl
                > ąd zewnętrzny i zachowanie budziły w niej zachwyt bez zastrzeżeń. Pożądanie. Pr
                > agnienie kontaktu fizycznego, pragnienie posiadania go na co dzień, w zasięgu r
                > ąk, ssało ją do niego. Myśl, że on też jej pragnie, że to ssanie jest wzajemne,
                > pozbawiała ją niemal przytomności.

                ...jakos nieprzekonujaco. I nie chodzi o opisy, tylko o klimat, atmosfere... Barbara siedzac w pracy glodna i wsciekla miala jednak chwile, gdy spiew danych butow byl jej milszy niz innych ! Bubel, ktorego trafil piorun sycylijski na widok Bogusi zachowuje sie jak trafiony piorunem. Melania wchodzac z gachem na gore i schodzac po kilku minutach musiala jednak poprawic twarz i fryzure po tym krotkim czasie spedzonym tetatet. Zadnych technikaliow, a wiemy, ze rzeczywiscie ciagnelo do wybranki/wybranca.

                A Dorotka, Elunia, Elzbieta i inne nie iskrza ani troche. Nawet Krystyna, kobieta juz dojrzala i swiadoma swych pragnien calujac kuszaco i umiejetnie i zdecydowanie chcaca wyjsc za Karpiowskiego zupelnie nie sprawia wrazenia, ze ja do niego ciagnie...
                • m_y_q Re: I 20.10.20, 00:30
                  Tetetko, masz rację! Co Elunia widziała w Stefanie - do tej pory zrozumieć nie mogę, był to moim zdaniem facet doskonale aseksualny! 😀

                  Dorotka to która była?
                  Ta, co w Harpiach za popychadło lingwistyczne robiła?
                  To co się dziwisz? - ona jest tak papierowa, że mam wrażenia, że potrzebna była Gurui wyłącznie do zaprezentowania się w tej całej biżuterii chrzestnej babci i do owej chrzestnej babci osobistej posługi, ciotki również ten kopciuszek - brylancik musiał czynnie obsługiwać i oczywiście - ofiara pękniętej prezerwatywy - dostawała w zamian pogardę, lekceważenie i ciągłe inwektywy kochających cioć - żeby je drzwi ścisnęły!
                  Jako rekompensatę, otrzymała od sił nadprzyrodzonych, nadzwyczajny talent do języków, choć nawet z siłami nadprzyrodzinymi na podorędziu i na gwiźnięcie, żaden człowiek nie zdoła gadać, a co ważniejsze - tłumaczyć, siedząc w domu skretyniałych ciotek, obsługując je jak pierwszorzędna panna służąca z głębokiej prowincji, nigdzie za granicę nie wyjeżdżając, nie uczestnicząc w żadnych zjazdach, szkoleniach, warsztatach językowych itepe. Doszłam do wniosku, że rzecz była najprostsza w świecie - Dorotka otóż, była odrzutem z Wieży Babel! 😀Łeba na pniu nie położę, bo to mój łeb w końcu, ale czy któraś chmielewszczanka ma może inną, wiarygodną teorię na ten temat? 😀
                  A Elżbieta, Krystyna i sama już nie wiem, która chmielewska heroina, są tyleż prawdziwe w sztuce amoralnej, zwanej również ars amandi, jak panna Klara z Emancypantek, jako panienka sufrażystka, jako Klara Mydełko, grzejąca mężusiowi kapcie przy kominku! 😀
                  • tt-tka Re: I 20.10.20, 01:22
                    Dorotka w Harpiach, zgadza sie. I omojbuku, kazda z ciotek i inne damskie postacie sa barwniejsze i bardziej interesujace niz ona ! Zakochana tak, ze rychlo sie za maz wybiera, a w ogole nie ma iskrzenia miedzy nia a Jackiem sad, wyglada to raczej (dla mnie) tak, jakby ona w tego jacka uciekala przed ciotkami...

                    Odrzut z wiezy Babel mnie zachwycil big_grin

                    OT
                    Natomiast co do panny, pozniej pani Klary z Howardow Mydelkowej to pozwole sobie zauwazyc, ze ona mocna pozycje zdobyla sama (i bez wiekszych pieniedzy), moze robic, i robi, impertynencje pracodawcom, rzuca robote i bez problemu oraz protekcji znajduje nastepna, dziala spolecznie, jakkolwiek te dzialalnosc oceniamy i bywa w teatrze, nawet bez meskiej asysty. Wtedy !

                    Oraz - kapcie mezusiowi podaje na ochotnika, bo chce go dopiescic, co raczej swiadczy, ze niezle im sie uklada smile
                    Mnie bardziej zastanawialo zawsze co innego. Plenipotent magnata musial byc czlowiekiem co najmniej obrotnym (nawet jesli nie wygladal), posiadac rozlegle znajomosci i stosunki w swiecie przemyslu, finansow, rolnictwa, miec zapewniony byt, slowem - pan Mydelko stanowil wcale niezla partie i dysponowac niemal oferta matrymonialna. A wybral niemloda, nieladna i niebogata panne Howard - JAK ona tego dokonala ???
                      • m_y_q Re: I 20.10.20, 05:07
                        Tetetko, orzyznam Ci się na ucho, że nie wiedziałam jak skończyć moją tyradę, a panna Howard jakoś tak sama w ręce mi wpadła.
                        Kiedy ja czytałam Emancypantki?
                        Może być, że i 40 lat temu, może trochę mniej?
                        Pomyślałam sobie, że plenipotent Mydełko był całkiem niezłym strategiem.
                        Ożenił się z wykształconą kobietą, blask tego wykształcenia trochę i jemu się udzielił.
                        Starsza i nienachalna z urody żona, nie stanowiła łakomego kąska dla różnych łowców posagów, czy jak tam te wampiry się zwą.
                        Była od niego zależna, ta Klara, a jemu może jej wiek nie przeszkadzał, bo sam adonisem nie był, jakaś taka myśl po głowie mi chodzi, że miał bardzo, ale to bardzo krzywe nogi!
                        A może mu żona przypominała matkę lub inną kobietę z dzieciństwa, dlatego ją poślubił?
                        Taki sentymentalizm, typowy dla mężczyzn! 😀
                        • tt-tka Re: I 20.10.20, 11:05
                          Nadal OT

                          w czasach Prusa kazda zona byla zalezna od meza, prawnie mial to chlop zagwarantowane, i wolnosci osobistej mogla miec tyle, ile potrafila sobie wywalczyc lub ukrasc, lub wynegocjowac - a z tym akurat Klara nie mialaby problemow smile
                          krzywe nogi nie przeszkadzaly panu, jesli mial jakies zasoby/zapewniony byt w ozenku, a nawet wymaganiach, by zona byla ladna

                          piekna Lidia Korsakowna poslubila Brusikiewicza, ktory zalet mial ogrom, ale uroda nie grzeszyl - na miescie mowia, ze doceniala meza, przy ktorym zawsze mozna bylo miec dobry humor smile - moze pan Mydelko docenil kobiete, z ktora przy sniadaniu i w innych okolicznosciach da sie ciekawie porozmawiac. Niemniej ta scena w altanie, luzna cytata "przeciez ty jestes moj, moj, moj pieszczoszek, moje skarby" swiadczy, ze ekspanna Howard miala wiecej pragnien fizycznych, niz te bohaterki JCH, ktore wymienilysmy, i ze nie iala oporow, by to okazac tongue_out
                          • balamuk Re: I 20.10.20, 15:49
                            O uczuciach Prus pisał umiejętnie. wink
                            Pod wpływem jw. zamówiłam sobie w bibliotece "Emancypantki" i w czwartek mają mi podrzucić, co parę lat do nich wracam. No to akurat pora. smile
                            • m_y_q Re: I 20.10.20, 17:27
                              Moje Emancypantki były wydane chyba w czterdziestych latach ub.wieku, więc parę lat temu wymieniłam sobie na nowszy model i - prawdę mówiąc nie zajrzałam nawet.
                              Powoli dojrzewam do decyzji o wyjęciu z półki książki o młodej nauczycielce, Madzi Brzeskiej.
    • minerwamcg Re: Bo we mnie jest... 19.07.12, 13:08
      Bo Gurua najprawdopodobniej uważa, co w tamtym pokoleniu było częste, że seks jest jak dłubanie w nosie - fascynujący i rozkoszny dla uczestnika, a dla patrzących- niekoniecznie. Nie ma ona duszyczki oglądacza pornosów, oj, nie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka