Dodaj do ulubionych

Wrzesień nadszedł był...

01.09.12, 02:20
...niepostrzeżenie. Przynajmniej ja czuję się zaskoczona!
Z okazji ostatniego dnia sierpnia sfinalizowano ze mną umowę tv i wreszcie mam kanał Orange Sport. Hip hip!!!
Dobrej inauguracji szkolnej wszystkim zainteresowanym życzy się!! Choć przecież to dopiero za trzy dni.
Odmeldowuję się na end weeka, bynajmniej nie do szkoły, ale do Kraka, będę tam uszczęśliwiać swoją osobą. A potem wrócę i Was też to czeka.
Pa.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Wrzesień nadszedł był... 01.09.12, 07:56
      Dopierom za stodoło była, ale oka jeszcze nieodpluszczone i wyrozumiałam, co to Papuga za gwiazdę jakiejś tv robić będzie..
      Początek września taki, że nie mam nic naprzeciwko, żeby do końca taka pogoda się utrzymała wink
      Dzień dobry!.
    • gat45 Re: Wrzesień nadszedł był... 01.09.12, 08:35
      A Gat się obudził nad ranem, bo mu było Zimno. Zamknął drzwi balkonowe i szczelniej otulił się w kołderkę. Za lekką, nosek Gata wciąż był zimny. Gat westchnął i powędrował do szafy po cieplejsze ubranko.
      O ludzkiej zaś porze dotarło doń, że miał prawo : temperejczer w Gatowych okolicach spadł tej nocy z hukiem i nad ranem było coś około trzech Celsjuszów. Ładny wrzesień ! Ale za to dzień z powietrzem kryształowym i słoneczny.

      Witam.
      • gat45 PS o witaniu 01.09.12, 08:43
        Jakiś czas temu doszły mnie słuchy, że Wybitny Sekretarz pewnej skromnej noblistki zjechał niemożebnie wszystkich, którzy mówią i piszą "witam", bo witać ma prawo tylko gospodarz pod własnym dachem. I tak sobie kombinuję od wtedy : jaka szkoda, że Adaś M. nie pobierał lekcji stylu u Wybitnego, bo nie popełniłby może tak strasznej gafy, jak witanie Twardowskiego przez dyjabła w karczmie Rzym. A tak mamy BŁĘDA, którego dziatwa od pokoleń nam się uczy. Straszne !
          • embepe Re: PS o witaniu 01.09.12, 11:03
            Witam, witam Szanownych w Całkiem Nowym Miesiącu!
            ( niech sobie Wybitny Sekretarz gada, co chce)
            U mnie pogoda całkiem szwedzko-Asiowa. Ewa i Gat zassały całą słoneczność do siebie.
            Burość i opad za oknem oraz mało celsjuszy zupełnie mi nie przeszkadzają w szykowaniu się do wyjazdu nareszcie wakacyjnego, więc niech te chmury gdzieś sobie wiszą i siąpią - może być tu smile
            Udanej soboty!



              • balamuk Re: PS o witaniu 01.09.12, 11:53
                Skąd ten wrzesień, Szanowni?...
                No nic, lubię wrzesień. A co do słoneczka - ja cały czas po cichutku próbuję je wypychać w stronę potrzebujących, nawet zaprzyjaźnionym osobom do Polszy wracającym do bagażników chyłkiem podrzucam. smile
                • gat45 Re: PS o witaniu 01.09.12, 20:24
                  No tośmy się ślicznie powitały, poprzepraszały.... można przejść do spraw poważnych.

                  Moja Niezwyciężona Armada wyleciała spod dachu na łowy. Chwała Nietoperzom ! Dzięki nim nie wiem, co to komar w domu (no, prawie) mimo bliskości rzeki. Poza tym nietoperze tak ślicznie latają : takimi łagodnymi zakolami. Jeden cwaniak nawet regularny klucz wiolinowy potrafi wykręcić. Kocham nietoperze !
                  • balamuk Re: PS o witaniu 01.09.12, 20:41
                    To też do poważnych przechodzę - nietoperze mamy na wsi i uwielbiamy patrzeć, jak latają. Oprócz łagodnych zakoli potrafią zrobić zwrot o 180' bez żadnego widocznego hamulca, cudo. Też bym tak chciała.
                    • gat45 Re: PS o witaniu 01.09.12, 20:53
                      U mnie one mieszkają pod szpiczastym dachem i dzielą to pomieszczenie z kuną-rezydentką. A raczej z Panem Kunem, z obyczajów sądząc. Wszyscy przepowiadali, że Kun wyżre zimą nietoperze. Bardzo się bałam, ale na szczęście się mylili. Koegzystencja pokojowa trwa. Bardzom kontenta, bo Kun z kolei strzeże nas od polnych myszy i nikt nam niczego z piwnicy nie wyżera.

                      PS Nie. Nie ma mowy. Nie pójdę do wątku o "Krwawej zemście" i nie będę się wypowiadać o późnej twórczości Guruy. Już raz mi się za to oberwało tak, że jeszcze pobolewa czasami sad Na samym początku, więc się zestrachałam. Dziwię się zresztą, bo inni się nie krępuja, jak widzę. A debiutantce kazano się wtedy zabierać do psychiatry ze swoimi stanami neurotycznymi....
    • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 02.09.12, 07:40
      Ogólnie to ja wrześnie lubię. Ten się jednak źle zaczął. DelGado potrzebowała wczoraj pilnie pomocy lekrza i kilka godzin spędziłyśmy w przychodni. Już dobrze jest.
      A dziś od świtania sroki o coś walczyły i jazgot nie pozwolił pospać.
      Ale nic to. Kawa wypita.
      Witam.
      • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 02.09.12, 09:22
        Jeden dzień miałam.Dosłownie.I MUSIAŁO padać??????

        Urobiona wróciłam do domu,ale już trochę lepiej.I znów słońce.Czy musi mi robić wbrew?Zamaiast leżeć sobie i gnić,w plenery znów mnie ciągnie.Ma ktoś rikszę albo cóś w tym stylu?Bo na razie to ja ani nóżką nie mogę.Rączki jeszcze jakoś działają...
        Bardzo lubię Mazury,ale mi dokopują ostatnio.
        Dzień sloneczny dla wszystkichsmile
                  • asia.sthm Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 08:45
                    Lubie patrzec jak dzieciarnia drałuje do szkoly. Trajluja, plecaki skacza na plecach.
                    Bardzo lubilam poczatek roku szkolnego - teraz sie tylko gapie i ciut zazdroszcze. Powinnam isc i podstawowke od srodka powachac.

                    Dzien dobry, czesc, witam.
                    • embepe Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 09:28
                      Witam, cześć, dzień dobry smile
                      W zasadzie mogłam się tego spodziewać: jak mogę wreszcie sobie w poniedziałek pospać, to od 7.00 ktoś warczy kosiarką w bezpośredniej bliskości, ech...
                      No to wstałam jak zwykle, po czym - jak Balamuk - wykazuję się niezwykłą pracowitością. Chyba muszę usiąść i poczekać, aż mi przejdzie! big_grin
                      • g0p0s Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 12:09
                        7:00? W Poniedziałek? Koło mnie w sobotę i niedzielę też o 7 startował żniwiarz z malutką, acz głośną kosiareczką i zasuwał w tę i z powrotem, w tę i z powrotem, w tę... i tak do południa.
                        Podkomisyjnie stwierdzono niedostępność słoniego nawozu w zoologu. W słoniarni nos mówi, że to dobro jest, i to w obfitości, ale oko nie widzi. Może mają osobny pokój do tych potrzeb? Na wybiegu też nie wydać. Pozostaje cyrk.
                          • embepe Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 13:33
                            balamuk napisała:

                            > Cześć. Sławojka dla słonia?
                            > Embepe, dzisiaj udało mi się dać odpór, poza muffinkami (pod presją, dziecko st
                            > erroryzowało) nie zrobiłam NIC. Widocznie organizm musi się przyzwyczaić. wink))

                            O ile pamiętam, to ostatnio miałaś, Balamuku, moment dużej aktywności życiowej, zatem trzeba to jakoś zrównoważyć porządnym nicnierobieniem - takie prawo natury! smile))
                            • papuga_ara Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 15:31
                              Wróciłam wytarzana na rodzinnym łonie i informuję, że jak miewam rozmaicie z Woodym Allenem, to "Zakochani w Rzymie" bardzo mi się podobali.
                              Też dziś trochę zazdrościłam tym, co do szkoły. No. Asiu, ja z Tobą na to obwąchiwanie od środka idę... smile
                                • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 16:23
                                  Wyjaśniam, bo chyba trochę za skąpo się wyraziłam. DelGado jest w trakcie leczenia. Dermatologicznego. Przyplątał się ostry stan zapalny skóry. Leczenie jest dość agresywne, Ciocia Wet włączyła antybiotyk i pranie zapalonej skóry. I odmówił posłuszeństwa układ pokarmowy. Wymiatanie i wyrzekanie że klękajcie narody. Musieliśmy natychmiast udać się po pomoc bo ruszyła również w górę temperatura, doleciałyśmy do 41 C. Wprawdzie psy mają nieco wyższą temperaturę niż ludzie ale to już wysokość poważna, szczególnie że DelGado już tylko w duszy jest młoda bo kadłub się trochę wyeksploatował. Dostała mądre zastrzyki i dodatkowo kroplówkę z czegoś ożywczo-odżywczego bo mocno się odwodniła. Już późnym wieczorem w sobotę było widać znaczną poprawę samopoczucia. A teraz idzie ku lepszemu, leczymy skórę i obserwujemy całą resztę. Trzymanie kciuków mile widziane. Za wyraz od Ewy w innym miejscu też dziękujemy, to znaczy ja dziękuję a DelGado merda.
                                        • se_nka0 Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 17:14
                                          Dzielna DelGado - da radę. Trzymam kciuki i szybkiego wyzdrowienia!
                                          Dla planujących odwiedzić szkolę - byłam dziś, ale tylko gromki wrzask został mi w pamięciwink
                                          Ja lubię ciszę. Za moich szkolnych lat takiego gwaru (chyba) nie było ?? wink
                                          Dzień dobry.
                                            • kocio_pierzaczek Re: Wrzesień nadszedł był... 03.09.12, 20:39
                                              Eulalijo, zdrowia życzę malutkiej.
                                              Szlag mnie trafia. Pralka mi zdechła, muszę kupić nową, zanim mi czystych gaci (Gat, wybacz!) zabraknie. A wymiary miejsca na tężę nie pozwalają zejść nizej pewnego pułapu PLN. Czy może ktoś może mi wypożyczyś tarę do prania? Internet zakupiony u Pewnego Popularnego Operatora chodzi gorzej niż 15 lat temu przez modem, może i wina to laptopa. Może zdechnie tuż po pralce. Kto zdechnie następny?
                                              Diecko dusi mi się nocami i spędzam je na siedząco, trzymając Puchatka w pionie (śpiącego), względnie poję jak się obudzi. Chyba jednak w kolejce do zdechnięcia następna jestem ja.
                                              W dodatku znów zapomniałam o wizycie w drogerii pewnej celem nabycia samoobsługowej henny do rzęs i zrobienia się na bóstwo. Oraz obawiam się, że urząd skarbowy przyczepi się do opóźnienia w opłacie podatku. Jakby co, do kicia paczkę jakąś mi przyślecie?
                                              Cholera mnie bierze, dajcie mi siekierę i wypuście vs. pseudokibicom. Nie mają robaczki szans.

                                                • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 04.09.12, 06:12
                                                  U mnie w piwnicy stoi sobie pralka wirnikowa.taka kawalerka,nawet z wyżymaczką.Do gaci wystarczy...jak chcesz.Z pomysłów to może jeszcze dało by się wykorzystać fotelik samochodowy dla Puchatka do spania?
                                                  Kurdę,człowiek by chciał pomóc i (_|_).To chociaż dobre słowo posyłam...
                                                  Dzień lepszy dal wszystkichsmile
                                                  • balamuk Re: Wrzesień nadszedł był... 04.09.12, 13:06
                                                    Kociu, to zaraza jakaś, pralcza grypa. Moja właśnie zrobiła coś dziwacznego, zaczęła nabierać wodę i ta woda - zamiast zagościć w bębnie - spokojnie wylewała się wężem do wanny. Po wyłączeniu i chwili poważnej rozmowy zaczęła działać normalnie, ale czarne myśli nade mną latają. sad Tary też nie mam.
                                                    Niezależnie od tego dzień dobry. smile
                                                  • embepe Re: Wrzesień nadszedł był... 04.09.12, 13:24
                                                    Dzień dobry! To ja się przyznam: pralcza grypa zaczęła się pewnie od mojej pralki, która przez wiele lat dzielnie służyła, a jakiś niedługi czas temu zbuntowała się, wykonała kilka dynamicznych tańców i całkiem zaprzestała działalności. No to podmieniliśmy na nowszy model i jest pięknie. Ale moment przejściowy, gdy starej nie można użyć, a nowej jeszcze nie ma, nie jest łatwy. Bardzo współczuwam zmagającym się z takimi zjawiskami!
                                                  • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 06:01
                                                    Teorie spiskow mają to do siebie,że zawsze jakś część prawdy w nich jest!
                                                    I Baron się znalazł! A jak tam księżniczki się czują?
                                                    Witam i biegnę do domówki. Acha,może ktoś wie,czy są grzyby w lesie? i w którym?
                                                  • szkorbut-lumbago Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 08:39
                                                    A ja jutro wracam. Właściwie to wróciłam już w weekend, ale urlop kończy się dopiero jutro. Na dzisiaj napięty harmonogram, a zamiast brać się do pracy nadrabiam zaległości na forum smile.
                                                    Z tymi pralkami, to ja proszę, nie straszcie.
                                                    Od środka wąchałam w sobotę gimnazjum, ale bez dziatwy (o ile wobec osób uczęszczających do gimnazjum można użyć jeszcze tego określenia).
                                                    Czy ktoś może może mi wyjaśnić dlaczego rowery męskie mają taką rurę w poprzek, której nie maja damskie? Przecie jak okaz męski spadnie na taką rurę to cierpi bardzie niż damski. Nie to, że damski chciałby spaść, ale zawsze.
                                                    Znowu się okazało, że nie zajmowanie się swoim sprawami w terminie skutkuje zwiększeniem ilości problemów. Cała moja nadzieja w tym, że studenci tak mają i nie ja jedna, i że może jednak potraktują mnie łagodnie. W każdym razie zastanawiam się jako powód podać we wniosku o przywrócenie terminu do złożenia podania z półrocznym opóźnieniem. Jakieś pomysły?
                                                    Miłego wszystkim.
                                                  • felis2 Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 09:45
                                                    Rama z rurą w poprzek była tworem pierwotnym, zapewniającym stosowną sztywność i wytrzymałość konstrukcji. Ramy damskie powstały później, jak się babom zachciało na kole jeździć, a jedynie słusznym damskim odzieniem była spódnica. Za wiarygodność informacji nie gwarantuję, takie kiedyś czytałam, a czy autor badał wytrzymałość konstrukcji damskiej i męskiej to nie wiem.
                                                    Mnie ta wytrzymałość snu z oczu nie spędza, rower mam z męską, jeżdżę i tak wyłącznie w spodniach, a damskie mi się nie podobająsmile Te amortyzowane z tyłu też są brzydkie.
                                                    A w ogóle to najładniejsze są stare szosówki, z delikatną ramą z cieniutkich rurek. Teraz niestety technologia wkroczyła, aluminium, włókna węglowe i szosówki też straciły całą subtelność.
                                                  • felis2 Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 09:48
                                                    A co do spadania na rurę - rowery są w różnych rozmiarach, i różnią się nie tylko wielkością kół ale też ramy. Prawidłowo dopasowany do wzrostu rozmiar roweru powinien gwarantować luz między rurą a stojącym nad nią ludziem. I dlatego też nie należy dzieciom kupować rowerów na wyrostwink
                                                  • kocio_pierzaczek Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 11:33
                                                    Tutul, dzięki wielkie, ale i tak muszę coś kupić. Zresztą wirnikowa i tak nie wlazłaby mi na 35 cm przestrzeni i musielibyśmy przełazić po niej góra do sraczyka. smile W metrze i autobusach szkolny tłok. A mówili, że mamy niż demograficzny. Jakie jeszcze ładne lato mamy.
                                                  • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 12:28
                                                    Faktycznie Kociu, jeszcze piękne to lato.
                                                    U DelGado też idzie ku lepszemu. Ciocia Wet bardzo zadowolona ze stanu zapalonej skóry. Widać prania pomogły.
                                                    Obawiam się, że moja pralka też niedługo odmówi posłuszeństwa. Mam o tyle łatwiej, że standardowy wymiar pasuje do kawałka kuchni i odpowiednią instalację posiadam, z odpływem do rury więc wymiana nie będzie jakimś dramatem.
                                                    Witam.
                                                  • bbbzyta Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 14:59
                                                    Cześć cześć cześć! otom po urlopie w krajach południowych, ciągle tam było +40 z drobnymi odchyłkami bez względu na porę dnia czy nocy. O, jakże tu miło i chłodno, nawet jeszcze (chyba chwilowo) mam zapał do roboty smile Rekonwalescentkę DelGado serdecznie pozdrawiam i dołączam do kciukaczy. Wszystkich innych też pozdrawiam, żeby nie było.
                                                  • ewa9717 Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 16:22
                                                    40+ to jednak trochę za dużo, ale tak może koło listopada znajdę kogs do towarzystwa, coby w jaki ciepły i pływalny kawałek wyskoczyć, ach...
                                                    Grzybów porządnych nie widać, to z nerw na jabłka pojechalim i przytargalim ze dwie tony. Codziennie świeży surowy sok. Fuj. No ale poświęcam się dla zdrowotności...
                                                    Dzień dobry!
                                                  • goonia Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 18:32
                                                    Ach, jaki ruch od poczatku miesiaca.

                                                    Cieplo, a nawet upalnie, slonecznie, oby tak do marca.

                                                    Kociu, wspolczuje, bo i u nas byla epopeja pralkowa.

                                                    Glaski dla DelGado - dobrze, ze juz prawie dobrze.

                                                    Maz oznajmil, ze juz w polowie pazdziernika moze wziac urlop. Super, tylko jakby 2 miesiace za pozno.
                                                  • papuga_ara Re: Wrzesień nadszedł był... 05.09.12, 23:29
                                                    Gooniu, na dobry urlop nigdy nie jest za późno! smile

                                                    Eulalijo, jak dobrze, że idzie ku dobremu, ucałuj Pyszczydło kochane!!!!!

                                                    Bbbzyta, witaj, ahoj!!!

                                                    Kociu: mówisz, że drżyjcie pseudokibice. To ja Cię najmę jeszcze bardzo chętnie do walki z masami krytycznymi rowerzystów, na które natykam się ostatnio co drugi dzień, a badzieiwa po jezdniach jeżdżą według własnego kodeksu (czyli bez!), a po chodnikach po piracku. Dwa dni temu jeden pan mnie opieprzył, jadąć za mną po chodniku: "Wężykiem pani idzie, zamiast prosto!! Specjalnie pani to robi!!" Powiedziałam mu coś o paranoi i się odczepił, ale na rany kota, co to się wyrabia! Żeby pieszego rowerzysta na chodniku?? No, i na fali tej złości wlazłam w środek jednej masy krytycznej, jak mi się znudziło stać 15 minut i czekać, aż będę mogła przejść na drugą stronę. Szlag jasny mnie mało nie trafił. Jak wlazłam, zaczęli dzwonić i krzyczeć, ale zwalniali, a ja odsatwiłam tam ładną polkę, drąc się ile wlezie, że "ja wam nie tarasuję ścieżek rowerowych, do cholery, więc dlaczego??? I potrzebuję przejść!!!" (rzeczywiście spieszyłam się na koncert na Placu Grzybowskim). Aaaaa. I przeszłam bez szwanku, zatrzymali się. Taką macie wariatkę w szeregach.

                                                    PS> Psuje mi się pralka....
                                                  • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 06.09.12, 05:48
                                                    Prawie codziennie czytam o biednych,zastraszonych i pokrzywdzonych rowerzystach.Ale się nie daję! ( Nie wszyscy są tacy,ale w masie...każda masa jest w przewadze nad jednostką)
                                                    ale nie o tym miałam.
                                                    Rześki,pogodny poranek.A mnie potrzeba dżdżu!!!bo kiedy biedne grzyby mają rosnąć?
                                                    Dzień dobrysmile
                                                  • ewa9717 Re: Wrzesień nadszedł był... 06.09.12, 09:57
                                                    E, to chyba tylko w dużych miastach jest ta wojna chodnikowa, bo choć bredzi się o ekologii i takich tam, wciąż za mało scieżek, a na jezdni rowerzyści są dla wielu samochodziarzy intruzami.
                                                    Nic nie kropi.
                                                    W zwiąszku sz szuszą szuszę jabłka.
                                                    Florentyna bis wink
                                                  • felis2 Re: Wrzesień nadszedł był... 06.09.12, 10:18
                                                    W pipidówkach wszyscy się mieszczą i godzą ze sobą, bo mają miejsce i występują indywidualnie. W dużych miastach wszystko występuje w masie, a że ilo­raz in­te­ligen­cji tłumu równy jest IQ najgłup­sze­go je­go przed­sta­wiciela podzielo­nemu przez liczbę uczes­tników, no to wiadomo, że zaraz zaczynają sobie wygrażać maczugamiwink
                                                    Inna sprawa, że ścieżki-śmieszki wytyczają osobniki, które ostatnio siedziały na rowerku z bocznymi kółkami i mają błędne pojęcie o możliwościach tego pojazdu.
                                                    Przepisy też są śliczne, najlepszy jest ten dopuszczający jazdę po chodniku kiedy jest mgła, ulewa albo ślisko. Bo co, wtedy zachowam się na chodniku kulturalnie, ale jak tylko słoneczko zaświeci to zacznę taranować pieszych? Taki pogodowy dr Jekyll i mr Hyde?
                                                  • szkorbut-lumbago Re: Wrzesień nadszedł był... 06.09.12, 11:33
                                                    Ten przepis o pogodzie to chyba miał się raczej odnosić do jezdni, nie do chodnika. Tzn. jak są trudne warunki atmosferyczne to na jezdni jest dla rowerzystów niebezpieczniej i moga się przenieść na chodnik. Zasadniczo coś w tym jest, w takiej na przykład mgle trudniej jest rowerzystę zauważyć.
                                                  • felis2 Re: Wrzesień nadszedł był... 06.09.12, 12:43
                                                    Chodzi o to, że czasem zezwala się na jazdę po chodniku. Niezależnie od jego szerokości i dopuszczalnej prędkości na jezdni. Czyli zakłada się, że jednak ten rowerzysta będzie się umiał zachować. Ale jak warunki dobre, to mu nie wolno - bo? Równocześnie robi się drogi dla rowerów wydzielone z chodnika. No to ja tej logiki nie ogarniam.
                                                  • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 05:54
                                                    Od rana przetwory i gary.Bardzo miło pachnie w całym domu.Powidła,dżemiki, pomidory...bardzo lubię.
                                                    I słońce zaczyna wyłazić, moze dzisiaj będzie cieplej.
                                                    Witam i dobrego dnia życzę (piątek przecież) smile
                                                  • papuga_ara Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 15:22
                                                    ewa9717 napisała:

                                                    > a na jezdni rowerzyści są dla wielu samochodziarzy intruzami.

                                                    Bo duża ich część:
                                                    -jeździ w poprzek (kilkakrotnie miałam taką sytuację: ruszamy na zielonym i w tymże momencie rowerzysta, który dotąd stał grzecznie z prawej strony rusza ukosem z prawa na lewo przed maskami aut mających zamiar jechać prosto, bo, do ciężkiej cholery, zrobiło się zielone)
                                                    -jeździ wężykiem, gadając równocześnie przez komórkę
                                                    -nie patrzy w ogóle na sytuację na jezdni przy zmianach pasa, zmieniając pasy dowolnie i z rzadka sygnalizując ochotę na ten manewr

                                                    Za to grupa chodnikowa jeździ pędem, jak kolejne wcielenia Szurkowskiego. Czasem krzyczę: "to jest chodnik!" Raz usłyszałam w odpowiedzi: "no i co z tego?", a raz "to gdzie ja mam jeździć?". W obliczu powyższego przestaję interweniować, modląc się o braki uszczerbków na zdrowiu w wyniku zderzenia z cyklistą.

                                                    PS1. Ani w Rzymie, ani w Neapolu, ani we Lwowie zjawiska nie uświadczysz. Też są rowery, też są systemy typu "veturilo", ale na litość boską, można na chodniku czuć się bezpiecznie, znaczy - normalnie. Wracamy do Polski - cykliści górą!
                                                    PS2. Sama jeździłam, i to sporo - ale nigdy w taki sposób.
                                                    PS3. No i właśnie ten ich status biednej pokrzywdzonej grupy i demonstracyjne masy krytyczne wkurzają mnie najbardziej.
                                                    Uff, lżej mi jest. Leżało mi chyba na wątrobie....
                                                  • papuga_ara Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 15:35
                                                    Obserwuję deszcz.
                                                    Czy ktoś wie, dlaczego w tytule wątku o kotkach napisałam: "móg"? Bo ja nie wiem. Może za dUga nazwa była? wink W każdym razie ślicznie to wygląda.
                                                    Tia.
                                                    Głowa moja wyczynia coś dziwnego i mogłabym napisać kontynuację "Dwóch głów...." Czy ktoś jeszcze też tak ma? Ratunku. Redakcjo.
                                                    Do wątku mszczącego się krwawo nie wchodzę, bo a nuż o zakończeniu tam mowa, a ja trzymam sobie całość na piątek do pociągu. O.
                                                  • balamuk Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 16:21
                                                    Głowa ci źle robi? Pogłaskać czy uciąć?
                                                    Ten "móg" naprawdę prześlicznie wygląda, sama widzisz, że nikt nie skomentował. Mnie zachwycił. smile))
                                                    Muszę się pochwalić, pobłogosławiłam na drogę (z żalem wielkim) ostatni turnus gościowy i natychmiast próbuję dać się wrobić w wyjątkowo paskudną fuchę. Ciekawe, co z tego wyjdzie.
                                                  • bbbzyta Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 16:54
                                                    No i deszczyk sobie padu padu, co zresztą dobrze, bo było sucho (tylko po co dziś rano podlewałam kwiatki na balkonie?) Parasol mam, zaraz sobie stąd idę, i czeka mnie pracowity weekend przy komputerze, bo naobiecywałam ludziom, a w tzw. pracy po urlopie to robiłam... raczej dobre wrażenie niż cokolwiek innego. Ach, życie... Niemniej życzę wszystkim weekendu cud-miód-ultramaryna i pogody wedle uważania (Ewie niech jeziora podgrzeje jakiś dobry zefirek). Howgh.
                                                  • goonia Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 18:17
                                                    Jakos sie sennie zrobilo. Strasznie dlugi ten pierwszy tydzien szkoly. MInisterstwo zarzadzilo, zeby szkoly zaczynaly prace pol godziny wczesniej, czyli na 8.30. No rozpacz czarna. Moze sie przywyczaje.
                                                    Dzien dobry, bo zapomnialam.
                                                    I
                                                    Milego weekendu.
                                                  • minerwamcg Re: Wrzesień nadszedł był... 09.09.12, 14:40
                                                    Raz mi się zdarzyła potyczka z rowerzystami. Idę sobie wieczorkiem niezbyt szeroką ulicą, a tu ktoś z tyłu spycha mnie na bok. Normalnie, za ramię i won z drogi. A to sobie trójeczka rowerzystów jechała ławą, i idący pieszy im przeszkadzał. Pokazali mi tylne światła i na tym by się skończyło, niestety, łagodna jestem póki mnie kto nie zdrzaźni... A w torbie miałam ziemniaki smile Odpychacz dostał w plecy, pozostałe dwa też kogoś trafiły.
                                                  • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 10.09.12, 09:33
                                                    Długie będzie.
                                                    Jakoś z mniejszymi grupami cyklistów nie miałam bliższych spotkań trzeciego ziemniakawink
                                                    Może dlatego, że kształt osiągnęłam idealny, a i masa niczego sobie, w dodatku obok, o zgrozo, kręci się wielki, wściekły wilczur nie na uwięzi.
                                                    Ale z masą krytyczną miałam raz zajście. Dawno to było, z osiem, dziewięć lat temu. DelGado była bardzo chora, babesja. Już stwierdzona po analizie krwi, jechałam z nią na zastrzyk z trucizny na to draństwo. Wiedziałam którędy masa będzie się przemieszczać. Miałam mieć przejazd Inżynierską i Wileńską do Targowej, masa ul.Wileńską miała jechać na wschód połową jezdni. Jeszcze na Inżynierskiej spytałam pilotującego masę policjanta, czy przejadę do Targowej, bo już w widziałam przemieszczających się Wileńską rowerzystów. Dostałam odpowiedż, że tak. Otóż masa jechała całą szerokością Wileńskiej. Zablokowały się już trzy samochody, masowicze złośliwie, złośliwie bo nie można tego nazwać przypadkiem, wjeżdżali w zderzak pierwszego samochodu. Kierowca się z nimi kłócił. Nie napiszę co do nich powiedziałam, nie przyznam się jak ich nazywałam, bo to chyba były wulgaryzmy podlegające karze za te tam takie przeciw porządkowi i moralności. Wykrzyczałam jeszcze, że jak się mojej psicy coś stanie przez ich niestosowanie się do ustaleń w kwestii trasy przejazdu, to ja nie odpuszczę, do pierdla wszystkich wsadzę. Jeszcze komórką machałam we wszystkie strony, że niby zdjęcia robię. Przepuścili nas, wszystkie te samochody co już zablokowali.
                                                    Ja nie mam nic przeciw protestom rowerzystów. Ścieżki-śmieszki wołają o pomstę do nieba.
                                                    Ale, na litość boską, nie róbmy sobie wzajemnie krzywdy. Ile razy wlokłam się za rowerem jezdnią, bo było wąsko i przy wyprzedzaniu mogłoby rowerzyście być za ciasno, dwa razy pijany w czarnoziem cyklista władował mi się na samochód, raz w zderzak, raz w drzwi kierowcy. W dodatku w obu przypadkach mnie opieprzyli i na policję nie chcieli czekać.
                                                    Dobra, starczy. Pogoda za ładna by się denerwować. Chyba z DelGado pójdziemy na dodatkowy spacer, zobaczymy z której strony idzie jesień. Rowerzyści do domu!
    • felis2 Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 18:33
      Wyrównam. Jak ten walec.
      Wiecie, że motocykle są potwornie ciężkie? Nawet te nieduże i podobno lekkie. Lekkie! Ponad 150kg, też mi lekkość.
      Jako że przesadnie rześko jest, pójdę sobie usmażyć powidła z gruszek i podrobię je na jabłkowe. A co, jakieś cechy damskie i matczyne muszę miećwink
        • kocio_pierzaczek Re: Wrzesień nadszedł był... 07.09.12, 20:27
          Tutul, ponoć na razie chała w temacie grzybów.
          Po przydygowaniu ponad 20 kg warzyw i owoców uznałam, że chyba pękłąm sobie coś w lewym barku. Boli jak nie powiem co. Za to mam 51 słoików przetworów różnych. Chyba mi odbiło, tak wykorzystywać tydzień L4 na dziecko. A mogłam odpocząć. Oraz porządki generalne ku uciesze Puchatka, który kocha, gdy wywalam na podłogę zawartość szaf. Oszalał na tle kapeluszy i korali. smile wyrzuciłam 300 l szmat i rupieci.
          Pralkę na razie wybrałam wirtualnie, jak mi majtek zabraknei, zacznę się martwić.
        • felis2 Re: Wrzesień nadszedł był... 10.09.12, 12:57
          balamuk napisała:

          > Jeździsz? Opowiedz!
          Komputer mnie jakoś przez weekend unikalsmile
          Chyba jeszcze trudno powiedzieć, że jeżdżę - uczę się jeździć pasuje lepiej. Jutro jeszcze będę się pętać po placu, a na następną jazdę już w miasto. Nieco się tego obawiam. I równocześnie nie mogę doczekać, bo zabawa jest przednia, samochód jednośladowi do pięt nie dorasta. W dodatku dość inteligentnie sobie wybrałam OSK, uczą jeździć, a nie zdać egzamin. Więc czasem każą mi ćwiczyć rzeczy, których sens rozumiem (jak hamowanie na piasku) a czasami rzeczy, które są dziwne (ale podobno dobrze je umieć). Niestety teoria z praktyką czasem mi się rozjeżdża, i wprawdzie wiem jak i nawet po co mam coś zrobić, ale wykonanie szwankuje. Przy okazji robię sobie czasem potworne zakwasy. Oraz udało mi się przewrócić, na szczęście w prawidłowej kolejności, tzn. ja byłam na wierzchu. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
              • papuga_ara Re: Wrzesień nadszedł był... 10.09.12, 11:28
                Hej, hej!
                Widzę, że masy krytyczne rozmaite mają więcej fanów wink Ziemniaki też popieram, cóż za fantastyczny pomysł.
                Weekend spędziłam częściowo w kuchni, częściowo spacerując, przy czym spacerowanie było po wyczynach kuchennych, w ramach odstresowywania się. No dobrze, krupnik był smaczny i steki też, ale marynowane z poświęceniem i duszone potem w sosie piersi kurzęce wyszły jak nie powiem co, to znaczy sos sobie, a one sobie. A z takim poświęceniem tłukłam w moździerzu goździki na marynatę! I nie przeszły nią cholery, no nie przeszły.
                Dzień jest piękny i chyba ciepły; jak rano jechałam do pracy to jeszcze było rześkawo, ale teraz przez okno widzę krótkorękawkowców.
                A ja w tym tygodniu pracuję tylko cztery dni i bardzo mi się to podoba big_grin
                    • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 10.09.12, 13:04
                      Jak pisałam w tym strasznie długim poście, miast się denerwować wywlokłam DelGado na poszukiwanie jesieni. No i psinco. Tak Se_nko, lato się panoszy. Wszędzie zielono. Tam gdzie żółta morda bez przeszkód dopada - upał.

                      Wrzoście bardzo pięknościowe widziałam w ogródkach działkowych od tyłu osiedla. Grzybów nie ma ale to chyba wina braku lasu ...
                      • ewa9717 Re: Wrzesień nadszedł był... 10.09.12, 15:43
                        Cudny wrzesień! Jak tak dalej pójdzie, własny rekord wrzesniowej pływalnosci pobiję! Dziś mi się wspaniały łoszendgoł trafił: najpierw się wypływałam, a w drodze powrotnej zahaczyłam o prywatny dojczlandzik i z reklamówką mieszkanek wróciłam. Jutro na pewno riplejuję wink
                    • balamuk Re: Wrzesień nadszedł był... 10.09.12, 18:22
                      A lato. Pojutrze powinnam być nad Dunajem, napiszę wam, czy woda ciepła.
                      Cudne zdjęcia wczesnojesienne...
                      Kociu, nie noś ciężarów, bo to eleganckim kobietom szkodzi.
                      Felis, kciuki trzymam!
                      No i dobry wieczór. smile
                      • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 10.09.12, 20:55
                        Zdawało mi się,że meldowałam beznecie w podróży...jeśli nie to pardąsmile
                        Wróciłam z nadmorskich i okolicznych morzu wojaży.Słońce grzało,ale nie korzystałam z promieni.Doszłam do wniosku,że małe miasta-satelity metropolii są tym,co mnie mogło by urzec że tak powiem.
                        Byłam w Wejherowie,pokręciłam się po Trójmieście,przy pomocy gps objechałam Sopot lasem( bardzo fajna trasa)-niestety,grzybów nie było.I przekonałam się,jaka Gdynia jest zalesiona...
                        teraz spać,bo jutro nie mogę zawieść rannych ptaszków
                        Dzień dobry zatem i dobranocsmile
                        • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 11.09.12, 07:25
                          Ależ Tutul, to było życzliwie i żartobliwie. Twoje witanie o piątej z mniejszymi albo większymi minutami jest dla mnie nie do przeskoczenia. Wprawdzie wstaję o 5.30 ale oporządzam śniadaniowo MLP i wychodzę z DelGado. Do komputera czasem uda mi się zajrzeć ale żeby się zalogować i te sześć znaków napisać, to już nie.
                          Ślicznie jest. 15 Celsjuszy, prawie bez wiatru, urokliwie.
                          Witam.

                          PS. Ewo, mnie też ciarki po plecach przeleciały.
                          • szkorbut-lumbago Re: Wrzesień nadszedł był... 11.09.12, 08:48
                            Pieniądze mam w formie twardej i nie mogę w związku z tym kupić papierosów, bo oni twardej nie przyjmują. Niby przeżyć się da, ale co to za życie takie wymuszone przez okoliczności.
                            Trzymajcie za mnie jedną część kciuków. Części na tę chwilę potrzeba trzy, dziś do wykorzystania tylko jedna, chociaż wszystko może się wydarzyć smile
                            Miłego.

                            • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 11.09.12, 08:56
                              O matkooo ... Jedyne co zrozumiałam, to to, że nie masz co palić. Ale dlaczego jacyś "oni" czegoś twardego nie przyjmują? Dolarów nie chcą czy karty płatniczej? Kciuka kawałek oczywiście potrzymam. Ale gdybyś tak jakoś jaśniej, przystępniej ... Bo ciemna jestem jak tabaka w rogu.

                              • szkorbut-lumbago Re: Wrzesień nadszedł był... 11.09.12, 11:21
                                No twarde to plastikowe (ale chyba tak się faktycznie mówi też na dolary). Nie wiem jak to się dzieje, ale od trzech dni nie dałam rady dotrzeć do bankomatu, a w sklepie koło mnie chcą gotówki. I w efekcie nie mam co palić. Przeżyję, ale nie lubię musieć.
                                Mnie ten kciuk popołudniu potrzebny, można po plum, plum smile
                                • balamuk Re: Wrzesień nadszedł był... 11.09.12, 17:13
                                  Kciuk trzymam, może się przyda, chyba jeszcze popołudnie?
                                  Właśnie, miłego popołudnia.
                                  Po dwóch pełnowymiarowych dniach pracy państwowej czuję sie nieco wyżęta, za to od jutra znowu miniurlop. Takich poszatkowanych wakacji jeszcze nie miałam, interesujące.
                                  • szkorbut-lumbago Re: Wrzesień nadszedł był... 11.09.12, 19:11
                                    No i się nie wydarzyło, oh.
                                    Nic, nic, co się odwlecze ...
                                    Jutro od rana podejście drugie, ale wszyscy mnie pocieszają, że rozmowa z opiekunem i zdobycie jego podpisu to raczej proste, a reszta to zwykła formalność, więc może się uda. Nadzieja ... itd smile
                                    • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 12.09.12, 05:42
                                      To ja dzisiaj jedną ręką będę pracować...przez te kciuki.
                                      Pokropiło rano,juz chciałam się cieszyć.I znów nic.Pewnie w niedzielę będzie padać.Zeby nic głupiego do głowy nie przychodziło.Jakieś Elizeum czy inne takie...
                                      Dobra,do domówki jednoręcznej idę.I witam cieplutkosmile
                                      • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 12.09.12, 08:17
                                        tutul napisała:

                                        > Pokropiło rano

                                        Albo mieszkamy w różnych dzielnicach albo ta jedna taaaaakaaaaa wielka.
                                        U mnie suchusieńko. Kurzy się i pyli.
                                        Teraz się zaczęło chmurzyć. Może popada.
                                        Trudno prasować jedną ręką ale gacie MLP wołają wielkim głosem.
                                        Witam.
                                        • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 12.09.12, 08:57
                                          Eulalijo,serce moje.Napisałam wyraźnie POKROPIŁO!!!! I to była 4:30 rano!!!

                                          Też teraz u mnie sucho-bo te pokropienie wyschło w ciągu 10 min,i też mam nadzieję na deszcz.Bo się zanosi...

                                          To wyjasnienie z pustoty dodałam.Bo mnie głupawka od rana męczy.I co by tu jeszcze...na razie na raziesmile
                                            • edeka5 Re: Wrzesień nadszedł był... 12.09.12, 10:36
                                              asia.sthm napisała:

                                              > U nas lato wrocilo na pare dni - sie wystroilam w krotkie rekawki.

                                              A u nas lato się zabrało. Krótkie rękawki były wczoraj, a dzisiaj polarek.
                                              A w nocy PADAŁO, kałuże na ulicy.
                                              Witam smile
                                              • szkorbut-lumbago Re: Wrzesień nadszedł był... 12.09.12, 11:05
                                                No i udało się, na pewno przez te kciuki. Dziękuję bardzo smile.Jeszcze tylko kurierem jutro wyślę wszystko na uczelnię i czekam na rozpatrzenie przez dziekana. Ale zasadniczo powinno się udać. W efekcie przedłużą mi studia do marca, co da mi więcej czasu na pisanie, nie będę musiała dwa razy zdawać egzaminu z ekonomii i nie będę musiała wyłożyć gotówki (niebagatelnych kilkunastu tysięcy złotych polskich) za rozpoczęcie przewodu i obronę. Teraz to już tylko napisać pozostaje. Swoją drogą w przyszłym roku będę jednak pamiętać o zadbaniu o własne spawy we właściwym terminie.
                                                Miłego wszystkim.
    • minerwamcg Re: Wrzesień nadszedł był... 12.09.12, 15:59
      Nasze małe szczęście rośnie na erudytkę. Wczoraj przysłuchałam się, co dziecina z takim upodobaniem powtarza, i ku memu zdziwieniu prowadziła sama z sobą taki oto dialog: "W tubach mieszkał? Nie, w tubach kupował". Powtarza również "Przeleciał ptaszek, nie ludzie".
      Dziś ponadto stwierdziła, że starszy o trzy lata kolega jest, cytuję, "stara gropa". Pcie się pomyliły smile
    • embepe Re: Wrzesień nadszedł był... 13.09.12, 16:23
      Korzystając z chwilowego powrotu z beznecia w śmigające necie kłaniam się uprzejmie i informuję, że tu, gdzie aktualnie przebywam, jest dobrze powyżej 30 celsjuszy i zaczynam trochę skwierczeć. Jak to pięknie, że wymyślono klimatyzację! Byłam już na jednym końcu świata i ten koniec nic a nic nie zmienił się od zeszłego roku: skały, a potem duuuuuuużo wody, aż po horyzont. Tablicy z napisem "Koniec świata" jednak nie stwierdza się. Na wszelki wypadek się chwilowo pożegnam, bo nie wiem, czy nie wpadnę nagle w jakieś totalne beznecie. Paaaaaa!
        • papuga_ara Re: Wrzesień nadszedł był... 13.09.12, 23:10
          Bangla, wieje i leje, ale ponoć ma się poprawić od jutra i jeszcze latem nas zaskoczyć. To a'propos omawianych tu wcześniej matek. wink
          A mnie ep boli i zastanawiam się, czy przypadkiem nie schodzę.
          Dobry wieczór.
          Ach, muszę się podzielić, bo nie wiem gdzie, więc chyba tu. Fascynuje mnie od jakiegoś czasu nazewnictwo kolorów, bowiem ich przybywa (nazw, nie kolorów, jak sądzę). Oswoiłam się już z "łososiowym", w pewną konfuzję wprawił mnie "miętowy", ostatnio fascynowałam się "czerwonym chili". Ale dzisiaj w katalogu pewnej firmy odzieżowej wysyłkowej (firmę swoją drogą ubóstwiam i 90% rzeczy mam od niej) zobaczyłam brązowy sweterek, a w opisie nazwę koloru: "matowa wielbłądzia wełna" big_grin Umarłam. Dodam, że wyrób jest w 100% bawełniany, to nie_leżało ani koło wielkiego, ani małego błąda. Ale jaka nazwa koloru! Klękajcie narody, ciała i uprzęże!!! big_grin
            • szkorbut-lumbago Re: Wrzesień nadszedł był... 14.09.12, 08:26
              Gdzie ta piękna złota jesień ja się zapytuje, gdzie? Życzę sobie słońca, delikatnych powiewów wiaterku, złotych i czerwonych liści oraz przyjemnej sweterkowej temperatury. Co to jest blanga, a propos?
              Co do kolorów, to ktoś wysnuł taka teorię, że to nie prawda iż mężczyźni widzą mniej kolorów i niuansów odcieniowych niż kobiety. Oni po prostu nie wiedzą jak te odcienie się nazywają. I może cos w tym jest.
              Chciałam tutaj publicznie powiedzieć, ze mam fajnego męża. Mąż jest super i gdzieś trzeba go chwalić, więc chyba można tu, co? Będę mu mogła potem powiedzieć, że chwalony przez mnie jest publicznie. Jak nie można to ja skasuję.
              Miłego wszystkim.
              • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 14.09.12, 08:50
                Ja MLP chwaliłam tu wielokrotnie. Fakt, miał zasługi forumowe bo mi arkusz naszykował i ranking do 9 miejsca po przecinku wyliczył. Ale to było dawno i w dodatku ze dwa albo trzy razy osobiście się tu pojawił. Z lenistwa woli usłyszeć co na forum słychać niż samemu się przebijać. Ostatnio ma jakby mniej zasług to nie chwalę.

                Na razie jest lato, kalendarzowe i proszę mi jesienią przesadnie nie mącić. Niektóre drzewa zaczynają żółknąć. A pierwsza topola jakaś przesiana się zrobiła i sporo przez nią widać.
                Muszę mieszkanie trochę odgruzować.
                Witam.
                • se_nka0 Re: Wrzesień nadszedł był... 14.09.12, 10:15
                  Kociu, zdrowia życzę.Zagruzowałaś Eulalijo na amen ? Jeśli troszku tylko, to niech leży wink
                  Dzień dobry. Czy Towarzystwo zauważyło, że piątek dzisiaj?
                  Dzidko, udało Ci się pozbyć kolących pieronków,czy wróciłaś z nimi na łono?
                  • eulalija Re: Wrzesień nadszedł był... 14.09.12, 12:05
                    Jeszcze nie na amen Se_nko, bo ja raczej porządna dziewczynka jestem, choć czasem leniwa. Ale się, o zgrozo, przylepiłam do lodówki. A takich numerów nie lubię bardzo!
                    Już po wszystkim. Lodówka dostała cifem w przód, bok i od góry. Nie obraziła się chyba. Przy okazji polatałam na odkurzaczu i pomachałam ścierką. Wystarczy. Teraz trzeba się zająć robotą językową.
                    A za oknem tak ładnie ...
              • g0p0s Re: Wrzesień nadszedł był... 14.09.12, 11:07
                Coś czerwonego jest czerwone, po co sobie głowę zawracać. A jak odcień jest istotny, to są wzorniki (różne systemy) z numerkami. Np. RAL 3000, RAL 3002 (ognista i karminowa czerwień). O ile prostsze byłyby rozmowy kobiet o ciuchach!
                Kolor szmaragdowy (? taki pomiędzy zielonym i niebieskim) jest dla mnie albo zielonym albo niebieskim. Trudno, jakieś wady trzeba mieć.
                • tutul Re: Wrzesień nadszedł był... 14.09.12, 11:49
                  I stąd biorą się nieporozumienia małzeńskie.Mąż pyta gdzie jest ta zielona koszulka (na oczy nie widziałam)Dla mnie ta koszulka jest koloru morskiego hihihi

                  Kolor szmaragdowy (? taki pomiędzy zielonym i niebieskim) jest dla mnie albo zielonym albo niebieskim.