Dodaj do ulubionych

Baba marta czyli marzec startuje i się rozpędza.

01.03.17, 08:58
To ja spróbuję i niesmiało zainauguruję wątek marcowy.
Baba marta to taka złosliwa, starsza pani. Mieszka w Bułgarii, świętuje 1 marca i trzeba ją ugłaskiwać, bo miewa humory. Ulewy, zawieje, zamiecie i takie tam.
Witajcie w marcu. Marzec to jest coś.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 01.03.17, 13:31
      Martusia znaczy, ha ha ha.
      Uglaskiwac piwem i gadaniem przez telefon....

      Mnie z marcem kojarza sie upione wrzaski. Tu nie ma bezdomnych, niewykastrowanych wiec ich marcowych piesni tak jakby mi ciut brakowalo. Jak komus moze brakowac przeklenstwa z dziecinstwa? Okropnie tych wrzaskow nie lubilam, balam sie. I nie wiem po co tu to wam pisze. Prosze nie zwracac uwagi.
      • felis2 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 01.03.17, 14:09
        asia.sthm napisała:

        > nie wiem po co tu to wam pisze. Prosze nie zwracac uwagi.

        Bo koty już takie są, że muszą na siebie jakoś zwracać uwagę.
        Szliśmy z piesem na spacer. Nagle pies zatrzymał się, zawęszył i ruszył ostrożnie i czujnie naprzód, gdzie rozlegał się bojowy okrzyk ostrzegawczy. Na ścieżce siedział rozklapany rudzielec, darł mordę i nie miał najmniejszego zamiaru się ruszyć. Zapięłam psu smycz. Byliśmy jakieś 5m od kocura, a ten nic, siedzi i drze japę. Myślę sobie, może uszkodzony, uciekac nie może, ale stara się obronić. Oddałam psa małżowi i równie ostrożnie jak przedtem pies podeszłam do kota. Na co kot, wyraźnie niezadowolony, ruszył rudy kuper ze ścieżki i nieśpiesznie polazł w chaszcze, oglądając się na nas z oburzeniem i nieustannie obrzucając nas inwektywami.
    • groha Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 01.03.17, 14:06
      Patrzajcie, jakiż ten świat różnorodny jest i ciekawy. W Bułgarii marzec jest już starą babą, a mnie przypomina raczej młodziutką podfruwajkę, która dopiero zaczyna dojrzewać, więc miewa różne fumy, fochy i humory, ale wszystko, co najpiękniejsze, to dopiero przed nią...
      One już są:

      https://www.zielonyogrodek.pl/images/media2/3301przebisniegi3.jpg

      Tradycyjnie więc mogę napisać to, co zawsze o tej porze roku: przeżyliśmy kolejną zimę.
    • minerwamcg Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 05.03.17, 20:53
      Wiem, źe rodzice są zarazą świata, a dumnymi rodzicami w ogóle należałoby zasypywać glinianki (tylko skąd wziąć tyle glinianek), ale tu jest akcent chmielewski. Chomik otóż czyta "Wszystko czerwone" i zachwyca się polszczyzną pana Muldgaarda. I właśnie zastanawiała się, czy "nieordynarny" to znaczy dosłownie "antychamski"?
    • gat45 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 06.03.17, 10:08
      Ojej, ojej, ojej ! Tyle marca już uszło, a Gat się jeszcze nie pojawił ? A nie, pojawił się z "Herrenvolkiem" w watku czytalnym, ale w obowiązkowym miesięcznym świeci absencją. A tu nowe koleżanki... Może właśnie dlatego. Robota mnie goni i mam wyrzuty na sumieniu, kiedy siedzę na forum.
      Witam Zamszową ! I dołączam - jako rówieśniczka wiadomych wydarzeń poznańskich - do muchomorków. Chociaż w drugim oddziale szkoły powszechnej (bo pierwszego nie zaliczyłam), odgrywaliśmy "Grzyby" Brzechwy, przypadła mi poważna rola narratora w stroju grzyba nieokreślonego gatunku. Bardzo byłam przejęta, bardzo. Potem odgrywaliśmy z kolegą Sławkiem K. Licho i Echo w wybranych scenach z "Balladyny" ze starszymi klasami (casting ze względu na nasze mikre rozmiary). I w czwartej klasie robiłam za wredną macochę Królewny Śnieżki... Jesteście pod wrażeniem mojej kariery scenicznej? No ba, jasne, że jesteście. Dziękuję za uznanie.
      I lecę do roboty.
      • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 06.03.17, 10:21
        Jesteśmy pod wrażeniem. Jeszcze jak. Zwłaszcza zewstawiajac to z moimi nędznymi dokonaniami (przedszkole, byłam sarenką, a potem narratorką w bajce o kozusze kłamczusze, potem byłam juz dośc bezczelna, zeby mowić, ze nie chce, nie będe i nie ma mowy).
        Nieustająco pławię się w rozkwicie młodości. Postanowiłam nie miec kompleksów, żem taka młoda i że częśc książkowej klasyki (czyli wczesna Chmielewska) jest ode mnie starsza. Na szczęście załapałam się na realia, więc mnie trzeba mi tłumaczyć, dlaczego Cyrankiewicza trudno było podrobić, dlaczego Joanna za granicą była taka cenna dla Diabła i dlaczego Gurua nie mogła użyć tytułu Romans Tysiąclecia dla dzieła frywolnego i niepoważnego.
        Bo wiecie, sporej puli moich kolegów i koleżanek - trzeba...
        • ewa9717 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 06.03.17, 11:52
          Wiesz, ja z tych najstarszych, niby nie trzeba mi tłumaczyć, bo wciąż pamiętam, ale i wciąż mnie zdumiewa, że cenzurze wszystko się kojarzyło!
          Popadam w końpleksy, bo z dokonań aktorskich mam za sobą tylko jakieś nieokreślone zwierzątko, literkę "I" oraz rolę mówioną (po niemiecku, jako napływowa zakamuflowana opcja niemiecka) na pokazowej lekcji historii w podstawówce crying
          A co do Chomika, zaczynam się zastanawiać, co z niego wyrośnie! Serio, serio wink
          Bry.
          • bluzeczka.zamszowa Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 06.03.17, 13:58
            Cześć Gatu, cześć wszystkim.
            Z podstawówki pamiętam recytację wiersza sławiącego rewolucję.
            Brzmiało to następująco (tak się zapisało na twardym dysku mojej pamięci):
            Vive Octobre camerades!
            Octobre et ses baricades! (jeden Gat wie, jak to się pisze)
            Wyszłam na scenę, ukłoniłam się i zaczęłam deklamację takim kozio- trzęsącym się głosem, że w mig do wszystkich dotarło, gdzie ja mam ten październik, towarzyszy i barykady!
            Zero entuzjazmu dla SPRAWY! Po tym wyczynie miałam spokój do końca podstawówki.
    • embepe Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 06.03.17, 16:11
      Dzień dobry, proszę Szanownych!
      Gat ubolewał, że tyle marca już za nami, a Gat się nie udziela... No to ja jestem ta jeszcze gorsza, bo dopiero teraz się melduję.
      Przede wszystkim witajcie nowe ludzie! Rozgoście się i bawcie dobrze.

      Na usprawiedliwienie swojego niebytu mam to, że w ślady Ewy udał się mój kol.małż, który wg dokumentów medycznych "upadł z wysokości własnej", co w ludzkim języku oznacza grzmotnięcie o glebę. Niestety, popisów akrobatycznych nie wytrzymała jedna z rąk, która uległa fantazyjnemu połamaniu i niezbędne było zastosowanie podzespołów spajających.
      Z uwagą czytam zatem tutejsze opisy doświadczeń ze złamaniami, rehabilitacją, gimnastyką przy kaloryferach i inne pokrewne tematy. Kaloryfera-drabinki takoż nie posiadam, trzeba będzie wymyślać coś zastępczego. Na razie robię doktorat z przyłóżkowych konstrukcji krzesłowo-poduszkowych, które poszkodowanemu umożliwiają jakie takie przespanie nocy.
      Na szczęście idzie ku lepszemu, ręka coraz mniej wygląda jak nadmuchany balonik w kolorze jadowicie pomarańczowym, a coraz bardziej przypomina ludzką kończynę.

      U mnie już zdecydowanie wiosennie i cieplej, ptactwo emituje stosowne odgłosy, z ziemi wyłazi coraz więcej roślinności. Szkoda tylko, że drzew coś ostatnio ubywa uncertain
        • papuga_ara Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 01:05
          Embepe, życzenia szybkiej rekonwalescencji dla Kolegi Małża!!!

          Senko, kciuki trzymam post factum, tak na wszelki!

          Eulalijo, cieszę się, że dr Holter z dr Dopplerem jakoś znajdują wspólny mianownik!

          Widziałam dziś coś pięknego i dzielę się.
          Jechała sobie otóż "śmieciarka" (cudzysłów, bo: ona nie śmieci, tylko wręcz przeciwnie) i na przedniej szybie (wewnątrz) miała pluszaki. Dużo kolorowych pluszaków. W szoferce jechało dwóch panów. Uśmiechniętych i zajętych konwersacją. I oni byli w jakiejś doskonałej harmonii z tymi pluszakami, z tą 'śmieciarką' i ze sobą. Coś pięknego! Oddać opisem tego nie umiem, ale to było zjawiskowe big_grin
            • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 07:27
              Co za okropne babsko z tej grawitacji. Walczcie z nią, dopóki walczymy, jestesmy zwycięzcami.
              Ranek uroczy. Nawóz pod pieczarki in spe paruje w stosach, kury piejo, wróble drą mordy, a spaniela cierpi na przesilenie wiosenne, rano jest krewetką i nie chce spacerować. No bo nie ma takiej godziny jak 5.30, nie mogłabym, doprawdy, zacząć tych negocjacji spacerowych o jakiejś innej 5.30, na przykład w okolicy 9.00?
              A na działkach obok mojej firmy okociła się kotka i wczoraj byłą akcja łapania jej z dziećmi. Podobno sukces, ona i czwórka mają się nieźle.
              Zdrowia wszystkim upadłym i dobrego wtorku.
              • eulalija Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 09:48
                Moja też patrzyła z wyrzutem jak wywlekałam ją o 6:30 na spacer.
                O 5.30 to bym mogła sama sobie pójść.
                Choć był trudny czas gdy nawet o czwartej musiałyśmy udawać się na odległy parking w celu odbycia podróży przez długość miasta i jakoś bywało.
                "Wysokość własna" - fajne.
                Czyli lepiej wzrost siedzącego psa osiadać.

                Szarej ściery ciąg dalszy.
                Witam.
                • minerwamcg Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 10:09
                  Coś w tym jest... Kiedyś znajoma lekarka, a prywatnie matka czworga dzieci tłumaczyła mi, że o ile dzieciak upadłszy na ziemię z "własnej wysokości" ma małe szanse coś sobie zrobić, o tyle dorosły... no właśnie. Przecież człowiek jako smarkacz przewracał się non stop, potykał, poślizgiwał, wywalał etc. - a spróbowałby tak dwadzieścia lat później, no!
                  • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 10:26
                    No, wiecie, to ten drań Newton. Dziecko upada z wysokosci +- 1 metra i z siłą 200 N. Dorosły - 160-180 cm i siła hm... 600? 800? Są i tacy, co walą tysiącem niutonów. A to jest jakas taka zależnośc, ze nie wprost, tylko do kwadratu - to że indory nie latają ani strusie, czymś tam w końcu jest spowodowane.
                    • minerwamcg Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 10:44
                      No ba, "praw fizyki pan nie zmienisz"... z jednej strony, ale z drugiej strony jak się ma ścięgna, mięśnie, kości i całą resztę armatury prosto z taśmy, świeżutką i już dotartą, a jeszcze nie zużytą - to sobie można nie takie hopki wyczyniać.
                      Pamiętam, jak Chomik uczył się chodzić. Oczywiście, że co chwilę nabijał sobie guzy, a pierwsze urodziny obchodził w ogóle z rogami, bo sobie nabił dwa symetrycznie, ale upadki "z własnej wysokości" po dwóch-trzech razach wyćwiczył tak, że japoński dżudoka frajer. Mam wrażenie, że oni właśnie uczą się padać naśladując dzieci smile
                        • gat45 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 11:33
                          O nienienie, Sen_ko ! Żem zaczęła od tego, że trzeba się nauczyć padać "w odpowiednim wieku". Przed dwudziestką, moim zdaniem. Potem może zostać (podobno nie musi), ale muchomorkom ćwiczenia bym zdecydowanie odradzała.
                          No i jeszcze - jak naciskałam na "wyślij" to oczyma wyobraźni zobaczyłam, jak za kilka miesięcy piszę o swoim połamaniu, bo się okaże, że za którymś razem refleksy nabyte mnie zawiodą. No i kto wtedy będzie wyglądał guuuupio ? No kto ? A jakże, Gat-samochwała sad
                          • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 12:01
                            No tak, ja też judo. W szkole. Walilismy o matę przez pierwszy semestr, przy czym upadania na płask na ryj nas uczono oszczędnie, ponieważ upadanie na płask w ogóle jest złym pomysłem, jako że kręgosłup jest wówczas poddawany przeciążeniu jakiemus tam i mu to nie słuzy. Do tej pory zas został mi nawyk kulkowania się przy upadkach - niszczymy mięśnie posladkowe wielkie, a nie ręce i nogi.
                            Najbardziej przydatne życiowo i tak okazało się upadanie w ruchu - czyli ta fantastyczna czynność, kiedy biegniesz, potykasz się i lecisz. I co wtedy?! Jak to co, zwijasz się do ukemi (do dziś pamiętam, ten korkociąg przez bark nazywa się ukemi), i robisz takiego jakby fikołka troche bokiem, przetaczając się po wyciągnietej nad głową ręce, jak masz dobrą prędkość, to sam pęd cię ratuje, bo turl, turl, hop, i pęd cie podnosi na nogi. Leciałam tak na przykłąd nad kierownicą roweru, kiedy hamowałam w ostatniej chwili przed jeżem i niuton mnie rzucił naprzód przez kierownicę. Jeż ocalał, ja też, nawet rowerowi nic nie było.
                            Problemem może być sytuacja, kiedy padasz, a jednoczesnie coś cie ciągnie za trzymaną w garści smyczę - wtedy ta rączka może odskoczyc na bok, nawet nie tyle sie podeprzesz, co nie zdążysz jej schować - i stabilizatorek przez 2 tygodnie. Więc, Gatu, to nie refleksy i odruchy zawodzą, bo na szczęście ciało pamięta dużo lepiej, niż my, tylko przeszkadzajki się włączają, ostatecznie na macie nie masz na smyczy radosnego spaniela z napędem i przyczepnoscią na 4 łapy...
                            Chudzi są wygrani, bo niuton mniej pomaga. Grubi sa wygrani, bo mamy amortyzację.
                            Pozdrowienia dla judo(cz)ki!
                            • gat45 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 12:27
                              Zostałam brutalnie szarpnięta przez uczepione do drugiego końca smyczy tyle samo kilogramów, ile sama ważę (Pies Tobiasz ujrzał wyłaniającego się pędem z nadrzecznej mgły nutria - czyli samca nutrii - jednym słowem typowa prowokacja). Absolutnie nie pamiętam ciągu swoich ruchów, ale musiałam wystarczająco wcześnie puścić smycz i podnieść ramię. Sądząc po śladach na ubraniu - ukemi wyszło mi prawie zupełnie dobrze. Prawie, bo jednak ocknęłam się siedząc pupą na ziemi i miałam lekkie zamieszanie przestrzenne w mózgoczaszce. Później czułam trochę obicie na biodrze, ale najbardziej ucierpiał bark - od szarpnięcia, nie od upadku.

                              Nie jestem pewna, czy pomoc niutona równoważy całkowity brak wyściółki. Kiedyś mogłam spać na żywych deskach, ale teraz, dychę lat więcej i tyleż kilogramów mniej, własne biodro mnie kłuje w biodro sad
                  • gat45 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 10:40
                    Dlatego lepiej mają ci, którzy w odpowiednim wieku nauczyli się padać smile Naprawdę, tego się można nauczyć tak, że potem pozostaje w pamięci mięśniowej czy jakiej tam. W burzliwych początkach naszych spacerów z PT kilkakrotnie zostałam szarpnięta i rzucona na glebę tak, że przechodnie chcieli pogotowie wołać. A ja wstawałam wdzięcznie, otrzepywałam się i wracałam spokojnie do domu. Tylko raz czułam się poobijana w okolicach biodra, ale naprawdę znośnie. A padałam i na żwirowane alejki, i na brukowane chodniki... Mój organizm przypominał sobie te długie godziny ćwiczeń na macie i zwijał się odpowiednio, żeby jak najmniej wystawało z padającej osoby. Kiedy zaczynałam trenować judo zasadą było, że się nowego narybku nie dopuszcza do samego sportu zanim ów nie straci odruchu wyciągania przed siebie rąk czy ręki w obronie przed ziemią, bo nadgarstki dużo nie wytrzymują. Staliśmy rzędem na macie z rączkami splecionymi na karku i trzeba było padać na twarz tak, żeby siłę upadku przejęły przedramiona, czyli w trakcie upadku musiało się skrzyżować łapki z dłonią jedna na drugiej, i paść na przedramiona na płask od dłoni do łokci. Padać na twarz należy prosto, nie zginając kolan, bo też wrażliwe. Drugi stopień : upadek na bark, ale tego już w życiu nie opiszę, bo tam jest ruch jakby korkociągowy, chroniący głowę i brzuch, a siłę upadku ma przejąć wyciągnięte jak do hailowania ramię. Na płask, oczywiście. Jak wyjdzie gorzej, to się człek walnie też w bark i biodro, ale siła rozłożona na trzy - ramię i te dwa na be - to jest do wytrzymania. Najgorszy jest upadek do tyłu, ale też są sposoby.
                    No, alem się rozgadała. Wybitna teoretyczka upadłości ze mnie, ale praktyczka też. Aha, i jeszcze jeździłam konno, gdzie umiejętność padania kilka razy bardzo mi się przydała.

                    Embepe, pociesz swojego M. i uściskaj ode mnie bidaka !
              • embepe Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 22:59
                Proszę Szanownych!
                Bardzo dziękuję za wszystkie dobre słowa na okoliczność mojego nieco uszkodzonego małżowinka! Małż jest wzruszony wielce i twierdzi, że po tylu wyrazach współczucia i życzeniach wyzdrowienia proces rekonwalescencji gwałtownie przyspieszył!
                (Bluzeczce i Berrin wyjaśnię tylko, że mój małż może niezbyt zaawansowany w chmielewszczyźnie, ale sympatyzuje, na spotkaniach TWCh bywa i niektórym tutaj piszącym znany jest osobiście.)

                Wywrotki wskutek gwałtownych ruchów zwierzaka prowadzonego na smyczy są mi znane, ale bardziej z widzenia niż z osobistego doświadczenia. Miałam kiedyś sąsiadkę szczupłą i niedużą, która była szczęśliwą posiadaczką psa w typie i rozmiarze owczarka niemieckiego. Pies był wesoły i dynamiczny, pani uczepiona drugiego końca smyczy nie stanowiła dla niego przeszkody w radosnych harcach podczas spacerów... Duże zwierzątko z łatwością wpychało się także do łóżka swej pani i usiłowało ją stamtąd wypchnąć. Z miną słodkiego niewiniątka oczywiście! smile Wiem to z bezpośrednich zwierzeń wypychanej! smile
                Mnie natomiast zawsze trafiały się zwierzątka, nad którymi miałam znaczną przewagę fizyczną.
                Raz tylko grawitacja mi mocno zawadzała, gdy musiałam przynieść do domu 17 kilogramów psa ciągle smacznie śpiącego po narkozie. Nie wzięłam sobie oczywiście żadnej pomocy typu kocyk, torba czy cokolwiek. Gołe ręce własne miałam do dyspozycji. "You stupid woman!"- jak określiłby to mój ulubiony Rene Artois. Niby bliziutko, nie pod górę i nie po wertepach, wcale nie w burzy piaskowej czy innym huraganie, ale nie było łatwo i raczej nie polecam naśladownictwa.
                Zdrowia wszystkim Szanownym! I zwierzakom Waszym takoż!
          • embepe Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 07.03.17, 23:08
            Mam małża namówić do rehabilitacyjnego kręcenia korbką od wyżymaczki? Czy po prostu nalać do pralki wody z solą bocheńską, włączyć i połamaną rękę trzymać zanurzoną w? Ewa, ja Cię bardzo poproszę o bardziej szczegółowe instrukcje rehabilitacji z użyciem pralki frani! (Skąd ja wezmę pralkę franię???)
                • minerwamcg Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 10:19
                  Pralka Frania to chyba do tego, żeby nalać wody, włożyć rękę i włączyć. Taki masaż – raczej „wiracyjny” niż wibracyjny, chociaż wibruje to też, franię potrafiło nosić, chociaż oczywiście nie tak, jak pierwsze pralki automatyczne podczas wirowania. Czy dobrze zgadłam?
                  Co do korby, to broń Was wszystkich panie Boże i święci patroni. Dość długo hipsterzyliśmy jeżdżąc na co dzień warszawą – cudne autko, i rzeczywiście, w razie potrzeby odpala z korby. Ale nikomu nie życzę, można sobie paskudnie urządzić kręgosłup, a o kręceniu poszkodowaną ręką proszę zapomnieć natychmiast, bo to nawet jak się przyśni, jest niemiło. Jedyną osobą, która radziła sobie z odpalaniem naszego auticzka bez późniejszego bólu w gnatach był poprzedni właściciel, (znany u nas jako Dobroczyńca), twardy, krępy facecik metr pięć w kapeluszu; dobra, lwowska, przedwojenna robota. Myślę, że kluczowe było właśnie owe metr pięć.
                  • gat45 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 10:53
                    Ja tam nic nie mówię, ale to wszystko wina Berrin. I już. "Marzec startuje" - no właśnie. "I się rozpędza" - i bum.
                    Berrin, siadł i wstydził się ! Co Ci Ewa i małżonek Embepe zawinili ?????
                    Wprawdzie Ewa to chyba jeszcze w lutym się poszkodowała, ale ponieważ nie pasuje mi do tezy, to będę udawać, że w marcu. A co !
                    • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 10:55
                      gat45 napisała:

                      > Ja tam nic nie mówię, ale to wszystko wina Berrin. I już. "Marzec startuje" - n
                      > o właśnie. "I się rozpędza" - i bum.
                      > Berrin, siadł i wstydził się ! Co Ci Ewa i małżonek Embepe zawinili ?????
                      > Wprawdzie Ewa to chyba jeszcze w lutym się poszkodowała, ale ponieważ nie pasuj
                      > e mi do tezy, to będę udawać, że w marcu. A co !

                      Siadam i się wstydzę. Nie ma kałuży na placu apelowym, ale i tak siadam!
                      Ewo, wybacz! Małzonku Embepe, wybacz!
                      Ale tylko wspomnę, ze to marzec startuje i się rozpędza, nie ja.
                      • embepe Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 10:59
                        berrin napisała:

                        > gat45 napisała:
                        >
                        > > Ja tam nic nie mówię, ale to wszystko wina Berrin. I już. "Marzec startuj
                        > e" - n
                        > > o właśnie. "I się rozpędza" - i bum.
                        > > Berrin, siadł i wstydził się ! Co Ci Ewa i małżonek Embepe zawinili ?????
                        > > Wprawdzie Ewa to chyba jeszcze w lutym się poszkodowała, ale ponieważ nie
                        > pasuj
                        > > e mi do tezy, to będę udawać, że w marcu. A co !
                        >
                        > Siadam i się wstydzę. Nie ma kałuży na placu apelowym, ale i tak siadam!
                        > Ewo, wybacz! Małzonku Embepe, wybacz!
                        > Ale tylko wspomnę, ze to marzec startuje i się rozpędza, nie ja.

                        Ależ ależ! Uroczyście oświadczam i zapewniam, że Berrin jest tu kryształowo czysta i niewinna! Małżowinek poddał się gwałtownemu działaniu grawitacji jeszcze w lutym!
                    • gat45 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 11:01
                      PS Jestem dzisiaj wredna, bo mnie psisko wkurzyło. Zbudził mnie o północy i wystrzelił do ogrodu. Czekałam i czekałam - i nic. Wypróżniłam zmywarkę - i psa wciąż nie ma. Wołam go z ganku - i nic. Musiałam się ubrać, wziąć latarkę w dłoń i szukać zwierza. Ogród nie za wielki, ale czarny pies w nocy ma właściwości maskujące. Znalazłam go w końcu w rogu za słupkiem bluszczem obrośniętym, stał oparty o mur, na którym baraszkowały dwa koty i najwyraźniej się z niego naigrawały. Na moje wołania wciąż nie reagował. Wzięłam bydlę za skórę na karku, bo był goły - znaczy bez obroży - i odwróciłam w kierunku domu, dalej już sam pokłusował, cały radosny. Potem się położył na posłanku u stóp mojego łóżka i zasnął jak aniołek. A ja już wcale nie. Któryś raz mi już tej zimy taki numer wykręca. A potem ja cały dzień chodzę jak oczadziała i mam za złe. Fffffffffstrętny pies i wcale go nie kocham. O !
                            • felis2 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 13:56
                              Hmmmm.
                              Wygląda na to, że jestem podła, bez serca i w ogóle nie dbam o zwierzyniec.
                              Jak któryś kotek chce wieczorem wyjść na dwór, to wypuszczam.
                              Jak piesek chce wieczorem wyjść na dwór, to wypuszczam.
                              Jak wyjdzione zwierzątko nie wraca, dopóki nie idę spać, to nocuje na dworze.
                              Nie wstaję po nocy, coby źwierza wpuszczać, o wołaniu i szukaniu nie wspominając. Czasem wstaję w nocy i źwierza wypuszczam, jeśli drze japę w stopniu uniemożliwiającym sen. Niestety, ze względu na alergików w domu wymieniłam pierzaste poduszki na sztuczne. Pierzaste zdecydowanie lepiej wytłumiają dźwięki.
                              • gat45 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 16:52
                                bluzeczka.zamszowa napisała:

                                > Myślałam, że Gat od razu odpowie: - Tylko spróbuj, własną piersią go osło ię!
                                > A do ciebie żadnego posta nie napiszę, bluzko jedna ty!
                                > Musi Gatu nie przeszło...

                                Hi, hi, hi.... Jakby Gat własnym ciałem zasłaniał PT, to sporo by wystawało. Bo PT jest grubas zwalisty, a Gat niezupełnie.
                                A poza tym prawie nie ma ogona, ale to smutna historia. PT znalazł się w schronisku jako 6-ciomiesięczne szczenię z krwawiącym kikutem ogona. Znaleziono go przywiązanego do palika.... Są jeszcze dalsze szczegóły, ale zahaczyłabym o wątki lekko rasistowskie, więc się wstrzymam. A potem przez prawie pięć lat nikt go nie chciał. Inne psy znikały ze schroniska, przychodziły nowe, odchodziły - tylko nikt się nie interesował wielkim, czarnym kundlem bez ogona. Jak się o tej historii dowiedziałam od dzieweczki - wolontariuszki, to w te pędy pojechałam zabrać zwierzę. I tak nastała era Psa Tobiasza w życiu Gata i Tubylca....
                        • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 11:33
                          Taaa, a ja królowa hiszpańska. wink
                          big_grin
                          Gat, ja zawsze uważałam, ze to przez marce. Marce są piękne, ale trudne a przesilenie powoduje, że zwierza zachowują się niekiedy niestosownie. Moja Florencja Dyferencja ostatnio rano jest krewetkom i spi, w poważaniu mając, ze ja musze dotrzeć do pracy na konkretną godzinę. Nawet koty nad ranem, zamiast nas bdziuć wyciem o otwarcie puszki, budzą nas mruczeniem spod kołdry.
                  • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 10:53
                    Uszkodziwszy sobie kiedys łokieć (trafił mnie fiat na przejściu dla pieszych) miałam przykazane rehabilitować go korbowo. Osobisty długo myślał i wymyślił - ustawialismy rower kołami do góry, siadałam obok i kręciłam pedałem. Nie wiem, czy pomogło, ale raczej nie zaszkodziło smile Może to alternatywa dla korby samochodowej i wyżymaczki?
                • embepe Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 10:55
                  bluzeczka.zamszowa napisała:

                  > A może zamiast nudnej dla faceta wyżymaczki z pralki frania zdobądź Embepe taką
                  > korbę do samochodu, co to ją się wrażało pod maskę i kręciło. Samochód robił
                  > wrr wrr i był gotów do użytku. Na pewno męża bardziej zainteresuje taka form
                  > a rehabilitacji. Chyba są jeszcze takie korby? Ewentualnie od razu z samochod
                  > em.

                  Hm... Dość słabo oceniam szanse zamontowania korby do naszego osobistego pojazdu, niestety! uncertain Przychodzącą mi do głowy fajną rzeczą na korbę ("na korbkę" raczej) jest temperówka. Taka przykręcana do stołu, przystosowana do różnych grubości ołówków - pamiątka po babci mojego małża, która targała to cudo "Batorym" z Hameryki. Ewentualnie wykopię z zasobów archeo staromodną maszynkę do mięsa - na korbkę takoż. No i jeszcze mam pod ręką młynki: do kawy oraz do przypraw. Niech sobie chłopak kręci! smile
                  • ewa9717 Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 12:11
                    Trzecia próba. Za każdym razem po kliknięciu "opublikuj" kasowało mi całość do czysta.
                    Fralka frania właśnie jako hydroterapeutka, wszystkie znane połamańce bardzo reklamowały pranie w niej złamanych kulasów.
                    Przechodzę do prób wciągnięcia na się kostiumu kąpielowego, albowiem w piątek srana jadę się na kilka dni ponurzać w luksusach z basenami.
                    Dzię!
                    • bluzeczka.zamszowa Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 12:52
                      Cześć Szanownym.
                      Ewa szykuje się. do spa!
                      Gat przestał kochać Tobiasza!
                      To wszystko wina Berrin!
                      W ten sposób zgrupowane i z wykrzyknikami wyglądają zupełnie jak z jakiegoś plotka czy innego dupelka.
                      Jak określić w forumowym języku komunikatów pogodowych to, co widzę za oknem? Wedlug powiedzonka mojego małżonka ( rym cym cym) -Przeciro się, będzie loć.
                      • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 13:07
                        Na pudelku i pomponikach to ja nigdy nie wiem, o kim właściwie mowa, oni tacy sławni, a ja pierwsze słyszę. A tu mam pełną wizualizację i Tobiasza, i pralki frani, i warszawy na korbę. To zapewnia poczucie bezpieczeństwa w tym trudnym świecie.
                        A jeśli to ja jestem winna wyjazdowi Ewy do spa, to nie wiem, czy mam siadac i się wstydzic, czy może już niekoniecznie.

                        Ooo! Mój dziadek mawiał "przeciera sie, bydzie dysc!" No na dziś prognoza od rana zapowiadała ulewy, oberwania chmury, fale kulminacyjne i takie tam. To może i dysc bydzie?
                          • berrin Re: Baba marta czyli marzec startuje i się rozpęd 08.03.17, 14:38
                            minerwamcg napisała:

                            > Auu, te Wasze siadły i wstydziły są jak latarnia Ras-el-Tin w mroku nocy
                            > . Znaczy, panie są wtajemniczone... Oczywiście Gat z tej strony już znam, ale B
                            > errin... Gdyby przywiozła nam ze Szwajcarii zaświadczenie "Zawiadamia się uprze
                            > jmie, że to swój człowiek" rekomendacja byłaby porównywalna smile

                            Jak dobrze, ze we właściwym punkcie czasoprzestrzeni czytałam właściwe lektury smile
                            Nigdy nie dopłynęłam aż w okolice latarni Ras-el-Tin, ale rejsowałam z potomkiem w linii prostej ZnaczyKapitana. A moja Siostra wyruszyła nawet kiedyś na rejs śladami Mamerta - i błyskawicznie doszłą do wniosku, ze Borchardt faktycznie "pisał tak, żeby było ładnie" - ponieważ na cmentarzu, który opisał jako miejsce ostatniego spoczynku ZnaczyKapitana, jako żywo Stankiewicz nie spoczywa, tylko kawałek dalej. Ale kawałek dalej nie jest tak ładnie i nie ma widoku na morze, więc Autor troszkę rzeczywistość dopasował.
                            Tak w ogóle, to jak tam dopłynęli, to się okazało, ze grób jest w remoncie, ale Negro uznała, ze to się świetnie komponuje z całym rejsem jako takim. W tym z utknieciem w czasie odpływu, przy idealnej pogodzie i świetnej widocznosci na płyciźnie i wzbudzeniem paniki w służbach ratowniczych rozpaczliwym, rzucanym w UKF-kę z upiornym, warszawskim akcentem: We are on the rock! We have no water!

                            -----
                            To co cię nie zabije, na pewno spróbuje drugi raz.