Dodaj do ulubionych

Miedzianogrzywy październik

01.10.17, 10:14
A co tam, zaryzykuję...
Cześć. smile
Obserwuj wątek
        • balamuk Re: Miedzianogrzywy październik 01.10.17, 19:44
          U mnie też powoluuutku zmieniają się kolory.
          I konie za mną chodzą strasznie, ale trudno osiągalne. Na pociechę trzy godziny pingponga, póki jeszcze da się grać we wczesnojesiennym parku. Fajny taki wczesnojesienny park.
          Dobrze mówisz, Bluzeczko, miłego października. smile
      • zaisa Re: Miedzianogrzywy październik 01.10.17, 20:10
        Cześć! Nam się ładnie październik zaczął - z dziećmi na wycieczce kolejką wąskotorową z Piaseczna. W trakcie były 3 godz. w lesie, z ogniskiem, pieczonymi kiełbaskami i ziemniakami, bieganiem po łące i za symboliczną opłatą 5 zł od łebka przejażdżka lokomotywą połączona z prowadzeniem pojazdu.
        Miłego października. I pogodnego.
          • asia.sthm Re: Miedzianogrzywy październik 02.10.17, 10:53
            A ja nawet nie wiedzialam ze miesiac sie zmienil....
            Do tego przeczytalam teraz "miedzianogrzybny pazdziernik" i bardzo mnie ucieszyly te cudne borowiki rzedem stojace, czekajace az sie uporam z koraliksmi...
            I jak postanowila, tak uczyni. 👍
      • felis2 Re: Miedzianogrzywy październik 03.10.17, 11:02
        Kot składa się z futra i podzespołu mruczącego.
        Niektóre mają popsuty włącznik. Mruczenie uruchamia się od wszystkiego i nie chce wyłączyć.
        Koci szpital trwa i się rozwijasad
        Na oku znów zrobiło się owrzodzenie.
        Czesio wdał się w bójkę, dał się ugryźć/podrapać w łapkę i kuleje.
        O poranku należy jednemu kotu zakropić oczko antybiotykiem, po pół godzinie dołożyć corneregel.
        Drugiemu kotu dopyszcznie zaaplikować antybiotyk i syrop przeciwbólowy.
        Na szczęście mam w domu mało miejsc, gdzie mogą się schować, i lekką kanapę.
        Ale i tak dobrze, że nie muszę punktualnie odbijać karty w pracy.
        • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 03.10.17, 12:38
          I bardzo dobrze, niech się nie wyłącza, nie słyszałam, żeby nadczynność mruczołu była dla kota szkodliwa, więc niech sobie mruczy, sama radość mieć w domu taką mrukwę.
          Kociemu szpitalowi współczuję, przerabialiśmy to podczas choroby George'a, też zabiegi, lekarstwa, wizyty kontrolne, oby wszystko się dobrze skończyło.
          Kicia uroczy zwierzak, na tej fotce wygląda całkiem biała, ale ma na grzbiecie czarne łatki.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/bh/cf/0gx9/NF9eCISWqvhaApZ21B.jpg
          • ewa9717 Re: Miedzianogrzywy październik 03.10.17, 17:57
            O, już całkiem zadomowiona na brzusiu! I kokietka, łysy kawałek dupeuszki ukryła, walory do przodu. Urocza wink
            Dziś nie sprawdziłam pogody w laptoczku, zaufałam oku, bo widziałam śląsko-ukraińsko. Dojechałam do lasu i musiałam wracac co sił w pedałach, a i tak do domu wróciłam przemoczona do czego tylko przemoczonym być można... A tam stada zajączków niewyzbieranych...
            Bry.
    • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 03.10.17, 18:27
      Jaki miedziano-, ja się pytam, jaki ? U mnie jeszcze żadnej miedzi nie widać. Co najwyżej na zielonych grzywach akacje (robinie?) i brzozy porobiły sobie lekkie jasnożółte pasemka.

      Dzisiaj - tadadadam - dwa psy zostały zapakowane do pojazdu mechanicznego dwuśladowego trakcji spalinowej i pojechaliśmy do opactwa benedyktynów w Ferrières-en-Gâtinais - cale 18km w jedną stronę. Ja się wkręciłam po znajomości na próbę konserwatystów z Orleanu (będą w kościele dawać koncert Mozarta w przyszłą niedzielę, teraz robili próby akustyki - instrumenty smyczkowe, dęte i ludzkie głosy. A oto wnętrze tej świątyni :

      https://p5.storage.canalblog.com/56/76/414260/36444496.jpg

      a sąsiad z panoma psoma pozostał na trawiastym dziedzińcu :
      https://www.ferrieres-en-gatinais.info/images/03.09.jpg

      Psy doceniły benedyktyńską pracę, włożoną w utrzymanie trawnika, nic nie popsuły, za to doceniły miękkość podłoża, jak najbardziej. Kiedy wyszłam z koncertu, po trawniku tarzał się dziwaczny kłąb czarno-płowy, ośmiołapy i dwugłowy. Jak wiadomo, boksery ślinią (się i otoczenie), ale tym razem obie składowe w/w toczącego się kłębu były obślinione po równo.
      Pies Tobiasz młodnieje z dnia na dzień.
    • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 05.10.17, 18:49
      Miedzianogrzyby... Kupiłam dzisiaj na straganie odrobinę rydzów. Oczywiście mowy nie było o żadnym przetwarzaniu, zeżarliśmy na obiad w postaci smażonej. Nawet kicia się przyłączyła, wylizując Arthurowi masło z talerza.
      Translokacje popularnych sklepów to zuo. Mieliśmy o rzut suchym beretem duży, fajny papierniczy, zabawki też tam były, jak Chomikowi co brakło do szkoły, to leciał i za pięć minut był z powrotem. I guzik, wynieśli się aż na Tamkę, blisko niby, ale całkiem nie po drodze.
      • berrin Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 07:04
        Ksawewy Orkan (Osobisty uważa, że to świetne imię dla kota...) wiał i duł straszliwie całą noc, rankiem zastałam trawniki usłane gałązkami - ale o dziwo, liscie na drzwach w większosci sie utrzymały. Prund jest, auoalarmy wprawdzie w nocy wyły, ale żadne drzewo na żaden wóz sie nie przewróciło w mojej okolicy. Sąsiadowi zwiało doniczkę z parapetu, ale nikogo nie trafiła.
        Czyli przynajmniej w mojej części stolicy źle nie było.
        Czekamy na inne meldunki, Towarzystwo, co u Was?
        Cześc tak w ogóle.
        • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 08:34
          U nas ok. Prawdopodobnie ma to związek ze smutnym skądinąd wydarzeniem, jakim było wycięcie półwiecznych topoli, które rosły na naszym podwórzu. Żałowaliśmy ich okropnie, ale prawdę mówiąc po każdej większej burzy coś z nich leciało.
            • franula Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 10:04
              Ksawery to imię mojego praprzodka który ostatnio u nas rodzinnie na tapecie bo usiłujemy go powiesić na pomniku (może nie osobiście) gdyż udowodniliśmy jego udział w powstaniu styczniowych tudzież zsyłkę na Syberię
              więc szarganie imienia przodka ofiarami śmiertelnymi i półmilionem ludzi bez prundu nie podoba mi się

              kolegę mającego cuś wspólnego z dysponowaniem prądem, nomen omen wywiało wczoraj służbowo z miłego spotkania towarzyskiego i dotychczas do domu nie wrócił - o ile wiem osobiście na słupy się nie wspina, ale pewnie coś tam przywraca

              dziś ma być lepiej niż wczoraj!
                • papuga_ara Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 15:08
                  Jeden z bohaterów jednego z seriali zasięgał porady psychiatry, i usłyszał diagnozę: "Zaparcie na tle psychosomatycznym" i skwitował to tak: "O, dobra nazwa dla kapeli rockowej!" To tak a'propos Ksawerego Orkan(u)a.
                  Dzień dobry. U mnie też ok, ale meldowała Berrin, to ja już nie muszę. Za to moja przyjaciółka z Wieruszowa przeżywała ciężką noc w domu jednorodzinnym, prundu też nie mieli, i słałam jej krzepiące smsy, bo to była jedyna możliwa forma kontaktu.
                  Kupiłam wczoraj ślimaka w charakterze kolegi dla innego ślimaka, który od tygodnia rezyduje w małym akwarium. Wcześniejszych doświadczeń z dużymi ślimakami brak, co ma znaczenie w tej historii. No więc kupiłam kolegę dla Ampularii (taki duży ślimak z żółtą muszlą), inny gatunek, ale wielkościowo podobne, niech ma towarzystwo własnego gatunku. I właśnie. Ledwo się zwąchały (czyli jakieś trzy minuty po wpuszczeniu), a Ampularia wlazła na nowego i zaczęła go gnębić, tłamsić, wgniatać w żwirek i włazić na czułki. Wyglądało okropnie, uciekłam do drugiego pokoju i lamentowałam, że stary ślimak zeżarł nowego, i czemu nikt mnie nie uprzedził? Po pół godzinie mniej więcej zaryzykowałam i zajrzałam, żeby zobaczyć, co się dzieje i wyjąć martwego biedaka. Po czym patrzę, a ślimaki w oddzielnych rogach akwarium, w najdoskonalszym zdrowiu śpią. I wtedy to mnie dotarło, że to był seks. Namiętność buchnęła z pierwszego, jak zobaczył drugiego, a ja go podejrzewałam o zamiary mordercze. No cóż, niby od Erosa do Tanatosa nie tak znów daleko. W każdym razie papunia pierwszy raz w życiu oglądała ślimaki w alkowie i teraz już będzie wiedziała, co one robią. Refleksję mam taką, że seks człowieków oglądany z boku dla niewtajemniczonych też może wyglądać tak, jakby jedno chciało utłuc drugie wink
                  • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 15:30
                    Coś mi chodzi po głowie... Wspomnienie jednocześnie z lekcyj biologii i z literatury. Mętnie mi chodzi, ale spróbuję. Ślimaki są obojnakami (nie wiem, czy wszystkie, ale niektóre z pewnością). I jak się zadają płciowo, to każda sztuka jest jednocześnie damą i dżentelmenem. Któryś pisarz - zabijcie, nie przypomnę sobie kto, choć Proust mi się narzuca bezczelnie - opisał gdzieś swoje wyobrażenie ślimaczego seksu z orgazmem podwójnym, bo damsko-męskim jednocześnie. Z zazdrością opisał, więc może jednak Proust ? Nie pamiętam. Zostało mi tylko wyraźne wspomnienie tego "2 w 1" bardzo kunsztownie opisanego. Tyle że nawet za język, w jakim to czytałam, głowy nie dam. Obstawiam raczej francuski. Z przyczyn wiadomych - po polsku strasznie się trudno pisze o "tych sprawach".
                    • balamuk Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 15:40
                      Też mi się coś kojarzy, ale rozpaczliwie niewyraźnie. Pora wziąć do łóżka Prousta?
                      Papużko, ty tu mitologią nie machaj, czystą pornografię masz w akwarium. wink A ja dalej nie wiem, jak się kochają ryby, człowiek taki niedouczony. Ktoś je wie?
                      • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 15:59
                        Ryby ? Chyba tak raczej zaocznie i bezdotykowo. Pani ryba wypuszcza do wody ikrę, a pan ryb ją (ikrę) polewa czym tam ma. Żadnego porównania z dzikim i podwójnym seksem ślimaków ! Zresztą mówi się "zimny jak ryba". Teraz będziemy uzupełniać "gorący jak ślimak" i mieć przed oczyma wyobraźni akwarium Papuzie.
                        • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 16:11
                          Aha, Bałamuku, przez całą zimę 2012/13 zasypiałam z Proustem i z jego "Straconym Czasem". Mogę więc zapewnić, że jeżeli to on opisał owo szczególne ślimaczenie się, to nie w tym dziele. Czyli właściwie niewiele zostało, nie ? Tym bardziej, że możemy wyeliminować "Jean Santeuil", bo tego z kolei nigdy nie czytałam.
                          Czyli - piszemy sagę "W poszukiwaniu orgiastycznych ślimaków". Do roboty !
                          • se_nka0 Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 16:52
                            He, he - mamy tytul do następnej powieści autorstwa Berrin wink big_grin
                            Sama by tego nie wymyslila smile

                            Po orkanie bez większych strat na szczęście, ale kilka solidnych konarów uprzątanych przez odpowiednie służby widziałam. Czyli wiało mocno.

                            U Ewy ok??
                          • bluzeczka.zamszowa Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 17:50
                            lubimyczytac.pl/ksiazka/49913/moje-ptaki-zwierzaki-i-krewni
                            W tej książce na stronicach 80 - 81 Gerald Durrell opisuje, jak kiedyś stał się świadkiem slimaczego romansu.
                            ...z boku jednego ślimaka - i jednocześnie z boku tego drugiego - wyskoczyło cos, co wyglądało jak malutka krucha biała strzała, każda na białym cienkim sznureczku. Strzałka jednego ślimaka przeszyła obok drugiego ślimaka i zniknęła, podczas gdy strzałka ślimaka drugiego zrobiła to samo na ślimaka pierwszym. Stały tak bok w bok połączone małymi białymi sznurkami i i trwały jak dwa dziwaczne żaglowce zespolone liniami. Było to bardzo dziwne, ale miały nastąpić rzeczy jeszcze najdziwniejsze. Otóż owe sznurki zaczęły się powoli skręcać i skracac, a tym samym przestrzeń między ślimakami zaczęła się coraz bardziej zmniejszać. Wpatrywałem się w nie z tak bliska, że niemal szturchałem je nosem i doszedłem do niewiarygodnego wniosku, że każdy ze ślimaków za pomocą jakiegoś mechanizmu w swym ciele wchłania swój sznurek, przyciągając drugiego ślimaka, aż wreszcie ich ciała ścisnęły się mocno ze sobą. Wiedziałem, że muszą kopulować, ale ich ciała były tak ściśle złączone, że nie mogłem dojrzeć samego mechanizmu tego aktu.
                            Przez jakieś piętnaście minut trwały tak w uniesieniu, a potem bez skinienia głową, bez choćby dziękuję, ruszyły w przeciwnych kierunkach...
                            • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 18:28
                              Niestety, Bluzeczko. Albo może raczej stety ? Bo to znaczy, że aż dwóch pisarzy zajęło się opisem współżycia płciowego ślimaków. Moje mętne wspomnienie żadną miarą nie może dotyczyć znalezionego przez Ciebie fragmentu z tej prostej przyczyny, że - wstyd się przyznać - nigdy nie czytałam Durrella. Nic. Nicanic.
                              • bluzeczka.zamszowa Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 19:09
                                Gatu, polecam za Minerwą trylogię Korfu: Moja rodzina i inne zwierzeta, Moje ptaki, zwierzaki i krewni oraz Ogród bogow. Są to wspomnienia z lat chłopiecych autora, który przez całe dorosłe życie zajmował się hodowlą, odławianiem i ratowaniem ginących gatunków zwierząt, co opisywał w wielu swych książkach.
                                Durrell założył Organizację na rzecz Zachowania Przyrody.
                                Zwierzęta stanowią w naszym świecie większość pozbawiona głosu i praw - pisał Durrell - i mogą przetrwać tylko dzięki naszej pomocy.
                                • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 06.10.17, 19:40
                                  Wiem, słyszałam dużo dobrego i sama się sobie dziwuję, że jeszcze to "mam nie przeczytane".
                                  Zakonotuję to sobie na pokrowcu do karty bibliotecznej, będzie jak znalazł.
                                  A propos, dostałam z mojej mediateki genialny pokrowiec na kartę - na okładce ma taką niby-tabliczkę. Można na niej pisać długopisem lub flamastrem, a potem wycierać wacikiem ze spirytusem albo płynem do mycia szyb. To podobno bibliotekarze wymyślili w ramach propagowania pisma odręcznego, bo dziatwa zatraca tę umiejętność w zastraszającym tempie sad
                                  • papuga_ara Re: Miedzianogrzywy październik 07.10.17, 00:33
                                    Hahaha, "gorący jak ślimak" przechodzi do historii! smile Dzisiaj podglądałam i było muśnięcie muszlami tylko (przypadkowe) i każdy/a w swoją stronę, jakby nigdy nic. No tak, skoro już wiedzą, że patrzę... Zaraz napiszą swoją wersję " Chałup", a ja będę "tekstylnym" z krzaków wink
                                    W kwestii ryb to jako akwarystka ze stażem chciałam uzupełnić, że oprócz wspomnianego już sposobu zapłodnienia zewnętrznego występuje też zapłodnienie wewnętrzne - samczyk wprowadza do ciała samicy, no, wiadomo, co, tylko trochę inne smile i tak się dzieje u ryb żyworodnych - np gupiki, mieczyki. Mieliśmy swojego czasu młode jednego i drugiego gatunku. I w ramach aktu płciowego występuje też. ocieranie się o siebie (zboczeńcy!), pocieranie płetwami i takie tam, zalotne pływanie ósemkami smile Więc nie takie one znowu zimne! A, jeszcze ciekawostka-mieczyki potrafią zmieniać płeć! Nie raz bywało tak, że zakupiona samica po jakimś czasie zaczęła mieć miecz smile
                                    PS. Gatu, też zasypiałam trzymając w objęciach " stracony czas" Proustowski, nie wytrwałam i pacnęłam dziełem w końcu. Zgadzam się-tam nie było gorących kawałków wink
            • asia.sthm Re: Miedzianogrzywy październik 08.10.17, 10:04
              Do smutnych rocznic nie mialam wczoraj glowy i to chyba dobrze bo by sie czlowiek musial zalamac. The show must go on.
              I tego sie trzymajmy.
              Odsapujemy wczorajsze, deszcz siapi, za zimno na gorace slimaki, wiec popilnujemy sofy.
                • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 08.10.17, 15:03
                  Cześć! U mnie dzień zaczął się tyleż smutno co wcześnie, od mszy za moją ś.p. teściową w rocznicę śmierci. Analogiczna odbyła się wczoraj w Krakowie za mojego tatę... No kijowy mamy początek października, bo przecież jeszcze Gurua.
                  Ale co podkusiło naszego najdroższego ojca, teścia i dziadka zamawiać mszę o 7.30 w niedzielę? To trzeba litości w sercu nie mieć smile
                          • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 09.10.17, 11:39
                            Dzisiaj w kolejce do weta spotkałyśmy psa rasy Spaniella, tylko bardziej łaciatego. Staruszek już był, do tego nieruchawy bardzo, bo prawie szerszy niż dłuższy. Ta rasa chyba z wiekiem nabiera skłonności do tycia.
                            Ginny dobrze, dzisiaj pan doktor zdjął szwy.
                            • ewa9717 Re: Miedzianogrzywy październik 09.10.17, 13:37
                              Arktyczne powiewy, ale przecież przynajmniej 10 tych na C jest, tymczasem lud okutany zimowymi kurtkami, w czapkach wełnianych, a na to jeszcze kaptur. Ciekawe, co też zimą wymyślą...
                              No, kiciu, zdrowiej i na dupeuszce szybko odrastaj wink
                              Dzię!
                              • berrin Re: Miedzianogrzywy październik 09.10.17, 14:17
                                U mnie w robocie obecne mróz i zamiecie i w ogóle epoka pędzących lodowców czyli plus 10 objawiają sie panicznym zamykaniem wszystkich okien i wystawieniem na środek pokoju grzejnika olejowego, który po uruchomieniu niebotycznie śmierdzi spalonym kurzem. A i owszem, osoba od grzejnika i zamykania okien (jak ja moge byc tak bez serca i wietrzyc pokój od czasu do czasu) przychodzi do pracy w kurtce z kapturem, czapce i szaliku.

                                Kotoju zdrowia. A Spaniellowi długiego zywota. Nie widziałam jeszcze tego staruszka, może po Warszawie za mało jeżdżę?
                                Weekend był... nie chce więcej takich dni. Ale juz go nie ma.
                                • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 09.10.17, 19:32
                                  Psiuk nie sprawiał wrażenia, jakby odbywał długie spacery, pewnie najdalej chodzi do nieludzkiego doktora i z powrotem, a tak to tylko siku i na kanapę. Starość nie radość.
                                  A wet zabawny, ma własne gabinetowe koty, dwa, w sumie na siedmiu łapach. Pewnie przygarnął jakąś sierotę z wypadku... Zresztą ma napisane na drzwiach, że Pacjenci (tak, przez duże P) z wypadków mają absolutne pierwszeństwo. A witrynę od ulicy ma wytapetowaną ogłoszeniami o psich i kocich zgubach.
                                  Chyba go lubię.
                                  • jottka Re: Miedzianogrzywy październik 09.10.17, 23:44
                                    w pełni doceniając pana doktora - ale to chyba oczywiste, że zwierzaki z wypadków czy w jakichś nagłych stanach chorobowych mają pierwszeństwo? znaczy nie spotkałam się jeszcze z taką głupotą, żeby ktoś nawet w sporej kolejce nie chciał przepuścić zwierzaka w potrzebie...
                                    • berrin Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 07:26
                                      Może doświadczenie mu kazało taki napis umieścić...? Mnie sie niesiety zdarzyło ogladać starcie pani, ktora przyniosła swego kota na szczepienie z chłopakiem, ktory przyniósł kota po upadku z balkonu. Reszta naszej kolejki natychmiast ustapiła miejsca, tylko rzeczona pani zrobiła dzika afere, że nie po to przychodzi i czeka, żeby przepuszczać rozmaitych cwaniaków. Na szczęście wet miał prawidłowe reakcje i koci skoczek został przyjęty jako pierwszy - za to my w poczekalni sporo jeszcze usłyszelismy od tej pani, wsciekłej dodatkowo chyba także z tego powodu, ze jakos nikt nie chciał jej przyznac racji.
                                      A na ludzkich izbach przyjęć panie (i panowie) z bardzo podejrzanym bólem palca potrafia walczyc jak lwy o pierwszeństwo wejścia przed matką z czterolatkiem uderzonym w głowa hustawką...
                                      Dzień nie nastraja. Spaniella wyszła na trawniczek, rozejrzała się, otrząsnęła, wysiusiała, otrząsnęła ponownie i wróciła pod daszek, cała soba dając do zrozumienia, że tyle spaceru w deszczu będzie w sam raz.
                                      Cześć.
                                        • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 08:27
                                          Widzę, że jakoś tak ponuratowato dzień się zaczyna ? Pogoda fuj, ludzie fuj do potęgi ? Bywa, ale nie zawsze. Wczoraj robiłam zakupy typu zapasy, więc dużo i ciężkie, a ja się czułam podle. Już samo załadowanie wózka mnie wymęczyło fizycznie. Idę Ci ja do kas, a tu trzyosobowa kolejka sama z siebie mówi jednym głosem, że mam przechodzić pierwsza. Zakłopotołam się małe co nieco, a jak się tak zakłopotywałam, to wzmiankowana kolejka już wygruziła mój wózek na taśmę i załadowała go z powrotem, a mnie pozostało tylko uiszczenie się wobec pani kasjerki. Podziękowałam najpiękniej, jak umiałam, ale to nie był koniec mojego zdumienia : jeden składnik kolejki był podwójny, czyli stanowiła go czarnoskóra para. I damska część tej pary posłała męską, żeby mi jeszcze pomogła na parkingu przeładować cały ten nabój do bagażnika. Takie natężenie życzliwości rozsłoneczniło mi horyzont chyba na cały tydzień, może sobie teraz siąpić do woli.
                                          Nad ranem, o tej godzinie, kiedy wszystko jest złe i przerażające, przyszło mi do głowy, jak ja musiałam wyglądać, żeby wywołać tak zgodną reakcję kolejki. Zapewne jak własna śmierć na krótkim zwolnieniu chorobowym - ulubione powiedzonko mojej ukochanej Niani. Ale to jest pesymistyczne podejście do sprawy, więc postanowiłam pominąć je wzgardliwym milczeniem. I dalej się napawam ciepłem tej wczorajszej bezinteresownej życzliwości.
                                          Podpisanno : Wasz Kot po Wypadku (bo przepuszczony)
                                            • berrin Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 08:45
                                              Bo Ty pewnie to "Ci" tak podwójnie potraktowałaś i kierując je do nas w ogolnosci - uhonorowałaś wielkim C smile
                                              Ludzie dzis nie fuj, nie fuj, tak źle nie jest, tak mnie tylko na wspomnienie izby przyjęć tak ludzkiej jak i nieludzkiej naszło. Poza tym wczoraj Osobisty zaprowadził mnie na nowego "Łowcę Androidów" na 21.45, więc troszku sie nie wyspałam i cierpię na przedawkowanie filozofii.
                                              • felis2 Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 09:03
                                                I co? Iść czy nie iść? Małż mi na tle "Łowcy" odwala modlitwę dziewicy (chciałbym, ale może będzie beznadziejny i się rozczaruję) i zaczyna to być męczące.
                                                Ze zwierzęcego frontu: chore kocie oczko ciągle nie chce się wyleczyć. Ma już krople z antybiotykiem i krople przeciwzapalne, każde mam podawać co najmniej 5 razy dziennie. I jeszcze ze dwa razy dziennie żel, i raz syropek przeciwbólowy. Do pracy wychodzę coraz później, bo między kolejnymi lekami musi być stosowna przerwa, a zapomniałam przestawić budzika. Odrobinę pocieszenia dał Czesio, który na leczenie zareagował prawidłowo. Tzn w niedzielę kulał z powodu podrapanej łapki, w poniedziałek kuśtykał na trzech, dostał zastrzyk i piguły na 6 dni, do podawania dwa razy dziennie. We wtorek rano dostał pigułę, a wieczorem zwiewał przede mną galopem po całym domu, używając sprawnie wszystkich czterech łapek. W czwartek odpuściłam sobie łapanie kota.
                                                • berrin Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 09:36
                                                  felis2 napisała:

                                                  > I co? Iść czy nie iść? Małż mi na tle "Łowcy" odwala modlitwę dziewicy (chciałb
                                                  > ym, ale może będzie beznadziejny i się rozczaruję) i zaczyna to być męczące.
                                                  >
                                                  Hm. No więc chyba się nie rozczaruje. Mój Osobisty się nie rozczarował.
                                                  A jakbym miała tak porecenzować... Film naprawdę mocno w klimacie pierwszego „Łowcy”, czyli trudny, brudny i smutny, ale z nadzieją. Za dużo Tarkowskiego, za mało Forda (pojawia się chyba jakoś w 2/3 filmu i tyleż trzeba czekać na PIERWSZY przebłysk poczucia humoru. A Dzieła Tak Strasznie Serio są dla mnie nieznośnie męczące w odbiorze.). Bardzo dużo ważnych pytań. Bardzo dobrze zagrane, zwłaszcza, że dużo zbliżeń na twarze. Gosling świetny. Za głośna muzyka, Zimmer niestety to nie Vangelis. Całą opowieść bez szkody dla głębi dałoby się opowiedzieć nieco zwięźlej – nie wszystkie bardzo długie ujęcia były konieczne. Choć te długie ujęcia – zwłaszcza „krajobrazowe” są fenomenalnie dopracowane i robią znakomicie „analogowe” wrażenie.
                                                  Uwaga osobista. Ponieważ ostatnimi czasy rezygnuję z wielu fabuł ze względu na dopadające mnie w ich trakcie ataki empatii, które potem wracają mi w snach albo czkawką w nieodpowiednich momentach, obawiałam się, że dzieło o „Mechanicznych aniołach” (swoją drogą, ileż tam na wiązań do Lema!) mnie zadławi. Ale nie. Nie zadławiło, daje się oglądać – to chyba niedobrze – głową, bez angażowania głębokich emocji. Oni płaczą, ja nie.
                                              • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 09:49
                                                asia.sthm napisała:

                                                > Gatu, to idzie w kolko, co ty dajesz to ci wraca. To jest kosmiczne prawo.

                                                Od dziecka to słyszę, w różnych językach i w różnych ujęciach. I jakoś nigdy nie mogłam w to uwierzyć. Bywają cierpienia, na które nikt nie zasłużył. Karma obrotowa mnie nie przekonuje.
                                                Ale miło by było w to wierzyć....
                                                  • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 10:21
                                                    W co uwierzę, Asieńko ? Że jakaś zła karma wróciła do chorego i cierpiącego dwulatka ? A napatrzyłam się ja takich, oj napatrzyłam... Kiedyś chciałam napisać dzieło literackie pod tytułem "Moje poczekalnie", ale kiedy sama przestałam w nich wysiadywać, to mi się odechciało nawet wspomnieniami do nich wracać.
                                                    Cierpień, znanych nam z historii oraz z daleka, nawet wymieniać nie będę. I to by miały być jakieś zwroty karmy ? No weź.....
                                                  • berrin Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 10:35
                                                    O cierpieniu dzieci to mi się nawet myslec nie chce, schowac sie z głową pod kołdrą i nie wystawiać nosa, bo to za straszne.
                                                    Ale w formie mniej "karmicznej" a bardziej "socjalnej" cos czasami wraca. Osoba uprzejma i miła ma szanse zostac skojarzona/zapamiętana jako uprzejma i miła i ja sie chętniej przepuści w kolejce niż cwaniaczka, który codziennie "ma tylko jedną rzecz i strasznie sie spieszy", ale juz po tygodniu kojarzą go wszytskie ekspedientki i wszyscy klienci sklepu i ze swoim piwem laduje na końcu kolejki.
                                                    W każdym razie, Gat, oni uznali, ze jestes Kotem Którego Należy Przepuścić W Kolejce. I tak uczynili. i tobie było z tym miło i lepiej na świecie i im zapewne także, bo jak sie człowiek postara dla kogos, to potem czuje, ze tak jakby podniósł swoja wartośc we własnych oczach - a to miłe uczucie jest.
                                                  • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 11:02
                                                    Przepraszam za wprowadzenie ponurych akcentów do miłego tematu. Więcej nie będę, słowo zucha.
                                                    I zgadza się, pomagam, przepuszczam i staram się bliźnim ułatwiać życie. Niemniej ilekroć to samo zdarza się mnie, to odczuwam fakt jako zupełnie nieoczekiwany prezent od losu. I takim duuuuużym prezentem obdarowała mnie wczoraj moja Kolejka.

                                                    PS Przypomniało mi się, jak w latach 90' jechałam do Polski. Między granicą w Świecku a Nowym Tomyślem było wtedy prawie pustkowie. Listopad, zimno i leje. Patrzę, a na parkingu stoi zmokłe i zmarznięte dziewczę. No to zjechałam z drogi na ten parking... Zanim zauważyłam ostry makijaż dziewczęcia, to już samochodzik mój był otoczony grupą panów, używających między sobą pięknej mowy Tarasa Szewczenki. Popukali się w głowę i pozwolili mi odjechać. Ludzcy byli. Za jakiś dobry uczynek ta łaskawość pewnie do mnie wróciła.
                                          • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 10.10.17, 11:35
                                            Karma kojarzy mi się głównie z jedzonkiem dla kota smile Ale tak, Berrin ma rację, zdefiniowałabym to ostrożnie "miłym ludziom częściej zdarzają się miłe rzeczy niż niemiłym". Nie ma to związku z dziejową sprawiedliwością, nagrodą z nieba, krążącym dobrem, powracającą falą etc. - czysta psychologia, komuś miłemu łatwiej jest pomóc i wymaga to mniej wysiłku.
    • czekolada72 Re: Miedzianogrzywy październik 11.10.17, 18:00
      Miedzianogrzywy pazdziernik - zupelnie nieadekwatne do potopu za oknem uncertain
      Czy ww Kraku KIEDYS zaprzestanie padac?
      Podziwiam wszystkie wielbiielki topol - ja MARZĘ o wycieciu tych rosnących za płotem, z których przy KAŻDYM wietrZE, wcale nie musi to byc Ksawery i jemu podobni, leca konary, na co sie tylko da, i kto sie tylko znajduje pod lub obok, echhhhh
      Miłego!
        • felis2 Re: Miedzianogrzywy październik 12.10.17, 09:36
          Klony rosną jak chwasty, możecie parę zasiaćsmile
          Brzozy też. I szybko rosną. Robiłam ostatnio porządek w zaniedbanej od wiosny rabatce. Spomiędzy kwiatków wyrwałam mniej więcej 30 centymetrową brzozę. Wiosną na pewno jej nie było.
        • balamuk Re: Miedzianogrzywy październik 12.10.17, 20:09
          minerwamcg napisała:
          > Wiesz co, to nie tak. Jakby to, co nam od zawsze rosło za oknem było klonem alb
          > o akacją też byśmy żałowali. A żal tym większy, że jakby to naprawdę były klony
          > albo akacje, toby ich nie trzeba było ciąć.

          Bo wycinane drzewo to smutek. Z drugiej strony coś, co jest zagrożeniem dla człowieka (dziecka, zwierzaka, włączamy wyobraźnię) należy usunąć.
          Przy okazji - klony i akacje też są kruche i niebezpieczne w razie wichury, a nikt ich nie tnie, widać topole najbardziej podpadły.
          Cześć.
          • minerwamcg Re: Miedzianogrzywy październik 13.10.17, 00:01
            W Krakowie miałm całą ulicę obsadzoną klonami. I jak długo tam mieszkałam, a długo, ani jedna gałąź nie spadła. Więc może nie aż tak... A znowuż koło kościoła tamże rosły piękne, ogromne akacje. I też nie było problemu z gałęziami, był natomiast inny, który przesądził o ich wycięciu - ich korzenie szkodziły czynnie fundamentom kościoła i było ryzyko, że pewnego pięknego dnia przebiją posadzkę bocznej nawy. Uch, ładnych parę dni sobie miejsca znaleźć nie mogłam. Te drzewa tam posadzono pewnie równo z budową kościoła, pod koniec XIX wieku...
                    • gat45 Re: Miedzianogrzywy październik 13.10.17, 18:29
                      A mnie się tym razem nie udało wykręcić od szkolenia nowego narybku w swojej działce crying 5 dni poza domem. Latam po chałupie i sprawdzam, o czym zapomniałam i co jeszcze koniecznie muszę zrobić przed wyjazdem. Polega to głównie na lataniu po schodach : na poziomie zero przypomina się coś, co koniecznie trzeba zrobić na +2, ale osiągnąwszy wzmiankowany +2 zdaję sobie sprawę, że do tego czegoś potrzebna jest jedna rzecz, która znajduje się na zerowym. Rezultat wysiłków dzisiejszego dnia : zero. Wszystko rozgrzebane, nic nie skończone, Gat zmordowany. Mam dosyć.
                      I pies mi się denerwuje, bo widzi, że coś się kroi. A on jest stary rutyniarz i nie lubi, żeby się kroiło. Lubi jak wszystko jest po porządku i zgodnie z grafikiem. No, chyba że jakaś fantazja kawaleryjska go ogarnie, jak tej nocy. O drugiej zbudził mnie mokry nos na stópce. Potem pies odtańczył ciekawy układ choreograficzny koło łóżka. Dobra, zwlokłam się. Po drodze zahaczyłam o szafę z polarkiem, bo jesień już jakby nie szukać. Schodzę, otwieram drzwi - i nic. Wołam piesa - i nic. Wołam drugi raz i zachęcajaco potrząsam smyczą. Ciągle nic. Kilka minut to trwało, wreszcie się zeźliłam w wlazłam z powrotem na górę. A tam co ? Mój śliczny pieseczek, zwinięty w ciasny kłębuszek, śpi jak rodzony pies siedmiu braci śpiących.
                      Opanowałam się i nie zatłukłam. Ale już do rana nie zasnęłam, taka byłam zła i przemarznięta.
                      Taki był mój piątek trzynastego.
                    • balamuk Re: Miedzianogrzywy październik 13.10.17, 18:43
                      Ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś. sad Ubiegła noc z głowy, bo udało nam się artystycznie zatruć - no i powiedzcie, czym można się było zatruć? Świeżą wątróbką ze świeżą cebulą? Mamałygą, świeżo kupioną? Świeżymi pomidorami, w dodatku sparzonymi i ze skórki obranymi? Abstrakcja. Dobrze przynajmniej, że dziecka poza domem jadły, bo cztery osoby do jednej łazienki...