Dodaj do ulubionych

Czerwiec na czerwcowo

01.06.18, 07:44
Koncoweweczka maja dla porzadku dyskusji, bo warto.

Re: Majuwajuczenko!
balamuk 31.05.18, 21:53
myq1 napisał(a):
> Bałamuku, możesz trochę więcej napisać o Belgradzie?
> Bardzo widać "ślady najnowszej historii", jak piszesz?
> A co dobrego jadłaś? smile

Ślady pocisków? No cóż, w Buku też to mam, nawet w drodze do pracy, pamiątka po 1989. Wyraźnie uszkodzone i jakby porzucone kamieniczki, zachowane trwałe ruiny budynków Sztabu Generalnego i MSW, zbombardowanych przez NATO, oddarte fasady, poskręcane schody wewnętrzne, coś podobnego znam dobrze z fotografii z trzęsienia ziemi w 1977 w Rumunii, ale w Belgradzie miałam świadomość, że to nie siły natury, tylko wojna. Całkiem świeża.
Na wzgórzu historycznej twierdzy trafiłyśmy na dni czegośtam, taki fajny jarmark, stragany z różnych regionów i inne atrakcje. Pomyślałam, że kupie dla dziecków podkoszulki - były podkoszulki z Tito (mniej) i z Putinem (stanowczo więcej). Nie kupiłam jednak. Ani innych gadżetów mniej lub bardziej paramilitarnych/nacjonalistycznych. Głupio chodzić po relaksującym turystycznym deptaku i myśleć o historii.
A jadłam jakieś pyszne mięsko z tradycyjnym sosem kajmakowym, za to nie udało mi się trafić tradycyjnej pleszkawicy, która i w rumuńskim Banacie jest na topie. smile


myq1 31.05.18, 23:51
Okropność, miało nie być więcej wojny! Wszyscy chętnie prawią o umiłowaniu pokoju, widać ile prawdy w tej gadaninie. Dziwne te koszulki z nacjonalistycznymi nadrukami, kiedy widzę ubranych w takie ludzi, czuję się niepewnie. sad
Fajnie dokądś pojechać, coś nowego poznać. Ten kawałek świata jest już oswojony.
A co to jest pleszkawica? smile
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 07:48
      Jutro w Sztokholmie maraton roku.
      Odbedzie sie w 29 upale i wlasnie pokazali 90 latka, ktory wezmie udzial w maratonie po raz 10-ty. Pokazali jego trening i zasuwa sgtaruszek 8 km/godz.
      No ludzie! ide trenowac.
      I tym optymistycznym postanowieniem rozpoczynam czerwiec.
        • franula Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 08:38
          Dzień dobry,
          życzę Szanownym wątku równie płodnego jak majowy choć upał może wiel osób skutecznie do komputera zniechęcić... w l lochach chyba zasięgu brak.
          Asiu czy to znaczy, że w onym maratonie bierzesz udział?

          Co do wojny to właśnie przeczytałam "Inwazję" Miłoszewskiego (Wojciecha). Literatura średnia ale wizja sugestywna. Rosja anektuje Ukrainę i zachęcona brakiem reakcji wchodzi do Polski.... Dreszcze po plecach mi latały....
          • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 08:45
            > Asiu czy to znaczy, że w onym maratonie bierzesz udział?

            Bardzo mnie cieszy takie podejrzenie, lubie byc podejrzana big_grin
            Jednak nie w onym maratonie tylko planuje potrenowac do 90-tki i dopiero wziac udzial . To bedzie swietna wiadomosc na sportowej stronie: 90-latka pierwszy raz w zyciu przebiegla maraton i przezyla.
            Trzeba ambitnym byc, nie?
        • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 08:47
          Maraton zrobiłam sobie w nocy. Przez cały dzień, od przedświtowego spaceru, Spaniella konsekwentnie zapierała się łapami i odmawiała wyjścia z domu. No co się dziwić, jej jeszcze gorzej niż mnie bo na trawkę idzie się po betonie, beton nagrzany, łapki pieką... no to nie, śpimy na kafelkach. A za to o północy pies się zaktywizował, znowu - co się dziwić, po dwudziestu godzinach spania i niesiusiania - i dawaj jęczeć żeby na spacer. No nie uchylałam się, bo się jej słusznie należało...
          ...i dwie godziny ganiania we dwie za piłeczką z diodką we środeczku (tej piłeczki), w sensie ona za piłeczką a ja za nią, i za nic do domu, jak to do domu, ona nie wraca, ona piłeczkę w zęby i chodu do ogródka pod tuje i jałowce płożące. Wyspała się to i w miłym chłodku siły ją naszły.
          A ja o piątej powinnam zacząć wstawać...

          A teraz w pracy, ze względu na to, ze mamy w Dupartamencie na etacie jedną sekretarkę i dwie byłe sekretarki - pracownice obecnie administracyjno-techniczne, zobowiązane do zastępowania sekretarki w razie jej nieobecności, i oczywiście ZAWSZE nie ma wszystkich trzech, bo się, co nie jest żadną tajemnicą, tak umawiają, bo po co będą się zastępować, skoro nie lubią - w sekretariacie siedzę JA. Ale bez dostępu do poczty, systemów i rejestrów smile. Jakie to rozsądne i praktyczne...
          Cześć.
          • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 09:14
            Wole takie maratony z pileczka, duzo to lepsze niz bajka, leci leci leci leci nogami....az zalecial do Poznania.
            (to chyba cytat z Koziolka Matolka.)
            Alez mnie sentymenty napadly do starej lektury big_grin
            • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 15:22
              Co to jest upał ? - zapytał Gat, naciągając przez głowę drugi sweterek. Na termometrze rtęć usiłuje dobrnąć do dwudziestki, ale pozostaje w strefie nasto-. !8 czy 19 ? Raczej 18.
              Dzisiaj rano zrobiliśmy sobie happening na środku ulicy. Wyszłam po bagietę, a tu pan kwiaciarz z przeciwka mnie zaczepia wspominkowo, że to dwa lata jak w tymże miejscu staliśmy w wodzie - ja ponad kolana, on do 3/ łydki, bo wysoki kawał chłopa z niego. Kto tylko przechodził, to się dołączał i zrobiła się spora grupka. Samochód jakiś przejechać nie mógł, więc pasażer wysiadł z niego i też do nas dobił. A był to pan mer w osobie osobistej. Tośmy mu podziękowali za sprawną akcję sprzed lat dwóch, bo rzeczywiście zasłużył. W końcu objawiła się kamionetka fajermanów, więc tłumek przemieścił się o kilkadziesiąt metrów, do narożnika dużego placu, gdzie już nie tamowaliśmy ruchu. Strażacy wcale nie byli na sygnale i bardzo przyjaźnie do nas machali, ale tak tu już jest, że się fajermanów szanuje. Jedyny mundur, który cieszy się u ludności estymą, a nawet ogromną sympatią. Przyznać trzeba, że jak się coś gwałtownego dzieje, to każdy najpierw myśli o straży pożarnej, bo oni przyjeżdżają nie zadając głupich pytań i błyskawicznie. Kto by woził na sygnale rodzące niewiasty, kto by zdejmował z drzewa nasz głupie kotki, co to umiały wleźć, ale zleźć nie umieją ni rusz ? No kto ?
              Pochwaliliśmy jeszcze chwilkę pana mera, przeanalizowaliśmy zjawiska meteorologiczne z ubiegłych lat i miesięcy, wyraziliśmy nadzieję, że lata jednak kiedyś i tu zawita (ale kanikuła już niekoniecznie) i rozeszliśmy się w miłym poczuciu sąsiedzkiej wspólnoty.
              Lubię prowincję, oj jak ja lubię prowincję !
              • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 18:18
                Cześć. Gatu, może przyjmiesz ode mnie z 10 stopni pana Celsjusza?
                Pamiętam tę powódź sprzed 2 lat, było dramatycznie. Nie wiem, czy czytałam na naszym forum, czy na sąsiednim - tam Gat dużo pisała. A swoją drogą - to już dwa lata?
                  • minerwamcg Re: Czerwiec na czerwcowo 02.06.18, 01:10
                    Arthur mówi w takich wypadkach, że ktoś potraktował klimę z fascynacją Papuasa, który po raz pierwszy zobaczył złote zęby. U nas z tego słynie nasza ukochana cukiernia, nazwana przed laty "sklepem pączniczym" - na świecie plus trzydzieści, a tam połowa z tego. Można się rozchorować bez pomocy lodów smile
              • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 01.06.18, 18:38
                Tez te przejmujaca powodz pamietam, pamieta sie straszne olpowiesci.
                i kocham strazakow.

                Bylam dzis przy i na stadionie, gdzie jutro bedzie meta maratonu (przygotowania w calej krasie trwaja) i wyobrazilam sobie jak sie jutro ugotuja niektorzy. Nie wyobrazilam tylko raczej poczulam w srodku jutrzejsze cierpienie. Chyba jestem na zapas empatyczna, a z drugiej strony wiem ze kazdy moze bieg przerwac a jednak nie przerwie.
                Jedna pani opowiadala ze kiedys biegla maraton w Hawanie w temp 50 C. Przezyla i jutro jej nie straszne. Powariowali wszyscy chyba a ja sie martwie.
                          • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 02.06.18, 20:16
                            Dzisiaj byłam jak spaniella. Ostatni kawałek do wody idę sobie boso (uwielbiam!) piaszczystą drogą biegnącą wzdłuż ścieżki rowerowej, tak cirka ebałt kilkanaście metrów w bok. Nie dałam rady, musiałam wzuć obuw!
                            Oprócz tego spsułam pojazd. Kto wie, czy nie zacznę trenować, do najbliższego mam tak z 3,5, do tego abarot to już coś, nie?
                            Kciukam!
                            No i proszę, u nas cieplej niż we Francyi, a własnie zobaczyłam w reklamie Netto, ze w przyszłym tygodniu kartofele i pomarańcze w promocji - oba cwaj po 1,99 za kilo. Niby nic, już różne rzeczy w dziwnych cenach kupowałam, ale jednak sporo ponad 30 lat spędziłam w poprzednim ustroju i zawsze mnie jednak takie wieści z lekka szokują wink
                            Ani kropki.
                            Czór!
                            • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 02.06.18, 20:55
                              Pomarańcze są do niczego o tej porze roku. Dzie im tam do młodych kartofelków !
                              Nie, poprawiam się. Aktualne pomarańcze są świetne na skórkę. Taką siekaną i w cukrze coś tam, coś tam. Moja macierz to praktykowała i nazywała "cykata". Długo myślałam, że pani Ksantypa takim czymś właśnie otruła małżonka. I w ogóle dotąd muszę uważać, żeby nie pomylić cykuty, cykaty i cykady.
                              A "cykada" mi przypomniała pewien mój szkocki występ. Mieszkaliśmy sobie wakacyjnie u przyjaciół w północnej Szetłandii, od zachodniej strony. Cudny kamienny dom z obowiązkowym duchem (był z ligi trzeźwości i uparcie wylewał w nocy niedopite butelki), ogród przechodzący w plażę i cudne widoki (o ile nie było mgły). Pan domu obiecał nam rozrywkę w postaci popłynięcia łódką na skały, gdzie się gnieżdżą sea gulls. W ramach obywatelskiej kontroli narodzin, bo ponoć one niedobre i jak ich za dużo, to innym ptakom pisklęta z gniazd podbierają. No i ciasto z nich dobre, i na jajecznicę się nadają... Naszych Szkotów zachwyciło, że zapytałam, czy naprawdę jadają jaja cykady. Bo fonetycznie te sea gulle bardzo podobne do francuskiej wersji cykady, czyli cigalle.
                              Czyli te cykuty i cykady mi się plączą w wielu językach.
                              Luuuuuuuuuudzie..... Ale mi wyszedł ciąg luźnych skojarzeń ! Od Ewwcinych kartofli do wspomnienia o szkockich wakacjach, z przesiadką u Ksantypy. Czy to już trzeba leczyć ?
                              A propos (znowu ! to już natręctwo) : jak ktoś cierpi na bezsenność, to mam niezawodny sposób na zasypianie. Na życzenie podam.
                              • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 02.06.18, 21:14
                                Dawaj!
                                Nie to, że akurat cierpię, ale jak siedzę do późna, potem mnie jeszcze jakaś lektura wessie, to nie ma zmiłuj, kręcę piruety, a zasypiam, gdy już należałoby wstawać wink
                                A kartofele też już nie te... Pamiętam smak dawnych pierwszych młodych, oczywiście nie obieranych, a skrobanych! Teraz próbuję róznych i psinco, takie sobie kartoflanne kartofele, z zamkniętymi oczyma, na sam smak, w zyciu Romana nie odrózniłabym starych od młodych... A ja przecie kartoflara jestem!
                                • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 02.06.18, 21:26
                                  No to masz przepis poniżej. Wypróbowany na sobie samej oraz na kilkunastu, a może i kilkudziesięciu innych osobach, z którymi się nim podzieliłam bo jestem altruistyczna). Działa !

                                  Jak się człowiek wierci w łóżku, z boku na bok się przewraca, a sen nie nadchodzi.... Wprawiamy się w myślenie powierzchowne, taki właśnie ciąg luźnych skojarzeń, jaki zaprezentowałam w poprzednim wpisie. Zapamiętujemy temat-starter i dajemy mózgowi całkowity luz, niech idzie, dokąd chce i którędy chce. Po kilku minutach mówimy mu (temu mózgu znaczy) zdecydowane prrrrrrrr i próbujemy odtworzyć przeskoki tematyczne pod prąd. Mózg a trudności i bardzo tego nie lubi. Tak bardzo, że zasypia. Naprawdę ! Nigdy nie zawiodło i nigdy nie udało mi się wrócić choćby do połowy. Bo już spałam.
                                  Dobranoc wszystkim !

                                  PS A toś mnie zmartwiła tymi kartofelkami ! Mam w pamięci te takie malutkie, oczywiście oskrobane, z żywym koperkiem i kwaśnym mlekiem. Chyba nawet w najgorszej fazie jadłowstrętu bym to pożarła. Że tutaj takich nie ma, to wiem. Ale łudziłam się nadzieją, że w kraju między Bugiem a Odromnysom przetrwały.... Jeszcze jedna nadzieja pogrzebana. Moje życie jest prawdziwym cmentarzem nadziei, że tak polecą klasyczką. Cytata (do kompletu cykady i reszty) z pamięci, ale chyba ścisła. Nie mam "Ani" pod ręką. A nawet nie mam w ogóle sad
                                  • minerwamcg Re: Czerwiec na czerwcowo 02.06.18, 21:44
                                    Ale Gatu, co Gat... Są, są. W Krakowie się je kupuje na Kleparzu, w Warszawie na różnych tam bazarkach, nazywają się janówki. Nie obiera się ich tylko skrobie, podaje z masłem i koperkiem. Kwaśnne mleko czyni z dania delicję klasy lux.
                                    • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 02.06.18, 22:38
                                      minerwamcg napisała:

                                      > Ale Gatu, co Gat... Są, są. W Krakowie się je kupuje na Kleparzu, w Warszawie n
                                      > a różnych tam bazarkach, nazywają się janówki. Nie obiera się ich tylko skrobie
                                      > , podaje z masłem i koperkiem. Kwaśnne mleko czyni z dania delicję klasy lux.
                                      >

                                      Kwaśne mleko w temperaturze piwnicznej. Nie pokojowej, nie lodówkowej, tylko właśnie piwnicznej.
                                      Do moich zadań w domu rodzinnym należało przynoszenie z dołu fasek z kwaśnym mlekiem, kiedy już cała familia zasiadała do stołu i zaczynała sobie na talerze nabierać smakołyku. Zawsze się bałam, że mi wszystko zeżrą, zanim ja tę tacę wniosę sad
                                      • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 08:02
                                        No to skoro już wróciłam z wymuszonego przez Spaniellę panicznym piskiem i bieganiem w kółko oraz wskakiwaniem na łóżko z rozpędu i zeskakiwaniem zeń spaceru (spodziewalam sie, sądząc po objawach, produkcji nawozu na miarę mamuta, a tutaj dwie godziny pileczki i galopare bez sensui tule co nic, no ale odczucia miała prawo mieć) to idę skrobnąć ziemniaczka...
                                        Cześć
                                        • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 12:03
                                          Moje pieso też mi zrobiło pobudkę - znaczące chrząkanie i puf-pufanie, drapanie pazurzyskami po parkiecie, a w końcu zimy, mokry nos na stópce), ale to było trochę po trzeciej. Ogarnęłam się niechętnie, zeszłam na dół i jak tylko otworzyłam drzwi od ganku, to ów ze schodów po prostu sfrunął i zniknął w ciemnościach mimo księżyca prawie w pełni. W każdym razie kierował się w stronę krzaczka, który bardzo lubi podlewać. Pół godziny później, po wielu cichych przywoływaniach za pomocą głosu i klaskania w ręce, założyłam ogrodowe saboty, wzięłam latarkę w dłoń i zaczęłam szukać piesiątka. A to bydlę najwyraźniej wykopało sobie coś schowanego w ziemi na czarną godzinę, bo właśnie kończył przełykać, kiedy moja latarka na niego natrafiła. Rozwalony na trawie. Popatrzył na mnie z miną niewiniątka "tu jestem, bo co ? Nie rozrabiam, nikomu nie przeszkadzam i naprawiam prymus"
                                          Co się robi z psem, który was słucha wybiórczo ? Jakiś czas temu Tubylec podsunął myśl, że on głuchnie. Ale to nie to, gdyż ponieważ albowiem na dźwięk chrupek, wsypywanych do jego metalowej miseczki, przylatuje z najdalszego zakątka chałupy. On mnie po prostu ig-no-ru-je jak czegoś zrobić nie chce. Ffffffstrętne zwierzę.
                                          • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 12:27
                                            Mówi się psu, że jest niedobrym psem. Na co pies patrzy, macha ogonem i mówi 'kocham cię, pogłaskaj' smile
                                            Kiedy do nas wprowadził się Florian, byłam już dobrze wytresowana przez liczne koty. Toteż wciąż wprawia mnie w zachwyt, że on słucha. Te przypadki, kiedy akurat nie, można pominąć.

                                            Zjadłabym młodych kartofelków. Z kwaśną śmietaną. Albo jogurtem. Z nieznanych mi przyczyn kwaśne mleko mnie goni.
                                            • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 13:03
                                              felis2 napisała:

                                              > Mówi się psu, że jest niedobrym psem. Na co pies patrzy, macha ogonem i mówi 'k
                                              > ocham cię, pogłaskaj' smile
                                              > Kiedy do nas wprowadził się Florian, byłam już dobrze wytresowana przez liczne
                                              > koty. Toteż wciąż wprawia mnie w zachwyt, że on słucha. Te przypadki, kiedy aku
                                              > rat nie, można pominąć.
                                              >

                                              O. I to jest świetna rada. Wydaje mi się, że podświadomie sama ją już zastosowałam smile Ale fakt, ja też byłam przed psem dobrze wytresowana przez koty.

                                            • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 13:10
                                              O, u nas też inteligencja wyższa (psy) podporządkowała sobie niższą (pańciostwo), choć każdy następny pies miał być chowany wzorcowo, nie być potajemnie karmiony pod stołem i takie tam wink
                                              Pytanie mam zasadnicze:
                                              - A nie boji sie krosty? - pyta najmilsza z działkowych sąsiadek, kiedy po próbnym pływanku (bo wczoraj stentegowałam rower i rano panowie sąsiedzi usprawnili mi starszy, przezornie zachomikowany w piwnicy) zajechałam po jaki owoc na działce i z wielkiej radosci zwierzyłam się, że nie będę ani dnia pozbawiona ulubionej rozrywki.
                                              -Kto? - pytam, choć doskonale wiem, że ona to ja.
                                              - No, sąsiadka.
                                              - Czyja sąsiadka?
                                          • minerwamcg Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 15:32
                                            gat45 napisała:

                                            > Co się robi z psem, który was słucha wybiórczo ? Jakiś czas temu Tubylec podsun
                                            > ął myśl, że on głuchnie. Ale to nie to, gdyż ponieważ albowiem na dźwięk chrupe
                                            > k, wsypywanych do jego metalowej miseczki, przylatuje z najdalszego zakątka chałupy.

                                            Przypomnioł mi się starzyk, kiery robioł na grubie. W chodnikach wiadomo, pierońskie larmo, to jak on poszed na pensyjo, był już blank głuchy.
                                            Ale jak flaszke z piwem kto otwieroł, to zawsze słyszoł!
                                              • balamuk Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 18:57
                                                Jeszcze nie wiem, co z kozą. Potrzymajcie w porywach, jak pomoże, to na pewno pomoże. wink
                                                Zapowiadają ulewy wszędzie oprócz naszego beznadziejnego i nudnego południa. Ale niebocynowo-ołowiane, a nuż...
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 19:59
                                                    W nocy wyjątkowo popadało, ale zwykle deszcz bezczelnie pokazuje się kawałek dalej i starannie omija mój wysuszony kawałek.
                                                    Mogę potrzymywać już OBA kciukismile Chociaz lewy tak trochę nie do końca. Zaczął mi już paskudnie sztywnieć więc uznałam, że skoro i tak tylko siedzę, a palcami wolno mi ruszać, to mogę siedzieć bez ortezy i ruszać też kciukiem.
                                                  • minerwamcg Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 20:41
                                                    Bardzo dobrze, Felis smile Cieszę się, że Ci się poprawia. Coś o tym wiem, bo jak noga, którą Arthur skręcił w Wielkanoc w Krakowie gdzieś kole Zielonych Świąt nareszcie sklęsła, radość była wielka.
                                                    Podniósł nam się komfort życia. Prawdę mówię. Założyliśmy sobie rolety. Myśleliśmy nawet o takich nieprzepuszczających literalnie niczego, ale trochę się opamiętaliśmy. Bez ciepła byłoby nam oczywiście chłodniej, ale bez światła... Szkoda gadać. No więc mamy takie bez pół.
                                                  • se_nka0 Re: Czerwiec na czerwcowo 03.06.18, 20:53
                                                    To GDZIE pada, bo u mnie też sucho ??
                                                    Dookoła grzmoty jakies a tu ani kropli.
                                                    Przeglądam wszelkie mapki z prognozami, może któras deszcz pokaże wink big_grin

                                                    Balamuku, trzymam.
                                                    Felis, wytrzymaj. Lodami nadganiaj ( dla ochłody) i się ładnie zrastaj.

                                                    Tu i tam popatrzyłam sobie na nasze, niektóre, nieobecne tu chmielewszczanki.
                                                    Tęsknię.
                                                    Pozdrawiam nieobecnych.

                                                    Spokojnego czerwca.

                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 04.06.18, 07:50
                                                    Jak to gdzie padało? Padało u mnie. Ulewa straszna, krotka i skończona odparowaniem całej wilgoci bezpośrednio w powietrze. Sauna...
                                                    Nie lubie poniedziałku w pracy, wiecie...? Spanielli to dobrze, na trawkę na siusiu i wracamy spać...
                                                    Cześć.
                                                  • szkorbut-lumbago Re: Czerwiec na czerwcowo 04.06.18, 09:24
                                                    Nawet nie będę teraz nadrabiać, bo do końca tygodni bym pewne przez wszystko nie przebrnęła smile
                                                    Miły weekend za mną, ale zdecydowanie niezgodny z planem.
                                                    Chyba dorastam do spotkania z jakimś psychologiem a może coach'em (to się tak pisze)? Czy można w ogóle przy pomocy osoby trzeciej wyprodukować/ wzmocnić motywację? Coś mi się zebrało na przemyślenia wewnętrzne. Na watem wiem dlaczego mi się zebrało, ale pojęcia nie mam co z tym zrobić.
                                                    W weekend mam egzamin na moich studiach podyplomowych. Będzie zabawnie.
                                                  • czekolada72 Re: Czerwiec na czerwcowo 04.06.18, 10:19
                                                    Trzymam więc za kozę.
                                                    Rysia sypia na balkonie.
                                                    Kudłate od lat słyszą wybiórczo i od lat na powtarzająca trzeci raz (czwartego razu nie ma) to samo panią - jak na głupa.
                                                    Switem bylo 16 stopni i zaczelam dumac, czy aby nie zalowac, ze nie mam sweterka, teraz zaluje, ze wakacje sie skonczyly....
                                                    We Lwowie od lat mozna nabyć moc gadzetwo z Putinem, np papier toaletowy, w tym roku nawet kolorowy, i z "koroną" z liter ZSRR.
                                                    Miłego!
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 04.06.18, 10:43
                                                    Sucho. Z brzoskwini lecą owoce, trzeba ją mocniej podlewać.
                                                    Mszyce mi żrą różne roślinki. Na widok zmasakrowanych róż wpadłam w szał i kazałam je natychmiast zlać trutką. No ale nie mogę przecież truć równo wszystkich owadów więc zaczęłam eksperyment ze środkami naturalnymi. Zobaczymy, czy mszyce naprawdę nie lubią czosnku.
                                                    Mrówki miały nie lubić lawendy, ale chyba o tym nie wiedziały i kiedyś zrobiły sobie mrowisko w krzaczku.
                                                  • eulalija Re: Czerwiec na czerwcowo 04.06.18, 10:54
                                                    Moje mrówki też nie wiedziały o lawendzie.
                                                    W kilku, z dużym trudem, wyhodowanych krzaczkach z zapałem budowały mrowiska.
                                                    Ciekawią mnie te mszyce i czosnek.
                                                    Donieś o efektach.
                                                    Gorunc znowu jest.
                                                    Witam.
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 04.06.18, 14:08
                                                    O cudzie, deszcz był.
                                                    Nawet nie będę się czepiać, że mi spłukał czosnkowy eksperyment. Jutro zrobię powtórkę.
                                                    Chemia na kwiatki to jeszcze, ale te wredne mszyce wlazły też w lubczyk i bazylię. Zupa z czosnkiem może być, z decisem wolałabym nie.
                                                  • szkorbut-lumbago Re: Czerwiec na czerwcowo 05.06.18, 12:49
                                                    Nie jest idealnie, ale jest lepiej, a będzie super.
                                                    Jutro czeka mnie wyjazd integracyjny z noclegiem. Obawiam się troch, bo na takich wyjazdach niby dorośli ludzie potrafią zachowywać się fatalnie. W dodatku, może to ja tak trafiam, ale prawnicy za swój zawodowy obowiązek uważają picie alkoholu w ilościach większych. Może być interesująco. Ale ma być tez park linowy i żaglówki. Zobaczymy co tam się będzie wydarzać. NA razie staram się nadrobić to czego jeszcze nie zdążyła, a już dawno powinnam. Brrrr.
                                                    Miłego dnia z deszczem w okolicach 18.
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 05.06.18, 13:21
                                                    Nie rozumiem mojego syna.
                                                    Uwzględniem fakt, że on ma czternaście lat, ale nie rozumiem nawet po uwzględnieniu.
                                                    Od jakiegoś czasu podejrzewam, że został zasiedlony przez kosmitę. Tak jak w MiB, w głowie mu siedzi taki mały obcy. Tylko oprogramowanie ma wadliwe i bazę danych nieaktualną.
                                                    No nie ogarniamsad
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 05.06.18, 14:51
                                                    Cześć, oni tak mają, ci czternastolatkowie.
                                                    Jestem niestety, z innej planety - to do nich pasuje. Hormony, panie dziejku! Trudno być dorosłym, ale jeszcze trudniej nastolatkiem.
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 06.06.18, 07:16
                                                    Ja dobrowolnie budze się 4.30 i jestem wyspana, taki los.
                                                    Kobiety w lochach! Wychynijcie! Rano było 8 stopni! Na rowerek zabrałam bluzę!!!
                                                    A po drodze prawie zleciałam z rowerka, bo zagapiłam się na dwie sójki dzielnie goniące wielką wronę, pewnie popaczała łakomie na ich gniazdo.
                                                    Cześć.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 06.06.18, 11:20
                                                    Cześć. Jest czym oddychać i temperatura w mieszkaniu z 25 st. spadła na 21. To jest to, co tygrysy lubią najbardziej. smile
                                                    Kłopoty ze snem również miewam, współczuję wszystkim, bo wiem, jak to smakuje. A raczej nie smakuje.
                                                    Skąd się wzięło takie spore ochłodzenie?
                                                    Odświeżałam sobie Krokodyla z K.K. i nagle stwierdziłam, że to wszystko, co Alicja zrobiła wieczorem przed swą śmiercią, nie tylko było niemożliwe do wykonania w ok.4 godziny, ale i bezsensowne było zapalenie świec, żadnego gościa nie przyjmowała. Karol Lintze otworzył sobie drzwi dorobionym kluczem, na pewno by go Alicja nie poczęstowała nawet wodą spod kwiatków. I kiedy, na Boga, Lintze nalał jej środka usypiającego do butelki z lekarstwem od Joanny. I dlaczego te świece paliły się 3 godziny?
                                                    Berrin ma rację, że nie czytuje kryminałów z wymyśloną akcją. smile
                                                  • balamuk Re: Czerwiec na czerwcowo 06.06.18, 19:31
                                                    Chyba też sobie odświeżę, jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałam. wink
                                                    Jestem wraaakiem, uuu. Od ponad dwóch tygodni tkwię samotnie na barykadzie, na której normalnie trzy osoby w porywach bokami robią. Byle do soboty.
                                                    Koza na dobrej drodze. Jeszcze parę dni i może się wyklaruje.
                                                    Cześć.
                                                  • minerwamcg Re: Czerwiec na czerwcowo 06.06.18, 21:00
                                                    Obudziło mnie zimno. Doszłam do wniosku, że trzeba domknąć okno. Okno się zbiesiło i odmówiło domknięcia. Teraz zbiesiłam się ja. Wylazłam z łóżka, poszłam po narzędzia. Odbiesiwszy okno wpadłam w trans. Naprawiłam niedomykającą się szafkę z roletowymi drzwiami. Dokręciłam śruby w wersalce. Naprawić świata nie zdążyłam, bo się rzucił na mnie dorobek pokoleń za wersalką, ciągle coś za nią wpada. I tak doszło do ogólnego sprzątania, bo prawdę mówiąc chałupa wyglądała po trosze jak po wyzwoleniu przez Armię Czerwoną.
                                                    A miało być tak pięknie. Wolny dzień, kąpiel w płatkach róż, śpiew słowika i czytanie poezji.
                                                    Wszystko muszę schrzanić smile Ale to przez to poranne zimno.
                                                  • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 06.06.18, 22:13
                                                    Mysmy dzis swietowali swieto narodowe w takim zimnie ze z nosa kapalo. Cale upaly przeznaczone na lato sie zuzyly w maju, ludzie sie odzwyczaili od swetrow i gaci a tu ziab nastal. Alesmy poswietowali tak czy siak radosnie jak nalezy.
                                                    Nogi odpadaja.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 06.06.18, 21:28
                                                    Minerwo, jestem pełna podziwu dla Ciebie. Jakże pięknie spędziłaś ten dzień! Ile pożytku odniosłaś z tego zimna! Wróci upał i będziesz mogła się tarzać w nieróbstwie...smile
                                                    A w jaki sposób naprawiłaś niedomykające się okno?
                                                  • se_nka0 Re: Czerwiec na czerwcowo 06.06.18, 21:31
                                                    To nie wiesz Minerwo, że w wolny dzien najwięcej roboty się zrobi?
                                                    Jak sama widzisz, coś wyskoczy i woła gromkim głosem - zrób mnie wink
                                                    Jeszcze jesli zaplanujesz SPA z atrakcjami, to już w ogóle...
                                                    Chłodniej ale wciąz sucho. Też,, dzięki,, temu, ze chłodniej, machnęłam kawal roboty działkowej, zleconej i społecznej.
                                                    Wszystko w plenerze.
                                                    Czy ja na emeryturze muszę na akord??
                                                    Protestuję wink
                                                    Cichy to protest, bo padłam big_grin
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 06:58
                                                    Hmmm... epidemia jakaś? Chociem nie na emeryturze i nie we wolnym dniu, ale za to wczoraj mnie naszło na zajmowanie sie piwnicą tudziez piwnicznymi drzwiami, które ostatnio wpadły do wnętrza i cos trzeba było z nimi uczynić (we wnętrzu strasznie przeszkadzały...).
                                                    Zgadzam się, ze to spadek temperatury, jak jest +30 to mnie sie nic nie chce i zalegam, a jak spadnie o te kluczowe 10-15 stopni, to nadrabiam.
                                                    Za to koty sfochane potwornie, po powrocie z parapetowania chciały się pogrzać na kaloryferze a tu nic z tego, żeberka zimne... No to dawaj do nas pod kołdrę, a tam - Spaniella! Nie dość, ze zajmuje miejsce, nie dość, ze się nie przesunie (nie przesuwa sie nawet, jak JA ja prosze, mozna ja tylko przemieszczać ręcznie) to jeszcze burczy...
                                                    Jak żyć, no po prostu jak żyć...
                                                    Cześć, w każdym razie. Dzis jakby dalej da się oddychać?
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 09:18
                                                    140 cm. Dwie osoby (grube!), jeden pies (grubawy) i dwa koty (co po prostu dobrze wyglądają, za pozwoleniem) mieszczą się w sam raz. Ale jakbysmy sie skompresowali, to jeszcze ho ho ho, ile by powierzchni użytkowej było! Ze dwie ludzkie sztuki by weszły, a kotów to z dziesięć...
                                                    A do tego mamy takie cos na materac, co jak człowiek się troszke ugrzeje, to się pod nim układa do kształtu. Materac jest twardy a nakładka miękka, idealnie...
                                                    Spodziewać się Ciebie?

                                                    Eee... to nie jest odpowiedni moment dnia żeby rozmarzać się na temat własnego łóżka...
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 12:33
                                                    eulalija napisała:

                                                    > Ależ nie Berrin.
                                                    > To była tylko troska o szanse Twoje na wysypianie się.
                                                    > Bo tak po cichutku liczę na dokończenie prezentu.
                                                    > A i Gat głodna chodzi...
                                                    >
                                                    Zajrzyj. Za bardzo się nie najecie, ale może chociaż lanczyk...?
                                                  • jottka Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 09:46
                                                    sorry, berrin, ale na łóżko o podanych przez ciebie rozmiarach wchodzi jeden kot w poprzek. niedużysmile kocica musi już spać mi na głowie (a ja zwinięta w kłębek w lewym górnym rogu)...
                                                  • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 10:39
                                                    O, dołączam do łóżkowców 140, jedna osoba gruba i aktualnie czytane książki mieszczą się doskonale wink
                                                    Jakie zimno, kiedy nadal piękne lato! A że noce? Nocami nie pływam wink
                                                    Asi zazdroszczę radosnego świętowania, też bym chciała, nawet bez wudowania pana króla ... wink
                                                    Dzię!
                                                  • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 13:38
                                                    łóżko na jednego kota w poprzek, mowicie....hmmm.

                                                    Cala krolewska rodzine mozna tu ogladac do wypeku, bo oni wlasnie po to sa zeby sie pokazywac. Wczoraj akurat nie pchalam sie do machania im lapka kiedy dwoma powozami jechali na koncert.
                                                    Uwielbiam panie w strojach ludowych i tych gustownych czepkach. Na korony i diademy czy tiary czlowiek sie naprzy przy innych okazjach.
                                                    https://www.kungahuset.se/images/18.403439b31635e3ea21cb776/1528303810675/WEBB_20180606_KFAM_kortege_foto_H_Garl%C3%B6v%20097.jpg
                                                    tu wiecej fotek
                                                    www.kungahuset.se/kungafamiljen/aktuellahandelser/aktuellt/nationaldagen2018.5.403439b31635e3ea21cb64a.html
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 19:53
                                                    W moim brodziku to nawet jednoosobowo nie byloby za wielkiego komfortu... a dwie osoby sie NIE MIESZCZĄ i już (chyba że uznamy, że dwie osoby to ja i Kot Młodszy, wtedy jest szansa, ale wtedy wszelki sex odpada, bo Kot Młodszy jest z definicji wieczyscie nieletni).
                                                    Śniadań w łóżku nie jadam, ale każdy kto to lubi, może wszak doceniać.
                                                    Asiu, masz może wykroj/namiar na wykroj takiego kornecika?
                                                  • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 22:07
                                                    > Asiu, masz może wykroj/namiar na wykroj takiego kornecika?

                                                    Ratunku, nie mam. Nawet nie wiem jak to sie prawidlowo nazywa zeby wygooglowac.....musze dorwac kogos bardziej obeznanego w slownictwie.

                                                    Berrin, chcesz sie tak wystroic tylko na glowie czy cala?
                                                  • czekolada72 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 07:02
                                                    No dobrze, to ja sie przyznam - mam wanieneczke, w ktorej moga sie sexic dwie osoby spokojnie wink)
                                                    Sniadan w lozku to juz nieeee, ale w czasach szkolnych - lozko, sniadanie, ksiazka - mogly trwac do kolacji!
                                                    Obecnie - milym akcentem jest kolacja z ksiazka w lozku smile)
                                                    Miłego w ten mrozny ranek!
                                                  • szkorbut-lumbago Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 09:28
                                                    Asiu, ładne stroje tam u Ciebie funkcjonują, ale nasze też są niezgorsze, chociaż i bawarskie mi się podobają. Ja chyba po prostu lubię stroje ludowe smile.
                                                    Wróciłam i żyję, ale tak bolą mnie ręce i nogi, że standard tego życia taki nie zbyt wysoki. Zachciało mi się parku linowego i było super, świetnie się bawiłam, teraz mam tylko zakwasy. Siedzę na kanapie i pracuje z domu, bo mam taką możliwość na szczęścia, przy drobnych problemach z poruszaniem i dotarciem do biura wink.
                                                    Zasadniczo jestem raczej dość drobiazgowa i szczegóły są dla mnie istotne, ale jak czytam książki z fabułą to staram się wyłączyć nadmierne analizowanie, cieszę się nieścisłościami i tyle. I nie będę się tego wstydzić.

                                                    A może by tak się spotkać? Ktoś się zdecyduje?

                                                    Miłego dnia.
                                                  • czekolada72 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 09:59
                                                    Ja tez lubie i bylam gleboko rozczarowana gdy w Ustrzykach d. na Boze cialo, w procesji nie uczestniczyła ani jedna (!!!) osoba w ludowym stroju!
                                                    Ja rozumiem i znam powojenne zawirowania, ale nawet na takim Pomorzy Zachodnim rozmaite KGW wymyslily sobie "wlasne" stroje, bazujac - dziwnie jakos nota bene, ale jednak! - na stroju krakowskim smile
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 11:23
                                                    Cześć. Emerytura dla mam, dzień mamy, ta i ta zostanie mamą - zęby mnie bolą od tych mam. Jestem ciekawa, dlaczego słowo matka praktycznie przestało być używane?
                                                    Czy coś się zmieniło w ojczystym języku? A właśnie, czy wyrażenie "język ojczysty" nie powinno, przez analogię, zostać zmienione na np. język tatowy, taciny...? wink
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 11:35
                                                    Na szczęście akty prawne operuja nadal słowem "matka", względnie "rodzic". Chociąz, kto wie, może sie w jakiejś kolejnej ustawie pojawi mama i tata...?
                                                    A jezyk macierzyński względnie babciny. O, i ciociny (ciotkowy? cioteczny?) Przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Panie w moim wczesnym stadium istnienia gadały do mnie znacznie więcej.
                                                  • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 11:33
                                                    czekolada72 napisała:

                                                    ale nawet na takim Pomorzy Zachodnim
                                                    > rozmaite KGW wymyslily sobie "wlasne" stroje, bazujac - dziwnie jakos nota bene
                                                    > , ale jednak! - na stroju krakowskim smile
                                                    Może i wymyślali, ale w pipidówku i okolicach, kiedym przyjechała, dziewczynki ( no, może nie wszystkie, ale całkiem sporo) w niedzielę naszały cstrój krakowski. Dość tandetny, ale serdaczek z cekinami był, wstęgi u ramion i czerwona spodniczka też. Moje niespełnione marzenie, a w dodatku macierz rodzona strasznie to moje marzenie obśmiewała smile
                                                    Kolejny piękny dzień, ciut odpocznę i wioooooooooooooooooo wink
                                                    >
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 11:40
                                                    Popaczaj, a moja macierz mi taki serdaczek osobiście uszyła i wyhaftowała cekinami w motyla na plecach i kwieciecie z przodu. Ni troszke nie był tandetny, aksamit na jedwabnej podszewce. Trzy lata miałam, był troszkę na wyrost. Pamiętam te wakacje, zabrała Lisowi Okazałemu (wtedy był nieco mniej okazały, przynajmniej w kwestii rozmiarów smile) pudełko na przybory wędkarskie, żeby w niem te wszystkie cekiny, żyłki i koraliki posegregować smile
                                                    To były te same wakacje, w ktore czytała mi przed zaśnięciem na zmianę Cyberiadę Lema i Mitologię Parandowskiego. Czego skutki do dziś nie zniknęły...
                                                  • czekolada72 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 13:44
                                                    Alez te Panie same opowiadaly, ze jak przyszlo w wymyslaniu do konkretow, to uznaly ze baza i podstawa ma byc stroj krakowski i basta!
                                                    Jakos nie chcialy (?) siegnac do zbiorow muzealnych i tam odnalezc rdzenne stroje z tamtych terenow.

                                                    Mnie tez mamusia szyla caluski stroj krakowski, potem Mala w nim chadzala, teraz ... czeka smile
                                                  • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 13:49
                                                    E, gdyby mi macierz osobista uszyła, byłoby to lepsze niż od samej pany Rydlowej wink ale te naszane przez dziewczynki z pipidówka były bardzo badziewne, takie gotowce kupowane "U Żyda" (który nie był ani żydem, ani Żydem, ale miał prywatny sklepik z różnosciami, w tym pierścionkami z "prawdziwym" oczkiem, cekinami, krawatami na gumce malowanymi w palmy, ach...), cóż, kiedy w moich oczach tamtoczasowych przepiękne wink
                                                  • se_nka0 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 15:47
                                                    ...a plisowana spódniczka... O Ewo, przypomniałas mi. Lubiłam. Do dzisiaj mam sentyment.

                                                    W Liceum wchodziło sie po schodach wyprostowanym, każdy skłon grocił awarią. Fartuszek ( sukienka) to był przepisowy, elegancki z białym kołnierzykiem i mankietami. Długość.... czy to była w ogóle długość ? big_grin Raczek krótkośc wymuszała wyprostowaną postawę.
                                                  • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 22:01
                                                    > Asiu, a czemu tylko panie na ludowo, a oba czy chłopaki garniturowe?

                                                    Ratunku, nie wiem....chyba stanowczo odmowili, podejrzewam ze z powodu smiesznych spodni z ponczocha na lydkach. Jakbym byla Krolem to tez bym odmowila.
                                                    Tu widac odpowiednik meskiego stroju.
                                                    https://www.snackasnyggt.se/blog/wp-content/uploads/2010/10/jimmie2_1301004t.jpg
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 23:37
                                                    Raczej tylko na głowie smile. Bo cała to skomplikowana sprawa.... Ale te dziewczyny to po całości faktycznie ładne są.
                                                    Nie przejmuj się Asiu zbytnio mą żądzą kornecikową, ja się po prostu kocham w chusteczkach naglownych wszelkiego typu.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 07.06.18, 23:44
                                                    A mnie się podoba i damska i męska wersja stroju.
                                                    Panom by korony z głów nie pospadały smile, gdyby się wystroili na ludowo.
                                                    Fajne, Asiu te zdjęcia. Ty zawsze ciekawe wklejasz. Dzięki.
                                                  • zaisa Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 01:01
                                                    Chciałam wreszcie napisać, ale po doczytaniu do czasów współczesnych zrobiłam mało przytomna. Bardzo mało.
                                                    W każdem razie życzę Felis dalszego pomyślnego zrastania, Berrin odkręcenia skręcenia
                                                    (i niech się ono odnawyczy czy też odnawikowi. A kysz!) Oraz wolność dla kóz! Niech sobie idą gdzie tam chcą, byle daleko.
                                                    Wrócę do Komunii młodszego dziecka mego. W punktach dla krótkości.:
                                                    1. Zapasowa kiecka była. Trafiła się nam za szaloną sumę 29.- i stwierdziłam, że szalejemy. I przydała się.
                                                    2. Buty - gładkie całkiem i wygodne, rozkleiły się w środę po przejściu 30 m do toalety i z powrotem. Wtedy nie padało już nawet, wilgoć była na podłożu. Następnego ranka trafiły do szewca, który oddał je w piątek, zrezygnowany i nie chcący ode mnie pieniędzy. Stwierdził że nie wie, co to jest, ale jak raz je skleił, to po kilku godzinach okazało się, że nic nie trzyma, spróbował drugi i rezultaty też mu się nie podobają i jak chcemy je użyć to on radzi wziąć ze sobą recepturki...
                                                    Buty zapasowe miałyśmy - pożyczone razem z sukienką główną. Tylko okazało się, że jak wszystko wygarnięte z samochodu w niedzielę na koniec zostało, tak buty stanowiły wyjątek. I w czwartek, gdy były potrzebne, nadal sobie podróżowały samochodem Bratowej. Ostatecznie dziewczyna poszła do kościoła w dawnych szkolnych kapciach brata na intensywnie niebieskiej podeszwie i z piłkami na wierzchu. Szczęśliwie się tym nie przejęła.
                                                    3. Sukienka główna była prosta, ale ponoć dziewczęca. Miała przy kołnierzyku i pasku/stanie czy jak to tam powinno się nazywać, delikatne różyczki. I, nie pamiętając ni w ząb o różyczkach na sukience, zakupiłyśmy wianuszek z delikatnymi, delikatnie różowymi różyczkami idealnie trafiając w odcień różu. Wianuszek kupiłyśmy na bazarze Różyckiego.
                                                    Sukienka pięknie się kręciła. Mam zdjęcia, na których dziecię bardziej przypomina tańczącego derwisza niż polską panienkę.
                                                    4. Piękne te Wasze historie komunijne. Aż się cieszę, że temat rozpętałam smile
                                                    5. Dziękuję za wszelkie wpływania na pogodę - były b. skuteczne, do końca tygodnia już nie padało.
                                                    6. Na Szetlandy nie dotarłam - najdalej na Orkady. Ale pięknie to tam jest. Auuu!- się mi z tęsknoty zawyło. Strasznie dawno tam byłam, właśnie była okrągła 20 rocznicasad I to morskie pływanie tak mi się podobało a tu od lat NIC.
                                                    7. Kornecikowe chusteczki piękne są, tylko młodszą damę kornecikową przez chwilę podejrzewałam o bycie guwernantką/boną a nie członkinią królewskiej rodziny.
                                                    8. Ewo - miłych kąpieli.
                                                    9. Dobranoc.
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 06:58
                                                    Bo kluczowe w sukience to to, ze ma sie kręcić! (moja sie słabo kręciła, bo była za wąska).
                                                    Buty w piłki. Fascynujące, poczułam, ze Twemu dziecięciu zazdroszcze smile, co to przy tym moje białe tenisówki...
                                                    A ptaki drą sie, drą, drą... nawet kury. O, znowu.
                                                    Cześć.
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 13:08
                                                    A ja zmarnowałam wiek, kiedy spódniczka musiała się kręcićsad Chciałam wtedy być chłopcem, byłam ciężko obrażona na rodziców, że jestem dziewczynką i za jedyny akceptowalny strój uważałam spodnie, zwykle donaszane po starszym bracie.
                                                  • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 13:37
                                                    E, jak ja byłam mała, dziewczynki mogły nosić spodnie tylko na wycieczkach, a i to najlepiej w górach... Jeszcze w liceum (były to czasy mini, takiego równo z dudą) mogłyśmy nosić tylko i li spódniczki!
                                                    Ale pamiętam, po "Rio Bravo" (okolice trzeciej podstawówki) wracałam z kina krokiem Ricky'ego Nelsona, a plisowana spódniczka latała w rytm kroków lewa-prawa, lewa prawa i prawie czułam kopyto u bokuwink
                                                  • minerwamcg Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 22:45
                                                    Przebijam. W szóstej klasie podstawówki mama kupiła mi spódnicę z granatowej żorżety. Spódnica nie była plisowana, tylko jak się wówczas mówiło układana, fałd, kontrafałda, znowu fałd w przeciwną stronę i z tyłu to samo. Była też jak wiele rzeczy "na wyrost", co się potem przydało, albowiem nadciągał kryzys. Że do damskich szmatek miałam nabożeństwo mniej więcej takie jak Felis, to używana była głównie na uroczystości szkolne... i tak z rozpędu ostatni raz miałam ją na sobie podczas sesji egzaminacyjnej po drugim roku smile
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 08.06.18, 23:08
                                                    Kurczę, jak ja strasznie nie lubiłam tych spódnic, plisowanej
                                                    i w kontrafałdy. Czyściło się je szczotką maczaną w herbacianej esencji, prasowało na wilgotno, przez szmatkę. Wszystkie fałdy musiały idealnie się schodzić! Miałam koleżankę, która fastrygowała plisowankę, żeby te pliski się nie rozpadły, czy jakoś tak. Na szczęście w moich szkołach wolno było chodzić w portkach. Nie miałam co prawda riffli ani wranglerów, ale to insza inszość. wink Tyle, że te zwykłe portki też wymagały prasowania.
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 10:13
                                                    Plisowana spódnica za kolano była elementem galowego mundurka w moim liceum. Do tego marynarka z wykładanym kołnierzem. I tarcza. Powszechnie i wbrew regulaminowi przypinana agrafką. To jak zaczynałam. Maturę zdawałam w czarnej aksamitnej garsonce. Kołnierz był wykładanywink Nie wiem, czy kiedykolwiek prasowałam szkolną spódnicę, po akademii odwieszałam do szafy i do następnej ewentualne zagniotki się wyprostowały.
                                                    Na co dzień można było chodzić w tych koszmarnych granatowych fartuchach albo w normalnych ciuchach w tonacji granatowy, szary itp.
                                                    Z fartuchami było śmiesznie w podstawówce. Urosłam trochę przesadnie więc czepiającym się czasem nauczycielkom tłumaczyłam, że przykro mi bardzo, ale nie robią fartuszków na metr osiemdziesiąt. Kobity patrzyły na mnie z niesmakiem i zadartymi głowami, ale wykazywały rozsądek (do kolejnego ataku regulaminowości)
                                                  • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 10:27
                                                    A w mojej szkole z pretensjami do tradycji na galowe występy nosiłyśmy fartuszki, które mój ojciec określał, jako remanent ze składów Instytutu Błagarodnych Diewic. Szukałam nawet po necie tego modelu, ale bez skutku. Spódnica czarna, biała bluzka i ten fartuszek. Zabijcie, ale nie pamiętam, jak to było z chłopcami - przypuszczam, że wbijano ich w zwykłe garnitury.
                                                    A fartuszek wyglądał tak : od pasa w dół zaokrąglona płachta z brzegiem obszytym falbanką. U góry kwadratowy przodzik, od którego odchodziły krzyżujące się na plecach dość szerokie szelki, z taką samą falbanką na ramionach jak na obrzeżu części dolnej.
                                                    Dobra. Nie umiem tego opisać, żeby się dało zobaczyć. Trudno. Porażka opisowa.
                                                    Nie znosiłam tego czegoś.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 10:35
                                                    Cześć. Taki fartuszek miałam chyba w V klasie. Wolałam ten od zwykłego z podszewki. A na zdjęciach z Sojuza widywałam dziewczynki w białych fartuszkach, ale to chyba był jakiś uroczysty strój?
                                                  • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 11:42
                                                    U nas fartuszki były własnością szkoły. To wiem na pewno, bo były jakieś historie z ich oddawaniem i wymianą rozmiarową. Nie pamiętam natomiast, jak odbywała się ta wymiana - trzeba było je oddawać po wypraniu, wyprasowaniu i poskładaniu w kostkę o określonych gabarytach i fasowało się większy.
                                                    Aha, i miały po prawej stronie jedną, malutką i zaokrągloną kieszonkę, w której nawet chusteczka do nosa się nie mieściła.
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 12:36
                                                    Miałam taki fartuszek-krzyzaczek, a nawet dwa, czarny i granatowy. Były bardzo uniwersalne i tolerancyjne rozmiarowo, ale i tak wyroslam z obu w wakacje po 3klasie.
                                                    Potem już nie miałam fartuszka w żadnej wersji, chodziło, kryzys byl, co zwiekszalo tolerancję szkoły, zresztą szkoła była sportowa i powszechnie akceptowano dresy, nawet czerwone.
                                                  • ewa9717 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 18:42
                                                    No proszę, jaki tęgi wątek modowy wink Na szczęście nie nosiłam nigdy mundurków, to coś z podszewki z dopinanym na guziki białym kołnierzykiem miałam na sobie raz. Było to po jakimś ataku regulaminowości, gdym uczęszczała do drugiej podstawówki. Potem zaprotestowała mama wink Ataków regulaminowości było kilka. Jeden polegał na tym, ze zeszyty i książki miały być w zielonych plastikowych okładkach. Dla zdrowotności ocznej ponoć. Sęk w tym (okolice 1966-7), że zielone plastikowe okładki były prawie nieosiągalne, polowało się na nie z obłędem w oczach. Moje przyjechały z samy stolycy, sęk w tym, że niektórych książek, a nawet zeszytów nijak nie udawało się w nich zmieścić, trzeba było ciachać okładki wink Był też jakiś atak regulaminowości na stroje gimnastyczne, ale skończył się krótkim paroksyzmem, bo nabycie jakiegokolwiek trykotu było wówczas nie lada wyczynem, a co dopiero iluś setek trykotów na przykład niebieskich! A pamiętacie te bufiaste szorty? O mamuś wink
                                                    Dzię!
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 19:07
                                                    Nam kazali mieć do gimnastyki - w nizszych klasach - BORDOWE szorty/spodenki gimnastyczne (i białą koszulkę, ale to był pikus). Spodenki gimnastyczne nawet bywaly, ale tylko granatowe albo zielone. Bordowe uszyła mi mama.
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 19:15
                                                    Ale właściwie szkolne mundurki takie całkiem głupie nie są. Z chłopakami pół biedy, ale koleżanka opowiadała ze zgrozą, że jej córka, lat wtedy jakieś 10, potrafi spędzić o poranku pół godziny przed szafą, przymierzając kolejne kreacje. I że dziewczyny szykanują koleżankę, która dwa dni pod rząd przyszła w tych samych spodniach.
                                                  • berrin Re: Czerwiec na czerwcowo 10.06.18, 01:22
                                                    Mundurki tak, są ok. Problem robi się wtedy, kiedy wymogi są, ale możliwości nie. Na przykład w kryzysie lat 80tych wymaganie BORDOWYCH spodenek gimnastycznych, kiedy w sklepie dokładnie wiadomo co jest, bylo zdziebko nierealistyczne... Akurat moja mama umiała i lubiła szyć, ale nie kazdy mial w domu wirtuozkę Łucznika... i nawet nie chodziło o to, że za drogo by te mundurki wyszły, kasa była, tylko asortymentu nie. Bo szkoła nie zapewniała, za to wymagała.
                                                    A w liceum o mundurkach mowy nie było, może szkoda, bo faktycznie rewia mody dochodziła.
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 10.06.18, 13:30
                                                    Tak mnie męczyło, gdzie było o nierealnych szkolnych wymaganiach, no i wreszcie skojarzyłam. W 'Wojnie domowej' Paweł dostał dwóję z wf, bo nie miał zielonej koszulkismile

                                                    Ciekawe, gdzie mi się to wklei. Ostatnio zlekceważyło, gdzie odpowiadam i wepchnęło na koniec.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 19:21
                                                    W moim liceum ogłoszono konkurs na wzór mundurka, nawet projekt koleżanki zajął pierwsze miejsce, no i nosiło się te mundurki do matury. Na szczęście zamiast princeski regulaminowej, można było do fajnego, długiego żakietu nosić spodnie, więc jakoś to szło.
                                                    A na wuefie przez całe liceum obowiązywało czarne wełniane body, żadnych gaci nie było.
                                                    Najbardziej pamiętam smród potu w przebieralni przy sali gimnastycznej, bo tam okien nie było. Takie małe pomieszczenie pod schodami, w którego ściany wsiąkł odór potu wielu pokoleń uczniów. A szkoła leciwa jest, jeszcze Stanisław Konarski w niej się uczył.
                                                  • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 22:23
                                                    myq1 napisał(a):

                                                    > Rok założenia mojego liceum - 1675.
                                                    >

                                                    Przebijam. 1594. Bardzo piękny, renesansowy budynek skądinąd. To w Polsce, bo potem przeniosłam się do liceum, którego część zajmowała budynek dawnego opactwa, ufundowanego w XI wieku. Jako szkoła - collège - funkcjonowało (i nadal funkcjonuje) toto od czasów napoleońskich. Pierwszego Napoleona mam na myśli.

                                                    A Twoja szkoła, Bluzeczko, to w Piotrkowie ? Nie wiedziałam, że tam była tak stara uczelnia. W ogóle prawie nic nie wiem o tym mieście.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 09.06.18, 23:41
                                                    Tu trochę informacji, Gatu. Pozdrawiam. Napisz coś o Twojej szkole. smile
                                                    www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://pl.wikipedia.org/wiki/I_Liceum_Og%25C3%25B3lnokszta%25C5%2582c%25C4%2585ce_im._Boles%25C5%2582awa_Chrobrego_w_Piotrkowie_Trybunalskim&ved=2ahUKEwjJh8fexMfbAhUJJ8AKHRm8DxEQFjAUegQICBAB&usg=AOvVaw1-cQD2FBYaOt8R1k5Qlzt3
                                                  • czekolada72 Re: Czerwiec na czerwcowo 11.06.18, 06:57
                                                    Ja chadzalam do tysiaclatek.
                                                    W podstawowce chadzalo sie w chalatach. Z granatowego stylony, z bialym dopinanym okraglym kolnierzykiem, zapinanym na calej dlugosci i 2 kieszeniami. Mialam duze szczescie i mamusia dopinala mi okragle kolnierzyki koronkowe, recznie robione, a nie standard stylonowy. Tyle, ze... ja zawsz marzylam o takim fartuszku, jak ww opisany, jedna koleznak taki miala.... Po drugie - posiadalam kuzyna, starszego o lat 7. Chlopcy chadzali tez w chalatach, ale do pasa, przypominajacych bluze-kurtke. I gdy moj kuzyn zakonczyl edukacje podstawowa, to ja sie zaparlam i w 2 klasie podstawowki chadzalam w tym "odiedziczonym" meskim chalaccie.
                                                    W LO okazalo sie, ze chalatow nie ma, jest za to pewien problem - chadzac mozna bylo i w portkach i spodnicach, oczywiscie kulturalnych,zadne mini, rozciecia, dziury oraz "gorach" - wszystko w kolorach czarnym, granatowym, szarym, ew zielen i braz, wszystko stonowane. No i padl blady strach, bo takiej stosownej gamy kolorustycznej w szafie nie posiadalam. Jak ogladam fotki szkolne, to zgrzytam zebami.
                                                    Dlatego z wielka radoscia przyjelam info, ze moje dziecko w podstawowce bedzie nosic "mundurek'. Ow mundurek to byla.... granatowa bawelniana, taka jak bawelniane wtedy dresy, kamielka, zapinana, ze stosownym emblematem, a pod nia moglo byc WSZYSTKO, byle stosowne. Jaka ulga!
                                                    W gimnazjum i tak chadzali glownie w dresach i recznikach albo jeansach, wiec tez byl spokoj. Ale to bylo chyba najspokojnieksze gimnazjum, szkola w ogole na swiecie.
                                                    A LO, zreszta to samo co u mnie, juz sobie darowalo a dzieci chodzily i tak z rozpedu wzglednie normalnie.

                                                    No i ja jeszcze Was przebije....
                                                    Mialam kilka iuchow , w ktorych zaczelam chodzic w wakacje miedzy 6 i 7 klasa szkoly podstawowej - udokumentowane na fotkach. I chadzalam w nich - do wieku ok lat 35, co tez jest udokumentowane na zdjecich.
                                                    smile)))) no jakos tak nie niszcze ciuchow, a wyjawszy ciaze, to jak doroslam wzrostem do tej 7 klasy to juz mi sie nic nie zmienilo wzrostowo, wagowo, figurowo. Dopiero 10 lat temu jak sie przesiadlam w zwiazku ze zmiana lokalizacji firmy, z nog na auto, dzien w dzien, to mi sie figura zdecydowanie zmienila uncertain i moc ciuchw poszla wtedy w odstawke.... niestety....
                                                  • felis2 Re: Czerwiec na czerwcowo 10.06.18, 11:19
                                                    Wygląda na to, że mszycom czosnek szkodzi. Siedziały mi m.in. na ziołach, nasturcjach i jukach (te z róż wytłukłam decisem). Opryskałam wyciągiem z czosnku. Po paru godzinach troszkę popadało, więc następnego dnia popryskałam znowu. Te na ziołach zaczęły wyglądać na zasuszone, powycinałam i wywaliłam zaatakowane gałązki. Opryskałam jeszcze raz. Na ziołach nowe się nie pojawiły, na nasturcjach są zasuszone i nowe żywiutkie. Wniosek wstępny jest taki, że jeśli mszyce wlazły samoistnie, to można się ich pozbyć czosnkiem. Jeśli są hodowlane, jak na moich nasturcjach i jukach, to też niby czosnek je wytłucze, ale mrówki przyniosą nowe.
                                                    Pryskanie chemią jest szybsze i łatwiejsze, czosnkiem trzeba parę razy i chyba trzeba lać wprost na robale. To jeszcze muszę sprawdzić.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 10.06.18, 22:55
                                                    Pada, pada deszczyk, 5 minut temu zaczął. Gdyby tak całą noc popadał, to może temperatura by się obniżyła i może, może w mieszkaniu zrobiłoby się chłodniej. W tej chwili mam 27 stopni. Chyba położę się spać w wannie...
                                                  • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 11.06.18, 13:35
                                                    U mnie zaś w nocy były dwie odrębne burze. Jedna zaraz po północy, strasznie hałaśliwa (pies przespał), w druga gruchnęła koło 3-ciej, taka bardziej błyskotliwa, a może błyskało od strony mojego okna i balkoniku. Tu pies się obudził i drżał. I się tulił, i pocieszenia prosił. Zasnęliśmy ponownie oboje dobrze po czwartej rano.
                                                    Dzień dobry.
                                                  • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 11.06.18, 14:35
                                                    Moge sie po raz fafnasty pochwalic swoja podstawowka nr 33 na Wiktorskiej - Gurua w niej bywala na wywiadowkach jakoze jej Gururzatko tam uczeszczalo nie do mojej klasy co prawda ale jednoczesnie. No i okropnie martwi mnie brak blizszego kontaktu wtedy. moze Gururzatko otrzymalo ode mnie cios workiem z pepegami, bo wojny na worki przeprowadzane byly czesto bez specjalnej segregacji na klasy - kto jednoczesnie konczyl lekcje ten sie naparzal po plecach, a wlasciwie po tornistrach sluzacych jako pancerz.

                                                    PS. czekam na burze, a tu ciagle co sie zbierze, to sie rozejdzie.
                                                  • eulalija Re: Czerwiec na czerwcowo 11.06.18, 14:55
                                                    WU mnie dwa razy przyszły piękne, wielkie, stalowe chmury.
                                                    Z pierwszej padało 30 sekund.
                                                    Z drugiej dwie minuty.
                                                    Tendencja niby dobra …
                                                    Aktualnie siedzi słonica i wyświetla niemoralny film.
                                                    Żeby tak przed 22-gą?
                                                    Koniec świata...
                                                    Witam.
                                                  • myq1 Re: Czerwiec na czerwcowo 11.06.18, 16:44
                                                    Asiu, co za zmarnowana okazja! I nic Ci w środku nie pikało, kiedy waliłaś workiem w TEN tornister? Fajnie miałaś, pozazdrościć. wink
                                                    Dzisiaj w noim miasteczku piekarnik włączony na pół gwizdka, termoobieg działa. Słonica chyba zawstydziła się tego nieprzyzwoitego filmu z wczoraj i zasłania oczy chmurkami. Czasami zza nich wygląda, niepewna, czy w niedzielę za bardzo nie narozrabiała.
                                                    Lipy pięknie pachną, nawet przez sen czułam ich aromat.
                                                    Cześć.
                                                  • asia.sthm Re: Czerwiec na czerwcowo 11.06.18, 18:52
                                                    Niestety nic mi nie moglo pikac bo wtedy ledwo Klin byl napisany, WJP sie pewnie pisalo i ja jeszcze przez jakis czas pojecia nie mialam ze to bedzie moja przyszlosc big_grin
                                                    Na etapie Astrid Lindgren bylam juz napewno - Fizia Ponczoszanka byla wtedy moja idolka (do tej pory zreszta jest).


                                                    Czy wiecie ze dzis przedstawili w TV konia, ktory cierpi na wiosenny kaszel...kurde juz i konie sa alergiczne na nagle kwitnienie. Kon uczulany na siano to juz przesada w niesprawiedliwosci losu.
                                                  • gat45 Re: Czerwiec na czerwcowo 11.06.18, 20:40
                                                    Tobiasz jest alergikiem siennym. Jego pierwsza wiosna z nami to dwie wizyty u weterynarza, bo dyszał świszcząco jak astmatyk, a ja się przeraziłam, że to coś z sercem. Nieludzka pani doktor powiedziała, że na serce to by mu najlepiej zrobiło odchudzenie i kazała obserwować pod kątem alergii siennej (czy na przykład objawy się zmniejszają po ulewnym deszczu i takie tam). Druga wizyta już była potwierdzeniem uczulenia na pylenie traw. Przed sezonem profilaktycznie dostaje wapno i jeszcze jakiś zastrzyk. Działa, bo na przykład w tym roku prawie nie świszczał.