Dodaj do ulubionych

Wrzesień wrzosami strojny.

01.09.19, 11:23
Cześć. Adieu wakacje, ale przecież następne już za 10 miesięcy!
Upał na powitanie miesiąca, a co będzie dalej? Tylko lepiej, naprawdę!
Pozwoliłam sobie zacząć nowy miesiąc.
Obserwuj wątek
    • czekolada72 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 03.09.19, 07:19
      Wrzesień ulewami się zaczyna....

      m.y.q.2 napisała:
      > Cześć. Adieu wakacje, ale przecież następne już za 10 miesięcy!

      Jakie adieu???
      Od jutra bienvenue vacances!

      > Upał na powitanie miesiąca, a co będzie dalej? Tylko lepiej, naprawdę!
      Lepiej mowisz? No oby... Machalbym nawet reka, ale zal burakow, ktore zgnija przy takich opadach i ogoreczkow, ktorym nie bedzie dane dorosnac....

      Miłego!
      • berrin Re: Wrzesień wrzosami strojny. 03.09.19, 09:33
        Szok termiczny, naprawdę. I hydralny. Tak z lata w mokrą jesień w jeden dzień, to jakoś nijako. Niby ogródka nie trzeba podlewać, ale... Jabłek i tak ni mo, śliwek też, tylko brzoskwiń sporo, cóż, kiedy mnie brzoskwinie mniej interesują...
        A do tego jakaż wena i okazja dla reumatyzmu...!
        Cześć.
        • myszwkropki Re: Wrzesień wrzosami strojny. 03.09.19, 09:59
          O to, to! Reumatyzm ante portas. W ogóle jakoś tak nie bardzo. Chyba mam nagły spadek formy. Buro, jesiennie, wakacje się skończyły, jakoś wcale nie czuję się odpoczęta, a tu trzeba się znowu wprzęgnąć w kierat... ani chybi się starzeję.
          Mimo wszystko dobrego dnia!
          • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 03.09.19, 12:10
            A u mnie pięknie, słonice, błękit i biel. Termometr pokazuje 20 stopni i lekki przewiew. Tak wspaniale wszystko podlane, zieleń aż iskrzy w słońcu.
            Jest cuuuudnie!
            A reumatyzm? Czniać reumatyzmA! smile
            Cześć.
              • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 03.09.19, 19:15
                Chętnie bym przyjęła trzy wiadra śliwek, ale nie mam nikogo, kto by mi je dał. wink
                Byłam w Mediatece i zawalona jestem Pratchettem, w osiedlowej ledwo kilkanaście tomów było i dawno je przeczytałam. Za to dzisiaj znalazłam dwie półki jego książek.
                Wypożyczyłam również Szymona Kobylińskiego Żwawe grubasy, oczywiście przez niego ilustrowane gawędy o znanych grubasach.
                Książka wydana w 1997 roku, znalazłam wetknętą między kartki starożytną kartę książki wystawioną przez bibliotekę, z której niezbicie wynika, że nikt przez 22 lata jej nie wypożyczył. Książka jak prosto z księgarni, żadnych śladów czytania, a co ciekawsze - idealnie biały papier, aż wierzyć się nie chce, że nie zżółkł przez tyle lat!
                lubimyczytac.pl/ksiazka/275880/zwawe-grubasy
                • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 04.09.19, 11:26
                  Cześć. Przeglądałam sobie wczoraj Krzywe oko opacznośc II i skopiowałam taką smakowitą dyskusyjkę. O drobiu.
                  Re: Krzywe oko opaczności II
                  ewa9717 29.01.11, 21:44
                  A swoją drogą, dlaczego te cholerne kurczaki mają podudzia nad łydkami?????
                  Odpowiedz Cytuj Link
                  Re: Krzywe oko opaczności II
                  stara.gropa 29.01.11, 21:46
                  Nad łydkami, ale pod udami big_grin
                  • myszwkropki Re: Wrzesień wrzosami strojny. 04.09.19, 11:52
                    To piękne! Przepiękne! Już abstrahując od kurczaczej łydki (tez nie wiem które jest które), to ile wdzięku jest w takich dyskusjach!
                    Od rana latam jak kot z wywieszonym pęcherzem. Może ktoś ma wrotki abo inną deskę? Na kółkach.
                    Wczoraj moje dzieci uparły się spotykać gwałtownie z przedmiotami twardymi. Dziś liżą rany. Może ktoś się nudzi i nadmiar odczuć mi podeśle?
                    Dobrego dnia!
                    • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 04.09.19, 12:19
                      Myszko, a co Twoje dzieci robiły? Tłukły ręcznie orzechy, waliły głowami w ścianę? Pytam, bo "kopyta wielbłądzi", cytując Gata naszego kochanego.
                      "Latam jak kot z wywieszonym pęcherzem" - cudne!
                      I wczorajsze "niewysypane oko" w Krzywym oku opaczności, również mnie zachwyciło. Pomyślałam nawet, żeby tytuł wątku zmienić na Niewysypane oko opaczności, byłoby bardziej absurdalnie, n'est pas?
                      To są właśnie moje odczucia, podsyłam Ci je.
                      A z takich na kółkach, mogę zaproponować Ci rower miejski w moim trybku. Naszpan prezydent albowiem w dniu 27 sierpnia przypomniał sobie tę szczytną ideę i ku niesłychanej uciesze mieszkańców, w kilku miejscach pojawiły się dwukołowce, których całą wiosnę i lato brakowało bardzo. I nie, nie mieszkam w Wąchocku!
                      • myszwkropki Re: Wrzesień wrzosami strojny. 04.09.19, 13:02
                        Jedno dziecko wsiadało do samochodu, żeby po kilkunastu godzinach pracy udać się do domu na zasłużony odpoczynek. Z racji, że późno było, to koordynacja ciut jej siadła i wszystkie trzymane w rękach torby zyskały przewagę liczebną i pociągnęły do wnętrza, nie bacząc, że głowa pozostaje ciut za wysoko. W związku z tym dzieciątko przyłożyło twarzą w krawędź dachu samochodu. Bez strat w zębach, za to ze stratami w miłości własnej, bo pytała, jak można zrobić coś tak głupiego. Drugie na treningu oberwało jakoś wyjątkowo mocno szablą przez pół klatki z piersiami, dziś siniak jak chmura burzowa. I jęczy, że boli. Dziecko, nie chmura.
                        Kot z wywieszonym pęcherzem to ulubione powiedzenie mojego Taty.
                          • berrin Re: Wrzesień wrzosami strojny. 04.09.19, 18:27
                            To jest do chrzanu. Choroba typu reumatyzm, która boli, zawadza, irytuje, utrudnia życie i jednocześnie nie daje żadnych szans na L4... Czyli czlowicze, czuj się źle, ale do pracy popylaj.
                            Auć.
                            Ale poza wpływem na moje stawy i kosci (zwlaszcza lewy bark, bylo go nie rozwalać systematycznie i drogą małych kroczkow...)... poza nim to taka pogoda może być.
                            Zrobiłam małosolne. Jeszcze nie mogę jeść, bo na razie woda, którą są zalane, nie zdążyła wystygnąć.
                            Cześć
                              • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 04.09.19, 19:59
                                Jako czternastolatka byłam w sanatorium Muszelka w Kołobrzegu. Były wśród nas dzieci z reumatyzmem i te biedaki, nie dość, że chore, to jeszcze miały zakaz wchodzenia do morza. Sześć tygodni mieliśmy piękną pogodę, posiłku typu drugie śniadanie i podwieczorek przywozili nam na plażę. Praktycznie całe dnie (poza zabiegami), spędzaliśmy nad brzegiem morza, kąpaliśmy się po parę razy na dzień, a te biedne dzieciaki z reumatyzmem siedziały na kocach i z zazdrością obserwowały nas, którym kąpiel w morzu była wręcz zalecana. Strasznie to było perfidne, do tej pory mi szkoda tamtych dzieci. sad
                                • berrin Re: Wrzesień wrzosami strojny. 05.09.19, 08:16
                                  Coś jakby lato wróciło nad Warszawę...?
                                  Gołębie ćwiczą zwroty nad resztkami ogródków działkowych przy Powązkach, stada, nie wiem ilu tam gołębiarzy i gołębników, ale biale gołębie na niebieskim niebie o.poranku to widok nastrajający.
                                  Cześć
                                  • myszwkropki Re: Wrzesień wrzosami strojny. 05.09.19, 09:13
                                    Lato jest? To dobrze. Może na spacer? Do lasu? Chociaż po nocnej pracy najbardziej chce mi się spać. Jak się otrząsnę ze współpracowników i dziwnych wymagań naczalstwa to póóóójdę poooowooolii i się będę delektować
                                    Miłego dnia!
                                    • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 05.09.19, 11:55
                                      Cześć. Lampa mocno na niebie świeci, energooszczędna, wydziela niewiele ciepła. Czasem obserwuję kołujące stadko gołębi. Chwilami wyglądają jak fajerwerki, kiedy słońce je podświetla.
                                      Berrin, czy dalej Ci dokucza to fffstrętne na r? Mam nadzieję, że wystraszyło się słońca i poszło na drzewo. Na wszelki wypadek podsyłam Ci dyżurny zestaw pufnięć i ojojań.
                                      A ogórków małosolnych też bym zjadła, tylko czy będzie mi się chciało ponownie wyciągać gliniany gar? Okaże się!
                              • berrin Re: Wrzesień wrzosami strojny. 05.09.19, 12:28
                                Bluzeczko, rób jak ja, nie zaden gliniany gar, tylko kwartowy, emaliowany garnuszek. Taki na 0,8-1kg ogoreczkow. Najwyżej. Woda ostygnie, zaczynamny jeść, 3 (2,1...) dni później nastawiamy następne.
                                No chyba, że lubisz takie małosolne, co juz omc kiszone, to może faktycznie kanka gliniana xxl lepsza...
                                • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 05.09.19, 13:05
                                  Lubię takie jak Ty, przypomniałaś mi, że nam jeszcze jeden gliniaczek, akurat na kilogram. Najpiękniej pachną takie świeżo nastawione, zalane wrzątkiem.
                                  Berrin, a dodajesz wszystkie te liście, chrzany i inne takie? W moim garze tylko ogórki, słona woda, dużo świeżego kopru i czosnek.
                                  • minerwamcg Re: Wrzesień wrzosami strojny. 05.09.19, 13:57
                                    Moja ciotka do kiszenia w słoikach (ale w słoikach, nie w garze) dawała taką masę różnego zielska, że śmialiśmy się, że jej na ogórki już miejsca nie starcza. Ale przyznać trzeba, że ogóreczki (te co się jednak zmieściły) były prima. Czego ona tam nie pakowała! Liście dębu, porzeczek, wiśni, crzanu, korzeń chrzanu, koper, czosnek, kolendra, gorczyca.... Szkoda, że cioteczka przed laty zasiliła szeregi drogich nieobecnych i już jej nie spytam, czego tam jeszcze kładła.
                                      • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 05.09.19, 18:49
                                        Berrin mi smaku na małosolne narobiła, już pachną na cały dom. Poszłam na bazar, ale tam ogórki były nieświeże, na wszelki wypadek kupiłam wielką wiąchę kopru. W Biedronce za to były świeże i twardziutkie. Berrin, dzięki za inspirację. smile
                                        • berrin Re: Wrzesień wrzosami strojny. 06.09.19, 07:33
                                          Piątek. Piątek.
                                          Gdyby nie to, że właśnie dziś w pracy muszę wykonać to wszystko, czego nie mogłam robić jak bogini przykazała, czyli w tygodniu na bieżąco, bo w tygodniu robilam ektraordynaryjnyniecierpiącyzwłokinajważniejszyzewszystkich projekt na specjalne polecenie szefostwa... gdyby nie to, to byłoby już w ogóle super.
                                          Małosolne zjedzone. Ostatniego zeżarła Spaniella, tak koszmarnie jęczała, żeby się z nią podzielić, że uleglam, pewna, że piesa poglamie i wypluje (na zasadzie "daj, daj, daj, blueeee, fuj, tfu, daj jeszcze") a tu proszę, ogóreczek schrupan został w dwu ruchach psiej mordki.
                                          No to lu,nastawiamy następny garnuszek smile
                                          Cześć
                                          • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 06.09.19, 10:24
                                            Cześć. Czy to nie jest świństwo tak Berrin pracowo wykorzystywać? Współczuję. Moje ogórki też jedzone, są super! Spaniellę coraz bardziej lubię, kochana piesa jest. I wie, co dobre i smaczne. I ta jej cudnie jedwabista sierść! A co ze sterylką? We wrześniu miała byc.
                                            Tak miało lać, a tu lazur!
                                              • minerwamcg Re: Wrzesień wrzosami strojny. 06.09.19, 17:44
                                                Ajajaj. Sezon na urazy kończyn dolnych, dwie nogi i na szczęście żadna głowa, chyba, że za chorych na głowę uznać nas wszystkich hurtem. No więc moja noga jest ta druga. Ewo, a jak Twoja? Arthur przystawiając sobie krzesło postawił je na moich palcach... na szczęście nie usiadł porządnie, bo byłaby dziura na wylot, a tak, to tylko boli, aczkolwiek chyba nie złamane, Dobrze, że w perspektywie weekend... Aczkolwiek do kościoła w niedzielę pójdę chyba boso, w czym nie będzie nic niestosownego, bo tut. parafia to karmelici BOSI 🙂.
                                                  • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 06.09.19, 18:37
                                                    Minerwo, ale coś mi się po rozumie obija, że ci bosi karmelici śluby milczenia składają.
                                                    Przy okazji lektury o głuchoniewidomej Helenie Keller, wyczytałam w necie, że Braille, układając alfabet dla ociemniałych, wzorował się na wojskowym systemie przekazywania wiadomości bez pomocy światła. Czytając dalej, dowiedziałam się, że wojsko bezczelnie zerżnęło pomysł od braci zakonnych, którzy ślubowali milczenie. Braciszkowie nie gadali a gadali. To trzeba mieć łeb, żeby wilk był syty i owca cała!
                                                    Minerwo, pufffki wysyłam, mam nadzieję, że pomogą. Trzym się i wymocz nogi!
                                                    "Kiedy rozpacz cię ogarnie
                                                    przy obiedzie z pięciu łez,
                                                    Kiedy wchodzisz na latarnię,
                                                    myśląc, że tam lepiej jest.
                                                    Gdy nie możesz siedzieć w kinie,
                                                    Przy dziewczynie w wianku z róż.
                                                    Wtedy weź w szarej godzinie,
                                                    choć tę słodycz sobie stwórz.
                                                    Wymocz nogi, własne nogi,
                                                    mój ubogi bracie drogi!"
                                                    K.I.G. miał receptę na wszystko.smile
                                                  • minerwamcg Re: Wrzesień wrzosami strojny. 06.09.19, 19:00
                                                    K.I.G rządzi!
                                                    😀
                                                    Zielona Gęś nie zna trwogi,
                                                    Moczmy nogi, moczmy nogi!
                                                    😀
                                                    Milczący braciszkowie to chyba kameduli, nasi karmalici bosi gadają aż miło. A ci milczący to chyba powinni wynaleźć język migowy dla głuchoniemych? Pożytek by był dubeltowy.
                                                    Nogę od razu wsadziłam do miednicy, oganiając się od Arthura, który w szale ekspiacji chciał mi obkładać palce mrożoną rybą (!!!) pozwoliłam tylko wsypać kostki lodu, i chyba nie jest źle, bolało, jakby było znacznie gorzej.
                                                  • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 07.09.19, 16:57
                                                    Cześć. Dało mi w kość upałami to lato, ale szkoda, że dni coraz krótsze.
                                                    Jesień też piękna, pod warunkiem, że pogodna. Jeszcze sobie, Ewciu, popływasz!
                                                    A Bałamuka, Eulalii, Senki, Asi, Czekolady, nikt nie widział?
                                                  • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 09.09.19, 14:58
                                                    To wina Hansa, w dziewięciu województwach rozrabia.
                                                    Ciemno, światło wyłączyli, jak napisała Minerwa. Dobrze, że mam co czytać, bo nic się nie chce robić.
                                                    Wszstkim zapracowanym życzę szybkiego tej pracy zakończenia, źle się czującym i nieszczęśliwym przesyłam pufffów cały worek i ojojań furę. Nieobecne bardzo cichutko proszę, wracajcie, smutno tu bez Was.
                                                    Cześć.
                                                  • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 09.09.19, 15:34

                                                    www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25173161,gdzie-jest-burza-niz-hans-wkracza-do-kraju-intensywny-deszcz.html&ved=2ahUKEwi24cum7cPkAhUfAGMBHbUCDYoQ0PADMAB6BAgBEAY&usg=AOvVaw0vdTe-Oslqac0D0KrY-YQc
                                                  • eulalija Re: Wrzesień wrzosami strojny. 09.09.19, 15:37
                                                    Ja też jestem ale jakby mnie nie było.
                                                    Po pierwsze nie otrząsnęłam się po wiadomości o Gat.
                                                    Po drugie jutro pani Doppler chce mnie widzieć.
                                                    Lubię ją, miła jest, pogodna i uśmiechnięta, trochę tylko się boję co zobaczy.
                                                    Po trzecie po p.D. widzieć się chce ze mną pani Kardiolog.
                                                    Zabić nie zabije ale z pewnością opieprzy.
                                                    I jak tu żyć panie premierze?
                                                    Dworce dostarczają Klosów ilości obfitej.
                                                    Witam.
                                                  • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 09.09.19, 16:11
                                                    Eulalijo kochana, trzymam kciuki mocno, mocno! Na pewno pani D. niczego złego nie wypatrzy, pani K. niech se gada, Chmielewszczance rady nie da.
                                                    PUFFFFFFFFF! Dobre myśli i fluidy lecą do Ciebie.
                                                    Bez Gata smutno i źle, ale może czyta nasze forum i przyjemnie Jej, że pamiętamy. Gdzieś wyczytałam, że tych, co odeszli, przytłacza nasz smutek, ponoć ciężej im z brzemieniem naszych łez. Może to prawda? Nie smuć się!
                                                  • minerwamcg Re: Wrzesień wrzosami strojny. 09.09.19, 21:59
                                                    Rekonstrukcje historyczne to takie coś, jak się ludzie przebierają w stroje z epoki, głównie mundury, i odgrywają sceny historyczne, głównie wojenne. Arthur z racji biegłego dojcza odstawia tych złych, Szwabów znaczy się, w jednym filmie nawet aresztował "Rudego". No i w niedzielę mieli bitwę nad Bzurą, nieopodal Sochaczewa.
                                                  • minerwamcg Re: Wrzesień wrzosami strojny. 10.09.19, 00:09
                                                    Na temat historii i tego, czy ona kiedykolwiek czegokolwiek nauczyła można się spierać. Ale wciąż jeszcze sporo ludzi twierdzi, że tak. I że pamięć jest ważna, tym bardziej, że akurat Bzura była największą bitwą wojny obronnej w 39 i że ktoś chce bodaj w przybliżeniu zobaczyć, jak to wyglądało. Z ciekawości? Dla pamięci?
                                                  • minerwamcg Re: Wrzesień wrzosami strojny. 10.09.19, 00:58
                                                    Ale my sprawnie i w dużej części skutecznie broniliśmy swojego. Tym, którzy w tym brali udział nie możemy dać już nic poza pamięcią, to było 80 lat temu. Można się spierać o sens upamiętniania takich wydarzeń akurat przez rekonstrukcję, ale lepsze to od zapomnienia.
                                                    W Warszawie od wielu lat harcerze rekonstruują Akcję pod Arsenałem, XiX-wieczny teatr grał w kółko (i kompletami!) "Kościuszkę pod Racławicami", jest w ludziach jakaś potrzeba odgrywania historii, przekonali się o tym już starożytni Grecy, jak ich Aischylos uraczył "Persami".
                                                  • ewa9717 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 10.09.19, 08:57
                                                    O ile w XIX wieku, podczas zaborów był jakiś sens ku pokrzepieniu dawać Kosciuszkę pod Racławicami, to chyba jednak sensu odgrywania przegranych bitew nie widzę.
                                                    Eulaluniu, a ku ku! Wychyń!
                                                    Wczoraj niezła Rumunia, dziś chyba nawet z Transylwanią...
                                                    Bry.
                                                  • eulalija Re: Wrzesień wrzosami strojny. 10.09.19, 16:26
                                                    Jestem, jestem.
                                                    Pani D. nic złego nie zobaczyła, nic się nie pogorszyło.
                                                    Pani K. zadowlniona z ciśnień i wyniku, jakby jej ktoś w kieszeń nasmarkał.
                                                    Następna wizyta pod koniec stycznia.
                                                    Będzie z echem.
                                                    Chłodny wiatr wieje.
                                                    Ale na słońcu było bardzo ciepło.
                                                    Witam.
                                                  • se_nka0 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 10.09.19, 17:09
                                                    Hej - i o taka info nam chodziło, dobrze jest smile
                                                    Obie panie zadowolone, to my też.

                                                    Moje echo odezwie się w lutym a przed wysiłkowym bronię się rękami i nogami wink
                                                    Lonżowanie dobre dla konia a nie dla człowieka big_grin

                                                    Dobrego dnia.
                                                  • asia.sthm Re: Wrzesień wrzosami strojny. 10.09.19, 17:39
                                                    O, dobre wiadomosci smile

                                                    W nagrode mam pytanie, u nas zadawane w cyklu: dla idiotow, bez obrazy. Prosze odpowiedziec szybko, bez glebokich rozkminek.

                                                    Mur Berlinski....czy ciagnal sie dokola Wschodniego czy Zachodniego Berlina?
                                                  • asia.sthm Re: Wrzesień wrzosami strojny. 10.09.19, 22:40
                                                    > Chyba Zachodniego, skoro był enklawą na terenie DDR?

                                                    No oczywiscie, ale ludzie glupieja od znienacka zadanego pytania bo przeciez przez mur, narazajac zycie, przedostawano sie ze wschodu na zachod....a to Zachod byl zamkniety dookola big_grin - tak jakos logika sie wscieka jesli chce sie szybko na to pytanie odpowiedziec. Uciekac do zamknietego?
                                                    Sprobujcie na zywo z zaskoczenia i slowo honoru ludzie potrafia opieprzyc za zadawanie glupich pytan big_grin
                                                  • berrin Re: Wrzesień wrzosami strojny. 11.09.19, 07:25
                                                    Jestę budzikię.
                                                    Dziś zaczęłam ranek od obudzenia siebie, potem obudziłam wielce temu niechętną Spaniellę, potem obudziłam telefonicznie Mamę i Ciotkę, bo prosiły, potem równie telefonicznie MZT, co inaczej by do szkoły nie wstała, a musi, bo w niej uczy, a potem osobiście Osobistego, co dziś na 7.00 musiał być w pracy i na serio rozważał, żeby się w ogóle spać nie kłaść, bo przecież o 6.00 wstać się nie da...
                                                    Kotów nie budzilam. A najtrudniejsze było pierwsze i ostatnie budzenie...
                                                    Normalnie, kurde, jutrzenka.

                                                    Eulalio, to.dobrze jest. Może i moje dochtory nic złego nie rzekną...?
                                                  • felis2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 11.09.19, 08:39
                                                    O, Junior miał być na 7 w szkole. Ale jemu dojazd zajmuje prawie godzinę i wczoraj rozważał czy zamiast iść spać może ożłopać się kawy, bo o 5 wstać się nie da. Na moje zdumione pytanie, co niby zamierza robić rano przeszło godzinę odpowiedział, że obudzić się i zjeść śniadanie... Wolę nie wnikać.
                                                    Śniadanie mu nie wyszło, bo zostawiona w plecaku woda wydostała się na wolność i zamiast jeść wkurzał się i go suszył.
                                                    I tu pytanie: czy da się wysuszyć i doprowadzić do stanu używalności przemoczony podręcznik?
                                                    Gdybym zalała swój sprzed 30 lat, nie byłoby problemu. Ściereczka do garów, żelazko i trochę cierpliwości.
                                                    Papier tego po zmoczeniu zrobił się prawie przezroczysty, pokleił i w ogóle przypomina papier z gazetek reklamowych. Za ten badziew dałam przeszło cztery dychy i niewykluczone, że dam kolejne, jeśli barachła nie da sie rozkleić. A tak w ogóle to komplet podręczników do liceum kosztował mnie pięć stów. I tak będzie co roku, bo po znakomitej deformie używanych podręczników nie kupię. Chyba że nauczyciele wykażą się zrozumieniem i stwierdzą, że kij z różnicami w układzie podręcznika, grunt żeby treść pasowała, w końcu matematyka czy geografia się nie zmienia.
                                                    W ogóle to chyba zaczynam żałować, że nie zachomikowałam swoich starych podręczników. Niewykluczone, że dzieciątko łatwiej i więcej by się z nich nauczyło.
                                                  • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 11.09.19, 11:36
                                                    Cześć. Bycie skowronkiem dobre jest, kiedy się człek uczy czy pracuje. Dla mnie ranne wstawanie zawsze było koszmarem. Nie dziwię się Juniorowi i Osobistemu, że rozważali opcję niekładzenia się do wyrka. Przez lata musiałam być w pracy o 7:00, ciałem owszem, byłam obecna, ale funkcjonować zaczynałam dopiero od 10:00. Bardzo współczuję wszystkim sowom, które od wczesnych godzin rannych zmuszone są do pracy innej, niż mechaniczne układanie papierów na biurku.
                                                    Podręczniki szkolne powinny być w formie e- booków na kundelku, czy innym czytniku. Koszt podobny, ale w plecaku tylko zeszyty i inne niezbędniki.
                                                    Kręgosłupy dzieci na pewno byłyby w lepszym stanie.
                                                  • se_nka0 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 11.09.19, 14:14
                                                    No to nie padnijcie - w mojej pipidówce pracę zaczyna się o 6.00.
                                                    I tak, całe lata trzeba było, albo o 6.30 ale musiałam dojechac 35 km.
                                                    Dojeżdżałam.
                                                    Rozumiecie teraz, dlaczego jestem zachwycona emeryturą wink
                                                    Rozumiem doskonale świtem wstających i serdecznie im współczuję.
                                                    Dobrego dnia.
                                                  • m.y.q.2 Re: Wrzesień wrzosami strojny. 11.09.19, 17:11
                                                    Szłam kiedyś do pracy z jednym z kolegów, ledwie na oczy z senności patrząca. Wiedziałam, że on dojeżdża do miasta, więc spytałam, o której wstaje. Kolega odpowiedział, że musi wstać o 3:30, przejechać rowerem kilka kilometrów do stacji PKP, tam wsiadał w pociąg i jechał kilkanaście km, po czym wysiadał z pociągu i przesiadał się do autobusu PKS, któty go przywoził do trybka. Resztę drogi (ok. półtora km) pokonywał pieszo. Wstyd mi się zrobiło, że narzekałam na wczesne wstawanie.
                                                  • balamuk Re: Wrzesień wrzosami strojny. 11.09.19, 17:39
                                                    Ja zaczynam państwową pracę o 8:30, a i tak wiadomo, że do dziesiątej można ode mnie oczekiwać działań przydatnych, acz raczej mało skomplikowanych.
                                                    A wiecie, świat jest dziwny. W poniedziałek Starsze zawiozło na dworzec autobusowy dwa pudła dla Młodszego, pakowane pieczołowicie przez weekend. Zawiózł, zważyli, zapłacił stówkę z hakiem, ok. Wczoraj ociec dzieciom zapragnął sprawdzić, gdzież ten bagaż, bo on taki stalker internetowy jest, lubi wiedzieć, gdzie w czasie rzeczywistym znajduje się środek transportu, którym akurat lecimy/coś sprowadzamy/coś wysyłamy. No i zamiast w drodze do Danii, umiejscowił ww. bagaż w Grecji... big_grin
                                                    Podobno dotrze do planowanego celu w niedzielę. Zamiast dzisiaj, no cóż.
                                                    Mamy dodatkowe atrakcje. wink