asia.sthm 01.03.20, 10:18 W marcu, gdy są grzmoty, urośnie zboże ponad płoty. Otwarte. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 01.03.20, 12:48 Niech rośnie Bierzemy rozpęd proszę Was, bo wiosna, lato ... przed nami. Dobrego dnia. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 01.03.20, 13:32 Cześć. Ten marzec niczym się nie różni od wczorajszego lutego. Czekamy teraz na grzmoty. Nasi prasłowiańscy przodkowie nie zaczynali prac polowych, dopóki pierwsza błyskawica ziemi nie zapłodniła. Coś w tym jest, ludowa mądrość z doświadczeń wielowiekowych się bierze. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 01.03.20, 14:15 Obawiam się, że wszelkie ludowe mądrości oparte na obserwacji przyrody poszły się goonić... A I Gooni nie ma. Rano, no tak kole dziesiątej, Szmaglewska jak żywa, a teraz zbacza w stronę reżyserii. No ale może zdążę na łono. Dzię! Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 01.03.20, 14:26 Słonicznie. 1 marca - tutejsze święto wiosny, którego raczej nie obchodzimy, spokój, cisza i sennie. Jottko, to w żadnym razie nie jest Kasia. Ona tylko wygląda jak delikatna princessa, a charkterek ma... Charakterek ma taki bardziej zębaty. Może być Kaśka. Niech się nam marzec uda. Odpowiedz Link
jottka Re: W marcu, gdy są grzmoty... 01.03.20, 19:32 no ja nie wiem, czy pamiętasz "Poskromienie złośnicy", w polskich przekładach to ona Kasia jest Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 01.03.20, 21:12 Kasia to robot kuchenny, kaśka - służąca. Koteczce należy się subtelniejsze imię, Gryzelda na przykład. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 01.03.20, 22:19 U nas też gryzą. Niekoniecznie koty. Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 08:58 Dzień dobry w marcu. Kot mnie wypchnął z łóżka, naprawdę, nie wiem, jak to zrobił, ale obudziłam się w ostatniej chwili, żeby z materaca na ryj ma podłogę nie polecieć. Pogoda taka faktycznie marcowa, jak zresztą od miesiąca. Cześć Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 09:56 Jestem pełna podziwu dla umiejętności kota! Unas takie sztuki umiał robić tylko spory pies, gdy ktoś chciał przykimać chwilę na kanapie z oparciem: wciskał się między śpiącego a oparcie plecy w plecy, po czym prostował łapy. Czasem nie milelim śmy tyle szczęscia co Berrin! Pogoda jak wyżej. Dzię. Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 10:39 Buro. Pada. Dworzec. Rodzince strzeliło 35 lat. Witam. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 13:25 Cześć. Dostawa waluty, ciemno i reumatycznie. Ale na pewno jutro będzie lepiej! Kotu Berrin najwidoczniej również spodobała się kanapa, do tego stopnia, że zapragnął mieć ją na wyłączność. Psia metoda pozbywania się intruza z ulubionego fotela/kanapy jest mi znana, mam wrażenie, że mnie też w ten sposób próbował pozbyć się jakiś psielec. Ale gdzie i kiedy? Chyba w dzieciństwie, bo często bywałam u koleżanki, która była szczęśliwą posiadaczką trzech psów i super wygodnej do siedzenia kanapy. Odpowiedz Link
felis2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 14:23 Wychodzi na to, że jestem jedynym na świecie wyrodkiem nie pozwalającym psu średnich gabarytów na włażenie na kanapę... No dobra, od kiedy pogłowie kotów mi zmalało, to bym już chyba kundla z kanapy nie zgoniła, ale jeszcze nie doszłam do etapu, żeby go na tę kanapę zaprosić. Odpowiedz Link
groha Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 15:13 Podobno ludzie dzielą się na tych, którzy śpią ze swoimi pupilami oraz na tych, którzy się do tego nie przyznają, a my po prostu sobie śpimy i wcale się tego nie wstydzimy Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 15:57 Jakie pozytywne zdjęcie Rozjaśnia dzisiejsze mroki Zobaczywszy dzisiaj obadwa piesy na podwórku, wątpię, czy nadają się na salony Umorusane ( deszczowa pogoda) od czubka nosa po koniec ogonów, a szczęśliwe, bo kosteczka przyjechała Ciepłą szopkę dziennego pobytu mają do dyspozycji, ale jakoś wolą plenery. Dobrego dnia. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 16:01 Pewnie, w towarzystwie niebieskiego rudego Foxika przyjemnie spać! Kolorowych snów! Eulalijo, następnych trzydziestu pięciu w zdrowiu i szczęściu! Felis, Ty psielca nie zapraszasz na kanapę, ale on pewnie pod waszą nieobecność się na niej wysypia. Chyba, że mu drzwi przed nosem zamykasz, ale Cię o to nie posądzam, choć wiele dziwnych rzeczy już widziałam. Mieszkaliśmy dwa razy u bardzo sympatycznych Węgrów, których pieseczek nie tylko nie miał wstępu do domu, na werandę też nie, ale szokiem dla mnie było to, że nie miał nawet swojej michy. Byłam świadkiem, jak pańcia karmę mu kładła na śmietniczkę! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 02.03.20, 19:35 Eulaliji i jej LP słodkiego miłego przez następne przynajmniej 35! A tym Węgrom na pohybel za psa! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 00:37 Apropos pieska jedzacego ze smietniczki - mojej kolezance w dziecinstwie za kare podano obiad na pokrywce od garnka. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 10:09 Gdy nie bardzo się zachowywałam przy stole, trzecia babka (przedwojenne ęą) odsyłała mnie jeść do kuchni, co było dla mnie najwyższą nagrodą podczas jej wizyt u nas, więc prowokowałam sytuacje naganne. A u rodowitej babki jadałam i z talerza na podłodze, gdy akurat miałam fazę bycia psem. Odpowiedz Link
felis2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 08:38 m.y.q.2 napisała: > Felis, Ty psielca nie zapraszasz na kanapę, ale on pewnie pod waszą nieobecność > się na niej wysypia. Chyba, że mu drzwi przed nosem zamykasz, ale Cię o to nie > posądzam, Niesłusznie. Zamykam. I to wejściowe Jak wszyscy z domu wybywają, zwłaszcza na dłużej, to pies dostaje nakaz eksmisji do budy. Co jest okrucieństwem o tyle względnym, że w domu miałby wprawdzie swoje legowisko, ale byłby sam przez 8-10 godzin, tylko spać można. Na zewnątrz można obszczekiwać co się chce, obserwować świat ze schodów, a jak ukochani sąsiedzi idą na spacer, to skorzystać z podkopu pod płotem i zabrać się z nimi. Nielegalne korzystanie z kanapy pies praktykował z dwóch okazji. Jechaliśmy na urlop, do zwierzaków przyjechali pet sitters. Wieczorem rozłożyli sobie kanapę, pościelili, na co do pokoju wpadł pieseczek i czym prędzej hycnął w przygotowane legowisko. Nie jestem pewna, ale chyba chciał zaznaczyć, że w tym domu i w tym towarzystwie to on jest gospodarzem. Później parę razy przyuważyłam, że rano zaspane piesio wyłazi z pokoju, a kanapa jest ciepła. Tępa pańcia przyjrzała się wtedy psim kocykom i odkryła, że puchate wcześniej kocyki dry-bed pougniatały się na płasko. Kupiłam psu nowe legowisko, następnie uszyłam kolejne (to kupione okazało się niezbyt trafione, a satysfakcjonujące mnie gotowce miały nieakceptowalne ceny) i definitywnie wyprowadził się z kanapy. Latem w ogóle pies porzuca wszelkie legowiska na rzecz podestu schodów albo budy - okazało się, że dobrze zaizolowana buda nieźle chroni od upałów. Różne psie ograniczenia wynikły z tego, że pies uparł się wprowadzić do domu wypchanego bardzo już dorosłymi kotami, które nie najlepiej reagowały na psa. W trosce o ich zdrowie musiałam stworzyć im rejony absolutnie bezpieczne i bezpsie. Grzeczny pies reguły zaakceptował i przestrzega. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 10:11 Mądry pies! Pozdrów! Sino. Bry. Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 10:35 Nie ma to jak babcie Moja w deszczowy dzień przyniosła dwa wiadra piachu do kuchni, żebym nie zmokła. Psa z budy wyrzuciłam, żeby się przespać. Jaki alarm spowodowałam, to lepiej nie mówić. Burawo. Witam. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 11:11 Cześć. Ile mnie w życiu ominęło z racji tego, że dla nikogo nie byłam wnuczką! Zazdroszczę Ci Ewciu tych wspomnień. Asiu, żebym sto lat myślała, nie wpadłabym na to, żeby dziecko ukarać w tak nietypowy sposób. Tylko że wtedy nikt by nie pamiętał przez dziesięciolecia, gdyby ta kara nie była taka dziwaczna! Felis, zrozumiałe że na czas waszej nieobecności w domu, psa wypuszczacie na podwórze, gdzie ma budę. Tak samo robi wielu właścicieli psów blokowych. Wiele razy otwierałam drzwi do klatki schodowej zmarzniętym pieskom, godzinami czekającymi na powrót państwa do domu. Teraz jakoś nie widzę takich smutnych scenek, na szczęście. Twój ma apartamenty na podwórku i prywatną dziurę w płocie, szczęśliwy pies! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 11:52 > by nie pamiętał przez dziesięciolecia, gdyby ta kara nie była taka dziwaczna! Otoz to, kolezanka do dzis nie przetrawila tej kary - pokrywka byla obtłuczona i pokrzywiona, od jakiegos gara dla swin czy cus. Za to nigdy juz nie rzucila jedzeniem i zawsze z szacunkiem spozywa dary boze. Nauczka nie poszla w las. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 03.03.20, 18:56 Jeszcze trzy dni. Pogoda wiosenna, podsyłam słonice. Eulalijo i LP - najlepszego! Cześć. Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 07:55 Najlepszego takoż. Myślałam, że to grzmoty, obudziły rano mnie, koty i Spaniellę (Osobistego nie budzi nawet ostrzał artyleryjski, co udowodniono na poligonie w Drawsku) a to tylko smieciarka byla - muszę przyznać, że panowie robili wszystko, żeby swoją niechęć do wczesnego wstawania rozprzestrzenic po powierzchni Nowego Miasta. Wszyscy się dowiedzieliśmy że już 4.30!!! Cześć Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 09:13 Mnie śmieciarki budzą o 5.30. Widać lewy brzeg wstaje wcześniej Buro. Witam. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 11:42 Cześć. U nas śmieciarki dużo później zjawiają się na osiedlu, hałas względny, bo śmietnk dość daleko. Będąc kiedyś w Kołobrzegu, mieszkaliśmy na parterze wieżowca. Tam poznałam hałas i fetor, jakie towarzyszą opróżnianiu śmietnka w bloku. Jeszcze ciemno było, środek nocy. A kiedyś czołgi przejeżdzały ulicą, nie zdawałam sobie sprawy, że z takim piekielnym hałasem to się wiąże. Też oczywiście nocą to się działo. Gąsiennice zostawiły głębokie ślady w asfalcie. Burawo, choć już kałuże wysychają. Zdrowia życzę Szanownym. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 14:35 Te czołgi to w pamiętnym okresie czy tak sobie? Cześć. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 16:54 W 93. czołgi asfaltem puszczali?????? Tego nawet na moim zapoligonionym terenie nie było, od wczesnych lub średnich sześćdziesiątych tylko kolejami. Tak sobie. Bry. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 17:46 Właśnie w stronę kolei jechały, może tam je załadowano na lory, czy jak to tam się zwie? A może to były czołgi na gigancie? Odpowiedz Link
jottka Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 18:09 a jakiej one były przynależności narodowej? Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 18:33 A skąd ja mam wiedzieć? Pod Kołobrzegiem, w Podczelu, była baza lotnicza wojsk radzieckich, później - już polska, zdaje się - śmigłowców. Może jakieś manewry tam były? Pierun wie. Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 20:20 Osobisty oznajmił, że chce czolg - będzie go rzekomo używać jedynie do obrony - przed koronawirusem. I do szarży na sklepy spożywcze... Dziś nie zdołałam kupić ryżu. Bo ktoś go masowo kupił przede mną. Nie jestem pewna, czy czołg wystarczy., jakiejkolwiek byłby przynależności politycznej-geograficznej-narodowej. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 20:26 Powariowali ludzie! Mamy choć jednego pewnego chorego? Zwykła grypa co roku zbiera smiertelne żniwo, ale sie ja lekceważy, a tu nagle egzorcyzmy i sztaby kryzysowe! Mnie też wyjazd do teatru odwołali Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 20:33 Mamy jednego w Zielonej górze. Trrrragedia. U mnie w robocie naczelna lekarz poprosila wszystkich o: a. Mycie rąk. b. Nie przychodzenie do pracy z gorączką. c. Nie panikowanie, bo panika to stress, a stress obniża odporność. Zawsze była bardzo sensowną kobietą Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 21:05 > Mamy jednego .... Mysmy tez mieli jednego a juz sie zrobilo 39. Naprawde trzeba myc te rece i sie nie wyglupiac z goraczka. W tym tygodniu Lidl ma u nas tydzien wschodni. I rozszalalam sie z chomikowaniem, mam zapas pierogow, kabanosow, oscypkow, i nawet knedle ze sliwkami. Moge isc na kwarantanne we wlasnym domu. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 21:36 Wiem, że panika jest gorsza od wirusa, ale dzisiaj miałam mieszane uczucia, widząc w aptece, jak pani sprzątająca układała porządnie klocki, kredki i loteryjkę na stoliczku dla dzieci. Czy w okresie szczytu zachorowań na grypę dzieci muszą się bawić w aptekach? Przecież wzajemnie przekazują sobie różne świństwa. A potem ręce do ust wkładają... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 10:51 > Czy w okresie szczytu zachorowań na grypę dzieci muszą się bawić w aptekach? Moim zdaniem powinny miec taka mozliwosc. Skoro juz sie tam znalazly, skoro musza czekac i czekac, i musza byc grzeczne, i musza byc cicho jak w kosciele, to niech sie czyms zajma. Biedne dzieci. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 20:38 W mojej biedrze też widać było dzisiaj luki na półkach z ryżem, kaszą i makaronem, ale dziewczyny uzupełniały towar. Rządzący nas olewają, zalecają tylko mycie rąk, więc ludzie choć zapasy jedzenia sobie na zły czas robią, na zasadzie - ratuj się, kto może! Odpowiedz Link
groha Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 20:52 Nie kichajcie na przystankach! www.facebook.com/PestkaFilms/videos/209412120258774/?t=0 Robienie zapasów można sobie darować Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 04.03.20, 22:46 U nas panika wybuchła tak z tydzień temu i zdechła samoczynnie po trzech dniach. Skądinąd tutaj, u wrót Orientu, istnieje powiedzenie - każdy cud trwa trzy dni... Normalnie się ludziom znudziło. A z czterech zdiagnozowanych przypadków jeden wyszedł do domu, bo wyzdrowiał. Pozostałe czują się dobrze. PS Uważam, że dzieci nie powinny się bawić w aptekach, w centrach handlowych też, ale to już od rodziców zależy. Może nie mają innego wyjścia. Odpowiedz Link
felis2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 10:20 Kiedyś utkwiłam w aptece z kilkuletnim Juniorem, bo jakimś cudem trzy osoby zdołały zrobić kilkunastominutową kolejkę. Młody zwykle nie był zainteresowany kącikami dla dzieci, ale wtedy się znudził i zaczął coś tam rysować. Zrobiłam zakupy, podchodzę do dzieciątka. - O, narysowałeś kotka. - Tak. To kotek chłopiec. - dodało dziecko i z rozmachem dorysowało kotkowi imponujących rozmiarów "wyposażenie". Najfajniejszym sklepem z zabawkami była "castorama" A najpiękniejszym prezentem (niecałe dwa albo trzy lata) prawdziwa skrzynka narzędziowa zawierająca prawdziwe narzędzia. I do dziś pamiętam wytrzeszcz oczu pana z obsługi, kiedy zademonstrowałam smarkaczowi dwa gumowe młotki, z czarną i białą główką, i zapytałam, który chce. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 13:01 Moje Starsze przez pół dzieciństwa męczyło, że chce prawdziwą betoniarke... Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 14:01 Obecnie ( podobno) dziecku się nie odmawia Wcześniejsze roczniki nieco inaczej były chowane, na szczęście - bo co zrobić z prawdziwą betoniarką np. na 4 piętrze ? A jak wiadomo ulubione zabawki lubi się mieć przy sobie Dobrego, słonecznego dnia. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 14:40 Cześć. Z betoniarką na czwartym piętrze bez windy, mogłoby być nieco kłopotów. Jak tu wytłumaczyć kilkulatkowi, że nie może wziąć zabaweczki do łóżeczka? Chyba, że mebel wraz z dziecięciem zmieściłby się w bębnie betoniarki. Córka znajomych chciała dostać konika, chyba nie muszę tłumaczyć, że nie marzyła o koniku polnym? Przypomniała mi się hrabina z książki Durrella, która usiłowała przekonać męża -kolekcjonera, aby ze zbierania popiersi Napoleona, czy maszyn rolniczych, przerzucił się na kolekcjonowanie czegoś rozsądniejszego, na przykład - biżuterii. Zasnułło się częściowo, ale sucho dzisiaj. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 18:50 No właśnie, gdzie się Czekolada zapodziała? Kurczę, jeszcze jeden dzień muszę przetrzymać. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 19:19 Dasz radę Balamuku. Podśpiewuj sobie jutro - ,,Ta ostatnia niedzieeela...,, Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 05.03.20, 21:25 Masz rację, już nawet zaczęłam. )) Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 06.03.20, 13:20 Jakiś mało mrawy dzień. Dworzec. Buro. Cieszę się z Balamukiem. A Czekoladę faktycznie wcięło. Może gdzieś pojechała? Witam. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 06.03.20, 13:22 Doberek. Wszyscy sie przyczaili zeby nosa nie wysciubic, hi hi. Stare powiedzenie: "zjesc ciastko i miec ciastko" ma fajne wersje w innych jezykach. Wlosi mowia w wolnym tlumaczeniu: upic zone i nadal miec wino. A w tamilskim to tak: nie mozna miec wąsow i nadal pic mleko przez smoczek. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 06.03.20, 15:06 Fajne przysłowia Zimny wiatr i nie chciałabym gardła zaziębić. Plenery odpadają. Wyjazdy mi się szykują, lepiej być w formie. Dobrego dnia. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 06.03.20, 16:17 Wczoraj z rana się snułło i snułło, ale jak się rozsnułło, był dzień piękny że hej! A dziś na odwyrtkę: niby rano prawie rozsunięte, a le potem... Szkoda gadać. Bry. Tamilskie mi się podoba. Odpowiedz Link
groha Re: W marcu, gdy są grzmoty... 06.03.20, 19:01 Tamilskie powiedzenie jest świetne. W Niemczech mówią: "nie można tańczyć na dwóch weselach w tym samym czasie". A podobno w Hiszpanii: "Nie możesz być na mszy i jednocześnie dzwonić w dzwony". Też fajnie. Swoją drogą, aż dziwne, że to hiszpańskie jeszcze się u nas nie przyjęło i nie zastąpiło ciasteczek Odpowiedz Link
jottka Re: W marcu, gdy są grzmoty... 06.03.20, 21:09 my jesteśmy narodem podejrzliwym, my skupiamy się na fakcie, że diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni Odpowiedz Link
groha Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 01:38 I na wszelki wypadek zapalamy panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 10:32 No własnie... Nie to, ze mam coś naprzeciwko nawilzeniu naszego suchego kraju, ale kolejny dzień nie do iścia ani nie do jechania... Bry. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 11:56 Cześć. A u nas słonice, chmurzyska próbują je zasnuć, ale na razie bez powodzenia. Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 12:13 U mnie po pięknym przedpołudniu sino-bure niebo. Witam. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 12:29 Fajne te porzekadła Dzis od swiyu na dyzurze, z Felixem dyzur ma moja Mama, bo M tez zarabia... Miłego! I dziękuję! Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 17:40 Hm... mnie się nasunęła analogia z "jakbyś się nie kręcił, d... z tyłu", ale przyznaję, srednio analogiczna. Choć w sumie za każdym razem chodzi o dogodne, ale technicznie/fizycznie niemozliwe rozwiązanie problemu. Choć oczywiście, że da się zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko. Wystarczy zacząć od DWÓCH ciasteczek. Cześć Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 17:59 A najlepiej od trzech Jak dobrze cie widziec Berrin, nikt do tej pory na to nie wpadl Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 21:51 Ano. Kić łazi za mną wszędzie. Wyrabiam sobie odruchy, żeby kiciu np. drzwiami łazienki ogona nie przytrzasnąć. Teraz mamy w zasadzie dwa kociopsy, Kot Dolny (u teściów) aportuje, a Kot Górny, czyli nasz, chodzi przy nodze. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 22:34 Kocica mojej kuzynki aportuje, chodzi krok w krok za pańcią i nienawidzi, kiedy ta rozmawia przez telefon. Znosi jej wtedy myszki, piłeczki i każe się ze sobą bawić. Na brak reakcji reaguje próbami wytrącenia z ręki gadającego pudełka. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 07.03.20, 22:38 Miało być: na brak reakcji odpowiada. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 10:42 Buźka, Kobiety! )) A wszystkim pciom ładnej niedzieli. Cześć. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 11:46 Buźka, Kobiety! Bardzo fajny Dzien w samiuska niedziele. Zrobcie cos glupiego. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 12:20 Cześć. Mąż mi złożył życzenia sekundę po północy, nie załapałam, że to już 8. i myślałam, że żartuje. Niby ładnie za oknem, a brzydko. Wariactwo marcowe. W przeddzień swoich 91. urodzin zmarł mój teść. We wtorek pogrzeb, a my pokasłujący oboje. Poradźcie, jak zrobić, żeby innym nie sprzedać naszego wirusa? Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 12:33 Jurek Owsiak powinien być przez władze noszony na rękach! To jedyny człowiek w naszym kraju, którego darzę zaufaniem. wiadomosci.onet.pl/kraj/wosp-2020-ile-zebrano-wyniki-zbiorki-padl-kolejny-rekord/6q5ej5v Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 13:21 Bluzeczko, wygrzać się, wysmarować czym się da rozgrzewającym - do wtorku powinno być lepiej. Bużka Kobitki Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 14:14 Teść piękny wiek osiągnął! Czosnek, rum, miód, rutinoscorbin w sporych ilościach, syrop z owoców czarnego bzu, napar z jego kwiatów i lipy. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 14:56 Myqu, wyrazy... Ale przebijam teścia: nasz dziadek w styczniu jeszcze fajnie obszedł 99. urodziny, w lutym go zmogło. Tuż po dziadku był pogrzeb pani lat 100. DK zawsze mnie wkurzał, ale nich będzie, że buziaki Dziś chyba doznałam szoku tlenowego, pierwszy taki piękny dzień nałonny! Dzię. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 15:15 DK zawsze był wkurzający w wykonaniu tych, którzy raz w roku przypominali sobie, że. Ale tak między nami -czemu nie? Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 16:27 A ja zapomniałam o buziakach. Buziaki! Dzięki, dziewczyny za wyrazy i dobre rady. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 16:46 A mnie się dzisiaj jakoś od rana nie wiedzieć czemu samo myślało o Gacie. Teraz zobaczyłam w programie "Rachela na Dworcu Gdańskim"... Chciałoby się wierzyć, że jednak coś jest w tych intuicykno-pozazmysłowych... Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 16:51 Tobie też? Ja. co prawda, żadnego programu nie widziałam, ale myślało mi sie intensywnie.. Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 16:58 Gat, Dama i Lylika często snują się po moich ścieżkach pamięci. Bluzeczko prędzej władza by sobie rączki przy samej dudzie odrąbała niż poniosła Owsiaka. Brawo Owsiak, brawo MY. Ponury dzień. Buziaki Dziewczynki. Witam. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 18:00 Też myślę często o Gatu, Damie i Lylice. W rocznicę Lyliki czytałam Wasz wiersz o niej, co zaczyna się tak: Stygną w kuchni w garnku sporym nieprzetarte pomidory... Czy to była twórczość zbiorowa? A bloga Damy dalej nie ma. Szkoda! Gat mi się parę razy śnił. Smutno bez niej! Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 18:26 Buziaki 😘 Ja tam lubię i DK i Walentynki i Mikołaja i BN i Wlkanoc i w ogóle mnóstwo rozmaitych Świąt i Dni. I bezdniowe i bezswietowe też lubię 👍 Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 08.03.20, 19:55 Dorolka już jakieś wstępne kroki uczyniła, ma przenieść blog Damy gdzieś, żeby jednak był. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 09:16 Nie wiem jak za oknem, ponieważ nic nie widać - z powodu gmła. I przemrozek. Biało. Współczuję kierowcom. Liczę, że jednak temp.poszybuje w górę i słonice się pokażą. Dobrego dnia. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 09:51 Żadnych gmłów ani przymrozków, +9, z balkonu zasnułło na jasno, z drugiej strony na ciemo. Czekam na wynik starcia. Dzię/ Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 09:56 Od kilku dni spore nocne przymrozki, na biało. Ale przed nimi - cooodne czarne niebo, z gwiazdami i księżycem zmierzającym do pełni Miłego Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 10:16 U mnie też śliczna słonica. Radio grzmi wieścią o wracających bocianach. Witam. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 10:55 Cześć. Słonice uśmiechnięte od wschodu po zachód, ogromna jaskrawość, żaluzji nie odsłaniam na razie. Bociany przyleciały, pewnie dużo dzieci przyniosły. I dobrze, dzieci są tą częścią ludzkości, którą lubię najbardziej! Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 19:05 Tak, ale co z nich potem wyrasta... Od piątku mam gorączkę, więc odpowiedzialnie poszłam dzisiaj do lekarza. Wróciłam z prochami (po obejściu trzech kolejnych aptek) i zwolnieniem do końca tygodnia. I tym razem zamierzam spokojnie odchorować swoje. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 19:47 A na mojej przychodni podobno jest ogłoszenie, żeby gorączkujący, kaszlący itp. nie wchodzili do środka, tylko dzwonili do Sanepidu! Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 19:53 Bałamuku, kuruj się intensywnie! Masz co czytać? Zdrówka! Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 20:54 Jeszcze mam. Prawdę mówiąc, trochę się bałam, że mnie pan dr odeśle do Sanepidu, ale tylko mnie tradycyjnie opieprzył, że o siebie nie dbam... Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 21:33 I to jest bardzo dobra wiadomość. Trzym się! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 09.03.20, 22:03 Znaczy masz normalnego plebejusza! I tak trzymaj! Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 02:51 Hiii, muszę się na nowo przyzwyczajać. Że jak w środku nocy budzi się niezbyt zdrowy człowiek, to budzi się także kot. Żądny rozrywki. Miauuu! Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 06:35 Koty rządzą, zegarek im nie potrzebny Po nocnym mizianiu, zwinięty w kłębek, pośpi sobie do kiedy mu pasuje Pańcia niech go naśladuje - odpoczywa i zdrowieje Dobrego dnia. Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 07:52 Moje koty, co za szczęście, w nocy albo same sobie nawzajem dostarczają rozrywki, albo włażą nam pod kołdrę, bo im zimno (grzanie ledwo-ledwo jeszcze ciągnie i kociambrom zimno w nocy). Rozrywki czasami dostarcza Spaniella, ot, sraczki dostanie i rozpacza w godzinnych odstępach 😀. Osobisty zas wczoraj wkroczył do domu, wołając: kochanie, dzis polecimy klasyką - miłość w czasach zarazy! - i wręczył mi kwiatka. Zdrowia reumatykom i kaszlakom, auć. Cześć Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 09:25 Oj, Berrin, coś czuję, że fanklub Osobistego rośnie w siłę, a fankom zyje się... jak to tam? Koty widać czują wiosnę, przynajmniej u mnie za oknem wiosna pełną gębą! Zdrówka! Dzię! Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 10:04 A! I naszym prywatnym Chłopakom, szczególne Osobistemu, wszystkiego najlepszego! Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 10:19 Przyłączam się do życzeń dla panów. Cześć. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 20:40 Ja też najlepszego. Pusto jakoś, gdzie się podziewacie? Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 21:12 Obecna! Bałamuku, lepiej Ci? Pozdrawiam. Buzi. Tutaj można się całować, na szczęście! Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 10.03.20, 21:16 Tkam sobie, z kudlatymi po bokach 🐺🐶 Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 07:21 Leżałam. Z kotami. Co zawsze skutkuje tym, że nawet jak lektura najciekawsza, to przysypiam. Osobisty dostał zalecenie pracy zdalnej z uwagi na obniżoną odporność i bycie w grupie ryzyka. Dziś jedzie na dwa ostatnie niecierpiące zwłoki spotkania, potem zabiera laptop i do domu. Ja też bym tak chciała, zwłaszcza że nie mam służbowego laptopa i nie dostanę, bo za mało ich kupili. Więc bym tylko mogla pozostawać w gotowości do pracy - ze względu na "bezpieczeństwo informacji w zakładzie" nie wolno nam wysyłać nic na prywatną skrzynkę, więc nawet bym wtedy nie musiała odbierać maili... och, marzenia... A ranek wprawdzie mokry, ale za to jak pachnie! Auć. Cześć Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 08:16 Nie tylko Ty masz takie marzenia ) Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 09:10 Praca zdalna będzie obowiãzkowa Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 09:59 Mam garniec. Ale trochę paniki się zrobiło. Duże, ciężkie zakupy robię raz na dwa tygodnie w sklepie internetowym. Zamówienie na sobotę składałam we wtorek. Ponieważ w tym tygodniu potrzebowałam piątek, zaczęłam szykować zamówienie w poniedziałek. I co? I psińco! Najbliższy wolny termin to był wtorek następnego tygodnia koło północy. Złożyłam na następną sobotę. Dziś sprawdziłam, z ciekawości, dostępność terminów. Najwcześniej w sobotę późnym popołudniem. Witam. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 12:44 Cześć. Żel antybakteryjny w aptece, niecałe 100 ml buteleczka, cena 26 zł. To lepiej pół litra spirytusu kupić i rozcieńczyć do 65%. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 13:04 Wierzę, że przetrzymam poniedziałkowy wyjazd do Warszawy a Klinika potwierdziła( krótką) wizytę, więc się wybieram. U mnie w pipidówku spokojnie jedynie uczniowie własnie dostali odgórne wolne. W południe typowa wiosna - ciepło i podlewa od czasu do czasu. Dobrego dnia. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 13:10 Oczywiście że tak, moi rodzinni panowie uważają, że należy codziennie wieczorem się dezynfekować, najlepiej pod kiełbaskę z rusztu.. I czosnek. A poważnie, to Bratanek jest dziś odbierany z internatu. Zięć ma zamknięta firmę już od dziś od godz 13. Więc dostał rozkaz zrobienia zakupów, najlepiej produkty pakowane foliowo i w miarę możliwości wytwarzane mechanicznie. Moja firma pracuje w trybie tylko ☹️☹️☹️☹️ wewnętrznym. Dziecko apeluje, by babcia na 2 tygodnie przerwała pracę i poddała się dobrowolnej kwarantannie. W związku z tym babcia poszła się napychac Hiszpanami, bo jakby tak nie daj Boże musiała zostać w chalupie, to najbliżsi to jej jednak te góry Czosnku dostarcza a nie Hiszpany, kremówki i paczki. A ja zapewne tłuk jestem ale naprawdę nie rozumiem, za 2 tygodnie wirus zniknie? Jak się wróci do normalności, względnej, acz, to już się straci możliwość zarażenia? Odpowiedz Link
jottka Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 13:15 zdaje się, że liczymy na wzrost temperatur, wirusy nie lubią ciepła. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 13:20 Moze zorganizujmy wycieczke w suche tropiki? Wynajmiemy czarter, mam dziecko w branzy, po promocji. Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 13:34 Ja chętnie, o ile będzie tam pustynia i wielbłądy. Mogę się zająć zaopatrzeniem. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 14:25 Pustynia i wielblady juz zamowione. Komary i kleszcze wykluczone calkiem z gwarancja Zaopatrzenie na barkach Balamuka (gieroj kobieta) ale wybrzydzac nie bedziemy. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 13:39 Czekolado, najpierw zamykają szkoły na 2 tygodnie, później przedłużą. W suche tropiki, Asiu? Doskonały pomysł! Do San Escobar? Lecę! Senko, wszystko pójdzie jak po maśle! Trzymaj się! Pogoda piękna się zrobiła, tylko dworzec okropny. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 14:24 Senko, życzę żeby się zdrowo udało,! My czekamy na potwierdzenie, bądź przeciwnie, zabiegu u M. No, mogą or, efluzac zamknięcia, acz w grę nie tylko szkoły... Na jakie temperatury liczą??? Bo to im trochę zejść może... Do ciepłych, a a nawet bardzo ciepłych krajów to ja bardzo chętnie!! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 16:50 U nas też zmkli, co mogli, w ostatniej chwili się dowiedziałam, ze i biblioteka będzie sie inwentaryzować do 16 kwietnia (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!), więc poleciałam i wyszedłam jako baba z torbami... Teatr przepadł, basen poszedł się gonić... Ludzie, jak żyć? W zadne zele nie wierzę, mydła mam, srajtaśmę też. I w suche tropiki nie jadę! Seszele abo jakie inne przyjazne człowiekowi z wodą! Bry. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 17:21 Przedłużyłam dzisiaj telefonicznie książki w bibliotece, w związku z tym nie mam co czytać. No nic, do moich własnych zasobów trzeba sięgnąć, niektóre książki można czytać na okrągło. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 18:16 Aż sprawdziłem, i tak, u nas też zamkli, zaś prolonguja z automatu Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 11.03.20, 21:02 Proszę, człowiek starzeje się i ciągle się czegoś uczy. Właśnie odbyam wizytę u telemedyka ) Trwała cała minutę i dostałam od ręki skierowanie ) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 10:10 Tak, skierowanie na badanie specjalistyczne, mam je sobie wydrukować Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 10:47 Cześć. Życie dogoniło sztukę. Niewidzialni medycy ze Stu lat samotności, którzy diagnozowali telepatycznie, teraz w realu. Pogodę za oknem się stwierdza. Miłego dnia życzę Szanownym. Trzymajmy się! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 11:26 O, faktycznie! Dawno nie zaglądałam do Macondo, teraz na bezbibliotecziu chyba zajrzę! Pogoda ponoć jest zawsze, u mnie byle jaka... Bry. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 11:55 Ja nie wiem jak wy, ale ja pomyslalam o piernych ksiazkach i banknotach. W tych czasach nie wolno polizac palca. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 12:01 Ja już mam dosyć, ludzie chyba naprawdę się nudzą i kombinują pod górę jak mogą. Odpowiedz Link
eulalija Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 12:05 Myślisz, że lepiej im wychodzi niż koniowi? Dworzec. Wiegachny. I mokry. Chwilami. Witam. Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 12:20 Asiu, o piernych banknotach? Nie mam karty bankomatowej, jestem skazana na banknoty. Co prawda, można kartę otrzymać w banku, tylko nie "od ręki". Może do sklepu idąc, zakładać rękawiczki lateksowe lub foliowe? Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 12:41 Lateks i folia dobry pomysl ale rekawiczki wystarczy miec pierne. Nie dotykaj lapkami twarzy, a w domu lapki myc myc myc. Pieniadze sa zawsze brudne, ale teraz grozniejsze niz zwykle. Prosze uwazac na siebie. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 12:49 ,,mam je sobie wydrukować,, - Nie jesteś sama Czekolado, tez mam sobie wydrukować bilet na Neobusa Tyle lat bukowało sie normalnie hmmm, telefonicznie a teraz cuda wianki I sprzęt specjalistyczny trzeba by zakupić do domu, bo jak widać bez niego ani, ani. Dobrze, że młodzi czują się w tym temacie jak ryba w wodzie. Dobrego dnia. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 12:51 Wracamy do korzeni jak widać Rękawiczki i parasolki - wzorem naszych przodkiń - zalecane Odpowiedz Link
balamuk Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 13:02 Tudzież eleganckie maseczki zamiast woalek. A ja mam pierne banknoty! I ostatnio kartę w banku dostałam od ręki, ale się zdziwiłam... Bry. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 13:34 Tak, w niektórych bankach od ręki, z szufladki. Nie wiem, naprawdę nie wiem o co w tym biega, ech Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 14:22 Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Mówi się również: cherchez la femme! Odpowiedz Link
berrin Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 19:53 Jestę Matkom Polkom! Przynioslam do domu mięso i papier toaletowy. Ratunku. W pracy atmosfera nieciekawa, z biegiem dnia dryfujaca od wzajemnych pretensji dzieciatych i bezdzietnych do lekkiego absurdu i glupawki. Zwłaszcza kuedy dzieciaci odkryli, że w razie ogolnego polecenia pracy zdalnej kompletnie im się nie opłaci wolne na dzieci. Ale. Ponieważ nie ma dość laptopów a Instytucja generalnie jest totalnie nieprzygotowana na jakikolwiek kryzys, to wtaz z projektem pracy w domach pojawił się też projekt oddania nam do domów służbowego sprzętu komputerowego. Komputerów stacjonarnych, dla ścisłości. Nie wiadomo.tylko, jak nas z domów podpiąć pod wewnętrzną sieć i pocztę. Znaczy, na razie to w Orędziu szefowa nakazała nam załatwiać sprawy mailem albo przez telefon i nie szlajać się po budynku, oraz odwołała szkolenia. A kadry nakazały natychmiast rozliczyć wszystkie delegacje, motywując to koronawirusem jako takim, i tulko nie rozumiemy, czy aplikacja rozliczajaca delegacje ma na niego zapaść, czy spodziewają się że pracownicy poumierają, zanim się rozliczą. I będziemy sobie mierzyć gorączkę przed bramkami wejsciowymi. Ja niby wiem, że część tych zaleceń jest nieglupia, ale styl, w jakim nimi.obruwamy, powala lepiej, niż epidemia. A potem same sukcesy, paczkę odebrałam, soczewki kontaktowe kupiłam, papier toaletowy na bieżące potrzeby i mięso mielone też się udało zanabyć. Odmawiam robienia zapasów. Cześć Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 20:08 O, co za dzielna kobieta! Dziś po południu wybrałam sie po mięso dla kota, bo na lanczyk dałam mu ostatnią porcję, a tu kuku, w osiedlowym Lewiatanie mięso wymiotło! A powodu kolejny przelotny zrezygnowałam z dalszej wyprawy, mus się jutro srańca na wałówkę dla lota zasadzić! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 20:12 Tu chyba nikt nie chomikuje bo sklepy wygladaja normalnie. Za to martwie sie o gospodarke, juz sie zaczely zwolnienia, branza turystyczna kwiczy, kultura kwiczy - odwoluje sie imprezy, spektakle itp. Naprawde ciezko bedzie na wielu frontach. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 20:28 Ale pozostałe półki + lada z wędlinami wyglądały normalnie, tylko w mięsach krucho - jakieś zeberka i surowy boczek zostały. A co do reszty, u nas podobnie, niestety... Odpowiedz Link
m.y.q.2 Re: W marcu, gdy są grzmoty... 12.03.20, 20:38 Byłam dzisiaj przed 15:00 w Biedronce i jedyne, czego brakowało to ryżu i kasz, mąka tylko kukurydziana i ziemniaczana. Makaronu po sufit, mrożonki warzywne, ryby, pierogi - normalne zaopatrzenie. Papier toaletowy, ręczniki, chusteczki, mydła - wszystko było. Odpowiedz