Dodaj do ulubionych

Czereśniami czerwiec się zaczyna.

01.06.20, 13:00
Cześć. Po 30 zł/ kg, ale już są!
Pięknie się zaczął miesiąc, Dniem Dziecka!
Wszystkim dzieciom (które niewątpliwie w nas tkwią,) wszystkiego najsłodszego i najśmieszniejszego! I niech będzie pływalny! To specjalnie dla schnącej z tęsknoty Ewy.
Obserwuj wątek
    • fromthemiddleofnowhere Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 01.06.20, 14:21
      U mnie się zaczął migreną sad Musiałam wziąć tabletkę, a jej nie lubię, bo potem jestem półprzytomna. Pogoda przepiękna, ale o ile pamiętam jeszcze cokolwiek z mojego zawodu wyuczonego, to z tego co się na niebie dzieje wygląda na to, że koło środy powinny wrócić chmury i deszcze. Ale nie przejmujcie się, klimat się tak zmienił, że to czego mnie uczono już mało obowiązuje, więc duże prawdopodobieństwo, że się mylę smile
      Co do czereśni, to przeczytałam dowcip, że ich ceny są tak wysokie, że jak się robaka złapie, to trzeba go na zmywak posłać, żeby odpracował to co zeżarł. Ale tak ogólnie na polskie czereśnie chyba jeszcze za wcześnie, no może jakieś bardzo wczesne, ale przy tej pogodzie? Z dzieciństwa kojarzę z czereśniami głównie lipiec. No ok, coś tam się pojawiało już w drugiej połowie czerwca, równolegle z końcówką sezonu truskawkowego, ale nie te najlepsze. Chociaż może w innych regionach kraju było inaczej?
    • czekolada72 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 01.06.20, 14:32
      Czerwiec zaczal sie wzglednie, czyli wyjatkowo bezdeszczowo...Ale jak przepowiedziala Łucja, a w tym roku absolutnie sie sprawdza, czerwiec bedzie kolejnym okropnym pogodowo miesiacem, z ulewami na czele!
      Niestety, drogie Forumki, pomylilam sie piszac uprzednio, ze czerwiec bedzie ok. Nie, dopieroniezly lipiec, super sierpien i wrzesien oraz srodeczek pazdziernika.
      Tylko w takiej aurze, to moj ogrodek znowu, kolejny rok z rzedu, szlak trafi...
      Mamusia dzis switem zebrala ponoc 130 sztuk slimakow bezskorupowych.....
      Milego!
      • berrin Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 01.06.20, 15:14
        Faktycznie czerwiec. Mam w tle świat ogarnięty szaleństwem tak bardzo, że dopiero tu i teraz zauważyłam...
        Osobisty wyruszył do pracy w siedzibie po niemal równo kwartale pracy zdalnej, bo jako grupę ryzyka posłali go przed domowy komputer juz na początku marca. Zawył, że dłużej nie wytrzyma i poszedł pieszo przez dwa parki.
        Cześć
        • asia.sthm Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 01.06.20, 18:03
          Ja dzis rano jeszcze nie wiedzialam ze to juz czerwiec - zakonczylam maj.
          U nas dopiero bzy i kasztany kwitna ale niedlugo was dogonimy. Wczoraj spieklam czolko jakby to one mi najcardziej wystawalo z twarzy, dziwne nie? A dzis ciagle sprawdzam, macam czy to nie koronowa goraczka. Przewrazliwienie az milo big_grin

          I obrazek na temat
          https://cached-images.btdmtech.se/aomeassetsprod/s5/2019/05/sasong_korsbar_aom_22.jpg
    • fromthemiddleofnowhere Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 00:04
      Przeczytałam (dopiero teraz) ostatniego posta w majowym wątku, dotyczącego studiów podyplomowych i zrobiło mi się źle. Wiecie co, jak nie macie ochoty na przyjmowanie na forum nowych ludzi i wolicie sobie pić kawkę we własnym gronie, to dlaczego nie zamkniecie forum?
      A teraz będzie historia właściwa, raczej długa. Nie pracuję na żadnej uczelni ani w instytucji zajmującej się edukacją, jestem inżynierem i specjalistą w swojej branży, udziałowcem (bardzo mniejszościowym) firmy, z której zysków nie mam, na „gołej” pensji jadę. Ale coś cholera lubię tę robotę (no co ja na to poradzę, tak mi jakoś w życiu wyszło). Jakiś czas temu dostaliśmy propozycję poprowadzenia wspólnie z pewną uczelnią studiów podyplomowych. Ogólnie jakieś przychody by się przydały, branża raczej z trudnych, no więc się zgodziliśmy. Dużo to nas kosztuje, my nie możemy sobie pozwolić na sprzedawanie kitu, bo stracimy wypracowaną przez lata renomę na rynku, a w odróżnieniu od uczelni nikt nam z budżetu nic nie da. Staraliśmy się dopracować profil absolwenta pod kątem zapotrzebowania rynkowego na pracowników oraz sprzedawać wiedzę, która zwiększa szanse na rynku pracy. Braliśmy udział w przygotowaniu programu i doborze wykładowców zewnętrznych (tzn. de facto my to robiliśmy, bo uczelnia była niespecjalnie kompetentna). Eksperci z naszej firmy, w tym ja, posiadający doświadczenie dydaktyczne robią za wykładowców. NIKT MI ZA TO NIE PŁACI nic poza moją standardową pensją. Płaci się wykładowcom z zewnątrz, a i tych muszę wybrać i jeszcze zweryfikować to co chcą gadać, żeby nas nie skompromitowali. Uczelnia pełni zasadniczo rolę organizacyjną. Poprzednia się nie sprawdzała, więc się z nią rozstaliśmy i rozpoczęliśmy współpracę z inną. Ogólnie nie szło źle, naszych absolwentów spotykamy w wielu miejscach jako bardzo kompetentnych pracowników, więc mamy dodatkowy profit, ale jednak zwalczanie osobników chcących kupić sobie papierek, zamiast skorzystać, było uciążliwe. Jeszcze raz podkreślam, że warunkiem naszego przetrwania na rynku jest zachowanie wiarygodności, nie możemy sobie pozwolić na handel papierkami.
      Ostatni weekend w tej edycji był kluczowy i z reguły jest to najbardziej nieprzyjemny (krytyczny) moment. Różne misiaczki, które do tej pory spodziewały się, że kupiły sobie papierek, orientują się, że nie jest tak prosto i trzeba będzie zrobić pracę zaliczeniową. Dodatkowo ta praca jest grupowa w raczej multidyscyplinarnych zespołach – odpowiada to warunkom pracy w branży, z reguły tak właśnie jest, że trzeba ogarnąć całą masę rzeczy z różnych dziedzin lub pracować w zespole ludzi z różnych branż, delikatnie mówiąc dość odległych od siebie. Zaznaczam, że studenci są o tym poinformowani od początku, w ogólnej koncepcji studiów i programie jest na to nacisk, ćwiczenia w grupach (wstępnie dobranych przez nas na podstawie deklarowanych kompetencji studentów) się odbywają od początku. Przy akceptowaniu koncepcji pracy zaliczeniowych, jako, że są grupowe, należy położyć nacisk na to, aby każdy miał do wykonania konkretną część, tak aby można było to potem sprawiedliwie ocenić. Nie wchodzi w grę sytuacja, kiedy różne lenie i nieroby wożą się na plecach innych, a liderzy grup mają za mało doświadczenia (to są w końcu tylko studenci, ja 20 lat w tym robię), żeby takich wyłapać, więc trzeba ich podczas konsultacji zidentyfikować i dopilnować przydzielenia roboty. To nie jest przyjemne, a potrafi być wielce niemiłe. Potrafię sobie z tym radzić, ale nie lubię, jak i całej edukacji.
      Byłam zestresowana i chciałam się tym z kimś podzielić. W sumie okazało się, że zmiana uczelni była korzystna. Ogólnie organizacja jest dobra, a misiaczków chcących robić za „martwe dusze” wyłapałam zaledwie trzech na pięćdziesięciu i spacyfikowałam bezlitośnie. Za to dwie grupy już się zapytały, czy mogą swoją pracę zaliczeniową potraktować jako projekt komercyjny. Mają szansę. Taką edukację to bym lubiła.
      Tak czy siak, zmęczona jestem jak jasny gwint i dużo mnie to kosztuje. Zarabia na studiach firma, nie ja, a i kasą dzielimy się z uczelnią, bo to oni mają prawo do dawania papierka. Pójdzie to na pensje dla paru fajnych dzieciaków, których przyjęliśmy do roboty. W naszej branży stały dochód jest na wagę złota, bo cholera wie jak prawo zmienią, a doświadczenie uczy, że oszczędności się przydają, dzięki temu szlag nam firmy może nie trafi.
      Nie mam pojęcia o innych studiach podyplomowych, nie działam w sektorze edukacyjnym, nie wiem jak to działa gdzie indziej. Wyraźnie pisałam o doświadczeniach osobistych z konkretnymi studiami, całkiem możliwe, że ogólnie wygląda to inaczej. Dowiedziałam się, że nie ma mnie co żałować. Dziękuję za cenną lekcję, wydawało mi się, po jakimś czasie podczytywania, że fajne forum, na którym można liczyć na to, że ktoś chociaż pogłaszcze wirtualnie albo tak sobie pogadać można. Miałam rację, wydawało mi się.
      Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego, zwłaszcza Myq, ale raczej już się tu nie będę próbowała udzielać, jednak dołączanie do tak zintegrowanej od dłuższego ekipy nie było najlepszym pomysłem.


      • m.y.q.2 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 00:41
        Kaśka, Ty się koleżanko nie wygłupiaj!
        O rany Julek, co Ci do głowy strzeliło? Że co? Że ktoś na kawkę? Od lat czytam, że Jottka chce się spotkać z Bałamukiem, bo zdaje się, obie z jednego miasteczka pochodzą, tyle że Bałamuka wyniosło na drugi koniec świata i raczej im trudno.
        Dla mnie to, co Jottka o tych podyplomowych pisze, to sama czarna magia. Może sobie dziewczyna to wymyśla na poczekaniu, może to jej przemyślenia - w końcu każdemu wolno sobie myśleć, może się dzieli doświadczeniem, kto wie?
        Nie uciekaj od nas, toż wpasowałaś się, jak stópka w pantofelek uszyty na miarę!
        Zapewniam Cię, że żadna z nas nie miała zamiaru zrobić Ci najmnieszej nawet (cholera, tak się zdenerwowałam, że zapomniałam, czego żadna z nas nie zamierzała Ci zrobić!), acha - przykrości!
        Nie przejmuj się, wyśpij się, łeb Cię przestanie napier..., tego, boleć i znów świat ukaże się Twym storturowanym migreną oczom tak piękny, świeży i kolorowy, jak dotychczas!
        Przecież my tu wszystkie spod znaku Chmielewskiej, a dobrze wiesz, że nasza Gurua niezłą wariatką była, co nas właśnie do niej przyciągnęło i trwa!
        Jeszcze raz proszę - nie wygłupiaj się!
        • m.y.q.2 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 02:28
          Widzicie, ile czasu mi zabrało ukojenie zszarpanych nerwów? Nasłuchałam się i naoglądałam tylu odcinków Filharmonii Dowcipu Waldemara Malickiego, że w jednym uchu brzmi mi melodia Mozarta, w drugim zaś Griega i chyba nie będę mogła zasnąć ze strachu, że mi się to przyśni, w całości wykonane przez maestro leżącego na pudle rezonansowym instrumentu, bądź pod tymże, grającego jednocześnie Wlazł kotek na płotek! smile
          Uffff, dość tego! Idę spać. Gute Nacht!
              • czekolada72 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 10:58
                Eulalijo, ale czego zazdrościsz???
                Niezliczonej ilości ślimaków marnotrawiących wszystko po kolei? Zmasakrowanych totalnie 40 sałatek, które wysuewakismy, dbaliśmy, pikowslismy, rizssdzalusmy, po czym je szlak trafił bo zostały totalnie zbite przez ulewe? Ogórków, i buraczkow wysiekanych przez ww?
                Akacji, która zamiast zabójczo pachnieć w słońcu - dynda brązowymi kośćmi?
                Felixa, który przez wilgoci i zimno ledwo porusza łapami, i nie może iść na spacer wokół ogrodu?????
                • eulalija Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 11:55
                  Mój problem, ogólnie rzecz biorąc, polega na braku wody z góry.
                  Jet zdecydowanie za mało opadów.
                  Owszem, ostatnie nocne poprawiły trochę sytuację, ale tylko trochę.
                  Warszawa, na moje oko, potrzebuje tygodnia solidnych opadów.
                  Nie koniecznie burz, ale tych opadów solidność musi być znaczna.
                  Inaczej zrobi nam się województwo sąsiednie - Łódzkie.
                  I moje komentarze nie są żadną złośliwością.
                  Raczej żalem, że choć połowy wody nie mogę Ci zabrać.
      • felis2 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 12:49
        Fromthe..., Kaśko, źle, że zrobiło ci się źle.
        Poczytałam posty uczciwie jeszcze raz.
        Zbyt osobiście je odebrałaś, zwłaszcza wypowiedź, że "wykładowców nie ma co żałować". Jak i studentów, jedni i drudzy sami chcą albo są zmuszani przez okoliczności zewnętrzne, jedni i drudzy mogą być zaangażowani lub wręcz przeciwnie, konfiguracji jest dużo, nie w tym dieło.
        Nie ty byłaś krytykowana, tylko system jako taki, a że zrozumienie było bardziej po stronie studentów - cóż, bycie studentem jest powszechniejsze niż bycie wykładowcą. Okiem niezaangażowanym ataków personalnych nie stwierdza się.
        Powyższe pisane jest tonem kojąco-krzepiącym, możesz też poczuć sie przytulona.
        Słowo pisane generuje najwięcej nieporozumień, tu się ta teoria potwierdziła. Może to skutek nadinterpretacji w stanie migrenowo-popigułowym, odetchnij i się jeszcze udziel (powiedziała felis udzielająca się dość rzadkosmile), to naprawdę nie jest kółko wzajemnej adoracji.

        • m.y.q.2 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 14:09
          Cześć. Ulicą pod naszymi oknami przechodzi dziewczyna ciągle czesząca włosy. Chop mi już to parę razy opowiadał, dzisiaj sama widziałam. Trzyma ta dziewczyna w ręce czerwony grzebień lub szczotkę i idąc, czesze swoje długie włosy.
          Skojarzyło mi się to z jakimiś magicznymi rytuałami. Może to dzięki niej pada u nas o wiele częściej niż w stolicy?
          Jak inaczej tłumaczyć taki nawyk?
          Moż ktoś spróbuje w Warszawie?
          Ciepło, dworzec nie odpuszcza.
          Lubię wiatr.
          • czekolada72 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 14:55
            Kilka lat temu pod koniec sierpnia, po ulewnym lecie, trafiliśmy na kilka dni do Ciechocinka. Słońce, kwiaty, bajka!! 😃
            I ja właśnie do jakiej kobitki mówię, jak wspaniałe, a ona mi na to, że już od kilku niedziel modły wznoszą o deszcz. Szczęście takie, że słabo wysłuchane zostały i w ciągu tego tygodnia padało tylko raz, niestety wtedy, gdy wybraliśmy się zwiedzać Toruń...
            • ewa9717 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 15:49
              No właśnie, ja mam jak Eulalija, sucho jak cholera, więc gdy Czekolada o deszczach, to jej zazdroszczę jak cholera! A co do ślimaków: susza wydaje się im nie przeszkadzać, zeżarły mi 3 cukini, patisona i napoczęły fasolkę. Wysypałam im estetyczną trutkę.
              Kaśka, nie swiruj. Nie wiem, czym się zajmujesz, wierzę, że robicie fajną i dobrą robotę, ale...No właśnie, w Polsce nadal większość tzw. studiów podyplomowych to fikcja z uzyskaniem papierka na końcu. Szczególnie tyczy to wszelkich nauczycielskich podyplomówek. Pewnie są dziedziny, w których musi być coś poza udawaniem, że się coś robi i papierem na końcu. Chwała ci, jeśli akurat takie robisz. A poza tym, naprawdę nikt przecież nie mówił, ze nie masz racji!@
              Bry.

              PS A wią? Ja, jak kilka sztuk wyżej, odkryłam dziś czerwiec! wink
            • balamuk Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 17:45
              Ajaj, wracam dziś sobie spokojnie do domu po wczorajszym wieczorze knajpianym, a tu ups.
              Kaśka, to nie tak, Felis rozsądnie napisała. Ja naprawdę niewiele wiem o studiach podyplomowych, coś tam wiem o normalnych (?) studiach i tych różnych kursach doszkoleniowych, dla nauczycieli na ten przykład. Z perspektywy wykładowców (pierwsze) i uczestników (drugie). I wszystko płacz i zgrzytanie zębów.
              To, co opowiadasz, bardzo sensownie wygląda i tak powinno być wszędzie, ale nie jest...
              Na pewno sama to wiesz.

            • ewa9717 Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 21:04
              Ach, chyba ci, Balamuku, zazdroszczę. Okazja moze by się i trafiła, ale ja bym już chyba całej nocy w knajpie nie wydoliła... Ach, gdzie te czasy, gdy po trzech dniach maniackiego rznięcia w karty szło się na egzamin... Myqu, też masz niezła sygnaturkę!
              Studnię ma koleżanka. Ileś dni kopali rodzinnymi chłopami, ale się poddali i zamówili brygadę z czymś tam. wink
              • balamuk Re: Czereśniami czerwiec się zaczyna. 02.06.20, 21:48
                No knajpa nie do białego rana, bo koło pólnocy zaczęli zamykać i zasugerowali ostatnim klientom (czyli nam), że już czas, ale ciąg dalszy był u jubilatki w domu.
                Tak czy inaczej - przyjemnie posocjalizować po paru miesiącach postu. Niby z jednej strony siedzenie w domu specjalnie mi nie przeszkadza, ale z drugiej strony... wink
                Studnię mamy wierconą, chyba 9 m.