Dodaj do ulubionych

Lipiec na lipowo

01.07.20, 10:21
Lipiec jest, lipy kwitną.
Kiedyś nader się zdziwiłam, stałam sobie na przystanku, lipy pachniały oszałamiająco, a ja nagle sobie uświadomiłam, że jest pierwsza połowa czerwca. Zwaliłam to na ocieplenie klimatu.
W zeszłym roku zachciało mi się lipy do ogrodu, zaczęłam o nich czytać no i okazuje się, że lipy tak jak i całe mnóstwo innych roślin występują w rozmaitych odmianach. U nas najczęściej drobnolistna i szerokolistna - no i tu tajemnica różnych kwitnień. Lipcowa lipa to ta drobnolistna, szerokolistna zaczyna kwitnąć w czerwcu. Są też różne importowane odmiany, ale szczegółów o nich nie pamiętam.
Obserwuj wątek
    • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 01.07.20, 12:27
      Ja mam dwie lipy, jakby nie zwal pozne, w stosunku do lip kwitnachych za plotem, ok 2 tygodnie roznicy.
      2 tygodnie roznicy, z lipa , ktora rosnie po polnocnej stronie chalupy, Bo z lipa, taka sama!, tyle, ze rosnaca po poludniowej stronie chalupy, to kolejne 2 tygodnie, czyli w sumie miesiac. Ot, taka ciekawostka. Co wiecej, ta od poludniowej strony... nie pachnie...
      • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 01.07.20, 12:54
        Asiu, piękne zdjęcie, zapachniało lipą w całym domu!
        Felis, dzięki za ciekawostki o lipie!
        Czekolado, to chyba jakaś lipa, z tą nie pachnącą lipą? wink
        Błękit i słonice, czyli Ukraina.
        Cześć.
          • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 01.07.20, 19:48
            Ano wlasnie, rozmawialam z kolezanka, mieszak po drugiej stronie Kraka, mniej wiecej w ten sam czas zostala pozarta. Te komary sa "inne" malenkie kreseczki, ale efekt ten sam - wlasciwie wskazana interwencja medyczna.
            Niewatpliwie bezzapachow lipa to lipa, acz kwiaty ma dorodne smile
              • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 01.07.20, 20:29
                Dziś Dzień Psa!
                Wszystkim forumowym Psom, Pieskom, Psiakom, życzę szczęśliwego życia pod opieką ukochanych pańć i panów!
                A to wiersz o naszych najlepszych przyjaciołach, Psach!

                Barbara Borzymowska

                TO TYLKO PIES...

                To tylko pies, tak mówisz, tylko pies...
                A ja ci powiem, że pies
                to czasem więcej jest niż człowiek.
                On nie ma duszy, mówisz...
                Popatrz jeszcze raz -
                psia dusza większa jest od psa.
                My mamy dusze kieszonkowe –
                maleńka dusza, wielki człowiek.
                Psia dusza się nie mieści w psie
                i kiedy się uśmiechasz do niej
                ona się huśta na ogonie.
                A kiedy się pożegnać trzeba
                i psu czas iść do psiego nieba,
                to niedaleko pies wyrusza.
                Przecież przy tobie jest psie niebo,
                z tobą zostaje jego dusza.
                  • balamuk Re: Lipiec na lipowo 01.07.20, 21:45
                    Tak jak dzień kobiet? wink
                    Z przyczyn niejako obiektywnych z pracusi państwowiutkiej wróciłam po trzynastu godzinach, nic to, venceremos.
                    Pogoda prześliczna. Przypomniało mi się, jak lata temu w Hiszpanii nauczyliśmy taką bardziej międzynarodową paczkę słówka "ciepełko" jako określenia temperatur 40+.
                    Auuu, cześć.
                    • balamuk Re: Lipiec na lipowo 01.07.20, 22:11
                      Przeglądam wiadomości. Eulalijo, zaatakowało was to cudo? warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26085613,inwazja-cmy-mieszkancy-targowka-robia-naloty-na-mieszkania.html#s=BoxWyboImg4
                      smile
                        • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 10:03
                          Myqu, wiem, wiem, czekam na Aksamitke, az pojawi sie w bibliotece smile
                          Jakis czas temu podjelam, owszem radykalna, decyzje o max ograniczeniu kupowanych ksiazek. Pisalam juz kiedys, ze moje Dziecko ma zupelnie inny gust i "uszczesliwienie" go calym ksiazkowym chlamem to juz teraz jest lekko przerazajace. Wiec wole pozyczac, a kupic cos takie super super extra smile

                          Pada pada pada.....
                            • ewa9717 Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 14:02
                              A wią, że nie zauważyłam nadejścia lipca? Moze dlatego, że u mnie mało lipcowy. Teraz też jestem prawie w blokach startowych i czekam, jak się sytuacja pogodowa rozwinie...
                              Bry.
                            • groha Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 14:30
                              No nie, naprawdę to już lipiec? Kurcze, nie nadążam...
                              Dobra, to szybki raport o stanie przyrody: w krzach obrodziły jeże, więc ślimaki w normie. Komary po deszczach też mają się dobrze, więc jerzyki i jaskółki raczej nie głodują. No i "specjaliści" od zieleni wreszcie przestali bez opamiętania kosić trawniki, więc owadów nie brakuje i jest tak zapyliście, że nasza kwitnąca, podbalkonowa lipa, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów z rozkoszy aż cała buczy. Tylko motyli wyjątkowo mało, więc gdybym zobaczyła taką ćmę rolnicę, jak tę z nalotu w Warszawie, to kwiczałabym z zachwytu. I z radości, że w ogóle coś jeszcze lata.
                              Za to świty wciąż robią niesamowite wrażenie. Szczególnie te widziane od tyłu...
                              • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 15:08
                                Cześć. Taki świt widziany od tyłu przeżyłam dzisiaj, tylko zorzy jeszcze nie było, Jutrzenka swe palce różane trzymała widocznie pod kołderką!
                                Trawniki na moim osiedlu strzygli już 4 razy, za to żywopłot swe długie odrosty wygina nad głowami przechodniów. Już te gałązki przestały zagrażać naszym oczom, chwała niech będzie Naturze!
                                Młode jerzyki gromadnie zataczają koła przed moimi oknami. Komarów się nie stwierdza, pewnie Groha ma rację, że jerzyki nie dla przyjemności zapitalają wciąż i wciąż w kółeczko. smile
                                Wypatrzyłam filmk na FB i zrobiłam zrzut ekranu. Ładne, prawda?
                                • felis2 Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 15:18
                                  Siedziałam sobie grzecznie nad robotą, kiedy przyszedł Małż z komunikatem, że wielka chmura idzie i jak chcę nazbierać suchych truskawek, to bym musiała już. No to poleciałam, ale i tak nie zdążyłam wszystkich, o poziomkach nie wspominając, a wróciłam już na mokro. Kruca bomba, od rana prognozy twierdziły, że pada, a było sucho, to skąd ja mogłam wiedzieć, że nagle się zachce je realizować?
                                        • groha Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 19:37
                                          Ewo, u ciebie wciąż susza? Współczuję. Jasny gwint, nawet pod tym względem nasz dom murem podzielony?
                                          Po mojej stronie wprawdzie totalna beznadzieja i wszystko do du...dy, ale przynajmniej tutejszych piachów wreszcie nie trzeba podlewać. Wszelka zieloność sama aż kipi. A jak fajnie w czasie ulewy brodzi się po kostki w wodzie, ha! W końcu można się w niej taplać do woli, co w suchych i ubogich w wodę krzach jest naprawdę rzadkością. Dlatego teraz codziennie człapię po kałużach z największą przyjemnością i zachwycam się kropelkami deszczu na każdym badylku. Okazuje się, że jak się człowiek uprze, żeby całkiem nie stetryczeć, to nawet burze i nawałnice pozwalają mu się poczuć jak dziecko...
                                          • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 20:34
                                            Przypomniałam sobie gadkę z Lata leśnych ludzi.
                                            Otóż patronem od deszczu Pan Bóg mianował świętego, co głuchy był jak pień. Dostał ów święty polecenie służbowe - idź, gdzie proszą, ale usłyszał - idź gdzie koszą! I jak tylko usłyszy ostrzenie kos, natychmiast zjawia się tam i zaczyna lać! wink
                                            • groha Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 20:55
                                              > I jak tylko usłyszy ostrzenie kos, natychmiast zjawia się tam i zaczyna lać!

                                              Głuchy jak pień, ale ostrzenie kos jednak słyszy? Wot ciekawostka. Zawsze podejrzewałam, że z tymi świętymi coś jest nie tak wink
                                              • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 23:46
                                                Ze świętymi kłopot, a z głuchym kłopot do kwadratu! Wspomniałam o głuchym świętym, bo u Ewy sucho, więc mogłaby jakim żelastwem pohałasować i może by usłysz
                                                • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 02.07.20, 23:53
                                                  Same się posty wysyłają!
                                                  I o głuchym świętym nie dokończyłam, choć wiadomo, co Ewa ma zrobić, żeby go zwabić!
                                                  Powiesiłam przed chwilą na balkonie dwie poszwy, trzy prześcieradła i z pięć poszewek, a spociłam się przy tym tak, jakbym obsługiwała piec martenowski!
                                                  Okropnie gorąco!
                                              • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 03.07.20, 13:34
                                                Cześć. Chyba coś w powietrzu wisi. Ciekawe co?
                                                Trochę się ochłodziło, co za szczęście! Słonice dokądś się wybrały, miłej podróży!
                                                Wybierzcie się tam, gdzie na was czekają!
                                                  • asia.sthm Re: Lipiec na lipowo 03.07.20, 18:08
                                                    Tak, to nasza synowa modeluje. Zdjecia z tej serii jednak prosto z sesji jeszcze nie "obrobione" - takie swiezutkie prosto od krowy.
                                                    Skonczylo sie moje klucie palcow nad strojami - mamy sponsora i kiecki beda prosto od zawodowego projektanta. Bija sie o taka modelke do reklamy. big_grin
                                                  • se_nka0 Re: Lipiec na lipowo 03.07.20, 18:25
                                                    To dobra wiadomość, a zawodowemu projektantowi niech Asia szepnie o swoim talencie do przyszywania tysięcy koralików wink
                                                    Niech się ta wzajemna współpraca układa.
                                                    Kciuki za naszą synową.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 03.07.20, 19:35
                                                    Ewciu, a może Senka Ci swoją odda, skoro im niepotrzebna? big_grin
                                                    Sroczka z kociego pokoju uszkodziła sobie dzisiaj łapkę i pani Małgosia musiała wsadzić ją do klatki. sad
                                                  • asia.sthm Re: Lipiec na lipowo 03.07.20, 19:59
                                                    To jeszcze wam powiem, od wrzesnia nasza synowa zacznie uczyc w Balett Akademii Stockholm dwie najstarsze klasy tancerzy. W czasach braku wystepow z publicznoscia lepiej nie moglo byc big_grin cieszymy sie.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 04.07.20, 13:16
                                                    Cześć. Bałamuku, współczuję jak nie wiem co! Nie wiadomo, co lepsze - topić się w upale, czy sztywnieć od mrozu?
                                                    A może tak pięć minut mrozu, piętnaście upału, a potem zmiana i szpak znów dziobie bociana?
                                                    Przypomina mi się scena z Pratchetta, kiedy tępogłowy Detrytus dopiero przy mrozie okazuje się geniuszem matematycznym, czego dowodem są jakieś skomplikowane wzory i obliczenia, pisane sztywniejącą ręką na ścianach magazynu chłodniczego!
                                                    Życzę Ci spadku temperatury o 20 stopni, co najmniej na tydzień! smile
                                                  • balamuk Re: Lipiec na lipowo 04.07.20, 13:59
                                                    U Młodszego w Aalborgu 16' i też pada, i padać będzie. Przysłał filmik z ulewą, mam się czym podbudowywać psychicznie. smile
                                                    Mam w sobie coś z Detrytusa. Wolę sztywnieć od mrozu. A ta scena za każdym razem robi na mnie wrażenie, jest taka... smutna.
                                                  • asia.sthm Re: Lipiec na lipowo 04.07.20, 19:15
                                                    Co robi pisarz w czasie pandemii?
                                                    Nowa ksiazka juz wydana w USA ale autor nigdzie nie pojedzie na promocje więc przysłano mu do domu 7500 pierwszych stron powiesci do podpisu. To ma czytelnikom wynagrodzić brak spotkań autorskich. Autor przewiduje że tak posiedzi do końca lata o ile nie złamie sobie ręki. Dzieci autora domagaja sie od niego jazdy na rolkach i innych wygibasów wakacyjnych.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 05.07.20, 15:12
                                                    Cześć. Podczytuję sobie na fejsie różne przeróbki piosenek.
                                                    Jesienne róże - ja pier*lę jakie duże!
                                                    Albo: Chryzantemy złociste, w wiekiej butli po "czystej".
                                                    Oglądałam na żywo sesję zdjęciową w Kocim Pokoju pani Małgosi! Przed obiektywem Pauli ustawiła się Nelka z wszystkimi, przez siebie urodzonymi dziatkami! Na parapecie to było. Super! smile
                                                    Gorunc jak diabli.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 08:47
                                                    Cześć. Gorunc, pod samą poszwą śpię i spocona się budzę. Tak to jest mieć okna od wschodu! Żaluzje i zasłony nie pomagają, bo okno otwarte i słonice przez nie trąbę wtyka.
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 09:19
                                                    Ja mam od wschodu, sypialnie i kuchnie. W kuchni balkon otwarty, bez firanek i zaslon. W pokoju zaciagniete grube zaslony, uchylona polowka okna. Caly rok spie pod ta sama koldra, a dodatkowo koc. Nie wyobrazam sobie inaczej
                                                    smile)
                                                  • eulalija Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 11:49
                                                    Aktualnie kołdra ma wychodne.
                                                    Koc polarowy pod ręką, a właściwie pod nogą.
                                                    Żeby przykryć stopy jeśli cóś się ochłodzi w nocy.
                                                    W powietrzy filmy dla dorosłych.
                                                    Czasem się przychmurzy.
                                                    Ogólnie słonica pokazuje na co ją stać.
                                                    Witam.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 20:04
                                                    Wyszłam do apteki i do spożywczaka, ledwie wróciłam - akurat myłam ręce, a tu pompa! Rzeka ulicą płynęła, miałam szczęście! 2 minuty po przyjściu do domu.
                                                  • groha Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 21:35
                                                    Jak jest na ziemi, to każdy widzi, za to na zachodnim niebie aktualnie mamy taki festiwal piękności, że nie da się w górę nie patrzeć i nie kwiczeć z dzikiego zachwytu. Szał ciał i uprzęży, po prostu.
                                                  • asia.sthm Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 21:49
                                                    ototo, mam okna od zachodu i gapie sie jak zaczarowany flet ....fiu fiu.
                                                    Tylko mojemu dziecku trudno niebem zaimponowac: Mamo jak w pracy nic innego nie ogladam jak wschody, zachody kazdego fasonu. Z chmurami tez jest po imieniu big_grin
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 22:10
                                                    No w sumie to tak...
                                                    Chociaz, pominowaszy dzisiejsze popoludnie i wieczor, z ulewa w roli glownej, to ostatbnie 2-3 dni to bajkowa lipcowa, letnia , wakacyjna pogoda smile

                                                    PS
                                                    Ogrod i tak dzis podlewalam...
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 06.07.20, 22:10
                                                    Takusieńkie niebo jak na drugiej fotce,
                                                    było dzisiaj nad moim miasteczkiem!
                                                    Toczka w toczkę, łatka w łatkę!
                                                    Powiem Wam coś, w co nie uwierzycie, a co jest najprawdziwszą prawdą!
                                                    Nigdy w życiu nie leciałam samolotem! smile
                                                  • ewa9717 Re: Lipiec na lipowo 07.07.20, 08:12
                                                    Jak słonica się przebija, jest lipiec, ale jak nie daje rady -cóś jak wczesny listopad. Nadal bez kropki. Do dudy, z takim latem. Choć teraz chyba powinno się wprowadzić neologizm frazeologiczny: do kawalera orderu tańszej podpaski!
                                                    Bry.
                                                  • berrin Re: Lipiec na lipowo 07.07.20, 08:27
                                                    Dzień dobry
                                                    Jestem.
                                                    Ciągle mam nadzieję na odzyskanie chęci do czegokolwiek. Albo sił na cokolwiek. Co to jest, że to wszystko wymaga tyle wysiłku...
                                                    Lipy nadal szaleją.
                                                    Cześć
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 07.07.20, 10:30
                                                    Cześć. Berrin, chyba usłyszałaś, że o Tobie myślę. Z troską. Mniej więcej wiem, jak się czujesz, też to nieraz przerabiałam. Niestety, czas tu potrzebny!
                                                    Jest czym dziś oddychać, co stwierdzam z wielką radością. Słonice nieprzesadne, zawoalowane, lubię to!
                                                    Żeby jeszcze sprawy nas wszystkich dotyczące, nie toczyły się po równi pochyłej! sad
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 08.07.20, 10:19
                                                    Dzis nikt sie na demna nie zlitowal i za drzwiamy mam listopad. Ba! w listopadzie bywalo cieplej i slonecznej. Siedze wiec w bajowych spodniach i takimz kubraczku na flanelowej koszulki i podkoszulku i popijam kolejny goracy napoj, walczac z kudlatymi, ktore chca rozplaszczyc sie na tym ziabie.

                                                    Wlasnie przed jakas dluzsza chwila odbylam rozmowe z dostarczycielem pradu, ktora to przedstawiciel, mam wrazenie takie, dobrzez, ze ponoc rozmowy sa nagrywane, prezentowala tak bezdenna glupote, ze rece mo opadly, oczy wyszly na wierzch, i proste, niezlozone zdania zaczelam literowac, i tlumaczyc jak najmlodszej w rodzinie Balbinie. Chociaz mam wrazenie, ze balbina bardziej rozumie co sie do niej mowi.
                                                    Ech....

                                                    A nastepnie, w trakcie wymiany maili ze starsza kolezanka, ode mnie (przepraszam starsze ode mnie Forumki) dopadlo mnie spore przygnebienie, a wlasciwie rozczarowanie, ze jednak ludziom, ktorym jest lepiej niz bylo - pod roznymi wzgledami - uderza woda sodowa, i zapominaja jak mieli nieco gorzej? trudniej? normalniej? Co gorsza, przekrecaja na wlasny uzytek to co sie do nich mowi....

                                                    Kolejne ech.....

                                                    Cieplego!
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 08.07.20, 10:50
                                                    Nade mną miało być....

                                                    Stał się coood!Oddzwoniła panienka z firmy i - tenże coood - okazało się, ze gdy panienka dokonała operacji, o której mowiłam, ktora sie dała wykonac - wyszło dokladnie to o co prosilam i BINGO - da sie!

                                                    Na drugi coood juz nie licze wink
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 08.07.20, 12:51
                                                    Cześć. Przyjemny chłodek liże mnie po stopach i rękach! Bossssko!
                                                    Słonice mają wychodne, bardzo słusznie! Ileż to można tak grzać i grzać, świecić i świecić?
                                                    Zaplanowałam sobie pójście na cmentarz, ale boję się, że z tych ciemnych chmur coś poleci, a trybkowe cmentarze, z racji tego, że wszystkie są posadowione w szeregu, za miastem właściwie - nie dają możliwości ukrycia się przed deszczem i burzą. Na wielu hektarach tylko groby i drzewa, kaplica w odległości kilometra, chyba się jednak nie wybiorę!
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 08.07.20, 19:53
                                                    Od 3 nie lało smile)
                                                    Do tego mam fragment calkiem spory z iglakami, jeszcze bardziej sporymi. I to badziewie, ktore tam rosnie - chetmie by popilo... Niestety, nie da sie tam nic konkretnego posadzic, zadnych jarzn, czy innych swiatlolubnych. Ale np poziomki i czosnek niedzwiedzi - pasuje im. Tyle, ze z jednej strony iglaki tworza parasol, z drugiej - maja gigantyczny system korzeniowy tuz pod powierzchnia.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 08.07.20, 20:23
                                                    Czekolado, Felis, Groho - podziwiam Was, jesteście zaprzysięgłymi ogrodniczkami!
                                                    Mój dziadek był również takim - teraz się mówi - pasjonatem, ale że mnie to określenie się nie podoba, bo widzę od razu jakiegoś furiata, atakującego wszystko wokół, to powiem - admiratorem, miłośnikiem wszystkiego, co w ziemi rośnie. Niestety, raz w życiu go widziałam, osiemdziesięcioletniego starca wtedy! Dlatego pewnie nic, albo prawie nic nie wiem, o pasji ogrodnictwa! Nie miał mi kto jej zaszczepić! No i ziemi mam tyle, co w doniczkach! smile
                                                  • balamuk Re: Lipiec na lipowo 08.07.20, 21:18
                                                    Mam areał, państwowe uprawnienia ogrodnika-warzywnika i zero pasji. Różnie to bywa.
                                                    Pogoda dalej litościwa, ale już niedługo, więc jestem zadowolona z tego, co jest.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 09.07.20, 01:24
                                                    Na dobranoc wklejam Fiki i Miki - dwie najpogodniejsze na świecie sunie pani Małgosi! Patrzyłam, kiedy im się ogony na kokardki pozawiązują!
                                                    A kotki w piątek opuszczają gościnny Koci Pokój, który ponad dwa miesiące był dla nich całym światem!
                                                    Nelcia jedzie osobno, Leluś i Melka będą razem mieszkać, również Felek z Elką - tyle, że w innym domu.
                                                    I Sroczka z Kawką też razem, do nowego domu trafią za tydzień!
                                                  • berrin Re: Lipiec na lipowo 09.07.20, 10:21
                                                    Przeprowadzam się w biurze. No bo tak:
                                                    Znienacka dwa tygodnie temu szef oznajmił nam, że zmienia nam od września całkowicie zakres obowiązków, zostawiamy wszystko, co robimy teraz i ruszamy ku nowym zadaniom, które nam wyższe szefostwo rzuciło na plecy jak towarzysz Bierut brygadom pracy socjalistycznej. Wzbudził panikę, zwłaszcza w tych, co mają po nas przejąć to, co zostawiamy. Cóż, i tak nieźle, że nie kazali nam objąć nowych obowiązków i pozostać przy starych... A potem, w zeszły piatek, przyszło info, że w ramach racjonalizacji zasobu (słowo daję, tak się to nazywa) musimy się przeprowadzić. Do pokoju na drugim końcu korytarza, a którego jego zasób przenosi się częściowo razem, a częściowo nie w inne miejsca. A inne zasoby przenoszą się w jeszcze inne miejsca, bo skoro ruszyło się jednych, to można już i resztę.
                                                    Od poniedziałku mielę tony makulatury, której nie przeprowadzam, archiwizuje inne tony, których też nie przeprowadzam, ale nie mogę zmielić, pakuję i opisuję trzecie tony, które mają ode mnie przejąć koledzy ( z Lublina...) I zastanawiam się, jak to jest, że do przejęcia moich dotychczasowych obowiązków wyznaczono TRZECH kolegów, którzy będą wspólnie wykonywać to, co ją robiłam do tej pory...
                                                    Dziś rano wpakowałam rzeczy, z którymi jednak się przenosze ( oddanie całości obowiązków z datą odgórnie wyznaczoną nie będzie możliwe, trochę jeszcze przez jakiś czas będę "wspomagać następców") do pudeł kartonowych, opisałam pudła i czekam na panów z wózeczkiem, żeby mi te pudła przewieźli te kluczowe 30 m dalej. I mnie się wydawało, że nie mam siły... Mam, jeszcze ile...
                                                    A pogoda zimnawa, koty nam wlazły do łóżka, ale i Spaniella nieoczekiwanie uznała, że chce na wyrok. I wiecie... to łóżko jest za małe dla pięciu istot.
                                                    Cześć
                                                  • eulalija Re: Lipiec na lipowo 09.07.20, 10:38
                                                    Weźcie trzeciego kotawink
                                                    Gdzieś zginął mój wpis dodany pod Bluzeczką.
                                                    Ale byłam cwana:
                                                    Fajnie że wszystkie mają zaklepane domy ze służbą.
                                                    Kombinatorzy znowu coś majstrują, bo forum chodzi jak nie powiem co.
                                                    Chłodnawo.
                                                    Dla mnie ekstra.
                                                    Sobie go ctrlc.
                                                    Witam.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 09.07.20, 11:47
                                                    Cześć. Berrin, w ramach racjonalizacji zasobów, ze zmienionym zakresem obowiązków i świadomością, że tyrałaś za trzech, za to za jedną pensję, zasługujesz na wyrazy współczucia, wyrazy podziwu - niepotrzebne skreślić. Taka burza w biurowej szklance wody. Niefajnie masz!
                                                    Ciekawa jestem, czy kury będziesz mogła z nowego pokoju podglądać? I czy gawron znajdzie Cię tam?
                                                    Ale ten cały zamtuz chyba terapeutycznie trochę działa? Zawsze to coś nowego, wywściekać się można i mniej uwierają stare sprawy. Szerokością łóżka się nie przejmuj - upał pewnie lada dzień wróci i znów będziecie w nim sami!
                                                    Żywopłot nareszcie ostrzygli - panie sprzątające ze szczotkami tańczą, usiłując doprowadzić zawalony stosami gałązek, chodnik przed blokiem.
                                                    Lipy jeszcze pachną, chodż mniej intensywnie. Szkoda, zapach lip i świeżo skoszonej trawy, mógłby się utrzymywać w powietrzu przez cały rok!
                                                    Wczoraj w trybku panowie długonosy i szalonooki ponoć przekonywali zgromadzonych entuzjastów pupy (tak stoi na plakatach - sama widziałam!), którzy przybyli wraz z nimi skądś tam - ale nie czarujmy się - nasi też tam byli, choć zwarta grupa innych głośno dawała tamtym popalić, na szczęście! Akurat w powietrzu unosił się upojny zapach eau de latrine, co zostało skwitowane w komentarzach, komentarzem: wyjadą, do jutra wiatr rozgoni! wink
                                                  • ewa9717 Re: Lipiec na lipowo 09.07.20, 13:17
                                                    Zasobie Berrin, wspieram was cało moco!
                                                    Nadal pogoda do du*y, piąty dzień zapowiadają opady i piąty dzień du*a blada!
                                                    Dziś wpadłam do sklepu po konieczne zakupy i przy okazji uwolniłam kilka książek, wśród nich: Lucyna Krzemieniecka "Hej, miła godzinka, stroi się choinka", taka twardotekturkowa rozkładanka wachlarzowa, wydana w 1986 w 50 000 egzemplarzy.
                                                    Bry.
                                                  • berrin Re: Lipiec na lipowo 09.07.20, 13:36
                                                    Kur nie zobaczę, ale i tak żeby je oglądać trzeba było wychodzić przed firmę. Gawrony mundre, znajdom, zwłaszcza że okno w nowem pokoju na te samą stronę wychodzi co w starem.
                                                    W sumie Bluzeczka ma rację, taka przeprowadzka energochłonna, ale i energotworcza, tylko mnie trochę martwi, że w mym nowym pokoju będę siedzieć z tym kolegą, którym wam kiedyś pisałam, tym od systemów samonawadniających z kroplówki...
                                                  • groha Re: Lipiec na lipowo 09.07.20, 23:31
                                                    Ludzie, trzymajmy się jakoś, bo lekko nie jest, a niskopienni górale twierdzą, że lepiej już było, kurcze blade i dziobate.
                                                    A widziałyście ludowe makatki kwiatowe?
                                                    Rudbekie szaleją. Tylko wyhaftować na nich wierszyk:
                                                    "Na górze burze
                                                    Kwiatki na dole
                                                    Ktoś gra na dudzie
                                                    Ja cierpię dolę"
                                                    albo coś w tym rodzaju i gotowe wink
                                                  • berrin Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 07:50
                                                    Uwielbiam rudbekie. I tylko żal, że haftować nie potrafię...
                                                    Dziś teoretycznie finał przeprowadzki. Kolega nie zrozumiał, że śmieci nie przeprowadzamy i od wczoraj próbuje zająć dla siebie dwie z trzech szaf w naszym nowym pięcioosobowym pokoju. Jeszcze nie wiem co mu zrobię...
                                                    Komputer mi odłączyli, telefon sprzężony z komputerem też, wszystko nad czym mogłabym pracować, leży spakowane w kartonach. To siedzę i czekam.
                                                    Rano (dokładnie za pięć szósta) specjalnie dla Bluzeczki poszłam popatrzeć na kury. Piękne są kury o poranku, zapewniam Was. I dobrze robią na samopoczucie...
                                                    Cześć
                                                  • se_nka0 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 08:33
                                                    I to jest słuszne działanie - lepiej popatrzeć na kury niż na kolegę wink

                                                    Kolorowo na działce, fakt - najszybciej zaś rosną chwasty, regularnie podlewane deszczem i ogrzewane słonicami.
                                                    Kończę plewienie ostatniej grządki a okazuje się, że na pierwszej już trzeba od nowa plewić big_grin

                                                    Nic to, jestem zdania, że każdy chwast da się wyplewić.

                                                    Dobrego dnia.
                                                  • ewa9717 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 09:02
                                                    I dlatego ja nie plewiłam, mam przynajmniej jedna rundę do przodu! wink
                                                    A wią, wczoraj wreszcie popadało. Nu, człowiek się cieszy, tylko czemu od razu taka temperatura do dudy???????????????????????????
                                                    Trzymajmy się!
                                                    Dzię.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 11:16
                                                    Cześć. Wzruszyłam się Berrin, że pomyślałaś o mua za pięć szósta rano!
                                                    Kur nie widziałam od ładnych paru lat, pomijając te biedactwa poddane eutanazji, podziabane w gotowe do przyrządzenia kawałki. A przecież te żywe są o wiele atrakcyjniejsze od rosołowych!
                                                    Groho, piękny wierszyk!
                                                    Zwłaszcza zakończenie, to domyślne.
                                                    Też cierpię, choć unikam jak ognia tych grających. Grymasy takie!
                                                    Groho, taki krzak rośnie niedaleko bloku, właściwie to chyba nie krzak, tylko taka skłębiona roślina, mająca wąskie listeczki i fioletowe kwiatki, ułożone w kłos. Miałam zrobić zdjęcie, ale musiałabym poczekać, aż wyrośnie mi trzecia ręka, bo ciągnęłam torbę wyładowaną po dziurki w nosie żarciem wszelakim, a jedną ręką zdjęć robić nie umiem. Nie wiesz, co to może być? Te listeczki zdaje się, nie pełne, tylko jakoś postrzępione, cy cuś.
                                                    Słonice, znowu słonice! Nie możecie wynieść się do Ewci lub Czekolady, do Grohy, Senki lub Felis? Tam na was czekają! A sio!
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 13:09
                                                    Lawenda wąskolistna, Senko? Lecę spyać wujaszka Gugla!
                                                    Już podejrzałam, ale to nie to, lawenda rośnie sobie dostojnie, kwiatki sterczą pionowo, a ten gąszcz, o którym pisałam, kwiatki ma wszędzie - rosnące w dół, na boki, metodą piorun w rabarbar! I ta całoś tak ekspresyjnie powyginana, poplątana, wzajemnie się przenikająca. Wojna domowa, jednym słowem. Albo awantury arabskie! A w ogóle odnoszę wrażenie, że gdyby ktoś wkopał jakiś drąg, to roślinka zaraz by się wokół niego owinęła miłośnie!
                                                    Dzięki Senko. smile
                                                  • asia.sthm Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 11:26
                                                    Jedna rudbekia, dwie rudbekie, siedem rudbekii ... nie wiedzialam ze kwiatki tak ciezko sie odmieniaja.

                                                    Owszem, kury o poranku tez do mnie przemawiaja. Lubie od zawsze, pamietacie moje guruowe zdjecie?
                                                  • felis2 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 13:01
                                                    Melduję posłusznie, że u mnie słonic całe stado.
                                                    Samoloty wróciły do działalności i trzy między małymi białymi chmurkami zrobiły gwiazdkę ze smug kondensacyjnych. Nawet nie zauważyłam kiedy.
                                                    Z okazji pięknej pogody wyniosłam lapka na taras i takiego pięknego gabinetu to mi każdy supermilioner ze szklano-betonowego pudła może pozazdrościć.
                                                    Chyba wiem o jakiego chwasta chodzi Myq. Jak go zidentyfikuję to powiem. Zainstalowałam sobie aplikację, która na podstawie zdjęcia podpowiada, co to może być. Zabawa jest przednia, przetestowałam na znanym mi ogórku, a później zidentyfikowałam cieciorkę pstrą, wiciokrzew i tawlinę jarzębolistnąsmile
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 14:13
                                                    - tez o budlei pomyslalam, tyle, ze to raczej nie pnącze, a krzak
                                                    - aplikacje do zdjec mam zainstalowana od kilku tygodni, i np zidentyfikowała mi owczarka niemieckiego i buldoga angielskiego
                                                    - gabinet na balkonie, bo w ogrodku za duzo komarow, mam (gdy nie leje) praktycznie od 26 kwietnia smile) Sporo znajomych zreszta tak zrobiło smile
                                                    - Słoneczko swieci az miło, do tego wiaterek, BAJKA smile
                                                    Miłego!
                                                  • felis2 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 16:00
                                                    Jeśli to jest to co sobie wyobrażam, to obejrzyj obrazki wyki kosmatej. Albo ptasiej, jak dla mnie to nieznacznie różnią się kolorem, a poza tym jeden pies.
                                                    Moja aplikacja jest specjalnie do roślinności, jak jej dałam kota, to mnie upomniała, że na zdjęciu ma być kwiat, liść, owoc albo korasmile
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 18:34
                                                    Dzięki, dziewczyny!
                                                    Wyka to jest, rośnie na krawędzi trawniczka przy przejściu dla pieszych, na osiedlowej uliczce!
                                                    Od lat ją tam widzę, ale w tym roku bardzo się rozrosła i wyprzystojniała. Zdaje mi się, że dziko sobie rośnie. Kochane jesteście! smile
                                                    Elemelki pani Małgosi pojechały do Krakowa. Okazało się, że ich nowi właściciele mieszkają na jednej ulicy!
                                                    Ale fajny przypadek!
                                                    Może się będą mogły odwiedzać? smile
                                                    Dzisiaj na filmiku już kocia torba podróżna wraz z nowymi właścicielami czekała, a maluchy brykały w niej, zachwycone nową zabawką! Gardło mi się ściska, bo one trochę i moje były! sad

                                                    Wczorajszy filmik.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 21:09
                                                    Nelka już do pani Grażyny wyjechała?
                                                    Do Poznania niedaleko, może już dojechały?
                                                    Nie ryczałam, ale gardło mam na supeł związane! Trochę mi smutno. sad
                                                    Chmury czarne nadpłynęły. Przypomina mi to Burzę nad Toledo El Greca. Może się dziać - SMSa z ostrzeżeniem dostałam!
                                                  • balamuk Re: Lipiec na lipowo 10.07.20, 23:50
                                                    Właśnie rzutem na taśmę skończyłam dwie fuchy, jedna bardziej upierdliwa od drugiej. Znaczy jestem zadowolona.
                                                    Mniej zadowolona, że jutro muszę do pracy, bo zebranie, a pojutrze muszę do pracy, bo wiadomo.
                                                    Trochę stresss...
                                                  • ewa9717 Re: Lipiec na lipowo 11.07.20, 11:33
                                                    No stresujem siem, ale Elemelki zawsze fajnie poogladać. Już tylko Sroczynka z Kawulką zostały, mama Nela i 4 Elemelki weszły w nowe domy jak w masło!
                                                    Karta do głosowania w Polsce ma mieć ścięty prawy górny róg i dwie pieczęcie: jedna nadrukowana i jedna (dowolnego koloru ponoć) konkretnej komisji wyborczej.
                                                    Jadę się odstresowywać na łono, choć pogoda do dudy, taka bardziej listopadowa.
                                                    DZIĘ!
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 11.07.20, 12:44
                                                    Cześć. Na stres Natura wymyśliła kota! Moja koleżanka pacjentom znerwicowanym, smutnym i samotnym, zawsze zaleca przyjęcie kota w domowe progi - oprócz leków na schorzenia przeróżne. Mnie tylko nie namówiła, ale może kiedyś jej posłucham? Kto wie?
                                                    Szaro i mokrawo. Słonice poszły won!
                                                    Na drugim zdjęciu - Lelek z Melką w nowym domu. Lelek koniecznie chciał wydrapać z ekranu choć jednego piłkarza! Felek z Melką na trzeci zdjęciu. Drapak mają jak wieżowiec.
                                                    Zdjęcia 2, 3, 4 to zrzuty ekranu, przeze mnie zrobione, więc są raczej gorszego sortu od pierwszego i piątego.
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 11.07.20, 13:10
                                                    Slodkie smile
                                                    Ja jednak pozostane przy kudłatych smile
                                                    O sloncu nikt nie pamieta, o ciepelku nikt nie pamieta, za to przestalo piz...c i "tylko" leje. Wiec walcze z Rysia, ktora chyba chce jeszcze urosnac, i jak tylko moze to ucieka na ulewe....
                                                  • eulalija Re: Lipiec na lipowo 11.07.20, 13:19
                                                    W mojej okolicy mówiło się, że rośnie się od deszczyku majowego.
                                                    O lipcowym nie słyszałam.
                                                    Też szaro.
                                                    Wilgoć wisi w powietrzu.
                                                    Wczorajsza popołudniowa burza dużo hałasu narobiła.
                                                    Witam.
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 11.07.20, 20:24
                                                    A mnie TRZA było takiego cudnego, chłodnego dnia, bo przez ten gorunc już pieruny TRZASKały, o mało ducha ze mnie nie wytrząsając! Bowiem powieTRZA mi brakło do oddychania! smile
                                                  • m.y.q.2 Re: Lipiec na lipowo 12.07.20, 16:44
                                                    Cześć. Co tu tak pusto? Forum się popsuło, czy co?
                                                    Byłam na wyborach, wzięłam swój długopis i trzasnęłam tak, że się połamał, skubaniutki! Ale mi nie szkoda, bo to był najgorszy z kolekcji!
                                                    Przy okazji wypatrzyłam w lokalu wyborczym, który gmachem liceum jest na co dzień, trzy nieduże regały uwolnionych książek. Przytargałam całą reklamówkę, w zamian zaniosłam sporo moich, których miałam podwójne egzemplarze, albo po prostu mi nie podeszły. wink
                                                    Spociłam się i zmęczyłam, bo szukanie moich książek - na dolnych półkach szafki - było męczące, bo te mało używane wepchnęłam pod samą tylną ściankę, w trzecim rzędzie.
                                                    Ciepło, po niebieskim niebie maszerują słonice i wydmuchują kod ośmiu gwiazd.
                                                    O tak: ***** ***!
                                                  • eulalija Re: Lipiec na lipowo 12.07.20, 17:14
                                                    Przywilej obywatelski Trza było spełnić.
                                                    Właśnie wrócilim z lokalu.
                                                    Spora frekwencja.
                                                    Przez maseczkę komisarnica źle zrozumiała i trochę kartek poprzewracała, to i zobaczyłam że, pi razy drzwi, w 2/3 zapełnione.
                                                    Słonice szczęśliwie we woalach, nie było masakry temperaturowej z pierwszej tury.
                                                    Witam.
                                                  • ewa9717 Re: Lipiec na lipowo 12.07.20, 18:33
                                                    Poszłam jak Rondle Odwłok w samo południe i TRZAsnęłam, otworzyłam też okno w przedpokoju głosowalnym, bo tam straszna duchota i wpuściłam powieTRZA. Kolejka była, ale się nie wpychałam wiekowo.

                                                    Pogoda do dudy, wiater duje i zimnawo.
                                                    Oby nam się!
                                                  • czekolada72 Re: Lipiec na lipowo 12.07.20, 19:48
                                                    My dziś zaś byliśmy w dwóch komisjach smile)
                                                    Najpierw zwiedzaliśmy Budynek Zarządu Huty im Lenina, potem schron dowodzenia Huty, a potem dostaliśmy zaproszenie do lokalu komisji rezydującym w Urzędzie Miasta w Podgórzu, gdzie odnowiono bajkowo sufit w sali obrad.
                                                    Jak już byliśmy za Wisła, to udaliśmy się na przepyszne lody, po przekątnej tak jakby Zajazdu pod Czarnym Orłem. No, a z Podgórza prosto do naszego lokalu, gdzie rano prawie się pobili szczęśliwcy bezkolejkowi smile)
                                                  • groha Re: Lipiec na lipowo 12.07.20, 20:19
                                                    A u nas tym razem bez żadnej kolejki i ogólnie jakoś tak, jakby odrobinę przyjemniej, mimo wszystko. Choć nie wykluczam, że to tylko chwilowe złudzenie, niestety. Za to bodziszki na trawniku przed wejściem były tylko niebieskie, to pewne smile