mozambique
27.12.05, 13:09
nie wiem w jaki spoób ten temat był juz poruszany , ale zastanowił mnie
fakt , jak mało polska flmografia korzysta /ła z książek J.Ch.
Jezlei dobrze pamietam , były tylko 4 takie próby ( przynaamniej jesli chodzi
o ksiazki dla dorosłych):
- "Lekarstwo na miłosć " czyli Klin, rez. J.Batory z Kaliną Jedrusik i
Łapickim
- "Skradziona Kolekcja" z PSzzczólką MAją w roli głownej,na mglistej
podstawie "Upiornego Legatu", oglądac sie tego nie dało , no po prostu nie
dało
- coś dziwnego na podstawie "Romansu wszechczasów" , co nigdy nie zostało
wyemitowane
- teatr TV "Wszyscy jestesmy podejrzani"- ujdzie w tłoku ale nic z klimatu
Chmielewskiej
- jakies 2 lata temu serial na podtawie "Całego zdania..." z MArtą KLubowicz
w roli głównej, duza obsada, wilekie pieniadze, egzotyczne plenery i -
PORAŻKA NA CAŁEJ LINII!!!
Z tego wszysktiego tylko KLin mozan uznać za udaną próbę, wręcz bardzo dobrą.
I tu pytanie - dlaczego ksiązki , które są wrecz gotowymi scenariuszami , nie
ciesza sie wzięciem filmowym ? Cale polskie kino narzeka na brak dobrych
scenariuszy , zarówno komediowych jak i sensacyjnych a tu jest 2 w 1.
Dlazcego wiec z "Nieboszczyka.." zrobiono jedno wielkie gó..o , wydawało sie
ze takiego textu po prostu nie mozna zepsuć?
JAki haczyk w tym tkwi, gdzie jest problem?: rysunek postaci
zbyt "krwisty " ? język zbyt kwiecisty ? komizm zbyt sytuacyjny ? o co w tym
chodzi ?
pomayslałam sobie o mozliwosci sfilmowania chocby "Lesia" ( taki text to
skarb dla filmowca)i od razy wyobraiziłam sobie Lesia z gebą Pazury i jego
humorem. I niedobrze mi sie zrobiło...
Dlaczego ekranizacje sie nie udają ??