groha
31.08.06, 13:32
działająca w ograniczonym zakresie (...) Trudno uważać szkołę za atrakcyjną
rozrywkę"
Koniec cytatu. A z czego on, to na pewno z łatwością odgadniecie. Dodam, że
rzeczona szkoła właśnie przechodziła stopniowo na system koedukacyjny, więc
młodsze klasy były już mieszane, w starszych zaś nadal były same baby. Takiej
szkoły, to nawet ja nie pamiętam. Za to pamiętam inną reformę - wydłużenie
podstawówki z 7 do 8 klas. Oraz wszystkie następne, pożal się Boże, reformy
też, niestety. Ale takie przejście do koedukacji, to musiała być rewolucja i
przeżycie dla młodzieży, nie? Nagle, tuż obok, albo w sąsiedniej ławce - inna
płeć, rany boskie...
Wątek ten dedykuję wszystkim, dla których zaczynająca się szkoła, nie jest
tylko wspomnieniem, życząc, by mimo wszystko nie była ponurą koniecznością.
Na szczęście, dziwnym sposobem, po latach, z tej atmosfery ucisku i
przygnębienia zostają prawie same fajne wspomnienia. Chyba, że zostanie się
nauczycielem... Ale o tym, jak to wtedy jest, to najlepiej wie nasza pani od
polskiego, czyli Mariurzka

)