Dodaj do ulubionych

Książka kucharska c.d.

12.10.06, 09:02
Śniadanko:
2 kromki bułki musnąć masłem, upiec w tosterze. W płaskim rondelku zagotować wodę. Lekko osolić, dodać łyżeczkę octu. Dwa jaja wybić delikatnie na talerzyk i ostrożnie wpuścić do powoli gotującej się wody. Po 2 minutach wyjąć łyżką cedzakową. leciutko opieprzyć, posypać siekanym szczypiorkiem. Pokroić dorodnego pomidora i ułożyć na liściu sałaty obok jaj. Doprawić solą i pieprzem. Dołożyć granki.
Do tego kawa lub herbata do wyboru. Smacznego!
Obserwuj wątek
    • goonia Re: Książka kucharska c.d. 12.10.06, 21:28
      Uprzejmie donosze, ze gruszki udaly sie wysmienicie, no moze poza glazura,
      ktora choleria splynela albo odparowala pomimo 5- ciokrotnego smarowania.
      Bardzo pyszne z borowkami i prezentowaly sie b.ladnie, szczegolnie te z
      ogonkami.

      Na cwiczenie cierpliwosci polecam przekrawanie gruszek i ogonkow.
      Lyliko czy gruszki dobrej gospodyni robie sie w sloiki? Jesli tak to bardzo
      prosze o przepis. I dlaczego niektore gruszki powyjeciu z syropu byly jasne a
      inne wrecz przeciwnie? smile)
    • asia.sthm Re: Książka kucharska c.d. 15.10.06, 18:22
      Cale moje dlugie zycie myslalam, ze majonezu nie wolno uzywac do gotowania czy
      pieczenia, a tu prosze:
      www.gotowanie.wkl.pl/przepis20025.html
      sprawdzone, wysmienite, przeczytac prosze komentarze pod przepisem jesli ktos
      niedowiarek.
      Czyz nie jest to odkrycie godne ksiazki? " Pieczony majonez "
    • lylika Napój rozgrzewający 17.10.06, 08:02
      Na takie dni jak dzisiejszy, przed wyjściem z domu polecam:
      Utrzeć żółtko z miodem /miód musi być skrystalizowany - najlepiej małą ilość wstawić na noc do lodówki/ zalać dobrze ciepłym mlekiem. Zatkać nos i wypić duszkiem. Brrr... okropne, ale skutecznie rozgrzewa i chroni przed grypą.
      • lylika Re: Książka kucharska c.d. 21.10.06, 12:45
        edeka5 napisała:

        > Zdecydowanie poproszę o przepis na ciasto (vel pagaja) kawowe(go) Lyliki smile))
        ...
        ...
        Tort Mocca
        Trzy blaty bezowe lub drobne bezy w ilości odpowiadającej trzem warstwom.
        35 dkg masła /MASŁA nie zamienników/
        25 dkg cukru pudru
        4 żółtka
        2 płaskie łyżki stołowe sypkiej /nie granulowanej/ kawy rozpuszczalnej
        1 płaska łyżka kawy mielonej /najlepiej mocca/
        1 szklanka naparu kawy mielonej mocca
        4 łyżki spirytusu /ew. 6 łyżek bardzo mocnego innego alkoholu np rumu/
        do przybrania; mielone orzechy włoskie, wisienki maraschino szt. 8, najmniejsze beziki szt. 8
        Masło utrzeć w mikserze, najpierw samo a potem dodawać cukier, sypką kawę rozpuszczalną i żółtka. Na koniec dodać kawę mieloną.
        Zrobić szklankę naparu z kawy mielonej, do gorącej /ale nie wrzącej/ dodać spirytus lub rum. 1/3 naparu nasączyć blat /na desce
        albo pergaminie/.Poczekać chwilę aż blat przestygnie, posmarować 1/3 kremu i tak dalej. Kremowy wierzch i boki posypać mielonymi
        orzechami. Udekorować bezikami i wisienkami maraschino
        /wisienka na bezie/. Będzie słusznych 8 porcji.
        Uwaga: Blaty trzeba nasączać gorącym naparem bo inaczej nie nasiąkną. Każdy kolejny blat na papierze lub deseczce osobno i po
        ostudzeniu delikatnie zsuwać na krem. Krem najpierw podzielić na 4 części, /wystarczy zaznaczyć nożem/ żeby
        wystarczyło na 3 blaty i boki.
        Bardzo mocny alkohol jest niezbędny bo inaczej będzie ulepek nie do zjedzenia.
        To jest jedna z nielicznych słodkości które jadam, oczywiście ćwierć porcji.
        Smacznego.
        ...
        Wczoraj zrobiłam wersję herbatnikową. Zamiast blatów bezowych zastosowałam herbatniki. Też może być, prawda?
      • lylika Przepisy na święta 11.12.06, 09:14
        Wiadomo, że Wigilię otwiera śledź. Zawszę jest u mnie ten w oleju, w wersji klasycznej z cebulką oraz bez cebulki "pogłębiony" o sok z cytryny i siekane, marynowane grzybki. Chciałabym w tym roku zrobić ze śledziem coś oryginalnego. Może regionalnego? Co proponujecie?
        P.S. śledzia na słodko próbowałam i skutki były żałosne.smile))
    • tgosia44 A macie dobry przepis na pierniczki? 13.12.06, 12:06
      bo ja co roku (od roku wink )próbuję nowy i ciągle to nie to- np pierniczki od
      zeszłego roku ciągle twarde jak kamień... Czy to normalne, że ciasto ma
      konsystencję kleju (miodu z mąką wink)?? W tym roku wyszły mi pierniczki dosyć
      smaczne (oczywiście twarde) ale "niewyrośnięte" tzn podczas pieczenie rosły,
      rosły, a potem się "rozlały"... i wyszły pierniczki giganty... Ktoś ma jakieś rady?
      • edyta95 Re: A macie dobry przepis na pierniczki? 13.12.06, 13:21
        50 dkg mąki pszennej
        12 dkg masła
        2 jajka
        10 dkg cukru
        1/2 szklanki miodu po 1/2 łyżeczki sody i proszku
        2 łyżeczki przyprawy do pierników (najlepiej Oetker)
        masło, miód i cukier mieszając rozpuścić. Ostudzić ! dodać mąkę, prosze, sodę,
        jajka, przyprawę do pierników. Starannie wyrobić. Wrzucić do zamrażalnika na
        0,5-1,0 h. Wałkować i wycinać co kto lubi. Piec 15 minut w piekarniku nagrzanym
        do 180 stopni. Jeśli mają wisieć na choine podpiec bardziej, bo łapią wilgoć z
        otoczenia. Dobre i godzine i dwa tygodnie po pieczeniu
        smile)
    • 36krzysiek Re: Książka kucharska c.d. 12.01.07, 09:18
      Kalorie to mit i nie należy się tym przejmować, więc proponuję oświerzyć wątek
      i oczywiście jednostronnie oczekuję pomysła na weekendowe żarełko, ma być dużo,
      tłusto i tanio. Piekł ktoś gęś? I czy ona jest do dostania w sklepie czy należy
      się wybrac na wieś? Czekam... wink
    • 36krzysiek Re: Książka kucharska c.d. 12.01.07, 12:47
      Tak jak myślałem! Wy znieczulice społeczne! Znikąd pomocy! Znikąd ratunku! No
      nic, w ruch pójdzie Książka poniekąd... Albo podstępem będę się Wam zwalał na
      głowę w porze obiadu i to z takim kocherem trzyczęściowym, co by całością jadła
      zawładnąć. Okazało się, że dziewki łaziebne do czego innego stworzone i o
      kuchni pojęcia nie mają.
    • lylika Re: Książka kucharska c.d. 11.02.07, 23:04
      Rosół dla Edeki.

      Duża kura podwórzowa (2 kg)
      30 dkg łaty
      mały kawałek kości tukowej
      duża włoszczyzna z małym kawałkiem włoskiej kapusty
      sól, 8-10 ziarenek pieprzu, 2 ziarenka ziela angielskiego, 1/4 gałki muszkatołowej 1/4 kapelusza małego suszonego prawdziwka, 2-3 gałązki zielonej pietruszki, 2-3 gałązki kopru, 1 średnia cebula.

      Kurę podzielić na części i razem z mięsem wołowym i kością zalać bardzo zimną wodą (najlepsza źródlana) i odstawić przynajmniej na godzinę. Wstawić na mały ogień i powoli do prowadzić do wrzenia. Jeszcze zmniejszyć ogień i gotować powoli (tak, żeby tylko "mrugał") około 1 godziny. Odszumować jeśli to konieczne. Dodać włoszczyznę. Przypiec na brązowo cebulkę i razem ze wszystkimi przyprawami (oprócz soli) zawinąć w gazę, zrobić węzełek i włożyć do rosołu. Po 1/2 godzinie posolić. Za chwilę 2-ma łyżkami zimnej wody spryskać rosół i odstawić na bok na 5 minut. Następnie gotować (stale na maleńkim ogniu) jeszcze ok. 1/2 godziny. Wyjąć gazę z przyprawami. Podawać z domowym makaronem. ( Ostatecznie może być rosołowy makaron Lubelli)
      Jeśli rosól ma być chudy dobrze schłodzić i zebrać część lub całość skrzepłego tłuszczu. Przy odrobinie wprawy można zebrać nadmiar tłuszczu z gorącego rosołu płaską chochelką.
      Mięso można zemleć i zrobić pierożki lub krokiety w naleśnikach.
      • xkropka Re: Spotkanie marcowe :) 12.03.07, 09:50
        Za szybko wcisnęłam enter.

        Piwony - czyli tajemnicze paszteciki
        3 szkl. mąki, 1 kostka masła, 1/2 szkl. piwa.
        Masło przesiekać z mąką, podlać piwem, zagnieść szybko, owinąć folią alu i
        przynajmniej na 2 h do lodówki (nie do zamrażalnika, bo się nie bedzie dało
        wałkować). Po schłodzeniu rozwałkować cienko (można przy pomocy MałegoŻonka,
        gdy się ma takiego na stanie), kroić na kwadraty, nadziać i złożyć w kopertkę,
        ew. w trójkątne pierożki, kiedy się widzi, że jest 17.50, a goście mają się
        schodzić od 18. Posmarować po wierzchu białkiem. Piec do zrumienienia w b.
        gorącym piekarniku, czyli min. 200 st. C.
        Nadzienie do piwonów może być dowolne - zarówno wytrawne, jak i słodkie (kiedyś
        robiłam z twarogiem - też są ok.)
        Nadzienie piątkowe: 10 dag suszonych grzybów namoczyć, odgotowac, zemleć.
        Ugotować 6 jajek na twardo, obrać, posiekać. Zeszklić na oliwie sporą cebulę.
        Wymieszać wszystko razem, wbić jeszcze 2 surowe jajka, dodać kilka łyżek bułki
        tartej, doprawić solą i pieprzem.

        Bliny wg Ćwierczakiewiczowej
        1 kwartę mąki pszennej (1 litr) i 1/2 kwarty mąki gryczanej (do dostania w
        sklepach ze zdrową żywnością) rozczynić rano przeszło pół kwartą wolnego mleka
        i 2 łutami drożdży (ok. 26 g) rozpuszczonych w odrobinie mleka. Ciasto powinno
        mieć konsystencję naleśnikowego - i tu się nie zgadzam z p. Ćwierczakiewiczową:
        aby ciasto miało konsystencję naleśnikowego, trzeba dobry litr mleka, pół to
        zdecydowanie za mało.
        Zaczyn odstawić do wyrośnięcia, po kilku godzinach zamieszać i niech rośnie
        znowu. Taki manewr powtórzyć kilkakrotnie w ciągu dnia. Przed smażeniem do
        ciasta wbić 4 żółtka, a białka ubić na sztywno i delikatnie wmieszać. Odstawić
        na 10 min. Smażyć po łyżce na sklarowanym maśle, ale oliwa też się nadaje, jak
        było widać w piątek. Podawać z kwaśną śmietaną, kawiorem, rozpuszczonym masłem
        lub łososiem. Na spotkaniu był fusion rosyjsko-grecki, bo jako smarowidło do
        blinów występowały również tzatziki.
    • lylika Re: Książka kucharska c.d. 21.03.07, 08:05
      Przypomniało mi się jak kiedyś wyglądały brydże domowe.
      Na spotkanie brydżowe należy przygotować:
      Dowolną, byle dużą, ilość popielniczek i duży pojemnik z pokrywką na pety.
      Wszystkie szklanki jakie się posiada.
      Słone paluchy, pestki, orzeszki, kamyczki i cukierki miętowe.
      Duży termos kawy.
      Duży termos herbaty.
      Kilka syfonów wody sodowej.
      Napój góralski na "k" pod stołem.
      W kuchni - sagan dowolnej zupy. (przyda się bardzo nad ranem) smile
      • edeka5 Re: Książka kucharska c.d. 21.03.07, 08:33
        lylika napisała:
        > Napój góralski na "k" pod stołem.
        Nijak nie mogę się domyślić, może jeszcze jedną literkę poproszę.
        > W kuchni - sagan dowolnej zupy. (przyda się bardzo nad ranem) smile
        Jak nad ranem, to pewnie najlepiej musiała być to kwaśna zupa wink
        • lylika Re: Książka kucharska c.d. 21.03.07, 19:53
          edeka5 napisała:

          > lylika napisała:
          > > Napój góralski na "k" pod stołem.
          > Nijak nie mogę się domyślić, może jeszcze jedną literkę poproszę.
          > > W kuchni - sagan dowolnej zupy. (przyda się bardzo nad ranem) smile
          > Jak nad ranem, to pewnie najlepiej musiała być to kwaśna zupa wink
          ...
          Napój góralski na "K" to "krzynka piwa". Jest jeszcze napój góralski na "D". Dwie krzynki piwa. smile))
          Jeśli chodzi o zupę, to faktycznie, żurek i ogórkowa miały największe powodzenie. smile
          • bbbzyta Szaszłyk leniwca - dla pozbawionych ambicji kulin. 30.04.07, 16:22
            To ja podam przepis na potrawę zaserwowaną na ostatnie imieniny MDM (mego dobrego męża). Długo się zastanawiałam, co podać gościom przy minimum wysiłku. Oto "szaszłyk leniwca": mięsko (filet indyczy, kurczęcy, polędwiczki wieprzowe, schab b. kości) pokroić w kostkę ca 4x4 cm. Walnąć do miski, zalać jakąś pseudomarynatą, np. sokiem cytrynowym (może być kupny pt. cytrynka), trochę octu winnego, ew. sosem ze słoiczków po kupnych pieczarkach marynowanych lub ogórkach, sypnąć papryki mniej lub bardziej ostrej, jakąś gotową przyprawę grillową - w ogóle co tam w rękę wpadnie i wg uznania, może trochę sosu sojowego, pełna dowolność w granicach rozsądku. Wymieszać, zostawić na jakiś czas albo i nie zostawiać, zależnie od potrzeb i możliwości. Jarzynki: cukinię o średn. powiedzmy ok. 7 cm umyć i pokroić w krążki o grub. do 1,5 cm, oczyszczoną paprykę w kawałki ok. 4x4 cm, obrane cebulki czerwone nieduże na ćwiartki lub połówki. Wrzucić do miski z mięskiem, zalać oliwą lub olejem, wymieszać. Porozkładać na blasze (jarzynki mogą być na sztorc, jeśli mało miejsca) i piec w wysokiej temperaturze ok. 25-30 minut. Ja zazwyczaj robię wersję 2-osobową w tzw. kombiwarze, a dla gości ostatnio piekarnikową. Posolić z wyczuciem, o ile w przyprawach wcześniej soli nie było. Walnięte w kopczyk na półmisku podobało się i było całkiem jadalne. Można jeszcze oddzielnie podać musztardę czy inny sos. Robota żadna. Meksykanie chyba robią coś podobnego, ale drobniej pokrojone. Polecam dla pozbawionych ambicji kulinarnych. Zawsze można wymyślić jakąś egzotyczną nazwę smile
            • monika_anna Paella-śmietniczek 30.04.07, 16:37
              Baaardzo mi się podoba. Miewam niekiedy i 20 sztuk gości i taka potrawa bardzo
              mi leży, wybitnie nieskomplikowane. Robię coś podobnego, tyle że w wersji
              duszonej, co nazywamy paellą, tyle że raz - nie zawiera morskich robaczków, a
              dwa - za każdym razem wychodzi trochę inna w zależności od tego, co mam w
              lodówce. Bazą jest mięsko kurczacze w kosteczkę, paski czy co kto woli,
              względnie świńskie, popieprzone, posolone, zalane marynatą z tego, co
              jest,obsmażyć partiami na oliwie i do gara. Do tego idą pieczarki, warzywka
              rozmaite - wszystko króciutko obsmażyć i do gara. Zezłocona cebulka,
              czosneczek, podlać bulionem, dusić b. krótko (kurczak), nieco dłużej (świnka).
              Co do warzyw - w zależności od pory roku: papryka, brokuły, kalafior, cukinia,
              bakłażan, kapusta pekińska, marchewka, seler naciowy, fasolka szparagowa,
              kukurydza, buraczki, pomidory, oliwki, kapary - co wpadnie w rękę. Sos można
              dobarwić kurkumą lub papryką, podawać z ryżem, kuskusem, makaronem, pieczonymi
              ziemniaczkami, pieczywem.
    • lylika Bób 29.06.07, 20:37
      Zrobiłam dzisiaj tak:
      Ugotowałam bób w wodzie z łyżeczką cukru i dużą łychą soli. Gotowałam tylko 15 minut. Był jędrny ale nie twardy. Mozolnie obrałam z łupinek. Rozpuściłam dużą łyżkę masła, dodałam rozgnieciony ząbek czosnku i posiekany koperek (duża łycha), chwilę podgrzewałam (nie smażyłam!), zdjęłam z ognia, dodałam dwie łyżki octu winnego. Polałam bób i przykryłam na pół godzinki. Potem pomieszałam... i zeżarliśmy na przystawkę aż się nam uszy trzęsły. Mówie Wam, pyszotka.
      Potem były pierogi z jagodami. Ulepiłam 87. Dużych, bo już nie miałam siły na małe. Ciasto mi się udało, no... wprost na konkurs.
      Nogi mi wlazły w odwłok przy tym dzisiejszym obiedzie. smile)
      P.S. Cioci do szpitala zaniosłam tylko pierożki. Bobu bałam się zaryzykować. smile)
        • ewa9717 Re: Bób 01.07.07, 16:06
          A mnie dziś niechcący wyszła cotta - niekoniecznie panna, bo z jogurtu.
          A robiłam tak:
          -ciut więcej niż 1/2 litra jogurtu naturalnego (robię sama, jakby co - przepis
          dam) ubijałam z 3 łyżkami cukru pudru mikserem, aż się zrobiło prawie jak bita
          smietana, po czym dalej miksując, dodałam żelatynę (5 łyżeczek rozpuszczone w
          1/2 szklanki wrzątku, trochę to przestudziłam)
          -do miseczek sypnęłam owoców: do niektórych jagód, do innych poziomek, a do
          jednej melanż jagodowo-poziomkowy i zalałam tym zmiksowanym dżogurtem
          Jesteśmy już po degustacji: deser leciutki, mam nadzieję nietuczący, smaczny,
          dobry pewnie z dowolnymi owocami.
          Smacznego!
          A ciasto z rabarbarem, ponoć pyszne, bo z masą pozytywnych komentarzy,
          widziałam na WŻ.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka