Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;)

19.12.07, 12:53
Lubię kupować gazetki "życiowe": Z Życia Wzięte, Cienie i Blaski,
Sekrety Serca. Takie moje niewinne i nieco wstydliwe hobby. Kupuję,
czytam, zapominam zaraz po przeczytaniu i wyrzucam do kosza. Albo
podaję dalej.
Nie tym razem.
W najnowszym numerze CiB przeczytałam taką oto historię. Dodam, że
napisaną NIE w celu postraszenia czytelników ani też NIE z
przymrużeniem oka.
Historyjka jest opowieścią matki, która straciła swojego 12-letniego
syna w tragicznych uroczystościach - zatrzymali sie na poboczu, syn
został przy samochodzie, matka poszła w krzaczki, w tym czasie
przejeżdżający szosą TIR wpadł w poślizg, rąbnął w samochód i na
oczach matki zabił syna, w dodatku urywając mu głowę.
(Wszystko opisywane śmiertelnie poważnie, bez egzaltacji.)
No i tej głowy nie można było znaleźć. Przez dwa tygodnie szukała
jej policja, wojsko, osoby prywatne - nic, głowy nie znaleziono.
Syna pochowano zatem bez głowy.
Potem owa matka opowiada o tym, jak załamała się nerwowo, szpital
psychiatryczny przez kilka miesięcy, jak oddalili sie od siebie z
mężem, standartowe sprawy. Jak po powrocie do domu od czasu do czasu
dzwoniła na komórke syna mając irracjonalną nadzieje, że się
odezwie. I tak dalej.
Pewnego dnia syn jej się przyśnił - że siedzi na gałęzi drzewa i
rozmawia z ptakami, mówiąc, że czeka na mamę, bo sie zgubił, ale ona
na pewno po niego przyjdzie, itd.
Po tym śnie matka pojechała na miejsce wypadku, weszła do lasu,
nagle w pewnym momencie coś jej kazało spojrzec w górę - a tam,
między gałęziami drzewa, tkwiła głowa jej syna.
Niestety, w tym momencie lektury dostałam straszliwego ataku
śmiechu big_grin Nie zrobił już na mnie wrażenia ciąg dalszy, jak to
pochowali syna jeszcze raz, tym razem w komplecie, i pewnego dnia
matka znowu zadzwoniła na komórke chłopca, i niespodziewanie
usłyszała z drugiej strony: - Dziękuję mamusiu...
To wszystko po głowie, to już był pikuś smile))
    • xkropka Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 19.12.07, 16:17
      Piękne smile
      A skojarzenia mam z Lewandowskim (Konradem, nie Tadeuszem) - pisarz
      s-f (ale żadne space opery itp), który kiedys pracował w
      śp. "Skandalach" - w redakcji panował ponoć zwyczaj, że jeśli ktoś
      uwierzył w bzdurę wymyślona przez kolegów musiał obejść na czworaka
      całą redakcję z paczką najnowszego numeru w zębach. Więcej takich
      smaczków w "Notece" - polecam.
    • eulalija Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 19.12.07, 16:39
      Cudowne smile)
      Chyba też zacznę takie hobby uprawiać. Do tej pory
      kulturalnie, "Przekrój", "Twój Styl", "Pani", a tu proszę ...
    • the_dzidka Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 19.12.07, 17:31
      > Historyjka jest opowieścią matki, która straciła swojego 12-
      letniego
      > syna w tragicznych uroczystościach

      Oczywiście: w tragicznych OKOLICZNOŚCIACH smile))
    • xkropka Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 19.12.07, 20:36
      Zrelacjonowałam historię żonkowi - natychmiast stwierdził, że
      plagiat i to kiepski z "Domu duchów" Isabel Allende.
      • lylika Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 19.12.07, 20:54
        Ma rację. To szukanie głowy matki po wypadku.
        I jeszcze aproposik malutki. Mnie się bardziej podoba filmowe tłumaczenie tytułu. "Dom dusz". Jakoś dusze w domu lepiej mi się kojarzą niż duchy.
        U mnie też są dusze w domu. Także w dzień. Pan Tadeusz się nawet lekko przestraszył. smile)
      • the_dzidka Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 20.12.07, 14:36
        No widzisz. Ciekawe, czy ktokolwiek wierzy, że te historyjki
        przysyłaja "Marty z Krosna, lat 40" albo "Moniki z Warszawy,
        kosmetyczki" smile
    • april02 Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 19.12.07, 21:39
      "Z życia wzięte"... Koń by się uśmiał smile
    • asia.sthm Re: Historrrrie mrrrożące... pianę na ustach ;) 25.12.07, 11:26
      nasedo: Kobieta w Rosji zaskarżyła w sądzie lokalne władze po tym,
      jak przyznały one jej nowonarodzonemu dziecku numer identyfikacyjny
      666. Kobieta powiedziała, że nie chce by jej dziecko było
      identyfikowane z antychrystem, na co dziecko odparło "Zamilcz,
      dziwko!!".

      nadesł. KupKaZ * dodane 2007-12-21
Inne wątki na temat:
Pełna wersja