Dodaj do ulubionych

Łomatko! Facet się zapatrzył na Lesia...

05.10.08, 17:49
wiadomosci.onet.pl/2681,1837994,ewakuacja_hotelu_przez_pijanego_turyste,wydarzenie_lokalne.html

Można powiedzieć, że nawet przeskoczył Lesia, bo jednak co dwieście
osób i trzy gaśnice, to nie jedna... Z drugiej strony należy
pamiętać, że Lesio swojego czynu dokonał na trzeźwo. I na pewno z
większym wdziękiem!
Obserwuj wątek
      • minerwamcg Re: Łomatko! Facet się zapatrzył na Lesia... 05.10.08, 19:10
        Co robił Lesio po pijaku? Święta Cecylio z narcyzami, toż po stokroć
        łatwiej byłoby powiedzieć, czego NIE robił smile)) Widzenie tańczącego
        różowego słonia było tylko pojedynczym epizodem w ciagu czynów,
        których określenie jako "imponujące" oddaje tylko niewielką część
        istoty rzeczy.
            • lylika Re: Łomatko! Facet się zapatrzył na Lesia... 05.10.08, 23:41
              Przecież Lesiowi spadła ta gaśnica przypadkiem!

              (Cudzoziemiec nie mieści się w tych normach. Pijany był. Nie znał Lesia.)

              Przeczytałam przed chwilą akcję z gaśnicą a potem Kasieńkę, Basieńkę i odszczekiwanie. Tak świeżo to brzmi jak bym czytała pierwszzy raz. Kocham Lesia niezmiennie. smile
              Niezmiennie też pozdrawiam Lesia, gdziekolwiek się znajduje.
              • groha Re: Łomatko! Facet się zapatrzył na Lesia... 06.10.08, 15:11
                "Po długim dniu i wieczorze, spędzonym wśród tłumów turystów i gołębi na Rynku,
                młody Viljar dotarł do hotelu nieco osłabiony, ale pełen wrażeń oraz
                rozsadzającej go radości życia. Co za dziwny i niesamowity kraj, ta Polska!
                Pierwszy dzień w Krakowie, a już poznał tylu wspaniałych przyjaciół! A jacy
                gościnni! Zapraszali go do każdej, mijanej po drodze knajpki, do każdej! A przed
                wyjazdem, ojciec radził, żeby samemu tu nie jechać, he he, stary ramol. Niech
                żyje wolność i swoboda! Świat należy do młodych, a starzy niech śpią, leniwi i
                obżarci, w tych swoich cieplutkich łóżeczkach, kto im broni. Stare próchna. I
                nagle, oprócz tego, że straszliwie chciało mu się pić, poczuł w swoich zdrowych,
                młodych żyłach buzującą krew przodków - Wikingów, która kazała mu się zwlec i
                iść. Podbijać, mordować, porywać kobiety, albo zdobyć coś zimnego do picia,
                wszystko jedno. Nie, najpierw kobiety...! Do łodzi! I wtedy, z rozbujanej prawej
                burty jego knara, wyskoczyło jakieś wielkie, czerwone bydlę i plunęło mu w
                twarz, więc nie miał wyjścia, musiał się bronić. Widać kobiety tego krakowskiego
                plemienia musiały być bardzo cenne i dobrze strzeżone, bo zaraz potem wyskoczyło
                drugie, dzikie monstrum i sypnęło mu piaskiem po oczach. Walczył więc, jak lew,
                czując w sobie siłę Wilhelma Zdobywcy, odwagę wszystkich, pierwszych osadników
                oraz wściekłe, nieludzkie, znane tylko samotnym i zagubionym wędrowcom na
                pustyni - pragnienie..."
                Bo wszystko zależy od tego, jak się dane zajście opisze, nieprawdaż? wink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka