Dodaj do ulubionych

zjawisko straszliwie niepokojące

13.05.09, 14:37
Dopadło mnie straszliwe zjawisko, którym jestem przybita i przerażona.
Otóż ostatnio miałam - no, żadne tam depresje, lekkie obniżenie nastroju, więc
jak zwykle lekarstwo sprawdzone - Wszystko Czerwone. I co? I źle, bo pomógł
wyłącznie pan Muldgaard, a góra kadłuba, zawsze niezawodna, nie zadziałała wcale.
Ale to jeszcze nic. Z okazji imienin przyrzeczony sprezentował mi Drugą i
Trzecią Młodość, ponieważ poprzednie egzemplarze rozpadły się w proch i
postanowiłam wymienić.
I wiecie co... momentami dopadała mnie... irytacja i pewien brak zrozumienia.
Głównie przy opisach burzliwego związku z Diabłem.
Jestem głęboko przybita i zaniepokojona tą dziwną reakcją na tak przecież
ulubioną twórczość ulubionej autorki.
Co to może być, jakaś choroba...?
Mam tylko nadzieję, że nie zjawisko trwałe, bo tego nie zniesę!
Zdarzyło się kiedyś komuś coś pokrewnego?
Obserwuj wątek
    • mkostki Re: zjawisko straszliwie niepokojące 13.05.09, 18:40
      Ja tak miałam w stosunku do "Całego zdania nieboszczyka", które
      swego czasu stanowiło moją ulubioną lekturę, czytaną przynajmniej
      raz na tydzień. Potem odłożyłam i jak zakilka miesięcy wróciłam to
      nagle straszna nierealistyczność akcji zaczęła mnie drażnić. Na dość
      długi czas - kilka lat. Ale już przeszło, ostatnio czytałam mój
      porwany egzemplarz poklejony tzw. tasmą MacGyvera i nic minie
      przeszkadzało. Należy przeczekać.
      BTW mnie opisy związków Guruy raczej podbudowują, że może nie tak
      bardzo daję się wodzić facetom na nos jak mi się wydajesmileBywają
      gorsze zaślepienia niz te,które były moim udziałem.
    • dorka_31 Re: zjawisko straszliwie niepokojące 14.05.09, 11:06
      No cóż, w końcu nigdzie nie jest powiedziane, że absoloutnie
      wszystko w wydaniu Guruy musi się podobać, a ona i tak przecież
      Guruą pozostanie. Najbardziej uwielbiany piosenkarz też zawsze
      będzie miał gorsze i lepsze kawałki, a ulubiony malarz bardziej i
      mniej udane obrazy.
      Poza tym, często przy kolejnym czytaniu tej samej książki odbiera
      się ją inaczej, może za sprawą aktualnego nastroju, albo też różnych
      naszych doświadczeń. Raz się zwróci uwagę na ten motyw, potem na
      inny. Mnie przy pierwszym czytaniu ogromnie zdrażniły "Dwie
      głowy..." i długo nie tykałam tego ponownie. Dopiero niedawno
      wzięłam do ręki i aż się zdziwiłam, bo czytało mi się zupełnie
      inaczej i pewnych rzeczy za pierwszym czytaniem jakoś zupełnie nie
      dostrzegłam. Teraz powinnam się wziąć za "(Nie)boszczyka...", bo też
      wyjątkowo mnie zdrażnił (choć dziś już nie pamiętam czym, ale
      niechęć pozostała i nie jestem nawet pewna czy próbowałam czytać
      ponownie. Gorzej tylko, że teraz nie mam czasu, nawet na czytanie i
      mnie osobiście to obecnie najbardziej martwi...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka