Dodaj do ulubionych

Urok, sraczka i przemarsz wojsk

19.05.09, 09:23
Zeszły tydzień: mam zapalenie gardła.
Dziecko ma imponujący katar.
Dziecko ma jakąś infekcję oczu.
Zaczęły się nieprzewidziane rozrywki na budowie.
W sumie, nic nadzwyczajnego.
Wczoraj moje zapalenie gardła, które miało przejść po kilku dniach, ciągle
było moje.
Dziecina powitała nas komunikatem o zapaleniu ucha.
Kot nas... wypróżnił się na dywan.
Dziecina zwymiotowała sokiem wiśniowym.
Nie wiem jak to zrobił, stał w miejscu, a zarzygał jakieś trzy metry
przedpokoju. Wąski jest, więc obie żółte ściany pokryły się przy podłodze
szarozielonymi kropkami. Wygląda to jakby zapleśniało. Szorowałam później te
ściany, schodziło marnie, i nagle uświadomiłam sobie, jak to dobrze nie być
pedantką. No przecież musiałabym je zaraz malować. Od razu mi się humor
poprawił. Dziecko poczuło się lepiej, a że ciapki na ścianach zostały, to trudno.
Tak na marginesie, do mycia ścian bardzo dobry jest żel do golenia, ślady
rowerowych opon oraz dziecięcych i kocich łapek zniknęły.
Wolę jednak rozrywki innego rodzaju
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: Urok, sraczka i przemarsz wojsk 19.05.09, 16:29
      > Tak na marginesie, do mycia ścian bardzo dobry jest żel do golenia, ślady
      > rowerowych opon oraz dziecięcych i kocich łapek zniknęły.
      > Wolę jednak rozrywki innego rodzaju


      Ja bym sie podlaczyla pod wrazenie nawalnicy kataklizmow, tylko innej natury u mnie. Ale Felis, mam sugestiesmile Opony i raczki dziciece to pewnie, ze umyc (ja bym sprobowala, jak biale sciany, zwykla szmata z Ludwikiem).
      Ale jak juz sie precyzyjnie przykladasz z zelem do golenia to oszczedz kocie lapy! Jaki to piekny desen na sciany! Mozesz nawet zapuscic wodze fantazji i domalowac lapy w rozne takie kroki taneczne, jak na podrecznikach do tanca. Wiesz,koci partner czarne podeszwy, kocia partneka jasne, lapa prawa odroznia sie od lapy lewej i w TANGO!! albo kujawiaka! Mniauuuuuusmile Dwa kroki w tyl i polobrot. Partnerka prawa lapa do tylu, partner lewa lapa do przodu! Kic, kic!
      • kurcgalopek Re: Urok, sraczka i przemarsz wojsk 19.05.09, 19:00
        Współczuję nadmiaru "atrakcji" życiowych..

        Jeśli chodzi o zmywanie ścian to bardzo polecam malowanie ich farbami, które
        można myć, teraz tego pełno na rynku. Nie ma siły, żeby się brud nie zmył.
        Zmywałam już smar, błoto, kompot wiśniowy i parę innych rzeczy (kocie łapy
        teżsmile). Teraz mam taką farbę również w kuchni i zmywa się nawet tłuszcz
        pryskający na ścianę w czasie smażenia.
          • romy_sznajder Re: Urok, sraczka i przemarsz wojsk 19.05.09, 23:02


            > Pierwsza moja myśl: do roboty? uroki rzucać, srać czy maszerować?


            A co sie ROBI? Kupe, wiadomo. Inna rzecz, czy mozna z marszu.


            > na maszerowanie czasu nie mam, tylko od razu
            > biegam.

            W biegu tez sie da. Ale robiona w biegu ma odrebna nazwe. I nie taka wcale, jak w tytule watku.

            smile
            • gabrielle Re: Urok, sraczka i przemarsz wojsk 20.05.09, 09:42
              Dobra, historyjka tematyczna, choć bez przemarszu wojsk. Maszerowałam sobie ja.
              Kiedyś na wakacjach u dziadka, wracałam sobie drogą od koleżanki dwa domy dalej.
              Dzień piękny, popołudniowa cisza, ciepło, krowy pasły się na polach. Normalnie
              wsi spokojna, wsi wesoła.
              Z głową zadartą do góry wyszłam zza rogu dziadkowej stodoły, po czym opatrzność
              czuwająca nad głupimi kazała mi spojrzeć pod nogi. Spojrzałam i ujrzałam połać
              dziadkowego podwórka fantazyjnie, w esy floresy, zasraną.
              Jak już mamunia skończyła się śmiać, wyjaśniła, że krowa sąsiadów zwiała z
              pastwiska, swoje kłopoty żołądkowe zostawiła u nas, z podwórka ewakuowała się
              naprędce i gwałtownie, bo zobaczyła dziadka. Dowiedziałam się następnie, że
              dziadka, wujka i ojca nie ma, bo z sąsiadem uganiają się za nią po łąkach i ugorach.

              Złapał ją dziadek. Wróciła do nas na podwórko, gdzie stali oboje dłuższą chwilę.
              Ona z łbem opuszczonym, mamrocząc coś do siebie i porykując. Dziadek z
              wyciągniętą ręką, podchodzący po centymetrze, obdarzający ją czułymi słowy, z
              których "chodź tu kretynko" było chyba najłagodniejsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka