Dodaj do ulubionych

Terespol życzy sobie relacji.:)

15.12.03, 23:18
Jak skryba nieobecny z racji zrądzenia sił wyższych, to ma być poszkodowany?
Ja chcę wiedzieć, czy lotnisko już roznieśli, czy nie. Chociaż nie - o takim
czymś bym wiedziała. No i co???? Pytam, co się dzieje???
--
Szrotówkowi śmierć w płomieniach pisana...
Obserwuj wątek
    • bumbecki Re: Terespol życzy sobie relacji.:) 16.12.03, 09:05
      hmmm, bumbecki się tym razem nie sprawdziły... przybyły na lotnisko już po
      odjeżdzie Szefa Filii Brytyjskiej ....
      powitanie wykonane zostało przez Klarisę i Edekę (szkoda że tego nie
      widziałam) ... pewnie jak się pojawią w pracy to opiszą że szczegółami smile)

      pzdr.
      1/2 bumbecki Agnieszka
      • lol21ndm Re: Terespol życzy sobie relacji.:) 16.12.03, 20:52
        bumbecki napisała:

        > hmmm, bumbecki się tym razem nie sprawdziły... przybyły na lotnisko już po
        > odjeżdzie Szefa Filii Brytyjskiej ....

        Tak, wielka szkoda... sad Siostra (a jednoczesnie szofer) nie mogla czekac, bo
        byla na nogach od wielu godzin, a w ciagu kolejnych siedmiu miala nas odwiezc
        do domu (do godziny podrozy), wyspac sie, wstac i przygotowac do pracy, po czym
        pojechac do pracy po drodze zawozac mnie na lotnisko...

        > powitanie wykonane zostało przez Klarisę i Edekę (szkoda że tego nie
        > widziałam)

        ALE JAK!!!! TO BYL SZOK... Wymeczona calodzienna podroza wyszlam z najmlodszym
        czlonkiem Towarzystwa i bagazami. Wyszlam troche krzywo, bo nie tym wyjsciem co
        wszyscy. Katem oka dojrzalam w tlumie moja Siostre - stojaca przy "wlasciwym"
        wyjsciu. Mrugnelam do niej (ze juz jestem) i zaczelam przeciskac sie przez
        innych "oczekujacych". Rowniez katem oka - jakos tak podswiadomie - zauwazylam
        jakies biale czy czerwone plachty gdzies jeszcze dalej niz ona stala, ale nawet
        nie czytalam, bo przeciez niczego sie nie spodziewalam, a osoba oczekujaca mnie
        byla...

        Przywitalysmy sie, odeszlysmy kilka krokow w strone wyjscia, rozmawiajac o
        mojej podrozy i Jej oczekiwaniu, a jednoczesnie zabezpieczajac mojego Malucha
        przed syberyjskimi (w porownaniu z obecnymi brytyjskimi) warunkami na
        zewnatrz...

        W tym momencie, calkiem nagle, ktos zlapal mnie za ramie. Odwrocilam sie,
        zobaczylam dziewczyne z rozwianym wlosem i szalenstwem w spojrzeniu. Moze bym
        sie i wystraszyla, ale dziewczyna wygladala jakos tak znajomo... Opanowalam
        pierwsze uczucie paniki (panicznie boje sie szalencow) i postaralam sie
        przybrac zyczliwy wyraz twarzy... Nie wiem, czy mi wyszlo, bo - jak mowie -
        bylam zaskoczona.
        Harpia wciaz trzymajac mnie za rekaw z blyskiem nadziei w oku zapytala: "czy ty
        jestes Magda Jones?" (albo cos w tym stylu). W tym momencie calkiem mnie
        zastopowalo... Wciaz nie spodziewalam sie niczego ze strony Towarzystwa, ale
        bylam wciaz pod wrazeniem dziewiczego lotu airpolonia z London Stanstead,
        ktorym wlasnie przylecialam... Poniewaz byl to ich pierwszy lot, na pokladzie
        byla masa dziennikarzy (kamer, aparatow fotograficznych i mikrofonow), a w
        ciagu lotu prowadzone byly wywiady, etc.
        W pierwszym odruchu jakos przerazilam sie, ze to ma cos wspolnego (choc nie
        moglam zrozumiec, co ja do tego bym miala... no owszem, bylam pierwsza do check-
        in, ale ani kwiatami, ani orkiestra mnie nie witali...). Wiec pomyslalam, ze to
        chyba raczej nie to... w tym momencie moja Rozmowczyni kazala mi stac martwym
        bykiem i czekac, bo jest ktos jeszcze... i w ogole!!!

        Stanelam zaszokowana (wraz z rownie zaszokowana Siostrzyczka...) i nagle
        zaczelo mi cos switac...

        (c.d.n. - padam ze zmeczenia - dopiero co dotarlam do domu)


        ... pewnie jak się pojawią w pracy to opiszą że szczegółami smile)

        - mam nadzieje, chcialabym poznac Ich wrazenia... smile




        --
        trzymaj sie... Jezusa! smile
            • lol21ndm Re: Terespol życzy sobie relacji.:) 17.12.03, 09:20
              xkropka napisała:

              > A ty cykasz tymi informacjami jak zepsuty zegarek... (to chyba z Romansu, co?)

              LOL! Przeciez mowie, ze:

              1. Wczoraj wrocilam po maratonie Somerset-London(Stanstead)-Warsaw-Nowiak-
              Warsaw-London(Stanstead + rzeczywisty)-Somerset, ktory to trwal poltorej doby z
              trzygodzinna przerwa na sen (czytaj: bylam zmeczona)
              2. W nocy (w ramach luksusu odpoczynku) spalam niecale szesc godzin (z trzema
              pobudkami budzikowymi), a potem wstalam, by pisac prace na studia... (alez
              jestem oddana!) - czytaj: jestem zmeczona
              3. Lece za sekunde do pracy, bo i tak znow sie spoznie (niestety, spoznianie
              sie to moja wada. Nie robie tego specjalnie; samo tak wychodzi... mysle, ze to
              forum ma cos z tym wspolnego)

              Paaaaaaa!!!

              --
              trzymaj sie... Jezusa! smile
                • lol21ndm Re: Terespol życzy sobie relacji.:) 18.12.03, 09:22
                  xkropka napisała:

                  > Ciii, nie denerwuj się!
                  > Ja mam tylko takie skorpionie poczucie humoru smile))


                  LOL! Alez xkropko! Ja sie wcale nie denerwuje! Ja jestem niespotykanie spokojny
                  czlowiek (- nie wierzysz, to zapytaj moja Siostre... Ona tu jest, tylko nie
                  pisze)... Tak wiec stay calm wiedzac, ze ja sie nie denerwuje, tylko mam takie
                  brytyjskie poczucie humoru.... wink

                  Pozdrawiam z mroznej Anglii (mroznej jak mroznej; ale przymrozek w nocy byl -
                  nawet ciut szronu mam na oknie). wink

                  --
                  trzymaj sie... Jezusa! smile
        • lol21ndm Re: Terespol życzy sobie relacji.:) 17.12.03, 12:41
          lol21ndm napisała:

          > Stanelam zaszokowana (wraz z rownie zaszokowana Siostrzyczka...) i nagle
          > zaczelo mi cos switac...
          >
          > (c.d.n. - padam ze zmeczenia - dopiero co dotarlam do domu)


          OK, oto kawalek ciagu dalszego....

          ...Szybko zamienilam z moja Siostrzyczka kilka goraczkowych slow. Domyslilam
          sie, ze jest to cos zwiazanego z Towarzystwem... Ucieszylam sie niezmiernie,
          ale i przerazilam (pomna obietnic starej.gropy....). Na wiecej rozmow, mysli
          czy strachu nie mialam czasu, bo oto dziewczyna powracala - i tym razem nie
          byla sama...

          Byly dwie! Przedstawily sie, powitaly mnie na ziemi ojczystej, pokazaly
          powitalne transparenty, wreczyly kwiatek i nagle okazalo sie, ze bede "tu i
          teraz" pasowana...
          Padlam wiec na oba kolana i pokornie, z wielkim nabozenstwem przyjelam
          pasowanie. Mianowano mnie na prawowitym czlonkiem Towarzystwa, ku czemu
          ogniscie zaprotestowalam. Nie chodzilo mi juz nawet o fakt, ze mianowano mnie
          czlonkiem, a nie szefowa filii zagranicznej... tongue_out Wiadomo, ze zwykle najpierw
          trzeba zaistniec jako szeregowiec, nim sie dostanie funkcje... Tak jak kiedys
          na samym poczatku na forum - powiedzialam, ze moge byc czlonkinia, czlonkiem
          byc nie chce... winkPo czym nawet reke z dwoma palcami (w gescie obietnicy
          zuchowej) wznioslam do gory. Sama juz nie wiem, co chcialam obiecywac - bylam
          calkiem skolowana.
          Nie musze chyba dodawac, ze cala uroczysta uroczystosc miala miejsce na samym
          srodku hali przylotow na Okeciu, w otoczeniu oczekujacych ludzi, wychodzacych
          pasazerow, i polujacych na ofiary taksowkarzy. Co oni wszyscy sobie mysleli,
          pojecia nie mam... Dziwie sie, ze nie bylo nigdzie w prasie zmianki na ten
          temat. wink

          Potem zaczely sie wzajemne wyjasnienia... Dowiedzialam sie, ze mialy jeszcze
          dotrzec kolejne osoby, ale sama bylam sobie winna, ze Ich nie ma, bo
          powiedzialam, ze samolot laduje o 23-ciej. To fakt, tak powiedzialam... ale to
          dlatego, ze wowczas mowilam pi razy oko, bo nie mialam wydruku rezerwacji przed
          soba... Potem ja opowiadalam o locie, i o tym, ze rano wracam do UK. Nastepnie
          zapytano mnie o calkiem mi nieznana osobe (na szczescie tutaj z pomoca przyszla
          moja Siostra, ktora wyjasnila, ze nieznana mi osoba przyleciala z Amsterdamu, a
          nie z UK. Skad wiedziala, nie wiem...).

          cdn. (przerwa w pracy mi sie skonczyla)
          • white.falcon Re: Terespol życzy sobie relacji.:) 18.12.03, 23:29
            Szkoda, że mi praca wtedy "weszła" na prywatne życie towarzyskie, zmuszając do
            wojaży do Terespola.sad Zauważyłam, że Klarisa w parze z Falconettą w jakiś
            dziwny sposób mają wpływ chmielewsko-niezdrowy na towarzystwo, prowokując je do
            czynów ciekawych. Zresztą, sama Klarisa wystarcza, bo jest jednostką
            ponadprzeciętnie pomysłową. Ja natomiast mam wyobraźnię jak huragan, więc
            hamowanie by mi się przydało czasami przynajmniej w zakresie niewyrażania na
            głos głupich pomysłów i upartego przekonywania do nich. Gdybym była ja także,
            to jeszcze bym parę pomysłów dołóżyła litościwie i mogliby nas zgarnąć. ;D

            --
            Szrotówkowi śmierć w płomieniach pisana...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka