dni zielonki - wyścig rowerowy - wielka żenada

13.09.09, 19:05
Witam, pragnę się podzielić moją opinią na temat wyścigu
rowerowego , który mial miejsce podczas wielkich dni Zielonki,
którymi to nasze miasto ogromnie się szczyci.
Jak widać, organizacja tej imprezy przerosła organizatorów i
zbłaźnili się w oczach mieszkańców, a właściwie dzieci biorących
udział w tej zabawie. Mianowicie, wyścig rowerowy dla przedziału
wiekowego 2-4 lata odbył się doskonale, bo organizatowrzy tylko na
takim poziomie potrafią się wykazać. WIększy problem pojawił się gdy
do konkursu przystąpiły dzieci z klas 4-6. Jak zapewne wszystkim
wiadomo, na ulotkach oraz w regalumienie jest umieszczona
informacja, iż wyżej wymieniona grupa wiekowa powinna zrobić dwa
okrażenia. Dzieci ruszyły, przygotowane do dwóch okrążeń,
oszczędzając siły na pierwszym okrązeniu. I jak wielkim
rozczarowaniem było zdarzenie, które miał miejsce. Pan prowadzący,
chcąc przypodobać się Panu Krzysztofowi Diablo Włodarczykowi, złapał
się za mikrofon i niczym wielki wodzirej zabawiał Pana Włodarczyka w
czasie gdy dzieci kończyli pierwsze okrażenie. Szkoda, że w tym
czasie, dwóch zawodników któzy przejechali pierwsze okrażenie,
zostało niezauważonych i pojechało na kolejną rundę. W tym także
czasie Pan prowadzący zorientował się i powiedział, że rozpoczął się
półmetek, w tym także momencie jedna z osób zabiezpieczających tor
wyścigu (na któym zresztą paradowały dumne mamusie ze swoimi
maleńkimi pociechami) , stanęła na środku trasy i począwszy od
trzeciego zawodnika, po ostatniego zatrzywał rękami kolejnych
przybywających na mete , krzycząc "stop, stop". Rodzice uczestników
tego wyścigu byli poruszeni, zainstaniałą sytuacją i prosili o
wyjaśnienie. Niestety w odpowiedzi Pan zabiezpieczający wyścig
powiedział, cytuję: "Pan prowadzący się zagdał, he he".
Podsumowując: dwie pierwsze osoby, pojechały na drugą rundę, kolejne
zostały zatrzymane w połowie wyścigu. Dzieci były zrozpaczone i
zawiedzione, ponieważ trzymały siły na kolejne okrążenie. Niestety
na nic ich rozpacz, ponieważ kolejna tura młodzieży z gimnazjum
musiałą wystartować. Pytamie nasówa mi się jedno. Czy dwóch
niezauważonych zawodników, którzy pojechali dalej wróciło na metę ?
Pełna wersja