jak-39
16.03.10, 22:41
Aby nie odsyłać forumowiczów pod właściwy adres, pozwalam sobie w
całości umieścić artykuł umieszczony w Echo Podwarszawskie
nr.4 (151) 12 marca 2010
Monitoring jest, tylko po co?
Zielonka już od kilku lat ma swój miejski monitoring. W latach
2004-2008 wygospodarowano na jego budowę milion złotych. Wszystko
wskazuje na to, że był to milion wyrzucony w błoto.
Kamery miejskie są zamontowane w miejscach, gdzie mają monitorować
teren np. ze względu na zwiększone ryzyko popełniania tam
przestępstw - czyli mówiąc wprost, poprawiać bezpieczeństwo. Tak
jest też w Zielonce, jednak chociaż jeszcze w 2005 roku monitoring
był uznany za jeden z nowocześniej-szych - okazuje się, że dla
potrzeb straży miejskiej jest kompletnie nieprzydatny.
Tak twierdzi komendant straży Jacek Forysiak. Podczas sesji rady
miasta, zapytany przez radnych, czy monitoring jest pomocny w pracy,
przyznał roz-brajająco: wcale. - Jakość obrazu jest tak niska, że
nagrywane twarze są kompletnie nierozpoznawalne - wytłumaczył.
- Wiemy, że z monitoringiem nie jest zbyt dobrze - mówi "Echu" Piotr
Wyszyński, rzecznik Zielonki. - Trzeba jednak pamiętać, że sam
system działa w mieście już od kilku lat, a postęp w elektronice
wciąż trwa. Miasto zdaje sobie sprawę, że monitoring wy-maga
modernizacji, jednak są to na tyle poważne koszty, że jesteśmy
uzależnieni od funduszy zewnętrznych. Zielonki nie stać na
samodzielne odnowienie systemu. Oprócz wymiany kamer trzeba będzie
odnowić także całą sieć, przenieść centrum monitoringu do siedziby
straży miejskiej i przeszkolić do jego obsługi pracowników, a więc
do kosztów technicznych dojdą też administracyjne. Nie potrafię
teraz stwierdzić, kiedy nasz monitoring będzie zmodernizowany -
jeżeli tylko nadarzy się sposobność pozyskania na to pieniędzy, na
pewno przystąpimy do prac.
Oby nadarzyła się jak najszybciej, bo obecny monitoring to tak
naprawdę bardzo kosztowna atrapa.