chody i plecy rosną w tempie zastraszającym

09.05.06, 22:17
Nowy minister budownictwa, Antoni Jaszczak z Samoobrony urodził sie 3 czerwca
1946 r. w ... Żarach :-)
No to Panu ministrowi władza żarska powinna chyba wysłać jakieś życzenia na
60-te urodziny wraz z załączonymi pomysłami i projektami różnych inwestycji
możliwych do realizacji w naszym mieście?
Frakcja "lubuska" :-P w rządzie rośnie.
pzdr
    • croolick Re: chody i plecy rosną w tempie zastraszającym 10.05.06, 00:12
      pawel.zary napisał:

      > Nowy minister budownictwa, Antoni Jaszczak z Samoobrony urodził sie 3 czerwca
      > 1946 r. w ... Żarach :-)

      hmm, no to byl jednym z pierwszych dzieci urodzonych w Zarach - w tym czasie w miescie mieszkalo ok. 3 tysiace Polakow (drugie tyle bylo Zydow) a Niemcow dopiero co zaczeto wysiedlac.

      > No to Panu ministrowi władza żarska powinna chyba wysłać jakieś życzenia na
      > 60-te urodziny wraz z załączonymi pomysłami i projektami różnych inwestycji
      > możliwych do realizacji w naszym mieście?

      Kartke powinna wyslac zwlaszcza wladza powiatowa, wszak od 4 lat milosciwie nam panuje koalicja SLD - Samoobrona

      > Frakcja "lubuska" :-P w rządzie rośnie.

      Ale dobrze czy zle?
      • pawel.zary Re: chody i plecy rosną w tempie zastraszającym 10.05.06, 23:03
        croolick napisał:


        > > Frakcja "lubuska" :-P w rządzie rośnie.
        >
        > Ale dobrze czy zle?



        Jezeli chodzi o rozwój regionu to dobrze pod warunkiem, że nie będą to granty
        jedynie dla Gorzowa, tylko np. przyśpieszenie inwestycji drogowych i kolejowych.
        Jak wpadnie coś dla Żar to będzie bardzo dobrze (argumentacja emocjonalna
        miejscem urodzenia w stosunku do ministra budownictwa może jakiś efekt
        przyniosą? ;-) Warunek - włodarze muszą wiedzieć o czym chcą rozmawiać i w czym
        taka ewentualna pomoc może być potrzebna.
        Jeżeli chodzi o wzmacnianie "lubuskość w lubuskości" jako "nowej świeckiej
        tradycji" to źle oczywiście, ale tego na myśli nie miałem :-).
        • croolick Re: chody i plecy rosną w tempie zastraszającym 10.05.06, 23:29
          pawel.zary napisał:

          > Jezeli chodzi o rozwój regionu to dobrze pod warunkiem, że nie będą to granty
          > jedynie dla Gorzowa, tylko np. przyśpieszenie inwestycji drogowych i
          > kolejowych.
          > Jak wpadnie coś dla Żar to będzie bardzo dobrze (argumentacja emocjonalna
          > miejscem urodzenia w stosunku do ministra budownictwa może jakiś efekt
          > przyniosą? ;-) Warunek - włodarze muszą wiedzieć o czym chcą rozmawiać i w
          > czym taka ewentualna pomoc może być potrzebna.

          uuu, cos mi to "przerwana dekada" zalatuje ;-) No ale lobbing bylby mimo wszystko wskazany.

          > Jeżeli chodzi o wzmacnianie "lubuskość w lubuskości" jako "nowej świeckiej
          > tradycji" to źle oczywiście, ale tego na myśli nie miałem :-).

          Jesli chodzi o gorzowiakow to nie ma strachu, bo oni generalnie zadnymi "lubuszanami" sie nie czuja.
    • croolick Jaszczak, fajny gość :-) 11.05.06, 18:26
      Z ostatniej Polityki:

      Do anegdoty przejdzie jako minister z lornetką - pierwotnie miał objąć nowo tworzony resort gospodarki morskiej i rybołówstwa.
      Kiedy dziennikarze pytali go o kwalifikacje, wyjaśnił, że jest informatykiem, ale mieszka w Sopocie i ze swego okna przez lornetkę obserwuje ruch statków w Zatoce Gdańskiej. Zdanie to było powszechnie cytowane, bo dobrze oddawało atmosferę pogardy dla kompetencji, towarzyszącą obsadzaniu nowych stanowisk ministerialnych. Były wojewoda pomorski Ryszard Kurylczyk (SLD) przekonuje jednak, że Jaszczak padł ofiara własnej skłonności do absurdalnego humoru. Mógł przecież łatwo wybrnąć z sytuacji powołując się na swe wykształcenie: w 1968 r. ukończył Wydział Morski Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Gdańsku. Ale skoro ..w morzu" był kompetentny, poszedł ..na budownictwo".
      Sam Kurylczyk wysoko ocenia jego kwalifikacje. W 2001 r. Jaszczak został pracownikiem Urzędu Wojewódzkiego u Gdańsku. Trafił tam z klucza partyjnego jako członek PSL w ramach umowy koalicyjnej SLD - PSL. Był wicedyrektorem Biur ds. Integracji Europejskiej. Pracownik naukowy (ze stopniem doktora), kompetentny, zaangażowany, obyty w świecie, znający języki - ocenia go były szef. Dlatego, kiedy rozpadła się koalicja SLD - PSL i przyszła instrukcja, żeby pozbyć się ludowców, nie tylko Jaszczaka nie zwolnił, ale awansował na dyrektora. Wysoka frekwencja w unijnym referendum na Pomorzu i najwyższe poparcie dla członkostwa w UE to ponoć w dużym stopniu jego zasługa. Jaszczak był pełnomocnikiem wojewody i komisarycznym zarządcą PKS w Bytowie. Kilka tygodni temu stracił stanowisko. Nowy wojewoda Piotr Orłowski (PiS) negatywnie ocenia jego pracę: Jaszczak musiał odejść, bo blokował prywatyzację bytowskiego PKS. Pracownicy wstawiają mu pozytywną ocenę - wyciągnął firmę z tarapatów. W urzędzie wojewódzkim przekonują, że to zbieg okoliczności i nie ma w tym zasługi Jaszczaka.
      Politycznie - bez wyraźnej tożsamości. Jego formalne członkostwo w PSL wywodzi się jeszcze z czasów Polski Ludowej. Zapisał się wówczas do ZSL i tak już zostało. Dziś zapewnia, że składek nie płaci i jeśli trzeba to może się teraz zapisać do Samoobrony, która skierowała go do rządu. Jego związek z partią Andrzeja Leppera wydaje się dość świeży i powierzchowny. To efekt znajomości z pomorskim posłem Samoobrony Lechem Woszczerowiczem. Samemu przewodniczącemu Lepperowi jego nazwisko nie zapadło szczególnie w pamięć, bo przekręcał je w publicznych wypowiedziach.
      Na kilka godzin przed rozdaniem nominacji Jaszczakowi zmieniono przydział: został szefem resortu budownictwa, specjalnie w tym celu wydzielonego z Ministerstwa Transportu i Budownictwa. Indagowany przez dziennikarzy ciągnął żart z oknem, z którego rozciąga się widok nie tylko na Bałtyk, ale również na nowo budowane domy.
Pełna wersja