pawel.zary
17.06.06, 09:33
Niejaki Henryk z Żar zadzwonił był do gazety (Regionalna 16.06.06, s.18) i
oznajmił: "wkurza mnie, że wiceburmistrz Wołowicz zamiast zająć sie poważnymi
sprawami, rozdaje Srebrne Róże. Niech sie lepiej zajmie głodnymi dziećmi albo
ludźmi, którzy nie mają na chleb".
Wkurzony Henryk nie zauważył był, że F.Wołowicz wręczał Srebrne Róże nie jako
wiceburmistrz, tylko jako prezes Żarskiego Towarzystwa Kultury, ale mniejsza
o to.
Podczas rozmów z ludźmi często spotykam sie z podobnymi opiniami, z których
wynika, że miasto powinno zajmować się głównie działalnością charytatywną,
dokarmianiem dzieci i pomocą ubogim.
Czasami mam wrażenie, że szeroko rozumiana kultura mogłaby nie istnieć, albo
istnieć wyłącznie na poziomie szkoły i uczniów.
Kiedyś w rozmowie z inteligentnym człowiekiem, spotkałem się wręcz z
zarzutem, że "zamiast zajmować sie jakimiś tam pomnikami, to powinniście
zająć się pomocą dla głodnych dzieci!".
Już miałem go zapytać, dlaczego on tego nie robi, ale odpuściłem.
Czy tzw. "głodne dzieci" i "ludzie nie mający na chleb", to są jedynie słowa
klucze oraz tzw. pałki populizmu i politycznej poprawności?
Mam nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś mantrą powtarzaną
bezmyślnie i czeka nas niestety wysyp obietnic rozdania minimum połowy
miejskiego budżetu "dla potrzebujących", przez kandydatów na radnych
miejskich.