apropo wypadku na Piastowskiej

03.02.07, 10:32
Zamordowana na przejściu dla pieszych na ul. Piastowskiej gimnazjalistka,
przez bandytę za kierownicą, została uznana za współwinną swojej śmierci.
Podobno nie zachowała ostrożności i nagle wtargnęła na przejście dla pieszych.
Byłem tuż po wypadku na miejscu tragedii i z relacji świadków, którzy
opowiadali o całym zajściu wynikało, że dziewczyna znajdowała się na jezdni i
dochodziła do chodnika. Podobno brakło jej około 1 metra, żeby się na nim
znaleźć. Czyżby prokuratura przesłuchiwała innych świadków niż ci z którymi
rozmawiałem po wypadku? A może zadziałały układy i układziki, żeby bandycie
zmniejszyć karę?
    • drogba666 Re: apropo wypadku na Piastowskiej 03.02.07, 10:40
      Może prokurator nie wie ze o wiele trudniej zauważyc pędzący samochód? To było
      dziecko a nie dorosła osoba, która potrafi lepiej określić prędkość samochodu.
      Skoro samochód jechał z predkościa 80-90 km/h to nie moze być mowy o winie
      pieszego. Bo samochód mógł byc daleko lecz zbliżał sie do przejscia dwa razy
      szybciej niż powinien.

      PS. Lecz ostatnio policji jakby wiecej na ulicach. Stali ostatnio przy Plusie i
      na Tunelowej i na JP II.
      • lech_galik Re: apropo wypadku na Piastowskiej 03.02.07, 12:44
        drogba666 napisał:

        > Może prokurator nie wie ze o wiele trudniej zauważyc pędzący samochód? To było
        > dziecko a nie dorosła osoba, która potrafi lepiej określić prędkość samochodu.
        > Skoro samochód jechał z predkościa 80-90 km/h to nie moze być mowy o winie
        > pieszego. Bo samochód mógł byc daleko lecz zbliżał sie do przejscia dwa razy
        > szybciej niż powinien.
        >
        > PS. Lecz ostatnio policji jakby wiecej na ulicach. Stali ostatnio przy Plusie i
        > na Tunelowej i na JP II.


        Kim jest sprawca? Myślę że to wiele może wyjaśnić w całej sprawie :)
        Tak sobie pomyślałem że gdybym to ja spowodował taki wypadek już jakiś Wołowicz albo Rapacz nie omieszkałby zrobić z tego sensacji na całe województwo i żadałby zapewne kary śmierci :)
        A na tym forum różne bobery, peko, psy wojny, sdkpile, itd miałyby okazję do demonstracji oburzenia i moralnego zgorszenia :)
    • p.e.k.o Re: apropo wypadku na Piastowskiej 03.02.07, 10:55
      wdupemysz napisał:

      > Podobno brakło jej około 1 metra, żeby się na nim znaleźć.

      Tylko 1 metr (a może mniej)??? I kierowca nie zdążył jej ominąć na takiej
      szerokiej i prostej drodze? Jechał specjalnie przy samym krawężniku? Specjalnie
      tak, żeby kogoś potrącić? Czego to ludzie nie wymyślą.

      Nie bronię tego kierowcy. Oczywiście nieoczekiwane wtargnięcia pieszych na
      jezdnię zdarzają się czasem i wtedy naprawdę niewiele można zrobić. W tym jednak
      wypadku nadmierna prędkość przemawia na niekorzyść kierującego.
      • wdupemysz Re: apropo wypadku na Piastowskiej 03.02.07, 11:39
        p.e.k.o napisał:
        > Tylko 1 metr (a może mniej)??? I kierowca nie zdążył jej ominąć na takiej
        > szerokiej i prostej drodze? Jechał specjalnie przy samym krawężniku? Specjalnie
        > tak, żeby kogoś potrącić? Czego to ludzie nie wymyślą.
        >
        > Nie bronię tego kierowcy. Oczywiście nieoczekiwane wtargnięcia pieszych na
        > jezdnię zdarzają się czasem i wtedy naprawdę niewiele można zrobić. W tym jedna
        > k
        > wypadku nadmierna prędkość przemawia na niekorzyść kierującego.

        Nagłe wtargniecie na jezdnie odbywa się również w odległości nie większej niż 1
        m od krawędzi chodnika, to po pierwsze. Po drugie napisałem, że świadkowie
        wypadku w miejscu zdarzenia mówili że dziewczyna schodziła już z przejścia dla
        pieszych, wiec nie rozumiem w jaki sposób prokuratura ustaliła, że dziewczyna
        wtargnęła na przejście nagle. Gdyby bandyta zabił dziewczynę na środku jezdni,
        to według Ciebie tylko wtedy można by było mówić wyłącznie o jego winie. Po za
        tym nie wiem kiedy i kto Cię uczył jeździć ale jak ja kończyłem kurs przed ponad
        dwudziestu laty, uczono, że w czasie jazdy należy się trzymać jak najbliżej
        prawej krawędzi jezdni, a przed przejściem dla pieszych zachować szczególną
        ostrożność.
        • p.e.k.o Re: apropo wypadku na Piastowskiej 03.02.07, 15:10
          wdupemysz napisał:

          > Gdyby bandyta zabił dziewczynę na środku jezdni, to według Ciebie tylko wtedy
          > można by było mówić wyłącznie o jego winie.

          Nie, wówczas również można mówić o winie pieszego. Wszystko zależy od konkretnej
          sytuacji.


          > Po za tym nie wiem kiedy i kto Cię uczył jeździć ale jak ja kończyłem kurs
          > przed ponad dwudziestu laty, uczono, że w czasie jazdy należy się trzymać jak
          > najbliżej prawej krawędzi jezdni

          Jak ja kończyłem kurs przed prawie dwudziestu laty to uczono, że należy trzymać
          się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, co nie oznacza jednak że trzeba
          szorować oponami po krawężniku.


          > a przed przejściem dla pieszych zachować szczególną ostrożność.

          To bardzo ważna i niestety często lekceważona zasada - wszystko wskazuje na to,
          że ten kierowca ją złamał.
    • jeleniogorski Re: apropo wypadku na Piastowskiej 03.02.07, 11:25
      sam jestem częstym uczestnikiem ruchu drogowego
      i trzeba powiedzieć że dzisiaj droga to miejsce
      wojny na moc i szybkośc. trzeba sobie też uzmyslowic
      że tylu samo psychopatów siedzi za kierownicą jak
      spotykamy w naszej codzienności.jedynym rozwiązaniem
      zmniejszającym ilość podobnych tragedii to przejscia
      przez droge dla pieszych, bezkolizyjne, no i to czego
      sie wszyscy kierujacy najbardziej boją: fotoradary !!!
      a tu żal młodego życia,tragedia!!
Pełna wersja