anegdotki związane z pierwszymi przesiedleńcami

28.02.07, 00:16
Znacie jakies anegdotki związane z pierwszymi przesiedleńcami w mieście i okolicy?

Ja z opowieści swojej babci (nie ukrywam często koloryzowanych) dowiedziałem się że kiedy tu przywieziono moją rodzinę, skierowano ich do pobliskiego Sieciejowa. Znaleźli świetny domek, wchodzą, i wszystko byłoby ok. gdyby nie to, że jakaś wystraszona, starsza Niemka przywiązała się do zlewu w kuchni i to nie jest jeszcze najśmieszniejsze, IMHO najśmieszniejsze było to, że ta Niemka przywiązała się do tego zlewu z krową czy kozą już nie pamiętam <LOL>
….Moja babcia z jak się później okazało moim dziadkiem nie wiedziała za bardzo co z nią zrobić i tak chyba z dwie noce siedziała ze zwierzakiem pod tym zlewem ;-)) w tzw. międzyczasie ciągle coś mówiła płacząc ale nikt z mojej rodziny nie rozumiał niemieckiego, dopiero kiedy dziadek poznał jakiegoś Niemca znającego polski poprosił go żeby spytał się jej (w dużym skrócie mówię) o co jej (tej Niemce) chodzi. Nie wiem co powiedziała w każdym razie pozwoliła się odwiązać.
wyjechała do swoich dzieci do Niemiec dopiero po 4 latach, przez cały ten czas mieszkała z moją rodziną. Jeszcze dwa, trzy lata temu babcia miała z nią kontakt, ponoć ciągle do siebie pisały przez tyle lat, a zarówno Niemka jak i babcia traktowały się jak siostry… <poryczałem się>

to, że w 1961 roku moja rodzina przeniosła się do Kunic było ponoć dziełem przypadku ;-)
Pełna wersja