no proszę, a jednak nie komunistyczne...

08.03.07, 22:54
tyle się nasłuchałem, że Dzień Kobiet to komunistyczne święto (w takim sensie, że jest przez nich wymyślone) i jak się okazało to jakaś bzdura, wzięta z ludowych mądrości głoszonych przez mędrca Lutka spod sklepu (czyt.pijaczka)
http://e-zary.pl/news.php?id=572

najbardziej zaciekawił mnie fragment o goździkach i rajstopach, nie no goździki to ja jeszcze rozumiem ale rajstopy? to prawda czy ktoś sobie pokolorował wspomnienia?

korzystając z okazji Wszystkim Forumowiczkom życzę...hmmm...lepszych mężczyzn ;-)) (niech Wam będzie)
    • nika139 Re: no proszę, a jednak nie komunistyczne... 08.03.07, 23:10
      To nie koloryzowanie, w PRL w różnych okresach, różnych rzeczy brakowało, więc
      8 marca było świetną okazją, aby paniom te braki wynagrodzić.
      W imieniu Forumowiczek dziękuję za życzenia, choć pewnie nie wszystkie to
      święto obchodzą.
      Częściej świętują panowie.
    • pawel.zary Re: no proszę, a jednak nie komunistyczne... 08.03.07, 23:13
      erykzary napisał:

      >
      > najbardziej zaciekawił mnie fragment o goździkach i rajstopach, nie no goździk
      > i to ja jeszcze rozumiem ale rajstopy? to prawda czy ktoś sobie pokolorował wsp
      > omnienia?
      >



      Hmmmm ... no wiesz :-) Jakby to w skrócie powiedzieć? Wyobraź sobie, że telefony
      komórkowe to w Polsce ostatnie 10 lat - wcześniej ich nie było - mało tego, te
      stacjonarne jeszcze w latach 80-tych były mało dostępne i działały marnie. Wiele
      komitetów społecznych mieszkańców domków jednorodzinnych w latach 90-tych za
      swoje pieniądze budowało sieć Telekomunikacji w Żarach - potem TP zwracała
      wkłady w rachunkach. Rowery "górskie", deskorolki i komputery to też spora
      nowość :-) Nie dziw się więc, że rajstopy były postrzegane w latach 70-tych i
      80-tych jako produkt nowoczesny (i tani).
      pzdr :-)
    • p.e.k.o Re: no proszę, a jednak nie komunistyczne... 08.03.07, 23:27
      erykzary napisał:

      > tyle się nasłuchałem, że Dzień Kobiet to komunistyczne święto (w takim sensie,
      > że jest przez nich wymyślone) i jak się okazało to jakaś bzdura

      Oczywiście że bzdura, zaadaptowana do konkretnych potrzeb.
      Naprawdę mało kto wie o tych 129 ofiarach pożaru.
      Pomijając błąd statystyczny, można stwierdzić, że większość robi wielkie oczy,
      kiedy się o tym dowiaduje:)
Pełna wersja