sdkpil
25.03.07, 12:06
Idee wspólnotowe min.komunizm o różnej postaci, odpowiednio do historycznych
warunków, przetrwały w chrześcijaństwie od epoki niewolnictwa, przez nieźle
zorganizowane komunizujące wspólnoty Bogomilów, Albigensów, Katarów (stulecia
X-XIII), Braci Czeskich i Braci Polskich (stulecia XV-XVII), do wieku XIX, w
którym „wybuchł” socjalizm współczesny, a przez katolików europejskich
ucieleśniony został w tzw. katolicyzmie społecznym; i do wieku XX, w którym
chrześcijanie (w tym i katolicy) w różny sposób manifestowali swoje
socjalistyczne sympatie, między innymi w ruchu „księży-robotników”, „teologii
rewolucji” czy „teologii wyzwolenia”. W owych prosocjalistycznych i
prokomunistycznych ruchach społecznych uczestniczyli też polscy katolicy,
między innymi księża Augustyn Szamarzewski —1832-1891, Piotr Wawrzyniak —
1849-1910, Wacław Bliziński — 1870-1944, Piotr Ściegienny — 1800-1890, Izydor
Kajetan Wysłouch podpisujący się Antoni Szech —1869-1937.
Jan Paweł II w czasie podróży na Litwę, a następnie w książce opublikowanej w
roku 1994 pisze: „Nie byłbym skłonny do zbytniego upraszczania tych rzeczy.
To, co nazywamy komunizmem, ma swoją historię. Jest to historia sprzeciwu
wobec ludzkiej niesprawiedliwości, co przypomniałem w encyklice Laborem exercens."
Tylko bliskowzroczni indolenci utożsamiają komunizm z jego biurokratyczną
deformacją jaką był stalinizm,maoizm,enveryzm,ideologia Dżucze, etc.
To tak jakby utożsamiac Dobra Nowinę z masakrą Indian północnoamerykańskich
lub rzezią Prusów i Słowian połabskich dokonanych pod znakiem krzyża.
Wolnomyślicielstwo jest jak pływanie.
Nikt nie lubi, nim się nie nauczy.